Quantcast

Sobota, 26 września 2020. Imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Sarsa relaksuje pacjentów różnymi dźwiękami

2015-07-12 19:00:39 (ost. akt: 2015-07-12 18:46:23)
Pod koniec sierpnia ukaże się debiutancka płyta Sarsa. Piosenkarka zapewnia, że nie będzie na niej nudy, za to można się spodziewać ogromu emocji

Pod koniec sierpnia ukaże się debiutancka płyta Sarsa. Piosenkarka zapewnia, że nie będzie na niej nudy, za to można się spodziewać ogromu emocji

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Muzykowanie dla samej muzyki zajęło jej wiele czasu. Dopiero po programie The Voice of Polnad dostała swoją szansę. Wykorzystała ją w stu procentach, a jej przebój „Naucz mnie” opanował radiowe listy przebojów. Z piosenkarką o pseudonimie Sarsa rozmawiamy o jej życiu artystycznym.

— Gratulacje za aż trzy nominacje do Eska Music Awards 2015! To ogromny sukces. Nie zawsze jednak było tak kolorowo. Podobno z utworem „Naucz mnie” próbowała pani zaistnieć przez... 6 lat!
— Rzeczywiście, już same nominacje do trzech statuetek są wyróżnieniem. Ale jeśli chodzi o te sześć lat, to właściwie jest ich znacznie więcej. I choć „Naucz mnie” powstało dopiero w zeszłym roku, to samych prób zaistnienia było wiele. M.in. z zespołem Fluktua, Takloopnie czy moim autorskim projektem Sarsa Parilla. Bardzo długo próbowałam przebić się z własną twórczością. Okazało się, że nie jest to takie łatwe. Ale jeśli jest się konsekwentnym i długo do czegoś dąży, to może się udać. Mam na to dowód w swoim własnym życiu, a satysfakcja i radość z tego, że nie zrezygnowałam, są nie do opisania.

— Co było inspiracją do powstania „Naucz mnie”?
— Wszystkie utwory, które piszę, nie są wymyślonymi historiami, a inspiracje do nich czerpię po prostu z własnego życia. Z „Naucz mnie” jest dokładnie tak samo. I tak jak nie lubię mówić o pewnych rzeczach, tak właśnie muzyka jest tym kanałem, do którego mogę wylewać te emocje. Poza tym ludzie zawsze wyczują, czy coś jest prawdziwe czy udawane i to oni weryfikują wartość danego utworu.

Nigdy nie miałam nauczycieli śpiewu, uczyłam się, śpiewając razem z innymi zespołami. To były mocne brzmienia i tak to wpłynęło na mnie, że mój pierwszy zespół, jeszcze w gimnazjum, był bardzo rockowy
— W wybiciu się niewątpliwie pomógł pani program muzyczny The Voice of Poland. Zresztą właśnie tak zapowiedziała pani na samym początku programu swój udział w nim — jako „muzyczną trampolinę”.
— Oczywiście. Ja strasznie dużo czasu poświęciłam na muzykowanie, m.in. na występy na wielu scenach z różnymi zespołami czy Radiowej Trójce. I choć były to piękne doświadczenia, to jednak brakowało mi najważniejszego — ludzi, którzy wspieraliby tę muzykę. Bo kiedy brakuje ludzi, to nie da się mówić o pełnym sukcesie. To jak ludzie odbierają mój singiel „Naucz mnie” jest dla mnie sygnałem, że poszłam dobrą drogą, że mam odbiorców a więc mogę w pełni poświęcić się muzyce, która teraz wypełnia 90 procent mojego czasu. Zajmuję się także kamertonoterapią i projektowaniem ubrań, ale są to już rzeczy, które mogę robić dodatkowo.

— Kamertonoterapia, czyli terapia z wykorzystaniem dźwięku?
— Jest to gałąź muzykoterapii, uznana przez środowisko naukowe. Jednak trudno to wytłumaczyć, nie posługując się językiem naukowym. Kiedy opowiadam o tym mojej rodzinie, to zawsze od razu słyszę: mów zrozumiale, bo za dużo jest tych wszystkich określeń (śmiech). Najprościej mówiąc, kamertonoterapia jest terapią, która wpływa na umysł i ciało, pomaga również na wiele schorzeń natury fizycznej.

— I to właśnie nią zajmuje się pani na co dzień poza tworzeniem muzyki?
— Prywatnie jestem w trakcie badań do przewodu doktorskiego z muzykoterapii. Polegają one na tym, że relaksuję pacjentów różnymi dźwiękami, kiedy oni są poddawani zabiegom w gabinecie stomatologicznym. Robię to w klinice mojego brata. Muszę przyznać, że wyniki są bardzo obiecujące! Być może już niedługo będzie można zmniejszyć dawkę znieczulenia na fotelu.

— Skąd pomysł na tak nietypowe połączenie jak muzyka i stomatologia?
— Lubię robić w życiu rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, a także pracować z ludźmi, od których czuć pozytywną energię. Obserwując, jak mój brat pracuje z ogromnym zaangażowaniem, pomyślałam, że połączenie mojej pasji z jego jest dobrym pomysłem. Spodobała mu się ta idea i tak zaczęła się nasza współpraca.

— Czyli można powiedzieć, że da się muzyką leczyć zęby?
— Niestety nie! (śmiech) Ale może to być świetny dodatek do tego całego procesu. Pamiętam, jak jeden z dziennikarzy zrobił kiedyś nagłówek do artykułu: „Sarsa leczy zęby kamertonami”. Można tak oczywiście powiedzieć, ale jest to wyrażenie metaforyczne, zabawne, ale w praktyce postawmy na profesjonalnego stomatologa. On się zna na tym lepiej (śmiech).

— Wróćmy na chwilę do The Voice of Poland. Udział w tym programie był spontaniczną decyzją, czy ktoś panią do tego przekonał?
— Wcześniej próbowałam swoich sił już w innych programach. I nawet się do nich dostawałam, tylko że zawsze w którymś momencie był „stop” i brakowało mi czegoś, żeby pójść dalej. Zaczęłam myśleć, że może te programy po prostu nie są dla mnie i żeby po prostu zrezygnować z tych prób. Jednak ludzie, z którymi już wtedy pracowałam nad materiałem muzycznym, powiedzieli mi, żebym spróbowała jeszcze ten jeden raz w The Voice of Poland, który cieszy się najlepszą opinią, jeśli chodzi o programy muzyczne. Postanowiłam spróbować. I nie żałuję.

— W pani przypadku pierwszym jurorem, który się odwrócił, była Edyta Górniak.
— Kiedy się stoi na scenie programu i patrzy na te cztery fotele, to wyczekuje się tego, żeby ktoś się odwrócił. W końcu jest to główny cel podczas występu na etapie przesłuchań w ciemno. Ale muszę przyznać, że mam ogromny problem ze stresem, kiedy wychodzę na scenę podczas konkursów. W takich momentach wyobrażam sobie, że słucha mnie przede wszystkim przychylna publiczność. Tutaj było podobnie. Starałam się patrzeć na twarze publiczności, a nie na te fotele. I pierwsze uśmiechy i błyski w oczach pozwoliły mi się otworzyć. Myślę, że to wpłynęło na to, że pani Edyta najszybciej się odwróciła. Trzeba myśleć o fotelach, ale przede wszystkim o ludziach, bo to artysta jest dla ludzi, nigdy odwrotnie.

— Jak zaczęła się pani przygoda z muzyką?
— Zawsze chce mi się śmiać, bo muszę udzielić banalnej odpowiedzi, że muzykuję od dziecka — odpowiedź banalna, ale prawdziwa. Zaczęło się od tego, że bujałam się do tej muzyki jako dziecko i to niezgrabne bujanie mi zostało, ale do tego jeszcze doszedł śpiew (śmiech). Nigdy nie miałam nauczycieli śpiewu, uczyłam się, śpiewając razem z innymi zespołami. To były mocne brzmienia i tak to wpłynęło na mnie, że mój pierwszy zespół, jeszcze w gimnazjum, był bardzo rockowy. Na studiach muzycznie przeszłam przez jazz, muzykę elektroniczną, poezję śpiewaną... Poznałam po trochę każdego gatunku i obecnie sama mam twardy orzech do zgryzienia, żeby się określić, w jakiej właściwie jestem szufladzie. Ale może wcale nie należy się wsadzać w szufladę?

— Pani styl jest zazwyczaj określany jako połączenie muzyki alternatywnej z popem. Czy muzyką alternatywną da się trafić do mas?
— Obecnie trudno jest tak po prostu określić, co to jest muzyka alternatywna. Jeśli chodzi o łączenie alternatywy z komercją, to patrzę na to w ten sposób, że każdy utwór, nawet bardziej ciężki, który spodoba się ludziom, może stać się kawałkiem komercyjnym. Ja zawsze tworzyłam muzykę niszową, nieoczywistą, która nie opiera się na żadnych wzorcach. I taki też jest m.in. kawałek „Naucz mnie”, który jest często porównywany do skrajnie różnych od siebie gatunków. Te skrajne porównania wynikają właśnie z tego, że nie da się go włożyć całkowicie do popu ani całkowicie do alternatywy, bo to jest taki muzyczny miks.

— Jeden z pani kawałków, "eMMa Nuci Organic" powstał we współpracy polsko-fińskiej. Jaka jest jego historia?
— To było zupełnie przypadkowe spotkanie w moim rodzinnym mieście — Słupsku. Spotkałam dwóch młodych producentów, którzy powiedzieli, że mają kolegę w Finlandii, z którym wspólnie stworzyli ten kawałek. Po prostu traktowaliśmy to jako doświadczenie. Każdy wrzucił do niego coś od siebie, ale na koniec stwierdziliśmy, że szkoda byłoby go zmarnować. Zgłosiliśmy go na jeden z konkursów koordynowany przez Radiową Trójkę i udało nam się wygrać.

— Wspomniała pani także, że projektuje ubrania...
— Chyba każdy artysta ma w sobie coś takiego, że to co jest masowe, to zdecydowanie nie jest dla niego. Ja zawsze miałam podobnie: kupując jakieś ubranie, chciałam coś przerobić, dodać, albo w ogóle zrobić od początku. Obecnie współpracuję z marką moich przyjaciół i razem projektujemy ubrania. Na razie moim motywem przewodnim w tych projektach są flamingi i geometria.

— A czy serce Sarsy jest już przez kogoś zajęte?
— Tak! Zajęte przez... już chyba ponad 40 tys. ludzi! Musze sprawdzić na portalach społecznościowych (śmiech). Muzyka pochłania cały mój czas, a moją miłością w życiu są ludzie. Na wszystko w życiu jest pora — teraz priorytetem dla mnie jest muzyka i odbiorcy.

— Niedługo ukaże się pani debiutancka płyta. Czego możemy się po niej spodziewać?
— Zawsze wszyscy pytają mnie przede wszystkim, czy ta płyta będzie spójna. A ja już mogę zapewnić, że ta płyta taka nie będzie, bo jak każdy człowiek mam w sobie wiele różnych emocji i nastrojów, a ponieważ to one mnie głównie inspirują, to moje piosenki nie mogą być do siebie podobne. Spoiwem tego wszystkiego będzie mój głos i moja maniera, która może przeszkadzać lub być bardzo lubiana, ale na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym. Chcę przede wszystkim, żeby moja płyta głęboko poruszała. Tak więc nie będzie nudy, za to można się spodziewać ogromu emocji. Nie mogę doczekać się pierwszych opinii, bo płyta ukaże się już pod koniec sierpnia!

Rozmawiała Ewelina Zdancewicz

Sarsa, czyli Marta Markiewicz, próbowała szczęścia w kilku programach w stylu talent show, między innymi w 2011 roku w drugiej edycji Must Be The Music oraz w 2013 roku w X Factor. Jednak przejść do kolejnego etapu udało jej się dopiero w programie The Voice Of Poland. Na swoim koncie ma wiele napisanych i nagranych piosenek w różnych muzycznych projektach, m.in. Fluktua, Sarsa Parilla, TAKLoopNie oraz w duetach, np. z Krzysztofem Kiljańskim czy Karolem Dziedzicem. Jej najnowszy hit „Naucz mnie” nominowany jest aż do trzech statuetek Eska Music Awards 2015.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB