Piątek, 22 września 2017. Imieniny Maury, Milany, Tomasza

Słyszy cielęcina, myśli... miłość

2017-07-02 12:00:00 (ost. akt: 2017-07-03 14:00:01)
Stefan Brzozowski, czerwony tulipan

Stefan Brzozowski, czerwony tulipan

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Zapewnia, że poezji nie da się zamknąć w słowach. O słowach mówi jednak wiele. Zwłaszcza, że oprócz ich znaczenia, liczy się zawarte w nich napięcie. Ze Stefanem Brzozowskim, liderem zespołu Czerwony Tulipan i ambasadorem akcji „Lubię polski”, rozmawia Hanna Łozowska

― Nazwał pan naszą rozmowę telefonicznym spotkaniem. W pańskiej działalności muzycznej też jest wiele kreatywności i zabawy słowem.
― Słowo w naszej działalności, oprócz zapisu, ma swoją melodię. Nie tylko wartość semantyczną. Słowo jest rodzajem wibracji, dźwiękiem. To nierozerwalne. Człowiek świadomy, korzystając z napięć muzycznych tkwiących w słowie, jak też ze znaczenia tego słowa, z kulturowego osadzenia w świadomości, może komunikować się bardzo precyzyjnie, w sposób przebogaty.
To nasza sztuka, dlatego śpiewamy piosenki literackie. Używamy języka i dźwięku, żeby wyrażać coś, co jest między wierszami, między słowami ― czystą poezję.

― Coś niedookreślonego.
― Precyzyjnie świat stara się opisywać nauka. Rzeczywistość jest tak bogata, że trudno nazwać ją słowami, które mamy. Dlatego używamy wielu wyrazów, żeby wyrazić rodzaj uczucia, intencji, coś nieuchwytnego. To, co nienazwane, to poezja.

― Zespół Niebo stał się później triem Bonieq.
― Była taka moda w moich czasach studenckich, że zespoły używały zaszyfrowanych słów. W taki sposób komunikowaliśmy się z odbiorcami.
Aktor i juror Aleksander Bardini rozumiał komunikację artystyczną, więc zawsze stawiał wielokropek po „Nie, bo...”. To wskazywało na pewien bunt z naszej strony. Idąc tym nurtem, podczas wygłupów narodziło się trio Bonieq ― „bo nie, q...”.
Jonasz Kofta mówił zresztą: „O, publiczności kabaretowa, ty słyszysz więcej niźli niosą słowa”. W czasie, gdy tłumione było myślenie, odruchy, emocje, wystarczyło rzucić jakiś rodzaj przestrzeni zawartej w słowach, a publiczność natychmiast reagowała. To, co duszone, musi w pewnym momencie ujrzeć światło dzienne.

― Słowa, czyli tekst, są więc nieodrywalne od muzyki, od tych napięć.
― Wystarczy popatrzeć na naszą mowę. Inaczej opowiadają słowami Włosi, Francuzi, inaczej Niemcy, Skandynawowie, Rosjanie... Gdy słuchamy Czechów, śmieszy nas, że wszystko zdrabniają.

― Jest pan nazywany olsztyńskim bardem.
― Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, żeby to było otwierające, żeby można było siebie zamanifestować.

― Pomyślałam, że bard to ten opowiadający historie, opowiadający o emocjach, legendach, o miłości, dramatach.
― To pewne uproszczenie. Przyjmuję to jako hasło przedstawienia: „Przed państwem Stefan Brzozowski”. Czy to coś znaczy? Dla jednych tak, innym nic to nie mówi. Od tego momentu zaczyna się dalsze poznawanie, wędrowanie, inspirowanie, przekazywanie sobie energii, chęci do życia i szacunku do siebie. Patrzę na te określenia w ten sposób.
Mam swoją własną przestrzeń i ona nie jest nazwana inaczej niż Stefan Brzozowski i jego twórczość. Jeżeli ktoś mnie dopiero poznaje, to widzi siwiejącego 67-letniego pana. Mam świadomość, że na tym polega i przemijanie, i czarowanie. I za każdym razem zaczynam tę sytuację od początku. Nawet z tymi, z którymi dobrze się znam, bo być może od wczoraj, od tygodnia, tyle zdarzyło się w moim życiu, że jestem zupełnie innym człowiekiem.
Świat jest tak fascynujący, że chciałoby się go łyżkami zjeść, zrozumieć i próbować nazwać. I podzielić się z innymi.

― W jednym z wywiadów powiedział pan, że tekst jest wyrazicielem emocji.
― Pamiętam świetnego aktora Andrzeja Szczepkowskiego, który kiedyś w telewizji, posługując się cyframi, zaczarował mnie. W cyfry włożył dramaturgię, opowiedział wstrząsającą wręcz historię.
Używając słów, można wyposażyć je w napięcia, które są potrzebne do przekazania pewnych intencji. Przykładem może być słowo „kocham”.
Kiedyś Włocha zapytano, które z kilku polskich słów kojarzy mu się z miłością, wśród nich „kocham” i „cielęcina”. Wybrał oczywiście „cielęcinę”. Widać, że napięcia słów są intencjonalne. Za pomocą słowa „cielęcina” Włoch może wyznać miłość.

― A pan jakim wyrazem wyznałby miłość?
― Ja wyznaję miłość bez słów.

Stefan Brzozowski
Animator przestrzeni kulturalnej, kompozytor. Zajmuje się przeważnie poezją śpiewaną i piosenką satyryczną. Od 1985 roku współtworzy grupę Czerwony Tulipan, wcześniej związany m.in. z zespołami Niebo, Ex, Kaczki z Nowej Paczki. Wielokrotnie nagradzany, m.in. na Festiwalu w Opolu i na Spotkaniach Zamkowych „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

zobacz informacje z ostatnich 24h

Kto jest Kim - Kto.wm.pl

Stefan Brzozowski

Ocena: 40% (5 głosów)

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB