Piątek, 25 maja 2018. Imieniny Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny

Mafia po olsztyńsku: W Kisielicach mafii nie było. Był za to "Kulawy"

2018-03-21 18:00:42 (ost. akt: 2018-03-22 08:39:43)
Kulawy Jan R.

Kulawy Jan R.

Autor zdjęcia: archiwum GO

W Kisielicach pod Iławą mafii nie było. Jan R. „Kulawy” trząsł miasteczkiem na swój sposób. Po dobroci — był radnym, fundował stypendia dzieciom, dawał robotę, miał udział nawet w budowie pierwszej w regionie farmy wiatrakowej.

Zobacz także: "Mafia po olsztyńsku": Seria porwań, która uczyniła Olsztyn jednym z niebezpieczniejszych miejsc "Mafia po olsztyńsku": Seria porwań, która uczyniła Olsztyn jednym z niebezpieczniejszych miejsc Seria porwań, do których doszło jesienią 2000 r., sprawiła, że Olsztyn stał się jednym z niebezpieczniejszych miejsc. Kto wpadł na pomysł porwań...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Pod Olsztynem zginął nie tylko gangster Michaił Gorbaczow i jego piękna żona Mafia po olsztyńsku: Pod Olsztynem zginął nie tylko gangster Michaił Gorbaczow i jego piękna żona W głośnej strzelaninie w Kabornie zginął nie tylko młody rosyjski gangster Michaił Gorbaczow i jego piękna żona. 4 października 1998 dwóch kolejnych...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Na ul. Małeckiego policja znalazła tykającą bombę Zdjęcie jest ilustracją do treści „W okresie od 1996 do września 1998 w klubie „Joker” spotykali się Grzegorz D. „Zorba”, Jan S. „Johnny”, Piotr M. „Troll”…”. Tak...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Seria z pistoletu maszynowego na ul. Kanta Mafia po olsztyńsku: Seria z pistoletu maszynowego na ul. Kanta W połowie lat 90. XX wieku olsztyńskim światkiem przestępczym rządzili byli bokserzy: bracia Dariusz i Krzysztof R. i Grzegorz M. „Rudy”, „Marchewa”....
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: „Dziki” i TIR pełen Marlboro Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu Na ciężarówce z papierosami zarobić chciało przynajmniej kilkanaście osób. Ostatecznie kasę zagarnęli chłopcy z Pruszkowa. Oblewali to potem...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Napady jak z gangsterskiego filmu Gangsterzy przyszli do domu S. — Policja kryminalna z Olsztyna — usłyszał gospodarz. Nie uwierzył Piotr G., mieszkaniec olsztyńskiego Zatorza, nie miał nawet dwudziestu lat, ale i tak zarobił wyroków na resztę życia. Gdyby pozostał na wolności,...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Swoją ofiarę zadźgali w lesie Mafia po olsztyńsku: Swoją ofiarę zadźgali w lesie Napad na tle rabunkowym czy zabójstwo na zlecenie? Nie dowiemy się już, dlaczego 6 grudnia 1999 roku trzech przybyszów z obwodu kaliningradzkiego wywiozło...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Konwój rozstrzelany w lesie Mafia po olsztyńsku: Konwój rozstrzelany w lesie Sprawcy napadu na konwój firmy Sezam ciągle pozostają nieznani. Prawie 20 lat temu z okrutną bezwzględnością zastrzelili trzech konwojentów i zrabowali...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Wojna gangów w Olsztynie po egzekucji "Lenina" Mafia po olsztyńsku: Wojna gangów w Olsztynie po egzekucji "Lenina" W drugiej połowie 2000 r. miała swoje apogeum wojna gangów w Olsztynie. Egzekucja „Lenina” oznaczała, że między grupami przestępczymi wybuchła...
Wpadając z złość, stawał się okrutny. Dwaj biznesmeni ze Szczecina, którzy przyjechali do Kisielic w maju 2003 roku, przepadli bez śladu. W tej poszlakowej sprawie przed Sądem Okręgowym w Elblągu toczyły się aż dwa procesy. W pierwszym, trwającym pięć lat, Jan R. został w 2011 skazany na dożywocie. Drugi wyrok (po częściowym uchyleniu pierwszego) zapadł w maju 2017 — tym razem „Kulawy” dostał 25 lat.
— Biorąc pod uwagę wiek i stan zdrowia, ilość czasu spędzonego w areszcie, to jest kara skutecznie eliminująca go ze społeczeństwa. Oskarżony nie zasługuje na to, żeby cieszyć się wolnością. Jest to osoba bezwzględna — mówił sędzia, uzasadniając wyrok.


Mężczyzna, który w 1980 roku w wypadku samochodowym uszkodził kręgosłup, jest sparaliżowany więcej niż od pasa w dół. Z łóżka, fotela, samochodu, do którego kolejni ochroniarze przenosili go na rękach, kierował jednak groźną grupą przestępczą. Potrafił wymusić posłuch. Na przykład siedząc w samochodzie, wzywał kogoś na rozmowę, a gdy delikwent, tłumacząc się, wsadzał głowę do środka, „Kulawy” osobiście dokręcał szybę. Inna legenda opowiada o tym, jak „sprawdzał” raz swojego kierowcę.
Przy stole, przy kieliszku prowadzili męską rozmowę, ale gdy już miał paść toast, Jan R. dał podobno sygnał, by podcięto mu gardło. Zakrwawiony szofer nie odszedł od stolika, owinął szyję ręcznikiem, pocałował „ojca” Kulawego w dłoń i jeszcze wzniósł toast za jego zdrowie. Lekarzom — bo jednak pomocy medycznej potrzebował — powiedział, że miał wypadek na budowie.


Połowa Kisielic w jakiś sposób była z Janem R. powiązana i zobowiązana, żeby się odwdzięczyć. Chociażby użyczając swoich danych do mnożących się w Kisielicach zdarzeń drogowych i wyłudzanych tym sposobem odszkodowań.

Niektóre „słupy” wykorzystywane były nawet kilka razy, dokumenty skasowanych aut odżywały i wpisywane były w kolejne „stłuczki”. Łącznie Jan R. wyciągnął tą drogą 2-3 miliony złotych. Większe zyski dawał jednak przemyt alkoholu i papierosów — zza wschodniej granicy do Niemiec i krajów skandynawskich, a także narkotyki. I w tym wykorzystywani byli ziomkowie gangstera. Słynny detektyw Rutkowski sprawdził, że swego czasu na dziesięciu Polaków zatrzymanych z narkotykami na londyńskim Heathrow w samolotach przybywających z Ameryki Południowej pięciu pochodziło z miasteczka pod Iławą.

Jerzy O. i Stanisław B. przez lata prowadzili z „Kulawym” jakieś papierosowe interesy. Nieporozumienie, z powodu którego pod koniec maja 2003 roku wybrali się do Kisielic, dotyczyło podobno transportu, który zaginął gdzieś w okolicach Essen w Niemczech. Jak było, nie ma pewności. Biznesmeni ze Szczecina czuli się podobno oszukani na kilkadziesiąt tysięcy euro i to właśnie chcieli wyjaśnić. Żona jednego z mężczyzn miała z nim kontakt, kiedy już byli w Kisielicach i rozmawiali z „Kulawym”. Miał jej powiedzieć, że „sytuacja wymyka się spod kontroli”. I rzeczywiście, zaraz potem kontakt się urwał.

Długo nic się nie działo. „Byli i wyjechali” — mówili Jan R. i jego ludzie. Żony zaginionych mieszkańców Szczecina na własną rękę prowadziły jednak poszukiwania, rozwieszały ogłoszenia w okolicy. Jedynym materialnym śladem po zaginionych bez wieści okazały się... felgi od kół ich samochodu znalezione w jakimś warsztacie w Malborku. Ludzie Jana R. to byli w większości dwudziestokilkuletni „ochroniarze”, rekrutujący się z trójmiejskiego środowiska przestępczego. Któryś z nich, „sprzątając” po zbrodni, najwidoczniej połakomił się i zamiast spalić do szczętu auto biznesmenów, sprzedał je na części.

We wrześniu 2003 Jan R. został zatrzymany w swoim domu w Kisielicach przez brygadę antyterrorystyczną. Policjanci zabezpieczyli broń palną, myśliwską, prawie 500 sztuk amunicji. Broń i materiały wybuchowe były pochowane w przeróżnych skrytkach posiadłości za wysokim murem. Na przykład na strychu odkryto około 8 kilogramów materiału wybuchowego uzbrojonego w zapalniki, skrytka była nawet w... psiej budzie. W sumie zatrzymano wtedy więcej niż 50 osób, ponad 30 usłyszało zarzuty i stanęło potem przed sądem, w tym brat i kuzyn Jana R. Natomiast Elżbieta R. — pielęgniarka, która zajmowała się „Kulawym” po wypadku, a potem została jego żoną — została aresztowana po roku za współkierowanie gangiem.


Mało kto co mówił, ale i tak włosy stawały dęba. Świadkowie opowiadali, że „Kulawy” (głównie rękami swoich ochroniarzy) stosował wobec opornych bicie po piętach, ściskanie palców kombinerkami, wbijanie pod paznokcie ostrych przedmiotów, ostatecznie przewiercanie kości. Według jednej z wersji Jerzy O. i Stanisław B. mieli zostać potraktowani właśnie w ten sposób. Według innej zostali zastrzeleni, a potem ich ciała przepuszczono przez... maszynkę do mięsa. Policja żadnych dowodów na to nie znalazła. Nie sprawdziła się też wersja, że ciała mieszkańców Szczecina zakopano na grobli należących do Jana R. stawów pod Kisielicami. Policja przekopała tę groblę dokładnie już w czasie trwającego przed elbląskim sądem procesu grupy „Kulawego”, lecz znów bez skutku.

Procesy Jana R. weszły do historii polskiej kryminalistki. Mający dziś dobrze ponad sześćdziesiątkę mężczyzna okazał się mistrzem w wykorzystywaniu prawnych kruczków. Nie godząc się np. na zaliczenie niektórych akt sprawy w poczet dowodów bez ich odczytywania, zmusił sąd do odczytywania tysięcy stron, co przedłużyło proces o więcej niż rok. Wnioski składane przez niego, które sąd zawsze musiał formalnie rozpatrzyć, szły w setki. Koszty procesu zaś w miliony, bo — ze względu na stan zdrowia — Jan R. mógł przebywać na sądowej sali tylko kilka godzin, na specjalnym łóżku i zawsze z medyczną asystą. Wyglądał jakby zaraz miał umrzeć, ale np. „ostatnie słowo” w pierwszym procesie wygłaszał przez tydzień. Ale gdy wyrok już usłyszał, zasnął i ostentacyjnie zachrapał na sali.

Ta sytuacja trwa już prawie 15 lat. W maju 2017 roku „Kulawy” dostał 25-letni wyrok za kierowanie grupą przestępczą, która dokonała zabójstwa biznesmenów, jednak — wobec braku bezpośrednich dowodów i mocnych poszlak — bez przypisywania konkretnym członkom gangu tego, kto i w jaki sposób dokonał zbrodni. Dlatego z najważniejszych „ochroniarzy” gangstera: Marcin K. został skazany na 10 lat, natomiast Marcin G. i Dariusz L. na kary po 8 lat więzienia.


Kolejny, Radosław H., został uniewinniony zarzutu zabójstwa, lecz sąd skazał go na 6 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za udział w grupie przestępczej i wyłudzanie odszkodowań.

Wyrok ten ciągle nie jest prawomocny. Na pewno będą się od niego odwoływać żony Jerzego O. i Stanisława B., które przez te kilkanaście lat przyjeżdżały do Elbląga, uczestnicząc w prawie wszystkich rozprawach. A było ich niemal trzysta.
Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (30) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ewa #2480458 | 83.31.*.* 8 kwi 2018 21:07

    Tak potwierdzam, a pultrowanie tydzień szybciej w sobotę. Nawet w zeszłym tygodniu dół specjalny do tluczenia butelek kopali trzy dni więc chyba cała okolica się zejdzie.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Maka #2480399 | 83.31.*.* 8 kwi 2018 19:06

    ŚLUB młodej Pindy ma być 25 sierpnia w Lipinkach

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Porsche #2478385 | 79.188.*.* 5 kwi 2018 13:16

    Jakie Młodą Porsche se jebła pod jej hotelem stoi na GD... Udziały dostała dyrektorem jets to się wozi.. Kurwa ja się pytam z kiego chuj taka fura?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Mada #2478382 | 79.188.*.* 5 kwi 2018 13:14

    Wiecie, że ksiądz tej młodej mimo wszystko już więcej do kościoła nie wpuści? Jakiś syf ma jej przy dupie zrobić przed wyjazdem z parafii razem z jakimś Karolem?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Anioł #2478381 | 79.188.*.* 5 kwi 2018 13:12

    Uwaga Dorota ma kota i była nawrót na pałac.... W Krotoszynach... Pewnie już nasze wpisy czytają bo się pod Pałac Kreftowa zjechała i cały zaś ktoś podjeżdża razem z policją... A zielony co chwila przejeżdża i kontroluje co się dzieje... Skurwysyny... Biedny Anioł

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (30)