środa, 28 września 2016. Imieniny Libuszy, Wacławy, Wacława

Jurek Owsiak dla GO: "my chętnie zaczniemy zbierać 
kasę na naukę języków obcych"

2016-01-10 11:00:00 (ost. akt: 2016-01-09 17:39:30)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Zapewnia, że nie ma żadnych, nawet najmniejszych, konfliktów z obecną władzą. Nie miał też z poprzednią. I każdemu rządowi życzy, żeby się uporał z problemami w służbie zdrowia. Wtedy wszyscy będą szczęśliwi i uśmiechnięci.

 Z Jurkiem Owsiakiem rozmawia Katarzyna Guzewicz


Rozmowa przed finałem

— Wielki finał WOŚP już w niedzielę. Co się teraz dzieje w sztabach?
— W tym momencie Piotr Adamczyk, nagrywa materiał o tym, że można wylicytować kolację w jego restauracji (rozmawialiśmy we wtorek po południu — przyp. red). A na aukcję podarował nam koszulkę polskiej reprezentacji ze wszystkimi autografami. Piętro niżej cała ekipa public relations próbuje umówić wszystkie moje rozmowy i kontaktuje się ze sztabami na całym świecie. Piętro pod nimi sekcja aukcji Allegro na bieżąco kontroluje jak przebiegają nasze aukcje. A jest to już prawie 700 tysięcy złotych! Przyjeżdżają do nas sztaby z całej Polski i przygotowują gadżety na licytacje. Obok przygotowuje się dział medyczny, a ekipa, która uczy pierwszej pomocy też dopina wszystko na ostatni guzik. Ja rozmawiam z tobą. Jak skończę, będę przygotowywał się do jutrzejszej audycji radiowej — to będzie 204. wydanie mojej audycji trójkowej. Tak wygląda nasz przeciętny dzień pracy w lutym, maju czy listopadzie. Praca wre cały czas. Każdy kto do nas przychodzi może poczuć dobrą atmosferę.

— To już 24. raz. Skąd bierzesz moc i energię do działania?
— To pochodzi od ludzi. Gdyby Orkiestra nie miała odbiorców, grała w pustkę albo musiała nakręcać sztuczną energię — zwrotna byłaby sucha, nijaka. 1600 sztabów powstaje w ciągu trzech tygodni, a 120 tys. superwolontariuszy zapełnia Orkiestrę, w Nowym Jorku trzy kluby grają dla nas przez dwa dni. Mamy sztaby w Londynie, Vancouver, Chicago, w całej Europie i całej Polsce. To daje siłę.

Efektem naszego grania jest sprzęt, który pojawia się w szpitalach. Jest go tak dużo, że nawet jeśli ktoś chce wymyślać nieciekawe rzeczy wobec Orkiestry, one i tak nie wytrzymają w konfrontacji z tym, ile robimy. My nie mówimy: dużo pieniędzy, dużo sprzętu. Operujemy konkretami. Naszą siłą jest dotykalność Orkiestry. Wszyscy rodzice, których spotykamy na ulicy mieli dzieci badane naszym sprzętem. Ci ludzie nie muszą mnie znać, ani lubić. Ja wiem, że system, który stworzyliśmy jest dobry. To daje mi poczucie siły. Tworzymy Polskę kolorową, tolerancyjną, miłą i serdeczną. Polacy to lubią i chętnie się włączają.

— Jest sukces, więc też znajdą się oponenci. Od lat przecież mówi się: po co Orkiestra ma wyposażać szpitale, przecież może zrobić to państwo?
— Żeby stawiać takie zarzuty, trzeba się do rozmowy przygotować. Cenię oponentów, którzy byliby przygotowani. Powiedzieliby: kupiliście zły sprzęt, źle zdiagnozowaliście potrzeby. Mówienie, że wszystkie potrzeby można zrealizować z budżetu państwa to poglądy rodem z PRL-u. To epoka Fidela Castro, który mówi, że damy sobie radę. Pozostałości socjalizmu realnego próbują wmówić ludziom, że mając ubezpieczenie możemy w pełni korzystać z opieki zdrowotnej. Wiemy czym to się może skończyć: opieką medyczną rodem z trzeciego świata. Możemy ją realizować lepiej lub gorzej, ale nawet w bogatych krajach organizacje pozarządowe wspierają lokalne szpitale publiczne!

— Czyli z podatków nie można wszystkiego załatwić?
— Nie ma kraju na świecie, który dawałby sobie radę ze służbą zdrowia tylko i wyłącznie z podatków. Ci, którzy w to wierzą powinni zobaczyć ile filmów nakręcili Amerykanie o nieszczęściach amerykańskich rodzin, których nie stać na prywatne leczenie, ponieważ państwowa służba publiczna jest słabo finansowana. Najważniejszy szpital w Londynie The Great Ormond Street jest publiczny. Do pewnych granic utrzymuje się z podatków. Ale ma ambicje na coś więcej, chce lepiej leczyć. Słynie z tego, że zbiera rocznie 60 mln funtów podczas akcji charytatywnych. Zastanawiam się, czy moim oponentom w Polsce przychodzi do głowy, że bogata Anglia też zbiera pieniądze dla swoich dzieci?
Widziałem tam mnóstwo świetnie wyposażonych porodówek. Stworzenie takich warunków jest możliwe dzięki zbiórkom pieniędzy. Ludzie wiedzą, że publiczny pieniądz jest niewielki, więc angażują się w takie akcje. Mówienie o tym, że z podatków można wszystko załatwić — nie jest prawdą. Na szczęście Polacy od lat wiedzą jaki jest budżet i jak są dzielone pieniądze. Dlatego ja wiem już dziś, że każdy nowy rząd, bez względu na to kto by to był, będzie miał te same problemy ze służbą zdrowia jak poprzednicy. Pieniędzy nie przybywa, a wydatki się zwiększają. W związku z tym pewnie i w tym roku otrzymamy kilkaset próśb ze szpitali. Życzę każdemu rządowi, żeby się uporał z tym problemem. Wtedy chętnie zaczniemy zbierać pieniądze na naukę języków obcych, a wszyscy będą szczęśliwi i uśmiechnięci.

— Paradoksalnie, ludzie którzy cię atakują mówią o obniżeniu podatków. O co więc tutaj chodzi?
— No właśnie. Hasła o obniżaniu podatków są bardzo populistyczne. Ja też bym chciał płacić mniejsze. Jednak zmniejszenie podatków przy zachowaniu tych samych apetytów na usługi publiczne: szkoły, drogi, służbę zdrowia się nie uda. Wolontariat, pomaganie sobie i zbieranie pieniędzy odbywa się w bogatych krajach. Nie nauczyłem się tego od biednych krajów afrykańskich, tylko od bardzo bogatych, które dzielą się tym co mają. Odkrywanie Ameryki, czyli twierdzenie, że nie powinniśmy zbierać na sprzęt medyczny, bo ma to robić państwo jest tak samo głupie jak upieranie się przy tym, że powinniśmy produkować swoje samochody, żeby nie kupować zagranicznych. A kto chciałby jeździć polonezem?

— Siła orkiestry to też przekaz medialny. Nie obawiasz się, że teraz będzie wam trudniej pokazywać się w publicznych mediach?
— Fundacja działa już 24 lata. Od początku była bardzo medialna. Utrudnianie pokazywania się w telewizji nam lub jakiejkolwiek innej akcji charytatywnej byłoby zaprzeczeniem jej idei, a nawet strzałem w stopę. Telewizja pokazuje i dzień papieski i akcje Caritasu, dzieli się działaniami na rzecz zwierząt, zachęca do sprzątania świata... Nie jesteśmy jedynymi, którzy są w telewizji. Nie pokazanie kogoś kosztem kogoś innego spowodowałoby zgon tego medium. Ona sobie na to nigdy nie pozwoli.
Zupełnie się nie obawiam tego, że telewizja miałaby nas nie pokazywać. Gdy zaczynaliśmy były dwa kanały telewizyjne. Dziś mamy telewizję komercyjną i internet. Pół roku temu przystanek Woodstock nie był transmitowany przez telewizję, a pięć milionów ludzi dzięki internetowi było z nami na festiwalu. Internet jest potężny. Minęły czasy, gdy tylko w kinie mogłaś obejrzeć film. Dziś oglądasz go w telefonie. Za jakiś czas internet może wchłonąć telewizję. Na to też jesteśmy przygotowani (śmiech).
Przy okazji zapewniam wszystkich czytelników, że nie mamy żadnych, nawet najmniejszych, konfliktów z obecną władzą. Nie mieliśmy też z poprzednią.

— W internecie bardzo aktywni są krytycy i hejterzy. Jak mocno szkodzi to Orkiestrze?
— Zwróć uwagę na pewne zjawisko. Im bardziej mówiło się w latach 80, że Jarocin to wylęgarnia zła, tym bardziej mnie to ciekawiło. Do tego stopnia, że pojechałem tam w końcu już jako dorosły mężczyzna. Wobec wielu ludzi takie straszenie i zakazywanie odnosi przeciwny do zamierzonego skutek. Orkiestra ma adwokatów w postaci ludzi, którzy nas wspierają. Dwa lata temu spotkaliśmy się z internetowym hejtem na zamówienie, pewnym rodzajem zorganizowanego chamstwa. Rok temu byliśmy na pięciu okładkach skrajnie prawicowych pism, w tym roku tylko na jednej. Cholera! Zapomnieli o nas?

— Może z tą krytyką nie jest tak źle, jakby niektórzy chcieli?
— Kiedyś rozmawiałem z przyjaciółmi aktorami. Opowiedzieli mi taką historię: jeżeli w teatrze wypełnionym publicznością wszyscy słuchają mojej kwestii, ale ja słyszę jednego sukinsyna, który się kręci i szeleści, to uwierz mi, myślę tylko o nim. I myślę o nim zamiast o 499 osobach, które mnie słuchają. Czy ten jeden jest mądrzejszy od pozostałych? Ale myślę: chrzanić go! Przecież 499 osób jest zasłuchanych. Te same proporcje są u nas. Większość jest z nami, pisze nam o swoich dzieciach — to ludzie, którzy są wzruszeni, bo otrzymali pomoc. A ten jeden szeleszczący? Prędzej czy później orkiestra zapuka też do jego drzwi. A my będziemy się cieszyli, że możemy pomóc, gdy jego dziecko znajdzie się w szpitalu. Te urządzenia pomogą też jemu, bo my gramy ze wszystkimi i dla wszystkich. Nasza idea jest lepsza. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacjami gdy ludzie w przypływie szczerości siedząc przy inkubatorze, w którym ich dziecko dochodzi do siebie mówili: mówiłem źle o tobie, o Orkiestrze, wierzyłem w spiskowe teorie. A teraz gdy to się stało, już wiem na czym to polega.

— Ci, którzy nie lubią Orkiestry zarzucają wam nieprawidłowości finansowe i ukrywanie wielkiej fortuny. Dlaczego ten temat wciąż wraca?
— Nie jesteśmy ukryci czapką-niewidką przed kontrolami. Pewnych rzeczy nie dałoby się ukryć. Można kogoś naciągać przez dwa, trzy lata. Ale nie przez 24... Często jest tak, że ci, którzy mnie nie lubią, nie lubią określonej muzyki, nie lubią jak wyglądam, przeszkadza im, że się jąkam. A jak już z nimi usiądziesz i zapytasz o konkret, okazuje się że nie mają argumentów, a co gorsza nawet nie wiedzą co robimy, ani o czym mówimy. Słyszę czasem, że chcę się lansować. Proszę cię. Już dawno się wylansowałem (śmiech).


Jerzy Owsiak urodził się 6 października 1953 roku w Gdańsku. Dziennikarz radiowy i telewizyjny, witrażysta i były psychoterapeuta, działacz charytatywny i społeczny. Znany z kierowania Fundacją Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, którą założył i której jest prezesem od początku jej istnienia, czyli od 1993 roku. Pomysłodawca i realizator corocznego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który obecnie jest jedną z największych akcji charytatywnych w Europie. W ciągu ponad 20 lat podczas Finałów WOŚP zebrano ponad 500 milionów złotych (czyli ponad 180 milionów dolarów), głównie na rzecz medycyny dziecięcej. Owsiak jest także pomysłodawcą i organizatorem największego festiwalu open-air w Europie — Przystanku Woodstock.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także