środa, 13 grudnia 2017. Imieniny Dalidy, Juliusza, Łucji

Politycy PiS chcą zmienić ordynację do wyborów samorządowych. A wybory już w przyszłym roku

2017-12-02 09:00:13 (ost. akt: 2017-12-01 15:06:01)
Zdjęcie jest ilustracją do treści

Zdjęcie jest ilustracją do treści

Autor zdjęcia: Marta Ankianiec

W Sejmie trwa debata na temat zmian ordynacji wyborczej, jaką proponuje PiS. Czy to nie za szybko, skoro wybory są już w przyszłym roku? To dla rządzących może być strzał w kolano. Jest nawet zakład o piwo z prezesem Kaczyńskim, że tak się może stać.

Czy jest się o co spierać w Sejmie? Politycy partii rządzącej chcą zmienić ordynację do wyborów samorządowych. „Nie ma żadnego zamachu na wolne wybory. To projekt, który wprowadza szereg dobrych zmian” — zapewniał w sejmie Łukasz Schreiber, poseł PiS. Ale opozycja uderza pięścią w stół. „PiS szyje ordynację pod własne potrzeby polityczne” – mówił Mariusz Witczak z PO podczas posiedzenia nadzwyczajnej komisji sejmowej, która zajmuje się właśnie zmianami ordynacji . Stanisław Tyszka z klubu Kukiz’15 też nie krył oburzenia pośpiechem, z jakim PiS przeprowadza ten projekt. — „W ten sposób nie wolno stanowić zmian w ordynacji wyborczej, które decydują o tym, w jaki sposób wybieramy naszych przedstawicieli” — zaznaczał.

O jakie zmiany więc tak naprawdę chodzi? Projekt PiS wprowadza modyfikacje w kodeksie wyborczym oraz trzech ustawach regulujących funkcjonowanie samorządów: gminnego, powiatowego i wojewódzkiego. Projekt zakłada m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Przewiduje też reformę Państwowej Komisji Wyborczej. PiS chce, aby 7 z 9 jej członków wybierał Sejm. Chce również zmniejszenie liczebności mandatów w okręgach wyborczych do rad powiatów i sejmików województw.

Zamierza też zlikwidować jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do rad gmin. JOW-y, bo o nich mowa, były sztandarowym pomysłem Kukiz’15. Teraz, jak twierdzi lider partii Paweł Kukiz, takie rozwiązanie spowoduje, że państwo będzie totalnie upartyjnione. Ordynacja w ten sposób będzie będzie promować duże partie w tym PiS i PO. Nie bez powodu Paweł Kukiz zagrzmiał nawet z sejmowej mównicy: „JOW-y albo śmierć!” Andrzej Maciejewski, poseł Kukiz’15 z Warmii i Mazur, też to potwierdza. Tłumaczy, że wyborcy czują się oszukani przez partie polityczne, zasiadające w samorządach od 27 lat. Jego zdaniem, brak zaufania obywateli do polityków objawiał się rosnącą liczbą oddawanych głosów nieważnych w kolejnych wyborach. Mówi, że klasa polityczna powinna wyciągnąć z tego wnioski.

— I wniosek jest jeden: listy partyjne w samorządach się nie sprawdziły i dlatego potrzebne są JOW-y — uzasadnia w rozmowie z nami poseł Andrzej Maciejewski. — JOW-y to najprostsza formuła wyborcza. Każdy ma prawo startować w wyborach i nie musi nikogo pytać o zgodę. To ludzie mają prawo wyboru. A na czym polega tajna broń prezesa w zmianie ordynacji? To bat dyscyplinujący wszystkich członków partii. Jeżeli nie będą lojalni, nie znajdą się na listach nie tylko do Sejmu czy Senatu, ale nawet nie zostaną wójtem. Rzecz polega na tym, że wyborcy stają się zakładnikami dwóch czy trzech osób w kraju. Pozostali będą tylko kwiatuszkiem do kożuszka pseudodemokracji.

Poseł Maciejewski założył się nawet z Jarosławem Kaczyńskim, prezesem PiS, o skrzynkę piwa, że przyszłe wybory wygra Platforma Obywatelska. Bo PiS takim projektem zmian kodeksu wyborczego strzela sobie w kolano.

— Prezes Kaczyński przyjął zakład — potwierdza poseł. — Gdy patrzę na pracę komisji i im więcej słyszę, co się tam wyprawia, to jestem coraz bardziej pewny, że wygram. Żałuję tylko, że nie założyłem się o większą ilość piwa. Bo wiem, że wygram. Spece od organizacji wyborów również przyznają mi rację.

Co jeszcze może się zmienić? Nie będzie "przywiązania" do stołka. Faktem ma stać się dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, rozpoczynając od  2018 roku. W tej chwili mamy wielu włodarzy „dożywotnich” lub kolejnego namaszcza poprzedni. Innymi słowy — kandydatem na wójta czy prezydenta nie może być osoba, która została wybrana dwukrotnie na tę funkcję w wyborach powszechnych. Zakaz ten nie ma zastosowania do wyboru dokonanego w wyniku wyborów przedterminowych — tak brzmi propozycja PiS.

W związku z tym na przykład prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz może startować w wyborach po raz trzeci, bo w 2009 roku wygrał w przedterminowym głosowaniu w związku odwołaniem poprzedniego prezydenta Czesława Małkowskiego.

Prawo i Sprawiedliwość tłumaczy, że chce, aby wybory były bardziej demokratyczne i transparentne. Urny mają być przezroczyste, a kamery mają czuwać nad bezpieczeństwem wyborów. Mają pojawić się też podwójne komisje wyborcze patrzące sobie na ręce. Ale to nie koniec.

— „Obrady rad miast, gmin i sejmików wojewódzkich będą transmitowane, a obywatele będą mogli zapoznać się z wynikami głosowań — tłumaczył w Sejmie Łukasz Schreiber. — W radach zostaną powołane komisje skarg i petycji. W każdej jednostce samorządu odbędzie się raz w roku debata o stanie gminy czy miasta, która zakończy się głosowaniem nad wotum zaufania dla władz. Projekt przewiduje też zmianę wyglądu karty do głosowania, wprowadzenie drugiej komisji wyborczej i zmianę sposobu liczenia głosów. Przewodniczący komisji będzie brał do ręki kartę do głosowania, pokazywał ją członkom komisji i oznajmiał, czy jest ważna i na kogo został oddany głos”.

— Zmiany ordynacji są potrzebne, ale nie mogą oznaczać paraliżu wyborczego — przyznaje poseł Andrzej Maciejewski. — Przede wszystkim nie wolno robić nic na kilka miesięcy przed wyborami. Gdyby te zmiany miały dotyczyć tego, co się będzie działo za osiem lat, to byłby inny poziom dyskusji. Bo nie wiadomo, kto wtedy będzie rządził. W tej chwili prace nad ustawą spowodują, że piszą się ją pod daną siłę polityczną.

Projekt Prawa i Sprawiedliwości został przesłany do dalszego procedowania.
ar
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (58) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. On #2391783 | 77.254.*.* 6 gru 2017 12:04

    Zastanawiam się z jakim wykształceniem są ludzie popierający PiS ? Rydzyka świta to wiem a co z pozostałymi ?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. \\\\\ #2390537 | 89.229.*.* 4 gru 2017 18:15

      ktoś robi dobry biznes na usuwaniu nieprzychylnych komentarzy

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. kB #2390523 | 83.6.*.* 4 gru 2017 17:53

      A ja od lat nie głosuję na partie w wyborach samorządowych i tyle. Takie listy omijam szerokim łukiem.

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. jan #2390382 | 83.24.*.* 4 gru 2017 13:57

      .Pan Jaroslaw wygralby bez problemu gdyby sie ożenił ale na nieszczęście u nas jeszcze nie wolno zawierać jednopłciowych związkow. Przyjdzie jednak czas że wygra i zniszczy PO i wszystkich p;ozostalych.

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    4. Mieszkaniec Elku #2390379 | 83.24.*.* 4 gru 2017 13:52

      Pis prawdopodobnie wygra ale małą przewagą .Na ludzi Gowina nikt rozsądny nie zaglosuje bo Gowin to potomek PaLIKOTA I WIELU INNYCH UGRUPOWAŃ.On z pisem glosuje za ale siedzi ponury i sie nie cieszy.Pan Kaczynski w nastepnyuch wyborach go rozśmieszy wywalając z koalicji.

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (58)