środa, 24 października 2018. Imieniny Arety, Marty, Marcina

Głodne, we własnych odchodach i na jednym łańcuchu

2018-01-09 19:25:50 (ost. akt: 2018-01-09 21:15:27)
Zwierzęta w Jezioranach były trzymane w tragicznych warunkach

Zwierzęta w Jezioranach były trzymane w tragicznych warunkach

Autor zdjęcia: Kamila Kozicka-Szafran

Głodne, we własnych odchodach i trzymane na jednym łańcuchu. W takim stanie znajdowały się psy w Jezioranach, które zostały odebrane podczas interwencji. Teraz czekają na nowe domy. Ale niewykluczone, że znów wrócą do piekła...

W niedzielę, 7 stycznia Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Tomarynach opublikowało na Facebooku bulwersujące zdjęcie. Przedstawia ono trzy psy, ściśnięte w jednej małej budzie, w tym dwa skute jednym łańcuchem. Jak dowiadujemy się też z emocjonalnego wpisu, psy były głodzone, a ich właścicielka nie rozumiała, że jej sposób opieki nad zwierzętami wcale opieką nie jest. Oto fragment wpisu:

"Warmia i Mazury - kraina tysiąca jezior. I tysięcy bezdusznych, ograniczonych intelektualnie, pozbawionych empatii właścicieli psów... Budy z szafek, psy w workach, wrzucanie do gnoju to ich normalność i codzienność" - czytamy. Ciężko się jednak dziwić tak mocnym słowom po opisie zaistniałej sytuacji. "Kim musi być kobieta, która trzymała te psy latami w zmurszałej budzie? Która niewielką, ślepawą sukę usianą guzami połączyła jednym łańcuchem z niewielkim chudzielcem - jedno bez drugiego nie mogło się ruszyć. Całymi latami przypalikowane ciężkimi, grubymi łańcuchami! To oczywiście nie wszystko, do tego jeszcze suka rozmnażała się co cieczkę. Te psy zjadały swoje odchody".



Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Tomarynach pomaga w poszukiwaniu domów dla tych trzech psów odebranych podczas interwencji. Tej dokonały Kamila Kozicka-Szafran inspektor Towarzystwa Obrony Praw Zwierząt w Ostródzie wraz z Eweliną Pierzchałą z OTOZ Animals Oddział w Olsztynie.

— Otrzymałyśmy anonimowy sygnał, dlatego pojechałyśmy na miejsce sprawdzić sytuację. A ta okazała się być naprawdę okropna — wyjaśnia Kamila Kozicka-Szafran. — Pani, od której zabrałyśmy psy to osoba starsza. Udało nam się ustalić, że na jej posesji zawsze były różne psy. Obok budy leżała czaszka innego, większego psa... Czy to też był pies tej pani, czy został tam zagryziony w walce między psami? Nie wiadomo. Na pewno wraz z koleżanką, z którą dokonałyśmy interwencji będziemy składały na policję zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Chcemy, żeby ta pani otrzymała dożywotni zakaz trzymania zwierząt. Czy się uda tego dokonać - nie wiemy. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że gmina nie może wydawać psów do adopcji, dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta przez sąd. A często jest też tak, że sąd decyduje o tym, że psy mają wrócić do właściciela. Gdyby tak się stało, oczywiście będziemy się od tego odwoływać. Do tego czasu psy są zabezpieczone i szukamy dla nich domów tymczasowych, bo w zaistniałej sytuacji do takich możemy je przekazać — tłumaczy.

I dodaje: — Gdyby sąd zadecydował o oddaniu ich właścicielce, trzeba by je z tych domów zabrać, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Jednak takie sprawy potrafią trwać rok czy dwa lata i nie wyobrażam sobie też, żeby te psy siedziały przez ten czas w boksach - tak naprawdę nie wiadomo na co (obecnie psy znajdują się w Tymczasowym Punkcie Przetrzymań w Jezioranach - red.). — stwierdza.


W ciągu dwóch dni post opisujący sytuację zwierząt z Jezioran został udostępniony ponad 300 razy.
— Dużo jest też komentarzy nieprzychylnych właścicielce psów, ale telefonu w sprawie adopcji - ani jednego. To przykre. Tym bardziej, że chociażby młoda suczka z tej trójki bardzo garnie się do ludzi. Liczę się np. z tym, że druga suczka, która ma ponad 10 lat, może nie cieszyć się "zainteresowaniem", bo ludzie często nie chcą starych psów. Ale jak ona cieszy się teraz wolnością! Na spacerach biega jak młody pies. Trzeci piesek, który niedowidzi na jedno oko, też bardzo odżył po tym, jak go zabraliśmy. Po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją, w której pies trafia do boksu, gdzie obok są inne psy, a i tak jest szczęśliwy. Zresztą po całej odebranej trójce widać radość. Trudno się dziwić; w końcu mają możliwość ruchu, jedzenie i dostęp do wody — komentuje Kamila Kozicka-Szafran.

Ponieważ styczeń jest jednym z okresów oddawania zwierząt, które były prezentami na święta, postanowiliśmy sprawdzić jeszcze sytuację w olsztyńskim schronisku.

— Nie chcemy krakać, ale w tym roku jest wyjątkowo korzystnie pod tym względem. Nie zaobserwowaliśmy zwiększonej liczby oddawanych zwierząt. W tym roku weszliśmy więc wyjątkowo lekko w ten okres. I mamy nadzieję, że to się nie zmieni — dowiadujemy się w schronisku dla zwierząt w Olsztynie. Obecnie przebywa tam 170 psów i ok. 80 kotów.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (21) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. an..el #2418939 | 185.138.*.* 16 sty 2018 10:40

    Brawo. Nareszcie będzie można chodzić bezpiecznie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Js #2418002 | 185.140.*.* 15 sty 2018 07:58

    Jak łatwo oczernić człowieka w gazecie nie znając całej prawdy aby artykuł stał się bardziej drastyczny . Każdego z was taki animals mógłby opisać że to glodzil to źle traktował . To jest słabe.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Hghbh #2414919 | 94.254.*.* 10 sty 2018 20:34

    Ta Pani otrzymała anonimowość więc nie wiem czy to w porządku pisać jej nazwisko. Po za tym niedawno wyszła z szpitala więc nie wiem jak miała dbać o pieski zresztą najmłodsza osoba też nie jest

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Obywatel #2414765 | 185.140.*.* 10 sty 2018 18:03

      pani złakowska nabierze pupilków dla pokazu a pózniej wypadki bo kundle za rowerem biegają!!!! to nie był jej pierwszy wypadek z jej winny

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Ktos #2414707 | 188.146.*.* 10 sty 2018 16:40

      Radzę zainteresować się krowami które staja na wyjeździe z tłokowa. To jest dopiero dramat. Nie maja schronienia ani jedzenia piją bo im woda wylala na polu. Trawy nie ma wcale bo jest obloto. Stoja tam od tamtej zimy i nie sądzę żeby cos się zmieniło. Ludzie sa bezduszni bo patrza na nie codziennie przez okno :(

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Pokaż wszystkie komentarze (21)