Piątek, 21 września 2018. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Kłusownicy bestialsko zabili borsuka... w rezerwacie [ZDJĘCIA]

2018-01-12 12:00:41 (ost. akt: 2018-01-12 11:30:34)

Autor zdjęcia: Roman Olek z Nadleśnictwa Orneta

W środę, 10 stycznia patrol Straży Leśnej z Nadleśnictwa Orneta odnalazł nad rzeką Wałszą borsuka na wnyku. Zwierzę zostało zabite w wyjątkowo okrutny sposób. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że doszło do tego w rezerwacie.

— Ile cierpienia przechodzi zwierzyna, która wpada we wnyki, oddają tylko zdjęcia dokumentujące takie zdarzenie. Jaką desperację i determinację trzeba posiadać, aby w ten sposób kłusować? — pytają leśnicy w dramatycznym wpisie na stronie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Odnoszą się tym samym do aktu barbarzyństwa, do którego doszło 10 stycznia w rezerwacie nad rzeką Wałszą. Patrol Straży Leśnej znalazł tam borsuka na wnyku. Zwierzęciu niestety nie dało się już pomóc. Sposób, w jaki został zabity borsuk, był wyjątkowo okrutny.

Co można pomyśleć o osobie, która w taki sposób zabija zwierzęta… Każdy odpowie sobie w podobny sposób — komentuje na stronie RDLP w Olsztynie. — Pomimo wielu akcji leśników, działań Straży Leśnej i medialnych komunikatów przekazywanych do społeczeństwa „tradycja wnykarstwa” czasem odżywa — dodaje.



Co roku liczba likwidowanych wnyków na terenie lasów kształtuje się w granicach 300-400 sztuk rocznie. Tylko w ubiegłym roku ujawniono i zlikwidowano ponad 3oo sztuk tych "urządzeń". Lesnicy podkreślają, że cały czas starają się coraz skuteczniej walczyć z tym procederem.

— Nie zawsze bowiem wiadomo, kto zakłada wnyki, bo trudno złapać sprawcę na gorącym uczynku. Dla nas każdy złapany kłusownik to sukces, a każdy zlikwidowany wnyk to jedna szansa na przeżycie zwierzaka.
Faktem jest jednak, że wnykarstwo ma charakter jednostkowy, o dziwo, najczęściej kojarzony z wzrostem bezrobocia. Natomiast nasza praktyka wskazuje na lokalny charakter występowania, często jest to forma tradycji przekazywana z ojca na syna. Po ustaleniu i złapaniu sprawcy, który się tym zajmuje, najczęściej problem znika (czasem na kilka lat) — wyjaśniają leśnicy.

I dodają: — Należy pamiętać, że jeden wnykarz potrafi pozostawić po sobie kilka, kilkadziesiąt wnyków, które znajduje się często po dłuższym okresie. W związku z tym systematycznie przeszukuje się tereny zagrożone wnykarstwem. Apelujemy o zwracanie uwagi na wnykarstwo, zgłaszanie przypadków, a do kłusowników o zaprzestanie tego procederu, ponieważ zwierzę złapane we wnyki ginie w straszliwych męczarniach — podkreślają.
ez
Źródło:RDLP w Olsztynie


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Turbo #2418219 | 87.251.*.* 15 sty 2018 12:20

    i zamiast czepiać się ludzi co autem czy quadem wjeżdża do lasu powinni leśnicy chodzić w patrolach i szukać wnyków a nie w ciepłym autku czepiać się bezbronnych ludzi

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. jak #2416581 | 89.228.*.* 12 sty 2018 17:45

    znajde takich ludzi kiedys to zapie*dole

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. marjan #2416574 | 81.190.*.* 12 sty 2018 17:30

    ten borsuk ma już długi weekend. już z bani

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Kruk #2416516 | 37.47.*.* 12 sty 2018 16:13

    Mialem napisać coś brzydkiego na kłusowników Ale nie napisze Powiem tylko że potrafimy być bydlakami I nie tylko w lesie :(

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. anex #2416386 | 81.163.*.* 12 sty 2018 13:33

    Takim sku...nom to samo zrobic, podobnie znecaja sie niestety mysliwi

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (11)