Poniedziałek, 11 listopada 2019. Imieniny Bartłomieja, Gertrudy, Marcina

Twoje dziecko umrze, ale nie martw się

2017-09-29 19:15:21 (ost. akt: 2017-09-29 16:48:02)

Autor zdjęcia: Pixabay

Laura ma trzy lata i powinna teraz bawić się z dziećmi w przedszkolu. Ale siedzi przykuta do wózka otoczona rurkami. Urodziła się z niedotlenieniem, za które jej mama obwinia lekarza. I chociaż biegły zauważył błędy położnika, prokurator i sąd umorzyli sprawę.

Sina, blada, wiotka, bez oddechu i odruchów, z zielonymi wodami płodowymi w płucach, z jednym punktem w skali Apgar, z obniżonym napięciem mięśniowym, bez prawidłowych reakcji na bodźce, bez prawidłowego odruchu ssania i połykania. W takim stanie świat przywitała Laura z Olsztyna. Dzisiaj dziewczynka ma trzy latka. I chociaż czasami pięknie się uśmiecha, to jednak nie chodzi, nie mówi, nie siedzi samodzielnie. Pierwszym co spotkało ją po urodzeniu było sztuczne oddychanie i masaż serca. Większość życia spędza w szpitalu.

Laura urodziła się ponad tydzień po terminie. Katarzyna, mama Laury, uważa, że jej córka jest ciężko chora przez błąd lekarza. Jej zdaniem, powinien on szybciej zdecydować się na cesarskie cięcie.

Katarzyna przyjechała do szpitala 4 grudnia trzy lata temu. Nie czuła skurczów, ale wolała być pod opieką specjalistów niż przegapić najważniejszy moment w życiu. To jej pierwsza ciąża, więc tym bardziej martwiła się o swoje dziecko. Po dwóch dniach lekarz powiedział, że pomoże jej urodzić. Miała rodzić naturalnie.

I od razu zaczynają się rozbieżności. Zdaniem Katarzyny, po przebiciu błony płodowej odeszły zielone wody. Mogłoby to świadczyć o tym, że coś złego dzieje się z dzieckiem. Położnik twierdzi jednak, że wody były jasne. Jego wersji zaprzecza lekarz neonatolog, która jako pierwsza badała noworodka. „W drogach oddechowych stwierdzono zielone wody płodowe” — napisała, a opinię podtrzymała przed sądem.

Położna zabrała Katarzynę na salę porodową. KTG (bada m.in. pracę serca dziecka) spadało. — Kazali mi chodzić po korytarzu. To chodziłam. Potem zawołała mnie inna położna, zaczęła badanie. I nagle zaczęła strasznie krzyczeć. Wołała, że wypada pępowina i że mam nie przeć. Przyszedł lekarz. Z kanapką wszedł na porodówkę — relacjonuje Katarzyna. To co opowiada brzmi jak najgorszy koszmar.

— Miałam parcia, a położne wkładały we mnie ręce, odpychały dziecko, żeby się nie urodziło. Krzyczały, że nie dają rady. Pytały, gdzie jest anestezjolog, który miał mnie znieczulić do cesarskiego cięcia. Ktoś powiedział, że utknął w korku. Dojechał jakieś pół godziny później. W sądzie tłumaczył, że pojechał zjeść obiad, bo był już trzecią dobę w pracy — mówi kobieta.

Obudziła się już po cesarce. Dziecka nie widziała. Zostało przewiezione na oddział intensywnej terapii szpitala dziecięcego. Dowiedziała się wtedy tylko tyle, że stan jej córeczki jest bardzo ciężki. — Późnym wieczorem przyszedł do mnie lekarz, który robił cesarkę. Złapał mnie za rękę i powiedział: twoje dziecko umrze, ale nie martw się. Przyjdziesz do mnie za dwa lata to osobiście poprowadzę ci ciążę — mówi z płaczem Katarzyna.

Laura nie umarła. Ma teraz prawie trzy latka. Ale zamiast bawić się z dziećmi w przedszkolu, tylko leży lub siedzi w wózku podłączona do aparatury. Na stałe ma kilka rurek, jest po tracheotomii. Niedotlenienie spowodowało u niej m.in. porażenie czterokończynowe i padaczkę lekooporną. Dziewczynka jest karmiona sondą, przed nią operacja, po której będzie miała żywienie dojelitowe. Nie ma mowy o spuszczeniu jej z oka choćby na chwilę. Trzeba oklepywać, przewijać, odsysać. Laura żyje niemal nieustająco na antybiotykach i właściwie zamieszkała w szpitalu. Leży w nim całymi tygodniami.

Mama dziewczynki powiadomiła prokuraturę o tym, że jej zdaniem lekarz ginekolog popełnił błąd. Uważa, że powinien wcześniej przeprowadzić cesarskie cięcie. Sprawę od olsztyńskiej prokuratury przejęła Prokuratura Regionalna w Białymstoku. I umorzyła postępowanie mimo opinii biegłych jasno wskazującej na nieprawidłowości przy porodzie.

„Podejmując błędną decyzję o kontynuacji porodu siłami natury lekarz położnik przeniósł płód ze stanu niebezpiecznego, w którym płód się znajdował w stan zdecydowanie bardziej niebezpieczny, przez co zwielokrotnił realne/bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty przez płód zdrowia, a nawet życia” — napisało czworo biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Uznali, że gdyby dziecko urodziło się wcześniej, uszkodzenia prawdopodobnie byłyby mniejsze, a rokowania lepsze.

Sąd Rejonowy w Olsztynie tę decyzję podtrzymał. Ani prokurator, ani sąd karny nie wzięli pod uwagę kolejnej opinii biegłego profesora ginekologii, która została przygotowana na potrzeby toczącego się wciąż cywilnego procesu o odszkodowanie i zadośćuczynienie, który lekarzowi wytoczyła pani Katarzyna.
„Wcześniejsze ukończenie ciąży cięciem cesarskim pozwoliłoby z dużym prawdopodobieństwem uniknąć uszkodzenia noworodka z powodu ciężkiego niedotlenienia” — napisał prof. Marek Spaczyński, biegły od położnictwa, ginekologii i ginekologii onkologicznej.

— To po co oni zażądali tych opinii, skoro właściwie nie wzięli ich pod uwagę? Po co było czekać przez te kilka miesięcy na opinie? Przecież powołali biegłych specjalistów, a nie jakichś murarzy czy kominiarzy. Sąd karny tak naprawdę przyklepał tylko w uzasadnieniu postanowienia to co napisał prokurator — płacze kobieta.

Sąd zaznaczył, że „nie każde zaniechanie lekarza daje podstawy do przyjęcia wypełnienia znamion kwalifikowanej postaci przestępstwa narażenia na niebezpieczeństwo. Aby udowodnić popełnienie przestępstwa (...) nie wystarczy wykazanie, że zachowanie oskarżonego było niebezpieczne, lecz konieczne jest wykazanie, że to zachowanie wytworzyło stan wysokiego prawdopodobieństwa narażenia konkretnej osoby na rzeczywiste niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w najbliższej chwili już bez jakichkolwiek dalszych czynników je powiększających czy stymulujących”. I dodał, że zachowanie lekarza można oceniać pod kątem odpowiedzialności dyscyplinarnej lekarza.

Postanowienie jest prawomocne. Śledztwa już nie ma. Ale Katarzyna powiadomiła Rzecznika Praw Dziecka, który obiecał przejrzeć dokumenty. — Dziwię się im wszystkim. Przez ich decyzje cała moja rodzina płacze. Jak oni mogą spokojnie spać? — mówi Katarzyna.

MK
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (22) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. KokoPanele #2549515 | 188.146.*.* 4 sie 2018 16:29

    Oto jak kolesie kolesiom załatwiają bezkarność. Opinia biegłego to jedynie w wypadku gdy jest na korzyść kolesia inaczej koleś oddala taką opinie

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Xyz #2549230 | 94.254.*.* 4 sie 2018 00:07

    Malar ? Bardzo słynny z resztą jak dziecko wypadło samo z inkubatora A znam przypadek z około 8 lat jak kobiecie kazali biegać 3 razy dziennie na Ktg 3 razy podali kroplowke na wywołanie porodu jak nie rodziła do domu ganiali z torbą Jak był ostateczny termin porodu to na Ktg nie wykazywalo skurczu i nie mogli jej zostawić bo akurat rodziły się bliźniaki Było też dodane ze gdyby zaczęła rodzić to ja przyjmą i przyjęli Dziecko się urodziło z 3 pkt reanimowane na brzuchu Więc malar po raz kolejny daje o sobie opinię

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Kafar #2549151 | 82.139.*.* 3 sie 2018 21:31

    Współczuje rodzinie dziecka mam nadzieje że poprawi sie zdrowie małej i powiem tak tych lekarzy z olsztyna to tylko pod śćiane i wystrzelać jak kaczki , potrafia tylko kase brać a człowieka mają w dupie taka jest prawda. Ja takiego czegoś bym nie podarował i uczepił sie dupy tego lekarza aż zmięknie stary dziadyga.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Rejestr Błędów Medycznych #2347865 | 31.0.*.* 10 paź 2017 20:24

    W takich sytuacja warto skorzystać z Fundacji Rejestr Błędów Medycznych https://rejestrbledowmedycznych.pl/urazy -okoloporodowe/

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. 21-latek - DO RODZICÓW #2344610 | 83.31.*.* 6 paź 2017 05:31

    Przykre to jest wgl, powinien łagodniej podejść a nie tak drastycznie że zaraz umrze, miejcie wiare w boga, módlcie się a z czasem może być lepiej lekarze nic nie pomogą , ja urodzilem się z dziecięcym orażeiem muzgowym a jestem normalnym chłopakiem i nikt nawet by nie pomyślał że mam coś z mózgiem tak samo miałem niedotlenie mózgu po próbie samobójczej , po tym akurat skutki mam takie jak np. zwieszania czy otępienie chwilowe i ciężko się skoncentrować na jednej rzeczy. Rodziy się by ży, żyjemy by umierać. Ale śmierci nie ma bo zmartwychwstajemy tak pan Jezus :) Powodzenia

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (22)