Quantcast

Poniedziałek, 28 września 2020. Imieniny Libuszy, Wacławy, Wacława

Szokujaca rozmowa: przez dopalacze nasze życie rozpadło się na kawałki

2015-07-21 12:00:00 (ost. akt: 2015-07-21 12:16:21)
Zdjęcie jest ilustracją do artykułu

Zdjęcie jest ilustracją do artykułu

Autor zdjęcia: Archiwum

Ojciec z córką postanowili opowiedzieć swoją historię. Dwie siostry przez kilka miesięcy eksperymentowały z dopalaczami i lekami. W końcu rodzice zauważyli dziwne zachowanie starszej córki. To być może uratowało im życie. Opowiadają nam swoją historię.

Pan Andrzej przyszedł do naszej redakcji ze swoją 16-letnią córką, żeby opowiedzieć, jak w ciągu kilku dni ich życie rodzinne rozpadło się na kawałki. Kilka tygodni wcześniej okazało się, że Oktawia i jej starsza siostra Ania od kilku miesięcy regularnie biorą dopalacze. Jak powiedział, może historia ich rodziny stanie się przestrogą dla innych dzieci i rodziców.

Ania ma 19 lat. Oktawia 16. Są siostrami. Starsza od nowego roku szkolnego będzie w klasie maturalnej, a młodsza jesienią poszła do gimnazjum. Uczą się w dobrych olsztyńskich szkołach.

Pod koniec roku szkolnego rodzice nastolatek przeżywają szok. Ania wygląda na dziwnie pobudzoną. Jej nienaturalne zachowanie niepokoi rodziców. Matka wpada w panikę — córka jest naćpana. Ania do niczego się nie przyznaje. W domu atmosfera staje się gęsta, a córka dalej wmawia rodzicom, że nie jest na żadnym haju i nic nie brała, że jest w stu procentach czysta. Nie przekonuje to rodziców. Postanawiają zawieźć ją do psychiatryka na badania...

W drodze zmienia front i mówi, że wzięła popularny lek uspakajający. Rodzicom coś się jednak nie zgadza, ponieważ Ania na uspokajaczach powinna być wyluzowana, a nie napięta jak struna i agresywna, jakby miała wybuchnąć w samochodzie jadącym przez miasto do psychiatry. Pojechali później do innego szpitala zrobić badania, bo w szpitalu psychiatrycznym nie było to możliwe. Ania w końcu mówi: „Kłamałam”. Przyznaje się, że wzięła dopalacz o nazwie, która nikomu nic nie mówi. Ani matce. Ani ojcu. Czysta chemia, przy której skład tradycyjnych narkotyków wydaje się prostym wzorem.

Pan Andrzej, ojciec obydwu dziewczynek, podczas rozmowy, wydaje się być tak samo mocno zestresowany, jak smutny. — Ania jest w ośrodku odwykowym w Gdańsku — tak odpowiada na pytanie dotyczące możliwości rozmowy ze starszą córką. — Nie docierało to do mnie i nadal nie dociera, że takie rzeczy robiły moje córki. Sam nie prawie nie piję i nigdy nie paliłem papierosów. Nie wiem, jak w takim domu jak nasz, prawie abstynenckim, doszło do takiej sytuacji — mówi Andrzej. Rodzice Ani w ciągu tygodnia podjęli bardzo radykalny krok i oddali swoją córkę pod opiekę specjalistów. Terapia ma trwać cały rok. Chcieli ją od razu odciąć od chłopaka, który, według niej i rodziców, wprowadził nastolatkę w świat eksperymentów z narkotykami. — Okazało się, że on eksperymentuje, od kilku lat brał te rzeczy — opowiada Andrzej.

Oktawia ma 16 lat. Jest drobną dziewczyną w okularach. Wygląda nawet na młodszą niż jest. Na początku siedzi z ojcem, ale po chwili pan Andrzej wychodzi z pokoju i zostajemy sami. Opowiada mi, jak bardzo rozćpani są olsztyńscy nastolatkowie — Wszystko zaczęło się w marcu. Na początku zabroniłam siostrze brania tego czegoś. Później, po powrocie z wycieczki, spróbowała. Ja spróbowałam trochę później. Brałyśmy różne leki psychotropowe, rożne płyny i proszki. Mogłyśmy sobie wybrać, czy chcemy być wyluzowane czy nakręcone. W większości były to dopalacze, ale podobno jeden kolega czasami miał klasyczne narkotyki. Paliliśmy ze znajomymi kilka razy marihuanę, ale później przestawiliśmy się w zupełności na syntetyki. Chcieliśmy jednak bardziej rzeczy, które nas naspidują, a trawa tak nie działa — opowiada nastolatka. — Braliśmy z siostrą i znajomymi na imprezach, ale też normalnie w domu, kiedy nie było rodziców. Czasami w parkach. Bałam się robić to w trakcie lekcji, ale niektórzy potrafią się zawalić w szkole. W trakcie takich tripów śmieliśmy się, czasami płakaliśmy. Odczuwaliśmy bardzo silne emocje. Oktawia przez eksperymenty straciła starych znajomych, ale w zamian zyskała partnerów do melanżu. Zabawy o każdej porze dnia z przewodnikami po bardzo niebezpiecznym gruncie. Najgorsze, że sami oni nie wiedzieli, z czym igrają. — Kiedyś straciłam przytomność. Strasznie się przestraszyłam. Jeden z naszych kolegów wylądował po tym w szpitalu — opowiada nastolatka.

Dopalacze w ciągu kilku miesięcy zaczęły rządzić ich życiem. Dochodziło do sytuacji, w których dziewczyny chciały jechać w nocy po „działkę” do Szczytna. — Byłyśmy z Anią i jej koleżanką w naszym domu. Ojciec spał za ścianą. Okazało się, że nie ma co brać i one stwierdziły, że mogą ściągnąć coś ze Szczytna i trzeba tam jechać. Nie zgodziłam się na to — opowiada Oktawia. Siostra w eksperymentach młodej dziewczyny była bardzo ważnym elementem, można powiedzieć, że najważniejszym. To ona wprowadziła gimnazjalistkę w świat fazy. Przeglądając Facebooka widać ich wspólne zdjęcia z dziwacznymi opisami — Nigdy nie byłam tak blisko siostry, jak wtedy, gdy zaczęłyśmy razem brać. Spędzałyśmy wtedy każdą chwilę same, albo wspólnie ze znajomymi — tak o swojej relacji z Anią opowiada Oktawia. Na pytanie, czy dalej brałaby dopalacze, gdyby starsza siostra nie wpadła przed rodzicami, odpowiada: — Tak.

Oktawia została sama. Jej siostra jest teraz w Gdańsku, a nastolatka chodzi do terapeuty w Olsztynie. Ania ma spędzić cały rok na odwyku i skończyć w trakcie terapii szkołę średnią. Młodsza z sióstr chciała być dzięki ćpaniu bliżej starszej, ale skończyło się na rozłące i problemach. Rodzicie sióstr, przestraszeni całą sytuacją postanowili o wszystkim poinformować szkołę. — Przeraziła nas skala problemu, dlatego powiedzieliśmy o tych wydarzeniach dyrekcji — opowiada pan Andrzej. I jak zareagowała szkoła? Jedynym skutkiem było… obniżenie młodszej z sióstr oceny ze sprawowania. — Całą sprawę zgłosiliśmy do kuratorium — mówi przerażony ignorancją szkoły ojciec.

— Kiedyś narkotyki były trudno dostępne, teraz można kupić każdy dopalacz. Chcesz się wyluzować, nakręcić czy całkowicie odciąć, nie ma żadnego problemu. Nie cykasz się policji i wystarczy wejść w net. Do wyboru do koloru — opowiada Damian, tegoroczny maturzysta. — Ćpa gimbaza, licealiści, studenci i dorośli. Dzieci bezrobotnych rodziców i bogaczy — dodaje.

Materiał przygotował: Michał Krawiel


Liczba osób zatrutych dopalaczami na Warmii i Mazurach wzrasta lawinowo. W ubiegłym roku pomocy potrzebowały 103 osoby. W 2013 r. było to 97 osób, w 2012 r. —29. Na jakie zachowania swoich dzieci powinni zwrócić uwagę rodzice? Odpowiada Błażej Gawroński z Miejskiego Zespołu Terapii i Uzależnień:
— Rodzic, który jest w dobrych relacjach z dziećmi, doskonale się orientuje, kiedy pojawią się jakiekolwiek zmiany w zachowaniu czy problemy. Nie muszą się specjalnie szkolić, żeby wiedzieć, że coś jest nie tak. Bardzo trudno odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, jak zachowują się ludzie pod wpływem środków psychoaktywnych. Jest to bardzo zindywidualizowane, ale jednak jest to zachowanie odbiegające od normy.

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także