Czwartek, 23 listopada 2017. Imieniny Adeli, Felicyty, Klemensa

Mówią o nich darmozjady i pasożyty. Kim są 30-latkowie mieszkający z rodzicami? [reportaż]

2017-03-31 19:31:00 (ost. akt: 2017-03-31 16:58:02)
Zdjęcie jest ilustracją do treści!

Zdjęcie jest ilustracją do treści!

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Mówi się o nich darmozjady i pasożyty. Mają już za sobą edukację, pracują, ale nie zamierzają wyfrunąć z rodzinnego gniazda. Bo tak łatwiej, taniej i wygodniej. Dlaczego dorośli Polacy nie chcą się usamodzielnić? Dotyczy to ponad 2,5 mln młodych Polaków.

Monice wibruje telefon w torebce. Ledwo co wyszła z pracy, a już ktoś do niej dzwoni. Nie musi patrzeć nawet kto. Przyzwyczaiła się, że o tej porze dzwoni zawsze mama.

— Pyta, czy już wracam. Mówi, że wstawiła już ziemniaki na gaz. Wtedy zaczynam się irytować — opowiada kobieta.
Za miesiąc skończy 32 lata. Wtedy na pewno będzie też tort, świeczki i jej ulubiona sałatka owocowa. Mama Moniki dba o podniebienie córki. Jej starszy syn dawno już poszedł z domu. Tylko Monika jej została. No i mąż, ale ten to ma swój świat. Tylko krzyżówki i ryby. — Męczy mnie to, że mama traktuje mnie jak dziecko — opowiada Monika.

Męczy, ale z drugiej strony kobieta nie robi nic, żeby ten stan zmienić. Ciepły obiad podany pod nos smakuje lepiej niż ten przygotowany samodzielnie. Ubrania w szafce poukładane, rachunki za telefon zapłacone. Z jednej strony nadopiekuńczość matki drażni, a z drugiej stanowi ciepły parasol ochronny.
Monika dziwi się, kiedy pytam, czemu się nie wyprowadza. — W sumie nawet się nie zastanawiałam — odpowiada po chwili. — Chyba przywykłam. Poza tym nie mam za co.

Narzeka, że w urzędzie mało się zarabia. Ale przyznaje, że nie rozgląda się za nową pracą.
— Jak się wyprowadzę, to co? Na stancji mam mieszkać, ze studentami? Jestem na to za stara – wyznaje.
Zupełnie zapomniała, że był przecież taki moment, że miała już się usamodzielnić. Siedem lat temu, z ówczesnym chłopakiem myślała o wynajęciu mieszkania. On wyjechał za granicę na zarobek. I tam się usamodzielnił, ale już z kimś innym. Od tej pory Monika nie ufa mężczyznom. A jej mama mówi, że bardzo dobrze.

— Gdybym się wyprowadziła, chyba byłaby nieszczęśliwa — uważa.
Monika należy do tych 34 procent Polaków poniżej 35 roku życia, którzy mieszkają z rodzicami.
Paweł Herman z Lidzbarka Warmińskiego nie chce podnosić tych statystyk. Odlicza dni do matury. Napisze egzamin dojrzałości, dostanie się na Wojskową Akademię Techniczną i... śladu w Lidzbarku już po nim nie będzie. — Trzeba się usamodzielnić — wyznaje.

A co, gdyby nie wybierał się na studia? — Z rodzicami też bym dłużej nie mieszkał, poszedłbym na stancję — zarzeka się.
Nie jest mu źle. Mama wypierze i ugotuje. Ale on chce dorosłego życia, samodzielności i rachunków. — Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że jestem po dwudziestce i mieszkam z mamusią. To scenariusz nie dla mnie — podkreśla.
Przekonuje, że nie boi się dorosłego życia. — Poradzę sobie — uśmiecha się.
Dlaczego jego starsi koledzy takiej pewności nie mają i nadal żyją na garnuszku rodziców? — Jest jedna odpowiedź: z wygody — twierdzi.
Anna to nawet nie spojrzałaby na faceta, który po trzydziestce mieszka z matką. — To go całkowicie dyskwalifikuje – mówi stanowczo.
Sama z domu rodzinnego wyprowadziła się na trzecim roku studiów. — Nikt mnie nie wyganiał — uprzedza. — Miałam gdzie mieszkać, bo studiowałam w rodzinnym mieście. Ale po prostu chciałam się usamodzielnić. Robić zakupy i pranie. Żyć na własny rachunek.

Anna mieszkała już na pięciu stancjach. Jak mówi, własne lokum pozostaje na razie w sferze marzeń. Ale nie wyobraża sobie powrotu do rodziców. — Finansowo jest ciężko, nawet bardzo — nie kryje. — Ale kiedy chcę kogoś zaprosić na wieczór, to po prostu zapraszam, nie muszę nikomu się tłumaczyć. Nie wyobrażam sobie braku intymności. To nienormalne.

Kobieta mówi, że często chodzi na randki. Wciąż szuka tego jedynego. — Jestem wyrozumiała i toleruję wiele wad. Nie zniosę tylko jednej — braku samodzielności i zaradności. Jeśli spotykam faceta, który ma skończone 30 lat, a mieszka z rodzicami, uciekam w te pędy. Bo jeśli sześć lat temu skończył studia, to co stanęło na przeszkodzie, żeby się wyprowadzić? — pyta.
Maciej z Olsztyna nie zostawia suchej nitki na takich, którzy siedzą przy matce. — Co to za facet, który mieszka z matką za ścianą, zamiast stworzyć rodzinę i żyć na własny rachunek? — mówi kpiąco.
Nawet miał takiego znajomego, ale ich drogi szybko się rozeszły. — Ja miałem problemy: a to groziła mi utrata pracy, a to żona była w zagrożonej ciąży. A on ani pracy, ani żony... O czym tu rozmawiać?

Maciej wyprowadził się z domu, jak miał 23 lata.
— Ojciec był ze mnie dumny — wspomina. — Oczywiście wtedy o własnym mieszkaniu mogłem tylko pomarzyć. Zamieszkałem z żoną w ciasnej kawalerce. Potem urodził się syn, więc było jeszcze ciaśniej. Miesiąc temu odebraliśmy klucze do własnego mieszkania.
Kasia marzy o własnym M. Jest singielką, wynajmuje stancję w Olsztynie. — Pewnie, że mogłabym być na garnuszku u rodziców. Nikt mnie z domu nie wyganiał. Mama nadal by mi gotowała i prała. Ale chyba wtedy nie mogłabym patrzeć w lustro — wyznaje.

Czytała niedawno w jednym z czasopism artykuł o takich, co gniazdują. — Z jednej strony rozumiem, że się surowo ich ocenia, ale z drugiej strony... Żyjemy w biednym kraju. U nas nie jest łatwo wyżyć z jednej pensji — mówi.
Przemkowi Trukszynowi z okolic Lidzbarka Warmińskiego w domu rodzinnym jest dobrze. Z rodzicami mieszka pięć miesięcy w roku. Resztę czasu spędza w Niemczech, gdzie pracuje. Zdążył już zasmakować samodzielnego życia. Kiedy jest u rodziców, wszystko ma podane pod nos.
— Mama mnie wyręcza — nie kryje. — Jestem z wielodzietnej rodziny. Zjadą się siostry i bracia, i jest po prostu wesoło.

Kamil przekonuje, że teraz nie przeżyłby jednego dnia pod jednym dachem z rodzicami. — Chyba byśmy się pozabijali — mówi ze śmiechem. — Jestem po trzydziestce, mam już swoje przyzwyczajenia, nawyki. Przeszkadzalibyśmy sobie nawzajem.

Kamil od niedawna mieszka sam, rozpadł mu się związek. Do głowy mu nie przyszło, żeby wrócić do rodziców. Zna osoby, które tak robią. — Związek nie wypali i do mamusi — uśmiecha się. — Z dojrzałością to nie ma nic wspólnego.
Izę z Olsztyna drażni stereotyp i myślenie, że z rodzicami mieszkają tylko ludzie leniwi, bez pracy, maminsynki. Ona przecież nie jest leniwa, ani bez pracy. — Nigdy nie prosiłam rodziców o pieniądze, zarabiałam na swoje potrzeby i dokładałam się do rodzinnego budżetu – mówi.

Czy chciałaby wyfrunąć z gniazda?— Pewnie, gdyby byłoby mnie na to stać — odpowiada bez wahania. Ale... — Czuję dyskomfort na myśl, że mojemu niepełnosprawnemu bratu albo mojej schorowanej matce mogłoby zabraknąć na leczenie, kiedy ja płaciłabym za wynajęte mieszkanie kwotę wziętą z kosmosu.
Badania pokazują, że nie tylko w Polsce młodzi ludzi siedzą w domach z rodzicami. Ta tendencja staje się coraz powszechniejsza także w... Stanach Zjednoczonych, a więc w kraju, gdzie statystycznie młodzież najszybciej się usamodzielniała. Dlaczego dorosłe dzieci nie opuszczają domów?
— W młodych ludziach jest lęk przed usamodzielnieniem i zobowiązaniami. Boją się zmienności finansowej, często nie mają stabilnego zatrudnienia. Tak jest bezpieczniej — tłumaczy Bogusława Gontarz, psycholog. — Często też nie chcą mieszkać na stancjach, bo wypada mieć własne mieszkanie. Jest też im po prostu wygodniej.

Specjalistka zauważa, że często w rodzinnym gnieździe pozostają ci, którzy bardzo intensywnie pracują. — Znikają na całe dnie do pracy, wracają tylko na noc. Mają wyprane i mogą zarabiać tylko na własne przyjemności.
Zdarza się również, że to rodzice nie chcą wypuścić dzieci spod swoich skrzydeł. — Często zupełnie nieświadomie stosują szantaż emocjonalny — mówi specjalistka.

Bogusława Gontarz podkreśla, że zmieniły się też trendy. — Ludzie nie są nauczeni tworzenia bliskich relacji. Jeśli pokłócą się z partnerem, to zawsze będą mogli wrócić do swojego domu.
Jakie są skutki mieszkania z rodzicami w dorosłym życiu? — Przede wszystkim brak własnego życia, frustracja i zaburzenia emocjonalne — wylicza psycholog. — Dorosły człowiek, który mieszka z rodzicami nie ma poczucia autonomii. To na pewno nie jest sytuacja naturalna z perspektywy rozwoju.
Kiedy dorosły człowiek powinien pójść na swoje? — Kiedy kończy naukę i się usamodzielnia. I ma odpowiednie warunki, czyli pracę — odpowiada psycholog.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (49) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Amber #2220641 | 68.84.*.* 10 kwi 2017 20:34

    zycie z rodzicami jest z powodu ekonomicznych ,wspolnoty rodzinnej itd, od pokloen nie tylko samotne osoby ,ale takze malzenstwa mieszkaja z rodzicami i tesciami , mlodzi za malo zarabiaja a zyjac przy rodzinie moga odkladac kase na auto lub mieszkanie chyba ze bogaci rodzice kupia mlodym dom i auta i wszystko co chca to inne zycie ,czasami jest tak ze latwo przyszlo to i latwo poszlo

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. naganiacze podjudzacze #2215457 | 147.147.*.* 2 kwi 2017 19:54

    do robienia dzieci i brania kredytów. Idzcie na swoje. Jakoś to będzie. Dacie radę. A z matematyki wychodzi że nie dacie rady. Bo za 2tys to można najwyżej bąka puścić zbiegając ze schodów.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. józek mutra #2215430 | 147.147.*.* 2 kwi 2017 19:25

    Ludzie nigdzie się nie wyprowadzajcie. To jest wasze miejsce na ziemi, wam się należy i je odziedziczycie. Kiedy rodzice odejdą jeszcze wam sie odechce tej samodzielności. Kobiety, żony są przereklamowane. To jest w sumie obcy człowiek. A ojciec to jest ojciec. Od obcych doświadczycie przeważnie złego.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. kkk #2215250 | 88.156.*.* 2 kwi 2017 12:50

    Każda sytuacja jest indywidualna, ale przychodzi taki moment w życiu, że trzeba się usamodzielnić, a wiecie dlaczego? Nie dlatego, że tak nakazuje ksiądz, polityka, czy sąsiadka. Nie dlatego, że nas nazwą maminsynkiem, czy leniem. Ale dlatego, że niekiedy sytuacja zmusza nas i lepiej, żebyśmy byli na to gotowi. Najlepiej jak najwcześniej. Nie uważam się za osobę dorosłą, przygotowaną do życia, nauczoną wszystkiego i bardzo zaradną, ale nie mam nawet 25 lat, a już nie mam rodziców, dziadków, ani spadku, bo wszystko poszło dla komornika na złe inwestycje rodziców. Ale ich kocham, mimo tego, co się stało. Mimo tego, że nie mam nikogo, że wynajmuję stancję i kończę jeszcze studia i każdego miesiąca zastanawiam się, czy stać mnie będzie na podstawowe potrzeby. Więc z całym szacunkiem, ale narzekanie na 2 tys i to Was ogranicza? że na balangi mamusia nie da? A co, gdy jej zabraknie? zastanawiacie się czasem, co by było gdyby? KAŻDY musi dorosnąć, wbrew pozorom właśnie po to, by mieć łatwiej w tym prawdziwym życiu. Ono nikogo nie ominie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. kkk #2215248 | 88.156.*.* 2 kwi 2017 12:48

    Każda sytuacja jest indywidualna, ale przychodzi taki moment w życiu, że trzeba się usamodzielnić, a wiecie dlaczego? Nie dlatego, że tak nakazuje ksiądz, polityka, czy sąsiadka. Nie dlatego, że nas nazwą maminsynkiem, czy leniem. Ale dlatego, że niekiedy sytuacja zmusza nas i lepiej, żebyśmy byli na to gotowi. Najlepiej jak najwcześniej. Nie uważam się za osobę dorosłą, przygotowaną do życia, nauczoną wszystkiego i bardzo zaradną, ale nie mam nawet 25 lat, a już nie mam rodziców, dziadków, ani spadku, bo wszystko poszło dla komornika na złe inwestycje rodziców. Ale ich kocham, mimo tego, co się stało. Mimo tego, że nie mam nikogo, że wynajmuję stancję i kończę jeszcze studia i każdego miesiąca zastanawiam się, czy stać mnie będzie na podstawowe potrzeby. Więc z całym na to mamusia nie da? A co, gdy jej zabraknie? zastanawiacie się czasem, co by było gdyby? KAŻDY musi dorosnąć, wbrew pozorom właśnie po to, by mieć łatwiej w tym prawdziwym życiu. Ono nikogo nie ominie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (49)