Czwartek, 15 listopada 2018. Imieniny Amielii, Idalii, Leopolda

W życiu, jak w sporcie, nic nie przychodzi łatwo — rozmowa z Rafałem Szczepańskim

2016-01-29 07:00:00 (ost. akt: 2016-01-28 19:29:38)

Autor zdjęcia: Kamil Foryś

Z Rafałem Szczepańskim, wiceprezesem BBI Development, firmy realizującej projekt Złota 44 w Warszawie, 200-metrowego apartamentowca, jednego z najwyższych w Europie rozmawiamy o sporcie o rywalizacji i życiu z pasją.

— 6 lutego na Balu Sportowca dowiemy się, kto wygrał nasz 55. plebiscyt na najpopularniejszego sportowca regionu. Jak pan myśli, kto to będzie?
— Przyznam, że mocno kibicuję plebiscytowi. A laureatów tegorocznej edycji upatrywałbym w grupie specjalistów od sportów walki. Myślę, że zarówno Joanna Jędrzejczyk, jak Mamed Chalidow mają ogromne szanse w tym roku na zwycięstwo, ale także Krzysztof Hołowczyc. To są znaki firmowe warmińsko-mazurskiego regionu. Zna ich cały świat. Po prostu walczaki, osoby z charakterem.

— A w sporcie bez tego ducha walki raczej nie ma czego szukać...
— Myślę, że nie tylko w sporcie, ale też w innych dziedzinach naszego życia. Jednak ze szczególnym podziwem odnoszę się do sportowców niepełnosprawnych. Ogromne wrażenie zrobił na mnie Bogdan Król, którego poznałem na jednym z balów sportowca. I kto by nie wygrał plebiscytu, to dla mnie jednym z takich niekwestionowanych zwycięzców jest Bogdan Król. Wielki sportowiec. Trzeba widzieć, jak wspaniale potrafi się bawić, jak fantastycznie porusza się podczas tańca na wózku. To przykład człowieka, że mimo niepełnosprawności można uprawiać sport, osiągać wspaniałe wyniki, zdobywać medale na największych światowych imprezach. I to jest budujące. To wzór dla innych, że można żyć pełnią życia. Dlatego powinniśmy wspierać sport wśród osób niepełnosprawnych. I tylko bić brawo, że jedną z kategorii w plebiscycie „Gazety Olsztyńskiej” jest właśnie wybór najpopularniejszego sportowca bez barier.

— Czym dla pana jest sport?
— To pasja, choć oczywiście to jest też zawód, ludzie tak zarabiają na chleb. Myślę jednak, że ci najwięksi sportowcy, którzy wygrywają takie plebiscyty, mają w sobie jeszcze tę właśnie pasję. To ona ich znosi na wyżyny sportowe a nie pieniądze, medale. I jak słyszę, że Krzysztof Hołowczyc mówi, że nie pojedzie w Rajdzie Dakar, to jakoś w to nie mogę uwierzyć w tę jego sportową emeryturę. Trzeba żyć z pasją, bo to jest nam wszystkim potrzebne. I tę pasję trzeba mieć nie tylko w sporcie, ale też w pracy zawodowej czy społecznej. Przynajmniej ja tak to widzę i staram się tak żyć.

— Ale w życiu, tak jak w sporcie, wszyscy nie mogą zwyciężyć.
— Oczywiście, ale trzeba pochylić głowy przed wszystkimi nominowani, trzeba widzieć te lata wyrzeczeń, samodyscypliny, ciężkich treningów. Tę rezygnację z wielu, wielu rzeczy w imię czegoś i tak naprawdę bez gwarancji sukcesu. Bo w sporcie, jak w całym życiu, trzeba mieć jeszcze odrobinę szczęścia. Jedna kontuzja może przekreślić te wszystkie wysiłki.

— Plebiscyt ma już ponad 60 lat i jest jak wino. Co roku dostajemy tysiące kuponów od czytelników. Czemu przypisać tę niesłabnącą popularność?
— W jakości samej w sobie. Myślę, że także w tej mnogości kategorii, że nie wybieramy jednego sportowca, a nagradzamy wielu. To ma po prostu sens, służy promocji sportu. Nie sposób, byśmy wszyscy mogli podziękować sportowcom za ich wyniki, za tę radość, którą nam dali jako kibicom, ale głosując na nich w plebiscycie, mamy okazję to zrobić. Plebiscyt jest takim wyrażeniem społecznego uznania, uhonorowaniem naszych sportowców. Tu nikt nikogo nie zmusza do głosowania. I jeszcze coś. Myślę, że nam samym to jest potrzebne. Potrzebujemy tych dobrych wieści, powodów do dumy. A sportowcy ich nam dostarczają. To są twarze znane nie tylko w regionie, w Polsce, ale na całym świecie. To nasza duma i ta nas rozpiera. I to jest właśnie piękne w sporcie.

— Pan uprawiał jakiś sport?
— Judo, trenowałem trochę w czasach studenckich.

— O, jaki ma pan pas? Może czarny?
— Nie, nie (śmiech). Nie mam czarnego pasa, nie mam żadnego dan. Ale za to mam rodzinną tradycję. Mój syn trenował judo i to długo, a teraz trenuje wnuk. I jestem z tego bardzo zadowolony, bo sport kształtuje charakter, uczy pokory, jak pokonać porażki. To jest bardzo istotne, bo dziś młodzi ludzie są mało odporni na porażki, na różne niepowodzenia. Myślą, że życie składa się tylko z pasma sukcesów, a o sukces trzeba walczyć. To jest ta wielka nauka sportu. W życiu, jak w sporcie, nic nie przychodzi łatwo, ale tu i tu trzeba grać fair play.

— Był pan na naszych balach sportowca, czym ten różni się od innych balów karnawałowych?
— Bardzo cenię sobie atmosferę balu. Zabawa jest przednia, no ale to przecież bal mistrzów!

Rozmawiał Andrzej Mielnicki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Real #1919505 | 31.6.*.* 29 sty 2016 08:26

    Czy to jakaś rodzina tego pływaka Szczepańskiego od dopingu? http://www.przegladsportowy.pl/plywanie, sebastian-szczepanski-zostal-zlapany-na- dopingu,artykul,640477,1,421.html

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz