Niedziela, 22 kwietnia 2018. Imieniny Łukasza, Kai, Nastazji

Agnieszka Kołodyńska, była dyrektor MOK w Olsztynie, po aferze mobbingowej: Nie rozkładam rąk z niemocy [WYWIAD]

2017-12-29 18:30:11 (ost. akt: 2017-12-29 13:01:42)
Z żadnym miejscem w Polsce nie byłam tak mocno związana emocjonalnie jak z Olsztynem - mówi Agnieszka Kołodyńska.

Z żadnym miejscem w Polsce nie byłam tak mocno związana emocjonalnie jak z Olsztynem - mówi Agnieszka Kołodyńska.

Autor zdjęcia: Archiwum GO

Była dyrektorką Miejskiego Ośrodka Kultury. Zaczęła go zmieniać. Została odwołana ze stanowiska. Nie obraziła się na Olsztyn. Agnieszka Kołodyńska, aktorka i animatorka kultury, wierzy w jego mieszkańców.

— Kazimierz Brakoniecki na pytanie, kiedy Olsztyn będzie mógł stać się Europejską Stolicą Kultury, odpowiedział: „Za 1000 lat!”. Jakie jest pani zdanie?
— Reprezentowałam Olsztyn podczas gali otwarcia Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu jako dyrektorka Miejskiego Ośrodka Kultury. Pojechałam z walizką płyt naszych olsztyńskich muzyków oraz tomikami wierszy, w tym Kazimierza Brakonieckiego. Nasze tożsamościowe perły znalazły się w kultowej kawiarni Barbara. To był też punkt informacyjny ESK. Co dnia przewijało się tam tysiące ludzi. Jedni przeglądali, inni czytali przy kawie naszych poetów. Ten widok mnie uszczęśliwił.
Prowadziłam także nieoficjalne rozmowy z organizatorami o studyjnych wizytach. Nadal uważam, że aplikowanie na kolejną ESK, którą polskie miasto może uzyskać w 2029 roku, może być szansą jakościowej odnowy miejskiej kultury i odczarować Olsztyn jako miasto gdzieś na Mazurach. Pomysł niestety został skrytykowany przez Urząd Miasta.
Podobnie było z możliwością zorganizowania w 2018 roku NieKongresu Animatorów Kultury. Tematem jest „Siła współpracy”. Oczywiście między samorządem a edukatorami i animatorami. Odbędzie się w Poznaniu.



Agnieszka Kołodyńska

— Lubi pani jeszcze Olsztyn?


— Z żadnym miejscem w Polsce nie byłam tak mocno związana emocjonalnie, może poza miejscem urodzenia i dojrzewania na Dolnym Śląsku. Warmia jest dla mnie wyjątkowa. Tutaj mam swój dom, tutaj wychowała się moja córka. I pomimo różnych, także trudnych doświadczeń zawodowych tutaj zostawiłam kawałek swojego serca.



— Jak pani widzi przyszłość miasta? 


— Olsztyn to miasto pełne możliwości. Niestety zarządzanie nim mentalnie zatrzymało się w latach 90. Więcej energii pochłaniają w naszym mieście afery, które nie katalizują rozwoju. Olsztyn był ośrodkiem subkultur i alternatywy, którą najpierw stan wojenny, a następnie okres transformacji skutecznie spacyfikowały.
Włodarze, także po wejściu do Unii zdali się zapomnieć, że miasto to nie tylko budowle i drogi, ale także jego mieszkańcy. Wydaje się, jakby świadomie wprowadzono podziały. 



— Podziały polityczne? 


—I społeczne. Ludzie zajmujący się kulturą w mieście zamiast tworzyć, próbują „przetrwać”. Mamy kulturotwórcze atomy niepotrafiące się ze sobą spotkać. Brak im „uwspólnienia” w działaniach. Władze zaś udoskonaliły się w „trwonieniu” energii mieszkańców. To potęguje stan swoistej apatii i niemocy. Podziały najwyraźniej widać w dostępie do środków.
Na konfliktach wewnętrznych traci miasto, ale zyskuje ten, kto ma władzę. Musi być wróg. I w ten oto sposób plotka, donosy i inne paskudne makiaweliczne działania górują nad dobrem wspólnym.



— Dlaczego — pani zdaniem — tak się dzieje? 


— Brakuje merytorycznego dialogu. Taki bowiem wymaga przygotowania, argumentów, umiejętności słuchania, szukania wspólnych punktów i czegoś bardzo ważnego — dobrych intencji. Na szczęście coraz więcej mieszkańców podejmuje próby wpływu na swoje otoczenie. Olsztyński samorząd niestety przejawia ignorancję w tym temacie i od wielu lat nie dostrzega w kulturze źródła rozwoju miasta. Za tym oczywiście muszą iść inwestycje, konkretne i transparentne działania wzmacniające poziom zaufania, umiejętność współpracy i realne, a nie fasadowe podejście do działań strategicznych.
Tymczasem mamy Deklarację na rzecz kultury w Olsztynie z 2013 roku, Obywatelską Radę Kultury, która nie istnieje w świadomości mieszkańców, a nawet samych radnych. Wszystko pięknie i ładnie na papierze wygląda. Kwiatek do kożucha jest, ale polityki kulturalnej brak. Działania Urzędu Miasta w obszarze kultury od wielu lat się wykluczają. Brakuje w urzędzie prób definiowania problemów i wychodzenia im naprzeciw. Stąd nie dziwi mnie gorycz w wypowiedzi Kazimierza Brakonieckiego.



— Czy ten stan można zmienić? A jeżeli tak, to jak?  


— W rozwoju mogą pomóc świadome decyzje mieszkańców oraz większa wiara i zaufanie do młodego pokolenia. Po prostu konkretna inwestycja w mieszkańców! Naprawdę w nich dostrzegam ogromny kapitał. Doświadczyłam tego, kiedy byłam szefową MOK-u. Jeden z programów, jaki wówczas realizowaliśmy — Lokalne Pracownie Kultury — pokazał mi niezwykłą solidarność rad osiedli, ale to wymagało wielu systematycznych działań.
Uczyliśmy się od siebie nawzajem. Mapowaliśmy i identyfikowaliśmy lokalne zasoby. Rozpoczęliśmy tworzenie banku umiejętności, które miały wspierać osiedla w różnych sytuacjach społeczno-kulturowych. Pamiętam, jak podczas jednego z warsztatów pojawiła się przerwa w dostawie prądu i zgasło światło na całej ulicy. 



— Poszliście do domu? 


— Nie! Przedstawiciele rad, a była to grupa różna pod względem wieku i kompetencji społecznych, pracowali dalej intensywnie przy świecach. Widzieli w tym jasno zdefiniowane cele. Miasto rozwijają też istniejące w nim stowarzyszenia. Brakuje stale systemowego działania w tej przestrzeni. Urząd operuje anachronicznymi i niejednoznacznymi mechanizmami finansowania oraz ewaluacji. Tak jakby ustawa o działalności pożytku publicznego i wolontariacie była jakimś złem koniecznym! A każda merytoryczna próba podjęcia dyskusji z UM przez stowarzyszenia traktowane jest jako „zamach stanu” na miasto.
Przykładem są ostatnie działania FRO. O czym to świadczy? Przecież to właśnie różnorodność pod każdym względem napędza rozwój. Trzeba tylko mieć odwagę podjąć takie wyzwania.
Nasze miasto może zmienić też młodzież, ale jej się nie słucha. Przez jakiś czas mieliśmy w  MOK-u „tajne” zgromadzenia Forum Młodych. Młodzi nie chcieli się z tym początkowo afiszować. Planowaliśmy na 2018 rok debatę, o jakim mieście marzą. Włączyliśmy w ten proces nawet tak uśpione ciało jak Młodzieżowa Rada Miasta. Wszystko zaczęło się ciekawie rozkręcać. Włączyli się uczniowie z różnych szkół — od samochodówki po licea humanistyczne. Młodzi zaczęli przychodzić do MOK-u, a proszę mi wierzyć, że to towarzystwo ma najniższe zaufanie do instytucji publicznych. Razem przełamaliśmy stereotypy. Większość młodych podpisała się pod petycją do prezydenta, wyrażając tym samym brak akceptacji w sprawie mojego odwołania. To naprawdę budujące.



— W jakim teraz jest pani nastroju? 


— Mam  wewnętrzny opór przed rozkładaniem rąk z niemocy. Szanse rozwoju są zawsze. Wymagają tylko odwagi zabierania głosu, ale też słuchania.
Myślę, że to dobry moment na przytoczenie słów Horacego: „Trzeba wreszcie odważyć się być mądrym”. A za takich uważam naszych mieszkańców. Marką Olsztyna jest nie tylko ogród, ale także mądrzy i uczestniczący mieszkańcy.

MZG
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (30) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. prawnik #2417543 | 90.213.*.* 14 sty 2018 11:55

    hej, przeczytałem wszystkie komentarze i wiem że nic ni ewiem. proponuję ustawkę dla obydwóch stron w lesie miejskim o północy

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. animator kultury #2407539 | 89.228.*.* 31 gru 2017 19:20

    animator kultury - uwielbiam te dwa słowa czyli pierdu pierdu dajcie kaskę na moje bzdury

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Agnieszka #2407528 | 188.146.*.* 31 gru 2017 18:46

    Doprawdy ludzie nie ma co tracić energii na te jałowe dyskusje na forach, co tylko dzielą i katalizują naszą żółć. To smutne, że administrator na to zezwala. Wszystkim życzę na nowy nadzchodzący rok 2018 umiejętności krytycznego podejścia bez poniżania innych. Opierajmy swoje opinie na rzetelnych informacjach, a nie na plotkach i medialnych doniesieniach. Życie jest zbyt piękne, żeby wypełniać je taką frustracją. Do zobaczenia w lepszym roku. Czas na zabawę! Udanego Sylwestra! Pozdrawiam Agnieszka Kołodyńska

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Wstyd #2407504 | 83.9.*.* 31 gru 2017 17:55

    Do autora wywiadu.... pisząc teks dp publikacji wypada być obiektywnym, żetelnym, a nie wyraźnie tendencyjnym Wstyd!!!! Nie od dziś wiadomo, ze ta pani jest fałszywa, zakłamana i ze ma klepnięcia "Wyżej". Zalatwila sobie to umoenie sprawy. Po prostu. Trzeba byc ignorantem i idiot, by uwierzyć w to, że pracownicy mogliby wymyśli czy po prostu wyssać z palca kłamstwa na jej temat. I w dodatku odwaznie, z podniesionym czołem przeciwstawić sie obrzydliwemu zachowaniu dyrektorki. A prokutatura....no cóż....nie nowina, ze umarza sprawy oczywiste.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Happy New Year 2018 #2407380 | 78.88.*.* 31 gru 2017 14:05

    Skoro oskarżenia o mobbing okazały się wyssane z palca, bo pracownikom nie chciało się pracować. Powinna wrócić na stanowisko, a pracownicy którzy dokonali puczu powinni ją przepraszać na kolanach i błagać o przebaczenie. Tego wam życzę w nowym 2018r.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (30)