Czwartek, 20 września 2018. Imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty

Kiedy do sportu wchodzi polityka, sportowcom świat wali się na głowę

2015-05-30 11:00:00 (ost. akt: 2015-05-31 14:19:36)
Zbigniew Boniek, prezes PZPN, może się nie wybrać do Petersburga na lipcowe losowanie grup eliminacyjnych. Wypada mieć nadzieję, że polscy piłkarze pojadą na mistrzostwa, gdziekolwiek będą rozgrywane

Zbigniew Boniek, prezes PZPN, może się nie wybrać do Petersburga na lipcowe losowanie grup eliminacyjnych. Wypada mieć nadzieję, że polscy piłkarze pojadą na mistrzostwa, gdziekolwiek będą rozgrywane

Autor zdjęcia: pzpn.pl

Im bliżej 25 lipca, kiedy w Petersburgu odbędzie się losowanie grup eliminacji piłkarskich mistrzostw świata 2018, tym częściej pojawiają się głosy, że powinno się odebrać Rosji tę imprezę. Byłaby to kara za aneksję Krymu i wojnę na Ukrainie.

W 2010 roku władze Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) postanowiły, że za osiem lat gospodarzem mistrzostw świata będzie Rosja. Tym samym ustalono, że najważniejsza futbolowa impreza po raz pierwszy pojawi się w Europie Wschodniej, a przy okazji po raz pierwszy mundial zostanie zorganizowany na dwóch kontynentach, bo piłkarze odwiedzą również Azję (Jekaterynburg).

Od początku było wiadomo, że Władimir Putin potraktuje mundial bardzo prestiżowo, tak samo jak wcześniejsze zimowe igrzyska w Soczi (2012). Będzie to dla niego bowiem kolejna okazja do zaprezentowania przed światem wyrosłej na eksporcie ropy i gazu rosyjskiej potęgi. Dlatego koszty się nie liczą (igrzyska w Soczi kosztowały podobno więcej niż wszystkie poprzednie zimowe olimpiady razem wzięte!). Jednak do czasu aneksji Krymu oraz sprowokowanej przez zielone ludziki wojny na Ukrainie mania wielkości Putina nikomu nie przeszkadzała, ot, kolejny satrapa z dużymi pieniędzmi i rozbujanym ego.

Prezydent FIFA Seep Blatter uważa, że sportu nie należy mieszać z polityką, dlatego niedawno odwiedził Władimira Putina, od którego usłyszał, że przygotowania idą zgodnie z planem.


Dzisiaj sytuacja zmieniła się diametralnie, dlatego coraz częściej słychać głosy, by Rosji odebrać mistrzostwa świata. Atmosferę podgrzało dramatyczne wydarzenie z lipca 2014 roku, kiedy to rosyjscy separatyści zestrzelili lecący nad Ukrainą malezyjski samolot pasażerski. Najpierw za odebraniem Rosji mundialu nieoficjalnie lobbował premier Wielkiej Brytanii David Cameron, w marcu 2015 roku prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wezwał do bojkotu imprezy, a niewiele później grupa amerykańskich senatorów już oficjalnie zwróciła się do władz FIFA z sugestią, by mundial został rozegrany w innym kraju.

„Pozwolenie Rosji na goszczenie Pucharu Świata FIFA w niestosowny sposób podnosi prestiż reżimu Putina w czasie, kiedy reżim ten powinien być potępiany, oraz wspomaga gospodarkę w czasie, kiedy duża część społeczności międzynarodowej nakłada sankcje gospodarcze” — napisali senatorowie. Jednak prezydent FIFA Seep Blatter uważa, że sportu nie należy mieszać z polityką, dlatego niedawno odwiedził Władimira Putina, od którego usłyszał, że przygotowania idą zgodnie z planem.

W 1973 roku sami Rosjanie pomieszali piłkę nożną z polityką, gdy w barażu interkontynentalnym do turnieju finałowego piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech przyszło im grać z Chile. 11 września 1973 roku junta wojskowa generała Augusto Pinocheta obaliła i zamordowała socjalistycznego prezydenta Salvadora Allende (popieranego przez Związek Radziecki). Mimo to dwa tygodnie później rozegrano pierwszy mecz barażowy, w którym padł bezbramkowy remis. Rewanż miał się odbyć 21 listopada, ale Rosjanie do Chile nie polecieli, w ten sposób protestując przeciwko zbrodniom popełnionym przez juntę. Jedną z tysięcy ofiar był Victor Jara, poeta i piosenkarz, członek Komunistycznej Partii Chile, którego zamordowano na stadionie w Santiago, gdzie urządzono obóz dla przeciwników politycznych. I to właśnie na tym stadionie dwa miesiące później miał się odbyć mecz rewanżowy...

*****
Złośliwi (albo dobrze poinformowani) twierdzą, iż za wielce przyjaznym wobec Rosji stanowiskiem szefa światowego futbolu mogą kryć się olbrzymie pieniądze. Przecież już teraz wiadomo, że o przyznaniu Katarowi mundialu w 2022 roku zadecydowały olbrzymie łapówki, którymi szejkowie odwdzięczali się za głosy popierające ich kandydaturę. A że w tym samym czasie wybierano też organizatora MŚ 2018, więc podejrzenia nasuwają się same. Przy tej kandydaturze nikt jednak nikogo za rękę nie złapał, chociaż dosłownie kilka dni temu pod zarzutem łapownictwa aresztowano kilku oficjeli FIFA, więc może już wkrótce dowiemy się czegoś więcej. Ostatnio Zbigniew Boniek, prezes PZPN, organizowanie mundialu w Rosji uznał za duży błąd, bo jest to przecież państwo, które prowadzi otwartą wojnę, państwo, które najechało swego sąsiada. Dlatego jest wielce prawdopodobne, że szef PZPN nie pojedzie na lipcowe losowanie grup eliminacyjnych w Petersburgu.

A co o tym sądzą związani z piłką nożną przedstawiciele naszego regionu? — Na pewno jest to trudna sprawa — przyznaje Tomasz Miętkiewicz, prezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej. — Bo zawsze jest źle, gdy sport miesza się z polityką. Ja bym te dwa światy rozgraniczał, niestety, w tym wypadku już się tego nie da zrobić. Bez wątpienia decyzje o przyznaniu Rosji i Katarowi organizacji mundialu nie były decyzjami jedynie sportowymi, a bardziej polityczno-gospodarczymi. Dzisiaj, gdy jesteśmy bogatsi o wydarzenia na Ukrainie, możemy się tylko zastanowić, czy osiem lat temu FIFA podjęła dobry wybór. Na pewno nadal musimy obserwować konflikt na wschodzie Ukrainy, by od jego przebiegu uzależnić swoją decyzję. Jeśli dojdzie do jakiegoś porozumienia, wtedy mistrzostwa świata powinny się jednak w Rosji odbyć. Sam chętnie pojechałbym na jakiś mecz do Kaliningradu, który będzie jednym z miast gospodarzy mundialu. Poza tym uważam, iż przyjaciół zawsze trzeba szukać blisko, a wrogów jak najdalej — kończy Tomasz Miętkiewicz.

Równie ostrożnie wypowiada się trener Stomilu Olsztyn Mirosław Jabłoński: — Można powiedzieć, że mimo wszystko świat w pewien sposób zaakceptował rosyjskie działania. Co prawda Rosja została obłożona sankcjami, ale Krym nadal jest w jej rękach, a na Ukrainie nadal są rosyjscy żołnierze. Dlatego trzeba unikać pochopnych decyzji, a taką mogłoby być odebranie Rosji mundialu. Oczywiście w grę nie wchodzi również bojkot imprezy, bo na tym tracą tylko sportowcy oraz sport.

*****
Gdyby jednak jakiś kraj zdecydował się na bojkot, nie byłby pierwszy, bowiem historia światowego sportu zna wiele takich przypadków. Oczywiście najbardziej spektakularne były bojkoty igrzysk olimpijskich. Pierwszy raz dotkliwie odczuł to Montreal, bowiem w 1976 roku z przyjazdu do Kanady zrezygnowały aż 23 reprezentacje! Najpierw wycofał się Tajwan, bowiem Kanada, która oficjalnie nie uznawała tego państwa, nie zgodziła się na start jego sportowców pod nazwą „Republika Chin”. Udziału w igrzyskach odmówiły też Nigeria i Tanzania, które zaprotestowały przeciwko zaproszeniu Nowej Zelandii, bo rugbyści tego kraju tuż przed igrzyskami w Montrealu odbyli tournee po Republice Południowej Afryki.

Było to dość absurdalne, gdyż co prawda w 1964 roku z powodu apartheidu RPA została wykluczona z MKOl., przez co jej sportowcy nie uczestniczyli w międzynarodowych zawodach w dyscyplinach olimpijskich, ale rugby nie było sportem olimpijskim i Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie miał wpływu na decyzje nowozelandzkiej federacji rugby. Dlatego MKOl. odmówił wycofania z olimpiady reprezentacji Nowej Zelandii. W efekcie tuż po oficjalnej ceremonii otwarcia igrzysk z udziału zrezygnowało 20 państw afrykańskich i arabskich oraz na znak poparcia Gujana z Ameryki Płd.

Cztery lata później polityka ponownie wmieszała się w sport. Tym razem za sprawą Związku Radzieckiego, który w grudniu 1979 roku z „internacjonalistyczną pomocą” wysłał do Afganistanu stutysięczną armię. Agresja spotkała się z protestami na całym świecie, a jednym z jej efektów był bojkot moskiewskich igrzysk. Ostatecznie w 1980 roku w stolicy ZSRR zabrakło aż 63 państw, w tym m.in. USA, RFN, Kanady i Chin. A sportowcy z państw Europy Zachodniej, którzy mimo wszystko zdecydowali się przyjechać do Moskwy, występowali pod flagą Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

*****
Bojkot mocno dotknął władców Kremla, którzy poprzez organizację igrzysk chcieli pokazać potęgę Związku Radzieckiego (na organizację wydali olbrzymie jak na tamte czasy i stan radzieckiej gospodarki 9 miliardów dolarów). Los tak chciał, a właściwie MKOl., że kolejne igrzyska miały się odbyć w Los Angeles, czyli w kraju, który najgłośniej domagał się bojkotu moskiewskiej olimpiady. I chociaż sportowcy z krajów tzw. demokracji ludowej brali udział w olimpijskich eliminacjach, to było jasne, że Leonid Breżniew nie odpuści okazji do zemsty. W tym celu m.in. w Polsce zaczęły się ukazywać książki oraz artykuły prasowe o licznych zagrożeniach czekających na sportowców, którzy zdecydują się przyjechać do USA. Z lektury wynikało bezspornie, że w najlepszym razie zostaną okradzeni lub zatrują się smogiem, a w najgorszym mogą nawet stracić życie. Oczywiście niewiele to miało wspólnego z prawdą, ale przecież nie o prawdę inicjatorom tej oszczerczej akcji chodziło.

Jako pierwsza z udziału w igrzyskach wycofała się oczywiście reprezentacja ZSRR, a w ślad za nią poszły „bratnie” ekipy: Bułgarii, NRD, Wietnamu, Mongolii, Czechosłowacji, Laosu i Afganistanu. Trochę później do bojkotu przyłączyły się: Polska, Kuba, Etiopia, Kora Północna i Węgry. Jedynymi państwami komunistycznymi, które pojawiły się w Stanach Zjednoczonych, były: Chiny (pierwszy raz od 1952 roku!), Ludowa Republika Konga, Jugosławia i Rumunia.

— Z obawą obserwowaliśmy rozszerzanie się bojkotu, ale mieliśmy nadzieję, że Polska się do niego nie przyłączy — wspomina siatkarz Wojciech Drzyzga. — Niestety, przyłączyła się... W chwili ogłoszenia tej wiadomości przebywaliśmy na zgrupowaniu we Francji, więc w niektórych głowach pojawiła się myśl, by nie wracać do kraju i zostać na Zachodzie. Każdy z nas przeżył to na swój sposób, ale na pewno była to olbrzymia tragedia dla całego polskiego sportu. Byłem w tym czasie siatkarzem Legii Warszawa i widziałem rozpacz zawodników z innych sekcji, z których wielu zrezygnowało ze sportu. Ich świat się zawalił, ponieważ zdali sobie sprawę z tego, że za cztery lata będą za starzy, by ponownie walczyć o olimpijskie przepustki. Dzisiaj trudno ustalić, ilu Polaków mogło stanąć na podium w Los Angeles, ale na pewno wielu. Świadczy o tym ponad 60 medali, które polscy sportowcy zdobyli podczas tzw. Zawodów Przyjaźni — była to impreza zastępcza dla krajów socjalistycznych, które zbojkotowały igrzyska. My zajęliśmy w nim trzecie miejsce, inna sprawa, że akurat w siatkówce ten turniej miał zdecydowanie wyższy poziom niż w Los Angeles — twierdzi Wojciech Drzyzga, uczestnik igrzysk w Moskwie.

Niestety, trzecie miejsce w Zawodach Przyjaźni było łabędzim śpiewem polskiej siatkówki, która na długie lata spadła do światowej drugiej ligi. — Był to efekt tego nieszczęsnego bojkotu z 1984 roku — nie ma wątpliwości Drzyzga, dzisiaj jeden z najlepszych w kraju siatkarskich komentatorów telewizyjnych.

*****
W 1988 roku olimpijczycy mieli się spotkać w południowokoreańskim Seulu. Zmierzch zimnej wojny oraz wprowadzona przez Michaiła Gorbaczowa pieriestrojka w Związku Radzieckim doprowadziły do uspokojenia nastrojów. Dlatego zapowiadało się na pierwsze od dawna igrzyska pozbawione politycznych obciążeń. Nic z tego, bowiem władze komunistycznej Korei Północnej zażądały od MKOl., by impreza została przeprowadzona w obu Koreach. Tym samym Kim Ir Sen zachował się niczym przysłowiowa żaba, która podstawia nogę, gdy konia kują. Żądania władz komunistycznych zostały odrzucone, więc Korea Północna do Seulu nie wysyłała swojej reprezentacji, a na znak solidarności do bojkotu przyłączyły się również Kuba, Etiopia i Nikaragua.

Od tego czasu kolejne igrzyska odbywają się raczej bez zakłóceń, co nie znaczy jednak, że polityka nie ma już na nie żadnego wpływu. Nadal zdarzają się protesty, jak w 2008 roku, kiedy to kilka miesięcy przed igrzyskami w Pekinie Chińczycy brutalnie spacyfikowali Tybet, lub w 2012 roku, kiedy ceremonię otwarcia igrzysk w Soczi zbojkotowali m.in. przywódcy USA, Niemiec i Francji; była to reakcja na wprowadzenie w Rosji homofobicznego prawa.

*****
Sportowy świat niepokornego partnera może ukarać odebraniem organizacji imprezy lub bojkotem, ale jest jeszcze trzecia możliwość — wykluczenie. Taki los spotkał Jugosławię, która w 1992 roku wyrzucono z finałów piłkarskich mistrzostw Europy. Była to kara za prowadzoną przez Jugosławię krwawą wojnę w Bośni. W tej sytuacji do turnieju tylnymi drzwiami awansowali Duńczycy, którzy niespodziewanie zdobyli złoty medal. Jednak dzisiaj trudno sobie wyobrazić, by Rosja została wykluczona z mistrzostw, które sama organizuje. Równie nierealne wydaje się odebranie jej mundialu lub jego bojkot, chyba że na wschodniej Ukrainie znowu poleje się krew.

Artur Dryhynycz

Mundial w 2018 roku zostanie rozegrany w 11 miastach: Moskwa, Sankt Petersburg, Kaliningrad, Niżny Nowogród, Kazań, Samara, Sarańsk, Wołgograd, Rostów nad Donem, Soczi, Jekaterynburg.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także