Czwartek, 26 kwietnia 2018. Imieniny Marii, Marzeny, Ryszarda

Zabawa sylwestrowa wczoraj i dziś

2017-12-30 19:42:00 (ost. akt: 2017-12-30 19:42:44)
sylwester ubiegłoroczny

sylwester ubiegłoroczny

Autor zdjęcia: Kamil Foryś

Panie w oryginalnych i pięknych kreacjach, wymyślnych fryzurach, panowie w smokingach z muszką. Bez wodzireja zabawa się nie obywała. Gdzie te sylwestry, gdzie te karnawałowe bale?! Dzisiaj wielu z nas wybiera popularne domówki.

Bez wodzireja bale sylwestrowe się nie obywały. Jednym z ostatnich prawdziwych wodzirejów był bankowiec pan Janusz. Najczęściej bawiono się w sali konferencyjnej NOT. Kiedyś spotkaliśmy się tam dzień przed sylwestrem. Pan Janusz przede wszystkim sprawdzał, czy goście są wygodnie usadowieni, i czy każdy przypiął kotylion, który wylosował u wejścia (drugi los uprawniał do odebrania drobnego prezentu). I ogłaszał: „Panowie proszą panie!” A podczas tańca figury: tunel, koszyczek, gondola. Podziękowanie!

Obowiązkowy był wybór królowej balu. Każdy stolik (albo co drugi) nominował kandydatkę, do której potem ustawiali się popierający ją panowie. Ta, która zdobyła najwięcej głosów, zdobywała tytuł, a panowie, którzy ją poparli, musieli obowiązkowo z królową zatańczyć. — Królową balu została pani mecenasowa... — tu pan Janusz uroczyście wymieniał nazwisko zwyciężczyni. O północy obowiązkowo był polonez.

Bale organizowali bankowcy, lekarze, prawnicy, wojskowi. Każda profesja w ulubionym lokalu. Lekarze w Bimanolu, wojskowi w Casablance, plastycy, literaci, animatorzy kultury i dziennikarze w Domu Środowisk Twórczych, artyści sceny w teatrze, budowlańcy w klubie Budowlanych, łącznościowcy w klubie Łączność, młodzież w Andromedzie, zakochani i poszukujący partnera w Kolorowej, pozostali w Fecie, Parkowej, Relaksie, Kormoranie, Nowoczesnej i w klubach osiedlowych. — A myśmy bawili się w Wojewódzkim Domu Kultury! — wspomina Zbigniew Mielczarek, który wyświetlał tam filmy. — Zawsze grała orkiestra, a bale były składkowe, koszyczkowe!

Niemal każdy lokal miał swoją kapelę. Jedna z nich istniała w najpopularniejszej restauracji Olsztyna — Pod Żaglami przy ul. Pieniężnego, w dawnym domu towarzyskim Kopernik. Lokal otwarto w 1954 roku. — Lokal miał ciekawy wystrój, u wejścia stało wielkie akwarium z rybkami — wspomina plastyk Artur Nichthauser. — Nadejście Nowego Roku poprzedzały tradycyjne kawałki grane przez orkiestrę, a gości obsługiwali ubrani na czarno i pod muchami kelnerzy. Po latach wymieniono ten strój, zgodnie z nazwą restauracji, na marynarski. Ale to już nie było to!

Menu sylwestrowe było lekkostrawne, bo przecież gości czekała całonocna zabawa. Jeśli chodzi o alkohol — pół litra na parę lub wytrawne wino. Uczestnicy przynosili też w torbach własne trunki. Minutę przed północą orkiestra grała tusz, gasło światło i sala wpatrzona w ogromny zegar wiszący nad sceną odmierzała głośno czas. A o 24 otwierano szampana, składano sobie życzenia, na dziedzińcu restauracji strzelały fajerwerki. Zabawa trwała do białego rana.

Niezapomniane były sylwestry w Domu Środowisk Twórczych przy ul. Mickiewicza. Mogę o tym opowiedzieć z autopsji. DŚT miał swoją orkiestrę (klawisze, saksofon, klarnet, trąbka, perkusja), a rej wodził klawiszowiec Edmund Szumowski, który grał chyba w połowie knajp olsztyńskich. Artur Nichthauser wspomina, że Mundek „na służbie” nie pił. Z czasem, na skutek wprowadzanych oszczędności, muzykował sam. W keyboardzie miał wgranych kilka instrumentów, więc zyskał miano człowieka-orkiestry.

Udanego „sylwka” gwarantowali też inni wytrawni muzycy: Wacek Kosowicz, który grał w Bimanolu z zespołem Po Prostu, Zbigniew Siwek, Mały Kaziu. Zespołom towarzyszyli wokaliści: Walerian Ostrowski, Grażyna Bałabańska, Izabela Schuutz (później Trojanowska), Tadeusz Machela. No i wodzireje. Takich jak bankowiec pan Janusz dzisiaj już nie ma...

Artysta plastyk Janusz Wierzyński wspomina bale plastyków w DŚT, na których obowiązywały przebrania. Raz Sylwin Mydlak, zresztą wspaniały szybownik, przebrał się za smoka. W trakcie balu bardzo tego żałował, bo długa smocza paszcza przeszkadzała mu w „pobieraniu” alkoholu. — Widząc jego męki, koledzy wsadzili mu rurkę do smoczej paszczy i w ten sposób go zaopatrywali — wspomina Wierzyński.

Inne sylwestry wspomina się ze względu na kaprysy pogody. W 1978-1979 roku, przed balem na ulicach nie było śniegu, nad ranem było go po pas. Tak zaczęła się zima stulecia.

Wuka

Pobudka! Dla wielu z nas i tak najlepszym didżejem w sylwestra znów okaże się YouTube. Domówki, niegdyś zwane prywatkami, są dzisiaj jedną z najpopularniejszych form witania Nowego Roku. — Nie ma co się oszukiwać, chodzi o kasę. Chyba każdemu marzy się choć raz w życiu zaszaleć na imprezie, jaką organizował np. Wielki Gatsby, ale po prostu mało kogo na to stać. Wydać 500 czy 600 zł w jedną noc? Bardzo chętnie, ale jak zmienię pracę — śmieje się Aleksandra Lipińska.

Olsztynianka w tym roku również wybiera się do znajomych. — Odkąd na świecie pojawił się internet, a sklepy są otwarte do późna, to nawet zorganizowanie imprezy w domu nie wymaga wiele zachodu. Nie trzeba martwić się o muzykę, bo wszytko jest w sieci, sałatki i krokiety kupimy w każdym markecie — mówi.

Rzeczywiście, opowieści o tym, że miejsce na sylwestra trzeba rezerwować dużo wcześniej, można włożyć między bajki. — Cały czas czekamy na chętnych, mamy jeszcze trochę wolnych miejsc. Bywa i tak, że gapowicze rezerwują miejsca dopiero 31 grudnia — mówi Magda Marczak, zastępca menedżera olsztyńskiej Casablanki.

Karolina Nowak wybiera się do klubu. — W domu posiedzę, gdy będę miała małe dzieci lub wnuki. Na razie chcę szaleć i najbardziej znany przebój tego roku, czyli „Despacito” zatańczyć z jakimś przystojniakiem. W Olsztynie mamy hiszpańskojęzycznych studentów, może też pojawią się na imprezie? — zastanawia się. I dodaje: — Sylwester jest bramą karnawału, który powinno się obchodzić hucznie! Lubię te wszystkie związane z sylwestrem przygotowania. Dobrze spędzony noworoczny czas daje mi kopa na cały rok. Najgorsze to popaść w marazm. Dlatego ja na sylwestra nie szczędzę sił ani pieniędzy. Czerwona sukienka w stylu latynoskim już czeka na wieszaku, a brokaty z niecierpliwością mienią się w kosmetyczce — stwierdza.

Agnieszka Borkowska w tym roku wyjeżdża w góry. — Będziemy spali w schronisku w Górach Świętokrzyskich, które nie są wcale najpopularniejszym kierunkiem zimowych wycieczek. Weźmiemy ze sobą swoje śpiwory. Jak dobrze pójdzie, najważniejsza w roku północ zastanie nas na jednym z niewysokich, ale bardzo malowniczych świętokrzyskich szczytów — opowiada. I dodaje: — Plan był taki, żeby jechać do Puszczy Białowieskiej, ale podobno ogłoszono zakaz wstępu. Przyroda niknie w oczach. Czas ucieka, a ja chcę zdążyć zapamiętać ją w jak najmniej skażonej postaci. Stąd te wyjazdy.

Nieważne, czy chcemy spędzić ostatnie dni roku na balu, imprezie z didżejem, w domowych pieleszach czy na szczycie góry. Większość chce wejść w Nowy Rok odmienionymi. Dlatego zakłady fryzjerskie i kosmetyczne od kilku dni przeżywają oblężenie. — Nikogo z ulicy nie przyjmuję. Wszystko zarezerwowane. W niedzielę zawsze mam wolne, ale tym razem zrobiłam wyjątek. Od rana do 17 przyjmę aż 10 pań — mówi Iwona Konewka z salonu fryzjerskiego Iwona. — Ścięcie włosów czy zmiana koloru w tym czasie ma dla wielu z nas wymiar symboliczny.

Jakie trendy obowiązują? — Mocno spryskane tapiry i sztywne koki już dawno przeszły do lamusa. Kobiety pragną sportowej elegancji. Jeśli włosy mają zostać rozpuszczone, kobiety proszą o efekt potargania, a jeśli upięte, to tylko swobodnie z wywijającymi się loczkami — odpowiada pani Iwona.
AP
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (16) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. gosc #2407299 | 88.156.*.* 31 gru 2017 11:49

    niektore komaentarze sa conajmniej dziwne zawsze ludzie sie bawili w sylwestra i bylo super czy to na balach czy na domowkach komuchy czy nie komuchy kazdy sie bawil bez glupich gadek a ci co tak komentuja to co z klasztoru sie wyrwali czy sie nigdy nie bawili a teraz postarzeli i tylko rozaniec i kosciol

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Ox #2407195 | 94.254.*.* 31 gru 2017 08:21

    A ja lubiłem czasy kiedy nie było strach że dostanie się po ryju albo butelką w tłumie.A kiedyś pod ratuszem tak było teraz na imprezach masowych jest cyrk

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Ułan #2407185 | 82.139.*.* 31 gru 2017 07:48

    Obowiązkowo odpalamy petardy przed siedzibą komunistów z RAZEM i innych oszołomów chcacych zakazać petard w sylewastra - specjalnie kupię podwójny zapas.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-9) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Kasandra #2407180 | 83.6.*.* 31 gru 2017 07:31

      Czekam na wiadomości z Francji, Niemiec, Szwecji, Anglii itp ile w ramach Noworocznych zabaw przybędzie w tych krajach muslimskich potomków w wyniku gwałtów tz nachodźców. Dzięki PiS Polska jest krajem wolnym od specjalnych " antygwałtowych stref" i nasze kobiety mogą witać Nowy Rok bez obaw.

      Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. nie obchodzi mnie ten nowy rok #2407172 | 89.31.*.* 31 gru 2017 06:11

      patrze na tych wariatów , złodzieji ,fałszywych życzeń co życzą sobie niby lepszego roku ,wszystkich pozamykać

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Pokaż wszystkie komentarze (16)