Sobota, 10 grudnia 2016. Imieniny Danieli, Bohdana, Julii

Zika w Polsce na razie w teorii

2016-02-13 09:00:00 (ost. akt: 2016-02-12 18:53:27)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Kenijski Komitet Olimpijski chce wycofać sportowców ze startu w igrzyskach olimpijskich. Także Amerykański Komitet Olimpijski zaleca sportowcom, żeby zastanowili się nad wyjazdem do Brazylii. O obawach związanych z rozprzestrzenianiem się wirusa Zika rozmawiamy z Januszem Dzisko, dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie.

— Światowa Organizacja Zdrowia wydała właśnie ostrzeżenie o światowym zagrożeniu wirusem Zika, a naukowcy intensywnie badają jego wpływ na zdrowie człowieka. Zika wzbudza coraz większe obawy. Czy słusznie?
 Czy dotrze do Polski? Pojawił się m.in. w Hiszpanii u osób, które wróciły z Ameryki Południowej.
— Mamy dzisiaj mało informacji na ten temat i trudno odpowiedzieć na to pytanie. Opieramy się na wytycznych i informacjach WHO. Zakładając, że przenosi go komar azjatycki, zwany tygrysim, to jego stanowiska rejestrowane są już w Niemczech. Ich zasięg występowania zaczyna rosnąć, są więc blisko i teoretyczna możliwość istnieje.

— To przez ocieplenie klimatu?
— Owszem. Za zakażenie zarodkiem malarii jest odpowiedzialny komar widliszek i w powojennych latach na Mazurach mieliśmy rodzime ognisko malaryczne. Później klimat nieco się oziębił i zarodek nie miał szans przeżycia. Czy komar tygrysi do nas dotrze? Myślę, że to możliwe. A jeżeli tak się stanie, to pojawi się też wektor. Tylko pytanie, czy zaczerpnie źródła. Zakładając nawet, że ten komar się pojawi, to jego samica będzie musiała napić się krwi zakażonej osoby. Śmiem twierdzić, że dzisiaj nie ma w Polsce osób zakażonych wirusem Zika. Co prawda nikt nie prowadzi badań w tym zakresie, ale ryzyko związane z przeniesieniem tej choroby do Polski jest na razie minimalne.

— Powinniśmy prowadzić takie badania?
— Alarmu nie ma póki co żadnego. Powstał komitet przy WHO, który zbiera się w sytuacjach nadzwyczajnych. Obradował w przypadku wirusa Eboli, a teraz Zika. Trudno jednak w tej chwili jednoznacznie mówić o skutkach przyczynowych. Dzisiaj mówi się o małogłowiu dzieci (mikrocefalia — red.) urodzonych przez kobiety zarażone wirusem Zika, ale tak naprawdę nikt nie powiedział jednoznacznie, że jest to efekt jego działalności. Wszystkie ślady na to wskazują, ale nie przedstawiono mechanizmu i nie dysponujemy wiarygodnymi danymi epidemiologicznymi. Poruszamy się w sferze podejrzeń. Istnieje zespół Guillain-Barré, który powoduje niedowłady i pojawia się przy okazji wirusa Zika, określany jako choroba autoimmunoagresji. Słowem, nasz organizm zaczyna zwalczać nasze tkanki. Coś musi się stać, by nasz układ immunologiczny się rozstroił i zaczął pewne elementy naszych tkanek traktować jako wrogie. Wiemy dzisiaj, że zespół taki powstaje przy okazji wielu chorób zakaźnych, znanych nam wcześniej. Odpowiedź na pytanie, czy Zika wyzwala ten proces, również wymaga udowodnienia.

— Zika jest więc jeszcze mało znany.
— Po raz pierwszy medycyna zetknęła się z nim w 1947 roku w Ugandzie, z tego, co pamiętam, zidentyfikowano go u małp. Uważany za niegroźny był lekceważony. Postrzegany jako coś, co nie niesienie za sobą daleko idących skutków. Zresztą patrząc nawet na objawy po zakażeniu, proces chorobowy jest dobrotliwy.

— Może się pojawić wysypka, świąd, ból głowy, krótki skok gorączki.
— I konia z rzędem temu, kto na podstawie tych objawów będzie w stanie stwierdzić: „Proszę pana/pani, to ewidentne zakażenie wirusem Zika”. Poza tym te objawy, nawet nieleczone, po kilku dniach ustępują i niewiele osób pojawi się zapewne u lekarza. Ponadto zanim ruszy pełna edukacja służby zdrowia w tym zakresie, również trochę czasu minie. Nawet WHO mało wie na temat Zika. To jest świeżynka.

— Wirus ma szansę stać się chorobą XXI wieku?
— Różnego rodzaju sygnałów alarmowych mamy co kilka lat. Kiedy zaczęła się epidemia SARS, wszyscy drżeliśmy, że infekcja dotrze do Europy, spowoduje mnogie zachorowania i wiele zgonów. Okazało się, że wcale niekoniecznie. Do niedawna walczyliśmy z wirusem Ebola i były bardzo pesymistyczne prognozy. W naszym sanepidzie również ćwiczyliśmy plany alarmowe, systemy badań, hospitalizację, izolację i mamy wyznaczone środki kwarantanny. Rzeczywistość, na szczęście, okazała się inna. Kiedy rozpoczynałem pracę, głoszono wszem i wobec, że era chorób zakaźnych się kończy. Jeszcze w latach 80. w regionie mieliśmy kilkanaście oddziałów zakaźnych, gdzie byli pacjenci z tyfusem, czerwonką czy salmonellą, a dzisiaj na naszych oddziałach zakaźnych są pacjenci przede wszystkim z boleriozą, jest też trochę odkleszczowych zapaleń opon mózgowo-rdzeniowych, żółtaczek i to jest praktycznie wszystko, co najczęściej występuje. Nie chcę być złym prorokiem, ale w mojej ocenie wrócą do nas choroby zakaźne, które były kiedyś, jak polio, odra, błonica, tężec. Powód? Nie szczepimy się. Zika jest alarmującym sygnałem, bo w biologii nic nie jest pewne. Opierając się jednak na doświadczeniach z lat poprzednich, wszystko wskazuje na to, że nie powinno to być wiodące zagadnienie w ochronie zdrowia.

— Amerykański i kenijski komitet olimpijski apeluje jednak do sportowców, by zastanowili się nad uczestnictwem w olimpiadzie w Rio. W Brazylii wirus Zika również grasuje.
— Przy każdej chorobie zakaźnej czynnikiem sprzyjającym jest zgromadzenie wrażliwych osobników w jednym miejscu. Przy części wystarczy jeden przypadek inicjujący i w zależności od jednostki chorobowej, która w różny sposób się szerzy, pojawiają się kolejne zachorowania. Zakładam, że władze Brazylii zrobią wszystko, by wyeliminować komara tygrysiego. Skutecznej metody jednak nie ma. Alarmujące jest natomiast to, że wirusa Zika zidentyfikowano w ślinie pacjenta czy u kobiety z Dallas, która nie była nigdy w krajach, gdzie te zachorowania występowały, ale miała kontakt seksualny z mężczyzną, który wrócił z Wenezueli.

— Można do czegoś porównać tego wirusa?
— Do Eboli na pewno nie, bo w przypadku tego wirusa pacjent zakażony często umiera. W przypadku Zika pacjent śmierć występuje niezwykle rzadko. Jeśli potwierdzą się przypuszczenia, to największe obciążenie będzie dotyczyło nowo narodzonych dzieci.

Mateusz Przyborowski
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB