Czwartek, 26 kwietnia 2018. Imieniny Marii, Marzeny, Ryszarda

Zamiast na bal, na porodówkę

2017-12-31 12:56:00 (ost. akt: 2017-12-31 12:58:10)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: archiwum

Jak bawimy się w sylwestra? Przed telewizorem, pod kocem, na szpilkach, na domówce u znajomych, na miejskiej imprezie pod chmurką... Jedno jest pewne – każdy ma swój pomysł i... wspomnienia.

Syn nam się urodził w 1981 roku — wspomina Róża Zdunek z Kętrzyna. — Koleżanki szykowały się na bale, a ja biegłam na porodówkę. W końcu o siedemnastej na świat przyszedł Darek. Pielęgniarki naciskały, żeby dać mu na imię Sylwester. Nie posłuchałam. Dariusza jest jednak w styczniu, więc długo na imieniny syn nie musi czekać. Ale i nie czeka, bo obchodzi tylko urodziny. A przyznać trzeba, że trafiły mu w wyjątkowy wieczór. — Gdyby syn urodził się siedem godzin później, byłby rok młodszy. I dobrze, że ma na imię Dariusz. Jedno imię wyjątkowe w rodzinie wystarczy. Moje — dodaje Waltomierz Zdunek. — Myślę, że ktoś źle zapisał moje imię i tak już zostało. W kalendarzu takiego nie ma. Mówią na mnie jednak Waldek, a imieniny obchodzę na Waldemara. Nie mam wyjścia. Tacy uczeni ludzie byli po wojnie. Gdy ojciec poszedł do urzędu, spytali go, jak dał synowi na imię. Odpowiedział, że Waldek. Potem zobaczył w papierach, że wpisano Waltomierz. Za głowę się złapał, ale tak już zostało.

— Ostatnio spędzamy sylwestra w domu. Kiedyś to były szałowe! W kawiarniach, w restauracjach przyzakładowych. Działo się! — dodaje pani Róża. — Teraz wolimy być w domu, z rodziną. Jest przecież co wspominać.

Ma co opowiadać Iwona Antosiak, która kiedyś zorganizowała największego sylwestra w swoim domu. — Zaprosiłam pięćdziesiąt osób! Było to pięć lat temu, więc niedawno — opowiada Iwona Antosiak z Połonia koło Chorzel. — Były tańce, wódeczka i oczywiście szampan o północy. Było prawie jak na sali balowej, bo mam 42-metrowy salon. Ach, co to była za zabawa! Mam dziesięcioro rodzeństwa, więc wystarczyło, że każdy przyszedł ze swoją drugą połówką. Zaprosiłam też kilku znajomych i tak wyszło. Większość posiłków przygotowałam sama, ale na szczęście rodzeństwo pomogło. Z kieliszkami też nie było problemu — wypożyczyłam z remizy. Podobnie było z talerzami i sztućcami. Może kiedyś jeszcze raz zorganizuję imprezę w takim stylu. Bo naprawdę jest co wspominać.

Dzisiaj pani Iwona spędza sylwestry spokojniej. — Teraz czas na spotkania w rodzinnym gronie. Zdecydowanie mniejszym — uśmiecha się. — Córka Kasia spędza go z nami. Czasami przychodzą do niej koleżanki i siedzą w jej pokoju. Też na pewno jest wesoło. Przed nią jeszcze sporo ciekawych sylwestrów.

Marta z Grzegorzem od 18 lat mieszkają w Bari we Włoszech. W tej chwili jest tam ponad 20 stopni. Jeśli w sylwestra będzie podobnie, to można spodziewać się tam przyjemnej nocy. W Polsce na pewno będzie chłodniej... — Przyjeżdżamy tu na święta od lat i zostajemy też na sylwestra — opowiada Marta Anders. — Jeszcze nie wiemy, czy będziemy w Ostródzie, skąd ja pochodzę, czy w Ostrołęce, skąd jest mąż. Na pewno będzie to elegancka kolacja w rodzinnym gronie. — Przyjeżdżamy do Polski z nadzieją, że córka ulepi bałwana. Ale od jakiegoś czasu nie mamy szczęścia. W tym roku padał deszcz — dodaje Grzegorz Anders. — Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się trafić na prawdziwą polską zimę.

Włosi imprezują podobnie do Polaków. Na pewno mają lepszą pogodę, ale temperament w tej kwestii podobny. — Bawią się w domach, na ulicy albo w lokalach. Tak samo wznoszą toast szampanem. Jedzą też jak zwykle ryby, najczęściej surowe. Mają też prosecco — opowiada pani Marta. — Kilka razy witaliśmy we Włoszech nowy rok. Ale ciągnie nas też tutaj, na Warmię i Mazury. Można powiedzieć, że co kraj, to obyczaj. Gdzie byśmy jednak nie byli, zawsze bawimy się na całego. Sylwester to przecież wyjątkowy czas. Tylko że ta euforia nie zawsze wychodzi nam na zdrowie. Gdy spojrzeć na zgłoszenia, jakie przyjmują operatorzy 112, włos się jeży na głowie. Z nich jawi nam się portret Polaka awanturnika. — Najpierw ludzie zgłaszają bijatyki, bójki i naruszanie porządku. Później rany, bo przecież w tłum rzuca się butelkami od szampana. Są też poparzenia od fajerwerków, a nawet pożary. Petardy trafiają w okna, w firanki, które szybko stają w ogniu — opowiada Krzysztof Kisiel z Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie. — Na drugi dzień jest wyciszenie aż do południa. Później znowu to samo. Wszystkie służby zawsze mają pełne ręce roboty.

Dlatego Krzysztof Kisiel prosi o rozwagę. Żeby nie dzwonić z każdym przypadkiem. Jeśli jest taka możliwość, warto samemu zgłosić się na pogotowie. — Wtedy karetka będzie mogła pojechać do osoby potrzebującej — podkreśla. — Być może akurat pomocy potrzebuje matka z umierającym dzieckiem na rękach.

Trudnych rozmów nie brakuje tej szczególnej nocy w Olsztyńskim Telefonie Zaufania. Być może tym razem będzie trudno się dodzwonić, bo Olsztyn jako jedyny będzie pełnił dyżur w sylwestra. — Gdy ktoś chce się podzielić swoim bólem, po prostu do nas dzwoni — zauważa Andrzej Kurowski, szef olsztyńskiego Telefonu Zaufania. — A historie są różne. Na przykład ktoś bliski umiera przed sylwestrem. Albo dzwonią osoby samotne, które marzą, żeby ktoś zaprosił ich na sylwestra, żeby przytulił do serca w czasie tańca. Bo nie każdy bawi się w gronie znajomych…

AR
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. szcześliwa #2407611 | 83.6.*.* 31 gru 2017 22:29

    A ja 21 lat temu Nowy Rok przywitałam na porodówce.... o 12.01 urodziłam córkę :)))

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Wania #2407485 | 72.229.*.* 31 gru 2017 17:13

    A Pani Marta czy to czasem nie prawnuczka Pana generala co nam spirdolil.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. aga #2407423 | 81.190.*.* 31 gru 2017 15:31

    skąd ja to znam... 4 lata temu właśnie urodziła się Karolinka, najszczęsliwszy dzień w roku

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Roxi16 #2407370 | 81.190.*.* 31 gru 2017 13:57

      a ja postanowiłam stracić cnote w sylwestra tylko jeszcze nie wiem z kim ale na kogoś zapoluje pod ratuszem :-)

      Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. Xxx #2407364 | 2.217.*.* 31 gru 2017 13:48

        20 lat temu sylwestrowe popoludnie spedzilam na porodowce, w nowy rok weszlam z najcudowniejsza osoba. Dzis jest moja duma . Kazdemu zycze takiego dziecka :-). Co roku corka ma wspaniale urodziny, sylwestrowo- wystrzalowe :-) .

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (6)