Niedziela, 19 listopada 2017. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Pisze horrory i boi się pająków

2017-07-16 21:00:00 (ost. akt: 2017-07-16 10:51:16)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Pracuje w szpitalu i wymyśla straszliwe historie. Czasami bierze udział w sekcjach zwłok. Na ile cała ta otoczka wpływa na jej nastrój? Pisanie czasami jest swojego rodzaju terapią, odskocznią, ucieczką od codzienności… Z Beatą Nowosielską, pisarką, rozmawia Ada Romanowska

— Śnią się pani horrory?
— Nie jest to standard, ale zdarza mi się obudzić z krzykiem w nocy. Z racji tego, że pracuję zawodowo, moje książki piszę głównie wieczorami, czasami do późna i kładę się spać z głową pełną strasznych historii, które właśnie przelałam na papier. Najczęściej śnią mi się umarli, zjawiska nadprzyrodzone, niewyjaśnione sytuacje. Nie boję się tych snów, tylko staram się czerpać z nich inspiracje.

— W dzieciństwie też budziła się pani z krzykiem w nocy?
— Jak byłam mała, strasznie bałam się burzy, która wówczas nawiedzała mnie w snach. Do dziś nie wiem dlaczego, ale oślepiające pioruny śniły mi się co noc. Dziś je uwielbiam i obserwuję przy każdej możliwej okazji. Mało tego, często występują w moich książkach. Może takie małe przeznaczenie? Bałam się również pająków — to mi pozostało do dnia dzisiejszego.

— Strach może być inspirujący?
— Moja fascynacja strachem rozpoczęła się, kiedy byłam nastolatką. Razem z koleżanką (Kamila M., pozdrawiam) nałogowo oglądałyśmy wszystkie dostępne horrory, wówczas również rozpoczęła się moja przygoda z książkami grozy. Stephen King, Graham Masterton, Dean Koontz — to byli moi przewodnicy po świecie horroru. Inspiracja tego rodzaju literaturą popchnęła mnie do tego, aby tworzyć własną — taką, którą sama chciałabym przeczytać.

— Wierzy pani w zjawiska paranormalne?
— Jestem nimi za fascynowana i wierzę, że wiele osób ich doświadcza. W dzisiejszych czasach żyjemy szybko, dużo pracujemy, a odpoczywamy w sieci — na Facebooku, Instagramie, Snapchacie. I jeśli takie zjawiska nas dotykają, to zwyczajnie ich nie zauważamy. Trzeba trochę zwolnić, wyciszyć się i otworzyć, a wówczas okaże się, że otacza nas inna rzeczywistość. Ja osobiście często doświadczam dziwnych i niewytłumaczalnych historii. Na przykład oglądałam razem z córką stary horror, gdy nagle usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Usłyszał je również nasz piesek, który podbiegł pod drzwi i zaczął się denerwować. Za drzwiami nikogo nie było, nie było również nikogo w najbliższej okolicy. Tego wieczoru pukanie powtórzyło się jeszcze kilka razy... Co oznaczało? Nie wiem. To tylko przykład na to, że nie jesteśmy sami.

— Ratownictwo medyczne, fizjoterapia, pracownia histopatologii, a wolnych chwilach thrillery i horrory. Praca sprzyja takim tematom?
— Nie sądzę. Staram się oddzielać pracę, życie prywatne i moje pisanie. Pomysły powstają w mojej głowie samoczynnie, chociaż... gdybym pracowała w wesołym miasteczku, może pisałabym komedie? (śmiech) Aczkolwiek, jak by tak się porządnie zastanowić… Czasami biorę udział w sekcjach zwłok. Prosektorium, cisza, śmierć, smutek — cała ta otoczka może wpływać na mój nastrój, który później przelewam na papier. Pisanie czasami jest swojego rodzaju terapią, odskocznią, ucieczką od codzienności.

— Dlaczego akurat ten gatunek?
— Jak już wcześniej powiedziałam, na takim gatunku się wychowałam, takim jestem zafascynowana taki kocham. Uwielbiam napięcie, niewyjaśnione historie, duchy, straszne i mroczne klimaty. Lubię się bać, czuć na skórze ten dreszczyk emocji, to napięcie... Nie lubię książek i filmów, które są przewidywalne i już na początku wiem, jak się skończą. To nie dla mnie. Nudzą mnie zamiast wprawiać w dobry nastrój. Gatunek grozy ma to do siebie, że zakończenia najczęściej są zaskakujące i na takie warto czekać. Ja w swoich książkach też staram się takie tworzyć — tak, aby czytelnik do samego końca nie wiedział i aby ostatnia kartka była niedosytem... żeby chciał więcej!

— Bać się można, ale pisać o tym?
— Od kiedy pamiętam uwielbiałam pisać, tworzyć, głównie skupiałam się na opowiadaniach, które trafiały do szuflady, a po latach do śmietnika. Dopiero jak dorosłam, dojrzałam do tego, żeby zająć się tym na poważnie. Wbrew temu, co niektórzy myślą, pisanie to jest bardzo ciężka i mozolna praca, połączona z planowaniem i oczekiwaniem. Do tego dochodzi jeszcze poświęcenie całego swojego wolnego czasu, kosztem imprez, spotkań, wyjazdów. Ja piszę głównie w weekendy i zawsze, jak gdzieś wyjeżdżamy, mam poczucie, że tracę dwa dni, kiedy przecież tyle mogłabym napisać. Dlatego to trzeba bardzo kochać, aby wszystko poświęcić — to miłość bezgraniczna. Z własnego doświadczenia, jak również z rozmów ze znajomymi wiem, że jedną z dróg do pisania jest czytanie. Jeśli ktoś jest molem książkowym i pochłania tom za tomem, a do tego ma wyobraźnię, to jest tylko kwestią czasu jak sam zapragnie pisać .

— Jako zodiakalny bliźniak... pisze pani po dwie książki na raz. Nie miesza się w głowie?
— W mojej głowie jest tyle pomysłów, że brakuje mi czasu na ich realizację. Jestem typowym bliźniakiem, który chciałby wiele rzeczy robić na raz, nie tylko pisać — typowy dualizm. Ciało chce odpocząć, a dusza wyrywa się do pisania. Nie lubię bezczynności. Kończąc jedną książkę, w głowie mam już pomysł na następną i wtedy zaczyna się rozterka. Tę muszę skończyć, ale już gdzieś na boku zaczynam nową i tak jest za każdym razem! "Labirynt Strachu" jest moją debiutancką książką, ale nie spoczęłam na laurach i nie czekałam na jej wydanie. W tym czasie napisałam kolejną, ciekawą i straszną książkę, która wkrótce trafi do wydawnictwa. A dziś kończę drugą część „Labiryntu”... Co będzie zaskoczeniem dla czytelników, którzy po raz pierwszy dowiedzą się o tym z tego wywiadu! Tak! Będzie kontynuacja losów Sary i jej przyjaciół.

— „Labirynt strachu" pokazuje, że kobieta to nie słaba płeć. Co pani udowodniła swoim debiutem?
— Nigdy nie uważałam kobiet za słabą płeć, kobiety są mądre, silne i zdecydowane. Do tego uparte i skutecznie dążą do wyznaczonego celu. Ja udowodniłam sobie i innym, że marzenia się spełniają, że warto o nie walczyć. Sama napisałam tę książkę, która otwiera przede mną nowe perspektywy. Sama znalazłam wydawcę i przebrnęłam przez proces wydawniczy. Oczywiście ze wsparciem bliskich i przyjaciół, ale sukces najpierw narodził się w mojej głowie i dziś jestem z siebie dumna. Trzymam mój "Labirynt strachu" w rękach i uśmiecham się do siebie. To jest moja nagroda za ciężką pracę.

— Co najbardziej zaskoczyło bliskich, znajomych i czytelników?
— Moi bliscy od samego początku mnie wspierali i pomimo tego, że wielokrotnie byłam nieobecna (duchem), to nigdy nie dali mi do zrozumienia, że ich zaniedbuję.
Niestety, czas który im poświęcałam się skurczył i teraz większość wolnego poświęcam na pisanie. Czasami nie jest łatwo ze mną wytrzymać, bo jak piszę potrzebuję ciszy i... najlepiej samotności. Ale mam przyjaciół przy sobie i to dodaje mi skrzydeł. Oczywiście byli zaskoczeni, że zajęłam się tym na poważnie, że się nie poddałam, że mam pomysły. To jest najczęściej zadawane mi pytanie: skąd mam pomysły? Zawsze odpowiadam: Nie wiem, one po prostu są w mojej głowie. Moje pisanie bardzo długo było utrzymywane w tajemnicy. Wiedziała tylko rodzina i przyjaciele, dlatego jak się ujawniłam i utworzyłam swoją autorską stronę na Facebooku „Beata Nowosielska — Pisarka”, to było ogromne zaskoczenie, niedowierzanie i szok. Na szczęście pozytywny, otrzymałam ogromną ilość gratulacji i dobrych słów, za co bardzo wszystkim dziękuję! A czym jeszcze zaskoczę czytelników? Może właśnie niedopowiedzeniami w książce, tajemniczymi bohaterami i historiami, jakie im się przytrafiają. A może zaskoczę ich tym, że wkrótce będą moje kolejne książki?

— Co teraz przed panią?
— Nowe życie? (śmiech) A tak na poważnie, to dużo się dzieje, na chwilę obecną promocja mojej książki "Labirynt strachu", ukończenie jego kontynuacji (został mi ostatni rozdział), wydanie książki, która jest napisana i dbanie o czytelników. A potem… W kolejce czekają nowe pomysły, które aż się proszą o przelanie na papier. Nie marzę o urlopie ani o wakacjach. Odnalazłam się w pisaniu i to daje mi największą satysfakcję. Wystarczą mi trzy dni nad morzem i wracam naładowana rozpierającą mnie energią. Mam wielką nadzieję, że otwiera się przede mną nowy rozdział i może kiedyś poświęcę się tylko pisaniu.

— Ale pisanie to nie jedyna pasja...
— Kocham morze i każdą wolną chwilę tam spędzam, ładuję akumulatory i nabieram sił. Mam taki ulubiony cytat "O czym szumi morze? Co mówi, gdy nikt nie słucha?" Lubię siedzieć na plaży i patrzeć na wzburzone fale. Jeśli nie mogę jechać nad morze, jadę do naszego domku nad Łyną. Mało kto wie, że jest takie miejsce w Dywitach i tam słucham ciszy lub zamiast odpoczywać, szaleję z pisaniem! (śmiech) Kawałek świata już zwiedziłam i zamiast odkrywać nowe, często wracam do miejsc, które sobie upodobałam. Fascynuje mnie Chorwacja, która jest moim drugim domem. Oprócz tego jestem otwarta na poznawanie nowych ludzi. Wychodzę z założenia, że każdy człowiek ma w sobie jakąś ciekawą historię. Lubię słuchać, czasami te historie mnie inspirują. Na koniec jednak przyznam się, że pisanie jest moją największą pasją!

Beata Nowosielska mieszka w Dywitach pod Olsztynem, z wykształcenia ratownik medyczny i magister fizjoterapii. Od kilku lat pracuje w Pracowni Histopatologii szpitala MSWiA w Olsztynie. Z zamiłowania pisarka. Od zawsze zakochana w książkach, zaczytana w literaturze horroru i thrillerach. Ciekawa świata i ludzi. „Labirynt Strachu” to jej debiut literacki.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. omi #2298411 | 155.136.*.* 31 lip 2017 12:24

    Pisze do kotleta.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Ułan #2295862 | 82.139.*.* 26 lip 2017 19:07

    Nie czytam lteratury, tworzonej przez kobiety. Szkoda oczu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. jucdyta #2289515 | 31.6.*.* 19 lip 2017 08:29

    Rafalala?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. per #2288236 | 31.6.*.* 17 lip 2017 14:26

    sam bym się jej przestraszył jakbym spotkał w nocy na ulicy

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. czytelni #2288066 | 83.9.*.* 17 lip 2017 10:12

      Z niej ni pisarka ni ratownik waż sie do roboty

      ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      Pokaż wszystkie komentarze (11)