Sobota, 20 października 2018. Imieniny Ireny, Kleopatry, Witalisa

"Mafia po olsztyńsku": Seria porwań, która uczyniła Olsztyn jednym z niebezpieczniejszych miejsc

2018-03-01 18:00:47 (ost. akt: 2018-03-01 13:56:12)
Konferencja porwania dla okupu

Konferencja porwania dla okupu

Autor zdjęcia: archiwum GO

Seria porwań, do których doszło jesienią 2000 r., sprawiła, że Olsztyn stał się jednym z niebezpieczniejszych miejsc. Kto wpadł na pomysł porwań dla okupu, pewnie się nie dowiemy. Może Piotr M, „Troll”, a może Grzegorz M. „Predator”...

Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Pod Olsztynem zginął nie tylko gangster Michaił Gorbaczow i jego piękna żona Mafia po olsztyńsku: Pod Olsztynem zginął nie tylko gangster Michaił Gorbaczow i jego piękna żona W głośnej strzelaninie w Kabornie zginął nie tylko młody rosyjski gangster Michaił Gorbaczow i jego piękna żona. 4 października 1998 dwóch kolejnych...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Na ul. Małeckiego policja znalazła tykającą bombę Zdjęcie jest ilustracją do treści „W okresie od 1996 do września 1998 w klubie „Joker” spotykali się Grzegorz D. „Zorba”, Jan S. „Johnny”, Piotr M. „Troll”…”. Tak...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Seria z pistoletu maszynowego na ul. Kanta Mafia po olsztyńsku: Seria z pistoletu maszynowego na ul. Kanta W połowie lat 90. XX wieku olsztyńskim światkiem przestępczym rządzili byli bokserzy: bracia Dariusz i Krzysztof R. i Grzegorz M. „Rudy”, „Marchewa”....
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: „Dziki” i TIR pełen Marlboro Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu Na ciężarówce z papierosami zarobić chciało przynajmniej kilkanaście osób. Ostatecznie kasę zagarnęli chłopcy z Pruszkowa. Oblewali to potem...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Napady jak z gangsterskiego filmu Gangsterzy przyszli do domu S. — Policja kryminalna z Olsztyna — usłyszał gospodarz. Nie uwierzył Piotr G., mieszkaniec olsztyńskiego Zatorza, nie miał nawet dwudziestu lat, ale i tak zarobił wyroków na resztę życia. Gdyby pozostał na wolności,...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Swoją ofiarę zadźgali w lesie Mafia po olsztyńsku: Swoją ofiarę zadźgali w lesie Napad na tle rabunkowym czy zabójstwo na zlecenie? Nie dowiemy się już, dlaczego 6 grudnia 1999 roku trzech przybyszów z obwodu kaliningradzkiego wywiozło...
Zobacz także: Mafia po olsztyńsku: Konwój rozstrzelany w lesie Mafia po olsztyńsku: Konwój rozstrzelany w lesie Sprawcy napadu na konwój firmy Sezam ciągle pozostają nieznani. Prawie 20 lat temu z okrutną bezwzględnością zastrzelili trzech konwojentów i zrabowali...
Przed nami kolejny odcinek „Mafii po olsztyńsku”. Tym razem opowiadamy o serii brutalnych porwań przedsiębiorców i ich samoobronie.

Prawdopodobnie wszystko zaczęło się latem 2000 roku kiedy grupa Piotra M. „Trolla” spotkała się na Stadionie Leśnym, przybijając sztamę z grupą Jarosława R. „Orzełka” w walce o panowanie w Olsztynie.

Największe pieniądze dawały już wtedy narkotyki. Kto wpadł na pomysł porwań dla okupu, pewnie się już nie dowiemy. Może Piotr M. „Troll”, może Grzegorz M. „Predator”, kumpel „Orzełka”, skazani ostatecznie za rolę, jaką odegrali w tych porwaniach. Pierwszy nawet za „sprawstwo kierownicze”. Na pewno nie wszystko zostało wyjaśnione. Na przykład, skąd wziął się w Olsztynie Sławomir Cz. stary recydywista z Żyrardowa i jego ludzie specjaliści od napadów na tiry. Albo jak do „interesu” dołączył tak wyrafinowany bandyta jak pochodzący z Działdowa Marek G. „Mózg”.

Tak czy owak, najgroźniejsza z możliwych stara recydywa (Sławomir Cz. miał w 2000 roku lat 46, Marek G. jeszcze więcej) dogadała się z olsztyniakami, wtedy w większości dwudziestokilkulatkami (Piotr M. rocznik 1970). Ci byli raczej chuliganami i królami życia, którym dotąd prawie wszystko się udawało, a coraz groźniejsze przestępstwa uchodziły płazem, bo jak któryś nawet trafiał za kratki, to za jakieś drobnostki i na chwilę.

Pomysł z porwaniami wydawał się dobrze zaplanowany. Chodziło o to, żeby wybrać ofiarę, która — po pierwsze — będzie miała dość pieniędzy, po drugie — z takich czy innych powodów nie będzie się śpieszyć z powiadamianiem policji. Typowali na pewno miejscowi — „Troll” i jego kolesie. Wykonawcy, bezpośredni porywacze, żeby utrudnić ewentualne rozpoznanie, byli przyjezdni.


Za pierwszym razem wszystko zadziałało idealnie. 19 września 2000 roku uprowadzony został właściciel biura turystycznego. Ubrani w policyjne swetry sprawcy (żyrardowiacy) przedstawili się jako funkcjonariusze policji z Wydziału Przestępczości Zorganizowanej. Polecili mężczyźnie, żeby zabrał dokumenty i udał się z nimi do granatowego passata udającego nieoznakowany policyjny radiowóz.

Gdy samochód ruszył, przestali grać komedię. Porwany został przewieziony do Kosowa Lackiego na Mazowszu, gdzie był trzymany w drewnianej szopie. Ręce skrępowano mu elastycznym bandażem i kajdankami, nogi skuto łańcuchami, oczy miał cały czas zawiązane. Sprawcy grozili mu, przykładając do głowy przedmiot przypominający broń palną, straszyli odcięciem palców lub całej ręki. Zażądali kilkuset tysięcy dolarów okupu.


Telefoniczne targi (jedno łączenie dziennie) najpierw ze znajomym uprowadzonego, a potem z jego żoną trwały niemal pięć dni. Kobieta uzbierała dużo mniej, ale porywacze ustąpili. Zgodnie z ich poleceniem i długim kluczeniu zawiozła okup w nocy do wskazanej przez nich w ostatniej chwili miejscowości i zostawiła na przystanku autobusowym. Porywacze po odebraniu okupu uwolnili porwanego, zostawiając go gdzieś w nieznanym lesie, dając mu sto złotych na drogę i kartę telefoniczną, żeby mógł zadzwonić.

Za drugim razem nie poszło tak gładko. Ofiarę, syna olsztyńskiego przedsiębiorcy, porwano z olsztyńskiej ulicy. Chłopak koniec końców uciekł porywaczom.
Oficjalnie nic się jeszcze o tych porwaniach nie mówiło, dlatego przestępcy szybko spróbowali jeszcze raz. Tym razem ofiarą był olsztyński diler samochodowy. Do Olsztyna znów przyjechali żyrardowiacy. Ludzie „Trolla” przywitali ich w Pawłowie, a potem odbyła się narada w domku w Naterkach (olsztyński gang miał tam fabryczkę amfetaminy).

25 października 2000 roku około godziny 15 sprawcy, znów podając się za policjantów, wciągnęli dilera do granatowego passata. Kiedy próbował dzwonić, wyrwali mu telefon z ręki, kazali położyć się na tylnym siedzeniu, a na głowę założyli mu foliowy worek.

Mężczyzna był trzymany w jakimś domku letniskowym w gminie Świątki. Cały czas miał skrępowane ręce i nogi, zaklejone oczy. Sprawcy wyceniali go na milion. Targi trwały kilka dni, skończyło się na kilkuset tysiącach. Po ich wpłaceniu, tuż przed zaduszkami diler samochodowy został wypuszczony. Był już wtedy na skraju załamania nerwowego. Ledwie udało mu się skontaktować z rodziną, bo porywacze wysadzili go na jakimś kompletnym odludziu.

Czwarte porwanie okazało się najbardziej brutalne. 19 grudnia 2000 roku w rezydencji polsko-niemieckiego przedsiębiorcy pod Ostródą pojawił się udający prokuratora Marek G. „Mózg”. Był w towarzystwie przebranych za policjantów drabów z długą bronią. Trochę trwało, zanim gospodarz się pojawił (w domu trwał remont, kręcili się ludzie), ale napastnicy zachowywali się bardzo pewnie. Siłą wsadzili mężczyznę do samochodu, skuli kajdankami, wsadzili worek na głowę i żeby nie sprawiał kłopotów, podali jakiś zastrzyk uspokajający.

Biznesmen trafił do meliny w Kosowie Lackim, gdzie był trzymany w bunkrze, cały czas przykuty łańcuchem do sufitu. W środku było tylko wiadro, żeby miał się gdzie załatwiać. Ktoś z pilnujących (inna ekipa niż „prokurator i policjanci”) raz dziennie przynosił mu coś do jedzenia, jak psu do budy. Porywacze zażądali miliona marek, ale negocjacje rwały się.


O serii porwań w Olsztynie zrobiło się już wtedy bardzo głośno. W ogólnopolskim programie telewizyjnym olsztyńscy biznesmani grzmieli, że sami będą się bronić, skoro policja nie daje rady. Pomoc zaoferował im słynny detektyw Krzysztof Rutkowski. Ostatecznie porwany został 4 stycznia 2001 roku odbity przez policję.
Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (15) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentowanie wyłączone

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. olsztyniak #2510312 | 94.254.*.* 30 maj 2018 06:25

    Czy autor tych wypocin był choć na jednej z rozpraw?.W przeciwieństwie do niego byłem.Znajomych do sprawy nie wymienię w GO ich nie ma na cholerę mam pomagać?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ZEEB #2467032 | 81.190.*.* 20 mar 2018 20:12

    TO JEST PIERD.....NIE O SZOPENIE. ZDEJMIJCIE JUŻ TEN ARTYKUŁ, BO NICZEMU ON NIE SŁUŻY. MOŻE PRZEZ TO KILKU MAŁOLATÓW SIĘ NAKRĘCIĆ I ZROBIĆ KOMUŚ KRZYWDĘ.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Pan #2453034 | 37.47.*.* 3 mar 2018 06:26

    Te bandziorki później na komendzie sprzedawali się nawzajem za paczkę szlugów a później na celi pałki obrabiały cwelowizny spedalone.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Wa-wa #2452879 | 88.156.*.* 2 mar 2018 20:47

    Czy ten jeden traktor taką robotę odwalił? - bo tylko Jego widać na planie!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. niebezpieczniejszych #2452606 | 188.146.*.* 2 mar 2018 17:37

      Wtf!? język można sobie połamać

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (15)