Poniedziałek, 19 listopada 2018. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Ruszaj się, żeby nie zardzewieć

2015-12-04 15:44:19 (ost. akt: 2015-12-04 15:54:39)

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

O akcji „FIT— Freak In Training”, rozwoju infrastruktury sportowej na Warmii i Mazurach, wspieraniu sportu młodzieżowego oraz własnej sportowej przeszłości rozmawiamy z marszałkiem województwa Gustawem Markiem Brzezinem.

— Sporo inwestycji sportowych powstało w ostatnich latach na Warmii i Mazurach… Jakie są te najważniejsze?
— Hala widowiskowo-sportowa z pływalnią w Olecku, Kompleks Sportowo-Rekreacyjny w Ostródzie, Centrum Rekreacji Wodnej w Elblągu, kryte lodowisko w Giżycku… Powstało wiele obiektów, które dają możliwość rozegrania zawodów sportowych najwyższej rangi, ale warto też wspomnieć o 159 „Orlikach”, które zupełnie zmieniły stan infrastruktury sportowej województwa czy 13 nowoczesnych ekomarinach wybudowanych z unijnym wsparciem finansowym. Jednym z najnowocześniejszych obiektów jest Wodne Centrum Sportowo-Rekreacyjne Aquasfera w Olsztynie, które przyciąga do stolicy regionu wiele wydarzeń sportowych, m.in. mistrzostwa Polski w pływaniu.

— W stolicy brakuje stadionu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia. Olsztyniacy muszą uzbroić się w cierpliwość?
— Olsztyn w ostatnich latach wzbogacił się o wiele nowych obiektów sportowych, wystarczy wspomnieć właśnie Aquasferę czy nowoczesną infrastrukturę sportowo-rekreacyjną nad jeziorem Krzywym z centrum żeglarstwa wodnego i lodowego oraz boiskami do siatkówki plażowej. Jestem przekonany, że to tempo nie spadnie i w najbliższych latach olsztyniacy doczekają się zarówno stadionu z prawdziwego zdarzenia, jak i odnowionej hali sportowej. Należy jednak pamiętać, że to władze miasta decydują o realizacji poszczególnych inwestycji na terenie Olsztyna.

— Przybywa miejsc do aktywności typowo rekreacyjnej. Ścieżki rowerowe, jak choćby Green Velo, ścieżki piesze, na których często są tłumy, tak jak na tej nad olsztyńskim Jeziorem Długim. Z drugiej strony mówi się, że dzieci na wf-ie nie chcą ćwiczyć… Czy w związku z tym potrzebne są takie akcje jak nasza „FIT— Freak In Training”?
— Oczywiście. Sport jest w modzie, co ogromnie mnie cieszy, ale to ciągle za mało. Widzę ogromną potrzebę uświadamiania społeczeństwa, a naszą wspólną misją jest pokazanie, że sport to nie tylko zdrowie, ale także sposób na spędzanie czasu z rówieśnikami i bliskimi, najlepsze lekarstwo na stres, zły nastrój i depresję. FIT to dynamiczny program edukacyjny dzieci, młodzieży i dorosłych, który zakłada realizację 26 treningów dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych, prowadzonych przez prawdziwych mistrzów, specjalistów od fitnessu, sztuk walki, lekkoatletyki czy piłki siatkowej. Do tej pory odbyły się trzy treningi z gwiazdą: w Olsztynie z Maciejem Dobrowolskim, siatkarzem AZS Indykpol Olsztyn, w Mrągowie z Patrycją Polakowską, trenerką fitness i w Giżycku z Małgorzatą Kędzierską, trenerką personalną, współautorką sportowego bloga "Szpilki na Siłowni", w trakcie organizacji jest kolejny - z Agnieszką Wial, mistrzynią kendo, który odbędzie się w Gimnazjum nr 2 w Ostródzie. Kolejną odsłoną akcji są flashmoby organizowane na terenach galerii handlowych, które pozwalają zaprezentować ideę programu oraz takie przedsięwzięcia jak: „Sweet focia aktywnie!” – konkurs zdjęciowy oraz „Freakintrainingschool” – konkurs dla szkół na film video o aktywności fizycznej. Aktywny styl życia jest bardzo ważny ale ważne jest, żeby także tłumaczyć rolę sportu, tak żeby każdy miał tę aktywność w sobie zakodowaną. To procentuje, zwłaszcza w późniejszym wieku. Znane jest hasło „Ruszaj się, to nie zardzewiejesz” i myślę, że zaczynamy to rozumieć.

— Jak województwo wspiera sport młodzieżowy?
— Przyznajemy dotacje dla organizacji pozarządowych – w tym roku jest to 2,3 mln zł, wspieramy projekty ministerialne takie „Mały Mistrz“, „Umiem pływać“ czy innowacyjny program aktywności sportowej „Multisport”. Przyznajemy także nagrody i stypendia zawodnikom osiągającym sukcesy sportowe.

— Wielu ludzi nie potrafi żyć bez sportu, jak jest z tym u pana?
— Moja funkcja jest tak absorbująca, że ciężko znaleźć wolny czas, stąd ciągła tęsknota za aktywnością fizyczną. W przeszłości, jak każdy młody chłopak, grałem w piłkę nożną i tenis stołowy. Na studiach miałem trzyletnią przygodę z sekcją judo - to taki sport, który oprócz przygotowania fizycznego wymaga myślenia, wyobraźni i rozumienia pewnej filozofii. Była też, jeszcze w szkole średniej, ale też po studiach, siatkówka. Dziś został mi rower. To takie przyzwyczajenie środowiskowe, ale też pozostałość po internackim klubie „Bicykle 75”. Mieliśmy 10 rowerów marki Ukraina i w weekendy robiliśmy na nich 60-70-kilometrowe wypady. Wciąż, jak tylko znajduję chwilę czasu, wsiadam na rower.

— A od strony kibicowskiej?
Też nie jest to łatwe czasowo, ale – odkąd mamy turnieje plażówki - zawsze staram się wygospodarować przynajmniej te kilka dni w roku na piłkę siatkową. To znakomita impreza tak pod względem sportowym, jak i organizacyjnym, logistycznym, promocyjnym. No i mecze AZS... W moich czasach studenckich to było święto, dziś wciąż trzymam za naszych siatkarzy kciuki.
Łukasz Wieliczko



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB