Sobota, 21 kwietnia 2018. Imieniny Jarosława, Konrada, Selmy

Wigilia bez karpia? To możliwe

2017-12-24 13:00:00 (ost. akt: 2017-12-24 07:02:00)

Autor zdjęcia: fot. wikipedia, Przykuta, lic. CC

Potrawę wigilijną a’la ryba z selera? Wystarczy zmienić myślenie i zajrzeć do kulinarnych blogów, które zachęcają do weganizmu. I jest szansa, że nawet wierną tradycji babcię można do tego przekonać. Z Dariuszem Gzyrą, ekologiem, rozmawia Ada Romanowska

— Karp znowu ma swoje pięć minut…
— Tylko dlaczego przeważnie myślimy o karpiu, który trafia na talerz? Ryby są kręgowcami, czują, więc nie ma powodu, żeby traktować je gorzej niż inne kręgowce. Są pod wieloma względami podobne do psów i kotów, ale niestety w naszej kulturze mają inny status. Są, potocznie mówiąc, wrzucane do innej kategorii.

— Jakiej?
— Nazywam ją kategorią przejściową, bo karpie są traktowane trochę jak pół-rośliny, pół-zwierzęta. Mam wrażenie, że większość z nas nie potrafi dogonić nauki, która mówi, że ryby są zdolne do odczuwania. To dla naukowców jest oczywiste, ryby mają przecież życie społeczne, zwyczaje i inteligencję umożliwiającą życie w swoim środowisku. My nie chcemy na to spojrzeć przychylnie, bo to niewygodne. Stąd te problemy. W grudniu mówi się o tym głośniej, bo karpie widać. Wielu ludzi przeraża to, że w sklepie karp pływa we własnej krwi, a obok słyszy się kolędy. Dlatego musimy próbować traktować te zwierzęta z szacunkiem. To trudne, zresztą nie tylko w przypadku ryb.

— Zwłaszcza trudne w obliczu tradycji. Nie ma świąt bez karpia.
— Zgadza się, dziś wygląda to na zbyt ambitne zadanie, ale świat idzie do przodu. Nie tak szybko jakbym chciał, ale jednak. Mam sporo nadziei na przyszłość. Widzę ogromne zainteresowanie ludzi produktami roślinnymi i wtedy się uśmiecham. Takie rzeczy jak tradycja, a zwłaszcza tradycja, która krzywdzi, musi podlegać zmianie. Wszystko podlega zmianie, nie ma niczego na wieczność. A zmiany dzieją się wtedy, kiedy ludzie chcą takich zmian, więc nie bądźmy obojętni.

— Pytanie, czy ludzie chcą zmieniać tradycję?
— Po części chcą, a po części nie rozumieją, że mogą. Jest tak wiele smacznych i zdrowych alternatyw dla ryb na talerzu, że warto spróbować.

— Wigilia bez ryby?
— Nie ma z tym problemu. Przez ostatnie kilka lat mamy wykwit blogów wegańskich i wegetariańskich, a w księgarniach znajdziemy mnóstwo książek z przepisami opartymi na roślinach.

— Ale Polacy, którzy są mięsożerni, rezygnują z mięsa w wigilię. Mają jeszcze zrezygnować z ryby?
— Wielu pewnie złapie się za głowę, bo nie wyobraża sobie wigilii bez ryby. Inni będą bardziej otwarci. Od czegoś trzeba zacząć, świat zmienia się stopniowo. Zgadzam się, że zapewne nie dokonamy żadnej szybkiej rewolucji w tej kwestii. Coraz więcej ludzi jednak poszerza wyobraźnię, również kulinarną. Po rezygnacji z jedzenia ryb nie jesteśmy skazani na ascezę jedzenia tylko chleba z pietruszką. Wybór może zadziwić. Już wiemy, że burger nie musi być z krowy, a potrawa wigilijna nie musi być z ryby. Mamy też więcej produktów w sklepach, więc jedzenie roślinne jest coraz bardziej różnorodne i smaczniejsze. Oczywiście cena jest ważna, bo ludzie przy wyborze pożywienia kierują się kosztami. Mówią o tym wszystkie badania. Potrawy, które mają być alternatywą dla karpia, nie powinny być dziesięć razy droższe. I na szczęście nie są. Bo jeżeli robi się potrawę wigilijną a’la ryba z selera, a tak się robi, bo odpowiednio przygotowany przypomina smakiem rybę, to nie jest to wielki wydatek. Seler nie jest egotycznym warzywem, jest "oswojony" i tani, a w dodatku można go kupić w wielu sklepach. 

— Ale jak przekonać babcię tradycjonalistkę, że ma zjeść potrawę z selera w wigilię? Dostanie zawału.
— Na spotkaniach wigilijnych spotykają się nie tylko ludzie, ale i różne tradycje. Ci młodsi przemycają inne smaki, a ci starsi często są wierni przyzwyczajeniom. Kiedy się spotykają przy jednym stole, tradycje i zwyczaje się mieszają. Próbuje się nowych smaków i wtedy się okazuje, że to, co nowe i dotąd nieznane, wcale nie jest złe. Nie wszystkim to „nowe” smakuje, ale wiele osób daje się przekonać.

— Mimo wszystko karpie teraz mają swój czas. Kupować je żywe, czy filety?
— To trudne pytanie dla kogoś, kto chciałby, żebyśmy zostawili je w spokoju i wie na pewno, że to się da zrobić. Przy kupowaniu mrożonych ryb oszczędzamy im chociaż trochę cierpienia, trudno temu zaprzeczyć. To nie rozwiązuje problemu krzywdzenia i zabijania zwierzęcia. Jednak przy odłowie zwierząt na stawach również nie robi się tego delikatnie. Zwierzęta wyciąga się na siłę z ich naturalnego środowiska, które i tak nie jest takie, jak powinno być. Tu rządzi, niestety, pieniądz. Na szczęście w Polsce prawo na przestrzeni ostatnich lat się zmieniło i jest lepsze dla ryb. Ustawa o ochronie zwierząt rozpoznaje je jako kręgowce i zwierzęta zdolne do odczuwania. To prawo jest jeszcze kulawe, ale dzięki niemu już można próbować interweniować. Zmiany więc następują.

— Za co pan lubi karpie?
— Fascynuje mnie to, że są jednocześnie odmienne i podobne do nas. W ogóle o rybach tak mało się mówi, a mają naprawdę wiele zdolności. Niektóre na przykład używają narzędzi, czyli zdobywają pożywienie, wykorzystując skałę do roztrzaskania muszli. Dzięki temu otwierają sobie do niego dostęp. Są społeczne, porozumiewają się między sobą i rozpoznają się wzajemnie. Nie mają trzy sekundowej pamięci, jak się uważa. Mają określone strategie na przetrwanie w swoim środowisku, które wymagają długotrwałej pamięci. To naprawdę niezwykłe zwierzęta. Niestety nie mają mimiki twarzy…

— Dzieci i ryby głosu nie mają.
— Ale ryby mówią! Wydają jednak dźwięki w takich zakresach, które są dla nas niesłyszalne. Mają też mowę ciała. To są zwierzęta, do których trudniej czuć empatię, ale to nie znaczy, że nie czują. Trzeba pokornie powiedzieć, że to my jeszcze nie jesteśmy zdolni do poznania ich. Trzeba się tego nauczyć.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Władek #2404240 | 83.25.*.* 25 gru 2017 02:02

    Jak się dowiedziałem,że w chłodniach zalega ileś tam setek ton karpia z Chin to dałem sobie spokój.Miałem znajomego który hodował karpia w stawach "przepływowych" (to jest ważne) ale przez markety poszedł z torbami.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. elf #2404204 | 37.47.*.* 24 gru 2017 22:32

    Karp nie jest żadną polską tradycją. To zwyczaj narzucony ludziom po wojnie przez żyda-komunistę Minca bo to paskudztwo szybko rośnie i wciśnięto gawiedzi, że to niby jakaś tradycja.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Burakowi #2404149 | 31.0.*.* 24 gru 2017 16:33

    Co łupie basami w mieszkaniu wesołych świąt . Głuchy lub egoista co myśli że sam miszka

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Ułan #2404146 | 82.139.*.* 24 gru 2017 16:20

    SONDA DLA LEWACTWA: Od jakiej kolędy zaczniesz Wigilię? Odp. pisać pod postem: A) Sojuz nieruszymych riespublik swabodnych..., B) Horst-Wessel Lied, C) BUM, BUM, BUM, ŁOIJO PUC, PUC, HEJJA...

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Wybaczam #2404144 | 31.0.*.* 24 gru 2017 15:57

      Złośliwym i hamskim ludziom w te święta .

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (13)