środa, 19 września 2018. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

100 Twarzy Niepodległej: ks Bilitewski, Jerzy Józef Burski, Bronisław Chabowski, Paweł Czerlicki

2018-03-10 21:00:00 (ost. akt: 2018-03-10 21:29:30)
Bronisław Chabowski

Bronisław Chabowski

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

W tym roku obchodzimy 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Choć sytuacja na przełomie wieków na Warmii, Mazurach i Powiślu, była inna niż w Polsce, też mieliśmy swoją historię niepodległości. W naszym cyklu w każdą środę w Gazecie przedstawiamy wielką historię poprzez biografie zwykłych, niezwykłych ludzi: działaczy, nauczycieli, księży, pisarzy, redaktorów.

Nauczyciel i dyrygent: zdolny, bezkonfliktowy, lubiany przez uczniów

Bronisław Chabowski Bronisław Chabowski (1892-1942)
Nauczyciel, organista. Skończył szkołę organistów w Pelplinie, kurs nauczycielski w Wejherowie, maturę uzyskał w Toruniu. Najpierw pracował jako organista i nauczyciel w Sampławie koło Lubawy. Od marca 1930 r. do października 1933 r. był nauczycielem szkoły polskiej w Gietrzwałdzie. Szybko nawiązał kontakt z rodzicami uczniów i działającymi we wsi organizacjami polskimi.

Rozładował konflikt, jaki zaistniał między jego poprzednikiem a rodziną Samulowskich. Wpłynął na ożywienie działalności Towarzystwa Młodzieży. Został dyrygentem chóru, kierował pracą amatorskiego zespołu teatralnego. Był współorganizatorem i gospodarzem święta dziecka, które odbyło się 25 czerwca 1931 r. w Gietrzwałdzie z udziałem uczniów i nauczycieli wszystkich 12 polskich szkół na Warmii. Podczas tego festynu występowały chóry, zespoły recytatorskie, drużyny sportowe. Współpracował z "Poradnikiem Nauczycielskim" i "Gazetą Olsztyńską".

Niemcy wywierali tak wielki nacisk ekonomiczny i psychologiczny na rodziców, że — mimo wysiłków nauczyciela — zmniejszała się liczba dzieci. Szkoła została zamknięta, a Chabowski do połowy 1934 r. uczył w szkole w Stanclewie k. Reszla. Tu także dał się poznać jako świetny nauczyciel, m.in. rozwijał czytelnictwo. Niemcy szukali pretekstu, by go zwolnić, i znaleźli: rzekomo miał przy sobie zabroniony polski śpiewnik. Odebrali mu prawo nauczania. Wrócił do Polski. Do wybuchu wojny uczył w Brodnicy. Aresztowany przez gestapo w 1941 r., trafił do obozu koncentracyjnego w Stutthoffie. Ciężko chory został przewieziony do szpitala, zmarł 30 kwietnia 1942 r. w Brodnicy.


Jeszcze Warmia nie zginęła
Ks. Robert Bilitewski (1859-1935)
Urodził się w Patrykach. Jego ojciec był piekarzem, matka — córką organisty. Przyszły ksiądz maturę zdał w gimnazjum w Olsztynku. Do stanu kapłańskiego przygotowywał się w braniewskim Hosianum, a następnie w Kolegium Polskim w Rzymie, gdzie obronił doktorat. Święcenia kapłańskie przyjął w Rzymie. Był wikarym w Barczewie, potem przez kilka lat proboszczem w Gryźlinach.

Założył tam m.in. kasę oszczędnościową pożyczkową, zachęcał do prenumeraty „Gazety Olsztyńskiej”, podkreślał znaczenie zdobywania wykształcenia przez młodych Warmiaków, był promotorem m.in. pochodzącego z Gryźlin Jana Baczewskiego, późniejszego posła do pruskiego landtagu. Zawsze głosił kazania w języku polskim.

W 1911 r. doprowadził do założenia Banku Ludowego w Olsztynie i został jego pierwszym prezesem.
Miał zamiar budować w Gryźlinach nowy kościół, jednak, być może ze względu na jego propolską postawę, biskup Thiel przeniósł go jako proboszcza do niemieckojęzycznej parafii w Wilczkowie pod Dobrym Miastem. Cały czas brał jednak czynny udział w życiu polskim, brał udział w wiecach wyborczych polskich kandydatów.
Już w 1915 r. ksiądz Bilitewski przeszedł na kapłańską emeryturę. Mieszkał przy macierzystej parafii w Klebarku Wielkim.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości pod koniec 1918 r. był jednym z delegatów, którzy reprezentowali Warmię na sejmiku dzielnicowym w Poznaniu. W 1920 roku był członkiem Warmińskiego Komitetu Plebiscytowego. W imie­niu komitetu z Janem Baczewskim i Władysławem Pienięż­nym złożył w marcu 1920 roku memoriał do MSZ w Warszawie zgłaszający postulaty miejscowych Polaków, domagający się np. „Wydalenia z terenu plebiscytowego wszystkich osób nieuprawnionych do głosowania, obsadzenia wszystkich urzędów od starosty i inspektorów włącznie urzęd­nikami państw koalicji, a niższych dwuosobowo, przez Polaków i Niemców, a nawet odroczenia plebiscytu (na Warmii o dwa, na Mazurach nawet o pięć lat).

Spowodował w czerwcu 1920 r. wizytę w Olsztynie wizytę nuncjusza papieskiego Achille Rattiego, późniejszego Piusa XI. W tym czasie opublikował w „Gazecie Olsztyńskiej” hymn „Jeszcze Warmia nie zginęła…”

„Jeszcze Warmia nie zginęła
Póki my żyjemy,
Jeszcze wiara nie zniknęła,
Bo ją wyznajemy.
Śpiewajcie wszędzie
Za Bożym przewodem:
Warmia polską będzie,
Złączym ją z narodem…”

Mazur spod Działdowa

Jerzy Józef Burski (1914-1979)

Należał do pierwszego pokolenia Mazurów z Działdowszczyzny, które zdobyło wykształcenie. Urodzony w Pierławkach, ukończył Seminarium Nauczycielskie w Działdowie, potem normalnym w II RP trybem podchorążówkę (w Częstochowie). Pracował jako nauczyciel, w ostatnich latach przed wojną w Uzdowie. W internecie dostępny jest fragment przedwojennej kroniki przedstawiającej powiatowe dożynki, które odbyły się w Uzdowie 1938 r., w ich finale polska kawaleria pozoruje szarżę w kierunku niemieckiej granicy.
Burski był w 1935 r. jednym z założycieli Związku Mazurów w Działdowie. W czasie okupacji ukrywał się, jednak utrzymywał kontakty z innymi działaczami mazurskimi.

W 1944 r. (m.in. z Karolem Małłkiem, Hieronimem Skurpskim) był współautorem memoriału w sprawie Warmii i Mazur, przedłożonego PKWN w Lublinie, potem został także posłem do Krajowej Rady Narodowej z ramienia Stronnictwa Ludowego. Również je reprezentował, kiedy w marcu 1945 r. przybył do Olsztyna przyjmując przy Jakubie Prawinie stanowisko zastępcy pełnomocnika rządu na Okręg Mazurski. Został wtedy również przewodniczącym Polskiego Komitetu Narodowościowego, który zajmował się m.in. opiniowaniem wniosków ludności miejscowej o zaliczenie „w poczet narodu polskiego”. Wraz z postępem stalinizmu stracił stanowiska w administracji regionu, był nawet więziony. Po 1956 r. na krótko był we władzach wojewódzkich PZPR, żadnej roli nie odegrał. Zmarł w Olsztynie.

Na podstawie m.in. A.Chojnowski, „Związek Mazurów w Działdowie 1935-39”, Przegląd Historyczny 66/2


Ten dom był najbardziej ukochanym w całym Olsztynie
Czerlicki
Paweł Czerlicki (1890-1943)
W okresie plebiscytu 1920 r. był dzierżawcą hotelu i restauracji w Domu Polskim w Olsztynie. Budynek przy ówczesnej Bahnhofstrasse 87 zakupiony przez Mazurski Komitet Plebiscytowy ostatecznie stał się własnością Banku Ludowego w Olsztynie, który na parterze miał swoje biura. Hotel nosił nazwę International, w jego restauracji w szczycie kampanii plebiscytowej stołowało się nawet dwieście osób.

Paweł Czerlicki, przez żonę Jadwigę ze Schreiberów (Szrajberów) z Mikołajek Pomorskich (była bratanicą ks. Feliksa Schreibera i siostrą Jana, działacza organizacji młodzieżowych i szkolnych na Powiślu i Warmii) był bardzo dobrze wprowadzony środowisko polskie w Olsztynie. W Internationalu odbywały się liczne imprezy kulturalne, np. „Gazeta Olsztyńska” z 21.01.1923 r. zapraszała na przedstawienie „Wesele Zosi”, amatorskiego kółka teatralnego. Gospodarz potrafił zadbać o dobrą atmosferę. „Zbieraliśmy się u nich w prywatnym mieszkaniu bardzo często, ażeby porozmawiać, pośpiewać, pocieszyć jedni drugich. I dlatego ten dom był naszym najlepszym, najbardziej ukochanym domem w całym Olsztynie” — wspominała Maria Zientarówna. Pod przykrywką kursów zawodowych odbywało się w Domu Polskim kształcenie młodzieży, także kursy kroju i szycia, na lekcje — i to nie religii, a geografii, matematyki — przyjeżdżał tu raz w tygodniu ksiądz Walenty Barczewski.

Seweryn Pieniężny opisał Pawła Czerlickiego w jednym z odcinków „Kuba z pod Wartemborka gada”: „pozitoł mnie gospodarz hotelu International przemową i wydał przy tym czystego okowitu (…) Jak pan Czerlicki nacisnął guzik, to sia stała jasno jek w w dzień”.

W 1928 r. dzierżawę przejął Konstanty Biegała i choć nazwa została zmieniona na Concordia, hotel pozostał miejscem polskich imprez, także szkoły i przedszkola. Paweł Czerlicki po wyprowadzeniu się z Domu Polskiego, prowadził inne lokale m.in. w Dobrym Mieście i Gierdawach (obecnie Żeleznodrożnyj w obwodzie kaliningradzkim). Właśnie wracając z Gierdaw na Święta Wielkanocne 1943 r. doznał na dworcu w Olsztynie zawału i zmarł.

Na podstawie: m.in. W. Ogrodziński "Rzecz o Domu Polskim w Olsztynie"
Na fot. Paweł Czerlicki z żoną Jadwigą i najstarszym synem Feliksem (rok 1924)

Pamięć i szacunek : Droga Warmiaków i Mazurów do polskości i do Polski nie była prosta. Osadnicy z Mazowsza, którzy przybyli na te ziemie jako polscy chłopi z czasem utracili kulturową więź ze swoimi kuzynami zza południowej granicy. Jednocześnie jednak zachowali poczucie odrębności od Niemców. W drugiej połowie XIX wieku na Mazurach i Warmii zaczęła odradzać się polskość już w nowoczesnym znaczeniu tego słowa. Tworzyli ją chłopi, księża, nauczyciele...To właśnie ich chcemy pokazać w naszym cyklu „100 Twarzy Niepodległej”. Będziemy wdzięczni za pomoc przy jego tworzeniu. Szczególnie zależy nam na zdjęciach tych bohaterów, ale też po prostu na zdjęciach pokazujących polskie życie na Warmii i Mazurach.

Igor Hrywna








Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB