Czwartek, 23 listopada 2017. Imieniny Adeli, Felicyty, Klemensa

Najpierw zdrożało masło, teraz drożeje chleb. "Do końca roku możemy spodziewać się wzrostu cen pieczywa"

2017-10-22 08:00:00 (ost. akt: 2017-10-21 17:34:13)
Zdjęcie jest ilustracją treści

Zdjęcie jest ilustracją treści

Autor zdjęcia: Joanna Turowska

Konsumenci łapią się za głowę: najpierw zdrożało masło, a teraz przyszła pora na chleb. Eksperci prognozują, że ceny uspokoją się pod koniec roku. Czy to znaczy, że wrócimy do dawnych cen? Na to niestety nie ma co liczyć...

Pani Teresa, pracownica jednej z olsztyńskich piekarni, mówi, że ludzie nie zmieniają swoich upodobań jedzeniowych tylko dlatego że jest drogo. — Kto kupował chleb razowy albo bułki z ziarnami, ten nadal kupuje — mówi.
Ale czy ludzie się skarżą, że drogo? — Wszyscy się dziwimy, że jest drogo — odpowiada ekspedientka.

Całą Polskę obiegła informacja, że duża warszawska sieć piekarni podnosi ceny pieczywa aż o 20 proc. Czy to znaczy, że pieczywo stanie się niedługo towarem luksusowym?

Do końca roku rzeczywiście możemy spodziewać się wzrostu cen pieczywa, ale powinien on pozostać w granicach 1-2 proc — uspokaja w rozmowie z nami Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Dlaczego pieczywo zdrożało? — Bo niski był początkowy stan zapasów zboża. Gdy w czasie żniw padały deszcze, pogorszyła się ich jakość. A my sprowadzamy pszenicę durum. Jeśli import jest droższy, to ceny ziarna i mąki mogą wzrosnąć. Wzrost cen paliw również ma na to wpływ, bo zwiększają się koszty transportu. Eksport zwiększył się w ubiegłym roku. Konsumenci więcej zarabiają i przerzucają na lepsze pieczywo — wyjaśnia ekspertka.

Polacy też coraz częściej w ogóle rezygnują z pieczywa. W 2015 roku statystyczny Polak zjadł 45,3 kg pieczywa, o 2,5 kg mniej niż rok wcześniej. W 1981 roku zjadał rocznie ponad 101 kg pieczywa.

Pytamy olsztynian, co sądzą o wzroście cen masła i pieczywa.
Jadwiga Wasilewicz słyszała o zmowie cen. Dlatego z niecierpliwością czeka, aż skontroluje to urząd konsumentów. — Na świecie są trendy zniżkowe, a tu, proszę... — kręci głową. — Ciekawe, kiedy się dowiemy, czy te ceny nie są specjalnie ustalone.

Pani Jadwiga na jedzeniu oszczędzać jednak nie zamierza. — Kupuję droższy chleb, bo razowy. Masło też kupuję takie, jakie kupowałam — zapewnia.
Z kolei Danuta Dordzik łapie się na tym, że coraz częściej porównuje ceny żywności w różnych dyskontach. Kupuje tam, gdzie akurat jest promocja. Czy boi się, że za chwilę jedzenie stanie się towarem luksusowym?

— Myślę, że nie będzie tak źle — mówi z nadzieją. — Pamięta pani jak było z truskawkami? Był czas, że strasznie wymroziło i były drogie. A potem staniały.
Joanna Wołoszyn robi doktorat z językoznawstwa. Skończyła polonistykę i szuka pracy. Jak mówi, ma to szczęście, że mieszka jeszcze z rodzicami. Nie musi się bać, że w lodówce spotka tylko światło.

— Podrożeć, podrożało, ale w moim domu niewiele się zmieniło — mówi. — Masło jest, bo przecież trzeba czymś smarować pieczywo. Zawsze kupowaliśmy chleb, więc w tej kwestii też bez zmian.

Alicję Kowalską spotykamy przy olszyńskiej Zatorzance. — Wszystko poszło w górę, tylko szkoda, że nam pobory nie poszły — ironizuje.

Jest pracownikiem fizycznym i jeśli chodzi o pensję, nie ma powodów do radości.
Wtóruje jej pani Krystyna. — Jest tak źle, że kupuje się już tylko na promocjach. Nabiał i jajka też idą w górę — wylicza.

Czy będzie jeszcze gorzej? — Eksperci przewidują, że w czwartym kwartale tego roku nastąpi uspokojenie sytuacji na rynku artykułów mleczarskich, w tym masła. We wrześniu masło podrożało, ale teraz nie powinno rosnąć — Krystyna Świetlik, ekspertka Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. — Jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego roku masło taniało. Była większa produkcja i większa podaż masła na rynku krajowym. Ceny masła zaczęły rosnąć od połowy 2016 roku. Wysoki wzrost obserwowaliśmy w ostatnich czterech miesiącach. Według GUS konsumenci płacili średnio o 43 proc. więcej za masło niż przed rokiem (dane za sierpień — red.)

Jakie są przyczyny? —To, co dzieje się na naszym rynku, jest efektem oddziaływania rynku globalnego. Na rynku światowym w drugiej połowie 2016 i pierwszej połowie 2017 roku miał miejsce duży wzrost popytu na masło, przy ograniczeniu jego podaży — wyjaśnia ekspertka. — Jeśli popyt rośnie szybciej niż podaż, to ceny muszą wzrosnąć.

Wzrósł popyt na masło w Stanach Zjednoczonych, bo Stany zamieniają margarynę na masło i stają się importerem tego produktu. Na rynkach krajów Bliskiego Wschodu był importowy popyt na tłuste mleko w proszku. A to jest produkt konkurencyjny w stosunku do masła. Czyli mniej tego tłuszczu zostało na masło. Chiny też stały się większym importerem produktów mleczarskich. W tym samym czasie na świecie nastąpiło ograniczenie dostaw produktów mlecznych. Przyczyna? Zmniejszenie produkcji w Nowej Zelandii i Oceanii spowodowana wymianą bydła. Według FAO ( Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa — red.), światowe ceny artykułów mleczarskich były o 52 proc. wyższe niż w lipcu 2016 roku.

Krystyna Świetlik zauważa, że podobne trendy wystąpiły na rynku europejskim. — Masło zostaje docenione przez konsumentów, powróciło do łask. Zawsze mówiło się, ze masło to sam cholesterol — wyjaśnia.

I dodaje: — Ludność też ma większe dochody. A jednocześnie nastąpił duży wzrost eksportu masła w UE. Do 2015 roku produkcja mleka była ograniczana kwotami. Potem ceny mleka bardzo spadły. Jednocześnie pensje rosły, doszło 500 plus, a więc wzrósł popyt. Gdyby konsumenci wcześniej zareagowali i przestali kupować, to masło by nie rosło. Na koniec roku produkcja mleka się zwiększy. Powinna ruszyć produkcja w Nowej Zelandii i Oceanii. Ale powrót do cen sprzed podwyżek jest mało realny.
at
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (63) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. jajca #2360280 | 91.206.*.* 26 paź 2017 20:21

    A teraz zdrożały jaja bo u Niemców i Holendrów zostały skażone groźnym środkiem na wszy i pchły. Niemcy blokują informacje o tym fakcie ale netu na szczęście nie dadzą rady zablokować. W tym artykule piszą że "Komisja Europejska oficjalnie odmówiła opublikowania sprawozdań i liczb, o które wystąpiła niemiecka agencja prasowa" http://www.faz.net/aktuell/g esellschaft/gesundheit/eier-skandal-deut schland-blockiert-veroeffentlichungen-15 264158.html Innym wytykają palcami ale gdy o nich chodzi to cicho sza. Jeszcze nie umilkła afera z VW a teraz jajka

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Glabzdr #2358358 | 87.205.*.* 25 paź 2017 00:08

    Jednym słowem-jeśli coś zdrożeje to już nie stanieje. A jeżeli coś stanieje to przy pierwszej i lepszej okazji cena skoczy kosmicznie. To wolny rynek wg standardów chciwców z UE.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Glabzdr #2358356 | 87.205.*.* 25 paź 2017 00:05

    Czytałem niedawno, jaki ma skład taki ,,lepszy,, ,,razowy,, chleb. A ma tylko 10% mąki żytniej razowej. Reszta to pszenica i karmel z melasą. Wg naszych piekarzy jest to zdrowy razowy chleb. Witajcie w UE!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. baleron #2358008 | 134.191.*.* 24 paź 2017 16:25

    Pensje rosną to i wszystko drożeje.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. § #2357204 | 37.201.*.* 23 paź 2017 16:37

    No przeciez radny co ma tyle piekarn tez musi zyc !

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (63)