Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Smaki życia i nałogi

2018-02-10 11:50:00 (ost. akt: 2018-02-10 11:51:28)

Znajomy Staszek nie pije od 15 lat. Ani kropli. — To co ty robisz?! — zapytałam go z niedowierzaniem. Okazało się, że nawet robi w domu nalewki, ale testuje je żona. Poza tym Staszek chodzi na basen, zajmuje się domem wolno stojącym i ogrodem. Kosi na przykład 12 arów trawnika. Cieszy się rodziną. Dlaczego ani kropli?

— Bo bałem się, że się uzależnię, bo coraz bardziej czekałem na moment, kiedy będę mógł się napić — odpowiada.
 Staszek nie stracił przez alkohol pracy, rodziny czy zdrowia. Zresztą ma znajomych, ludzi na tzw. stanowiskach, którzy sobie z piciem, przynajmniej tak się wydaje, radzą. Nie leżą przecież w rynsztoku. Staszek nie ukrywa, że jest dumny ze swojej abstynencji. Rzucił alkohol sam, bez żadnych wspomagaczy, bez terapii, siłą silnej woli. Może chodzić na zakrapiane imprezy. Uniezależnił się całkowicie.

Mnie byłoby trochę żal tak całkiem nic i nigdy. Bo to trochę tak, jakby jakaś część nas miała umrzeć. Zresztą wielu nałogowców uważa, że kiedy przestaną, już nigdy w życiu — bez tych wrażeń, przeżyć i emocji — nie będą się bawić. A to z kolei świadczy o tym, jak bardzo uzależnienia siedzą w naszej głowie i jak bardzo uzależnione są nasze myśli.

Ja myślę oczywiście o papierosach. Są boskie, ale to wyjątkowe świństwo. Udało mi się je rzucić (choć nie tak jak Andrzejowi całkowicie). I umiem bez nich żyć, umiem nawet się bawić. Jestem wdzięczna losowi, kiedy widzę kogoś na mrozie wciągającego do płuc dym o smaku asfaltu — że to nie jestem już ja. Ale z drugiej strony...

Z drugiej strony szczęście mają ci, którzy próbują, doświadczają, ale się nie uzależniają. Życie ma czasem smak wytrawny, a czasem półsłodki, czasem jest czerwone, a czasem białe.


Ewa Mazgal
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB