Piątek, 20 października 2017. Imieniny Ireny, Kleopatry, Witalisa

Zenek Martyniuk szczerze o disco polo

2017-03-11 17:00:00 (ost. akt: 2017-03-11 11:41:03)
Mat. zespołu Akcent

Mat. zespołu Akcent

Gdy napisze nową piosenkę, od razu idzie do żony. Ona zawsze ocenia go jako pierwsza. I to od 28 lat! 4 lutego obchodzili rocznicę ślubu. Czasami dla niej śpiewa. Ale oszalał dla niej nie przez oczy zielone, bo Danusia ma oczy... brązowe. Z Zenkiem Martyniukiem, królem disco polo, rozmawia Ada Romanowska. Zapraszamy do wywiadu!

— Umówisz się na piwo?
— Ja akurat nie piję alkoholu, ale bardzo chętnie umówię się na herbatkę. Ale w tej chwili mam niestety dużo koncertów…

— Wymówka?
— Nie, po prostu stwierdzam fakt. Zarobiony jestem, co tu dużo mówić. Ja dla siebie mam mało czasu, a co dopiero na herbatki! Przyznam, że lubię spotkać się w domu z kolegami.

— I pijesz wtedy herbatę?
— Ciepła też rozgrzewa! (śmiech) Moje życie to teraz samochód, scena i hotel. Tak w kółko. Naprawdę nie mam czasu, bo zdarza się, że gram jednego dnia dwa albo trzy koncerty. Nie mam czasu na herbatki i tak dalej (śmiech).

— Ale napoje energetyczne pijesz?
— Zdarza się. Lubię od czasu do czasu, ale też nie za dużo. Jak mówią: co za dużo, to nie zdrowo.

— Teraz masz swój.
— Mam swoją markę, więc jak będę pił, to przynajmniej będę widział, co piję. Na pewno mnie na nogi postawi.

— Robią się po nim oczy zielone?
— Ha, ale masz poczucie humoru! Na szczęście aż tak to nie działa, a szkoda. Oczy zielone się nie robią, ale można po nim śpiewać. Ten napój dodaje energii i rzeczywiście śpiewanie nieźle wtedy wychodzi.

— Co jeszcze dodaje ci skrzydeł?
— Nie będę oryginalny i pewnie odpowiem banalnie — ludzie. Wszystko ostatnio nam wychodzi: nagraliśmy kilka fajnych piosenek, gramy koncerty, a fani się bawią. To naprawdę wielka siła i motywacja. Dla samego siebie pewnie bym nie śpiewał. Wszystko się kręci.

— Kręci się przez długie lata. Nie dziwię się, że napój energetyczny jest potrzebny.
— A może mam taki dar? Nie wiem, ale co napiszę piosenkę, to ludziom się podoba.

— Prawie jak król Midas! Czego dotknął, zmieniało się w złoto.
— Ja po prostu piszę piosenki wpadające w ucho z fajnym tekstem. Do tego są fajnie zaaranżowane, nikt nie zaprzeczy. No, idzie, po prostu idzie.

— Nie Midas, ale Zenek… król disco polo. Nie bez powodu chcą zrobić ci mural na blokowisku w Białymstoku.
— Podobno moja twarz ma zdobić ścianę jakiegoś bloku, słyszałem. Czy mi się to podoba? Trochę mnie to zawstydza, bo czy nie ma ode mnie ciekawszych osób do malowania? Jakiś czas temu ktoś wpadł na taki pomysł, inni go poparli i sprawa ruszyła. Na razie to ucichła, ale może dlatego, że jest zima. Ale fani bardzo mocno napierali na ten pomysł. Może dlatego, że jestem z Podlasia.
Mówią, że jestem najbardziej rozpoznawalną osobą z tych stron. Na pewno? Są jeszcze inni, którym taka promocja się przyda. Na muralu powinna znaleźć się o osoba, która więcej znaczy. Może Ludwik Zamenhof, twórca esperanto? On też urodził się w Białymstoku.

— Myślę, że ludzie bardziej kojarzą Zenka niż Ludwika.
— Disco polo jest znane i lubiane, a Białystok uznawany jest za stolicę tego gatunku. Stąd pochodzi Akcent, Imperium, Milano. Boys też są rzut beretem stąd — z Grajewa koło Ełku. Ale to też ściana wschodnia. Ja jestem z tym nurtem kojarzony, pewnie też za sprawą „Oczu zielonych”, a to piosenka popularna. Śpiewają ją zarówno fani disco polo, ale też wielbiciele piłki nożnej. I chyba to nakręciło ten mural…

— Ale widzisz się na bloku, gdzieś między śmietnikiem a trzepakiem?
— Raczej nie. Chociaż gdyby zrobili jakieś fajne koncertowe zdjęcie z mikrofonem…? Ale wolałbym w centrum Białegostoku, a nie gdzieś na uboczu. Miło by było oglądać siebie. Ale czy dorosłem do tego? Pożyjemy, zobaczymy.

— Żona byłaby zadowolona?
— Ona mnie zawsze wspiera.

— A tabloidy pisały, że nie cierpi disco polo.
— Tabloidy jak zwykle napisały głupoty. Moja żona bardzo lubi disco polo! Ona jest pierwszą recenzentką moich piosenek. Jak świeżo nagram coś w studiu, od razu jadę do domu i pytam o zdanie.

— I tak...
— ...od 28 lat. Tyle stuknęło nam 4 lutego. Mieliśmy rocznicę i mam nadzieję, że wytrzymamy ze sobą drugie tyle (śmiech).

— Śpiewasz jej do ucha?
— Czasami się zdarza, ale ona tyle mnie słyszy w radiu i telewizji, więc jaka to dla niej przyjemność?

— A przy goleniu ci się zdarza?
— To zależy, którą nogą wstanę z łóżka. Albo jak jakaś piosenka wejdzie mi rano do głowy, to rzeczywiście podśpiewuję sobie przed lustrem. I wtedy Danusia słyszy.

— A jaki ona ma kolor oczu?
— Brązowe.

— To kto w takim razie ma zielone?
— Zielone oczy lepiej pasowały do linii melodycznej niż brązowe. Brązowe nie za bardzo by chwyciły. Ale brązowe oczy już były — na przykład zespół po fachu Milano śpiewał: „te brązowe oczy śmieją do mnie się, powiedz mi dziewczyno, czy pamiętasz mnie”.
W latach 90. oszalałem na punkcie czarnych oczu. „Bo ciągle kocham, kocham czarne oczy twe. Gdziekolwiek jestem, wszędzie widzę właśnie je. Twe czarne oczy, jak na niebie gwiazdy dwie, urzekły mnie...”.
Piosenki z oczami są popularne. Fani lubią oczy. Nawet Violetta Villas śpiewała: „Oczy cziornyje, oczy dziwnyje, oczy strasnyje i preiekrasnyje!”. Nie jestem więc wyjątkowy w tym temacie.

371659

— Niejedyny, ale najbardziej znany,
— W 2007 roku nagrałem też piosenkę „Czemu jesteś taka dziewczyno” i tam po raz pierwszy pojawiły się oczy zielone: „Byłaś zjawiskowa, tak jak dotąd żadna inna, w twych zielonych oczach przeglądałem się co dnia”. A później przyszedł 2014 rok i od tego czasu cała Polska śpiewa: „Przez te oczy, te oczy zielone oszalałem!”

— A w kobiecie co lubisz najbardziej?
— Oczy oczywiście! Zawsze na początku zwracam uwagę na oczy. Jak to się mówi: oczy prawdę ci powiedzą. W ogóle z oczu wszystko można wyczytać. Wszystkie emocje, choroby…

— Ala patrząc na kobietę, chyba nie szukasz chorób?
— No nie, ale oczy to zwierciadło duszy. To fajna część ciała.

— Patrzysz najpierw na oczy, a później?
— Później niżej... oczywiście, że na usta! Figura cała mnie interesuje, nie będę ukrywał. Oczy jednak są najważniejsze.

— Podczas sylwestra Maryli Rodowicz też patrzyłeś w oczy?
— Przede wszystkim! Przed sylwestrem zadzwonił do mnie menedżer pani Maryli i zapytał, czy nie zgodziłbym się zaśpiewać z nią piosenki. Bo byłoby fajnie, gdybyśmy właśnie w tę jedną jedyną noc zrobili to razem. Spytał, co ja na to. No i co ja na to?

— Niech będzie?
— No właśnie, niech będzie! (śmiech) Menedżer powiedział, że dla mnie to nic takiego. Maryla nauczy się tekstu, opanuje cały utwór i wyjdzie z tego niezły duet. Piosenka wbrew pozorom nie jest taka łatwa. Trzeba się troszkę pogimnastykować, żeby te wszystkie dźwięki zaśpiewać.

— Czyli Maryla się gimnastykowała…
— Ona nie śpiewa przecież byle jakich piosenek. Tym bardziej stwierdziłem, że warto zaśpiewać z ikoną polskiej piosenki i z pierwszą damą estrady.

— Zenek Martyniuk to też już ikona.
— Ale dla innych kręgów! (śmiech) Do Maryli nie mogę się porównywać.

— Może Maryla powinna mieć swój mural?
— Ładniej by wyszła, na pewno. Ja przy niej to pikuś.

— Przeciwieństwa się przyciągają.
— Tak mówią. Śpiewam niby disco polo, ale słuchają tego wszyscy. W ogóle to ja wymyśliłem nazwę tego gatunku. Siedziałem sobie z kolegą Sławkiem, przy herbacie oczywiście, i rozmawiałem na temat muzyki chodnikowej. Tak się wówczas nazywało nasze piosenki. Miał wtedy przyjechać na koncerty do Polski Roberto Zanetti, czyli Savage — ikona italo disco.

Mówię wtedy: „Sławek, słuchaj, głupio tak razem z tym Savagem śpiewać, gdy on italo disco, a my chodnikowcy. Słuchaj Sławek, a może by nas nazwać disco polo?”. I tak to się zaczęło. Zresztą ja nie patrzę, czy śpiewam teraz disco polo. Po prostu chcę zrobić fajną piosenkę i nieźle ją zaaranżować. A disco polo tak do mnie przylgnęło, że nie mam gdzie uciekać i nawet gdzie się schować. Niech już będzie.

— A trzeba uciekać?
— Na początku chciałem grać jak Modern Talking albo ten Savage. Dzisiaj jest lepiej, bo zwracam uwagę na brzmienie. Współpracuję z fajnymi muzykami i wspólnie wkładamy w to dużo pracy i serca. Moje piosenki stają się ponadczasowe. Fanów mamy miliony,  jak kiedyś Modern Talking, więc chyba nie mam się czego wstydzić.

Zenek Martyniuk
Muzyk i piosenkarz disco polo, wokalista zespołu Akcent. Do jego najbardziej znanych przebojów należą m.in. „Gwiazda”, „Królowa nocy”, „Pragnienie miłości” czy „Przekorny los”. W 2014 roku została wydana jego piosenka pt. „Przez Twe oczy zielone”, która odniosła największy sukces.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. eeetam #2205029 | 188.146.*.* 19 mar 2017 21:47

    nazywanie tego łubu dubu z komputerka " muzyką " to jednak spore nadużycie

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. kasia och #2202099 | 83.137.*.* 14 mar 2017 19:36

      uwazam ze Zenek powinien wystartowac w eurowizji, ma wpadajace w ucho piosenki i w dodatku bardziej polskie niz disco polo to juz nie beda, jestem przekonany ze wypadłby doskonale

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. kasia och #2202097 | 83.137.*.* 14 mar 2017 19:34

      uwazam ze Zenek powinien wystartowac w eurowizji, ma wpadajace w ucho piosenki i w dodatku bardziej polskie niz disco polo to juz nie beda, jestem przekonany ze wypadłby doskonale

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. taaaa #2200620 | 2.111.*.* 12 mar 2017 16:29

      trzeba mieć coś z głową żeby dziecku dać imię zenek

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-10) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)

      1. taaaa #2200561 | 2.111.*.* 12 mar 2017 14:00

        przygód kilka zenka świrka

        Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (9)