Czwartek, 20 września 2018. Imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty

Chińska przygoda Pelego z Klewek, czyli sportowcy jadą do Chin, żeby podreperować budżet

2015-04-17 07:00:00 (ost. akt: 2015-04-16 17:07:11)
Sylwester Czereszewski, zwany Pelem z Klewek

Sylwester Czereszewski, zwany Pelem z Klewek

Autor zdjęcia: Emil Marecki

Miroslav Radović, do niedawna serbska gwiazda Legii Warszawa, podpisał dwuletni kontrakt z chińskim drugoligowcem, w którym miesięcznie będzie zarabiał równowartość pół miliona złotych. Zimą więcej od Chińczyków na transfery wydali jedynie Anglicy. O przygodzie z Chinami opowiada nam Sylwester Czereszewski, Pele z Klewek.

Od niedawna futbol w Chinach stał się sprawą najwyższej rangi, bo w jego popularyzację i rozwój zaangażował się... sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin (ponad 75 milionów członków), który ogłosił najbliższe cele: najpierw Chińczycy muszą awansować na mundial, potem mają go zorganizować, a ostatnim punktem ma być zdobycie mistrzostwa świata. Dzięki temu piłka nożna wkroczyła do szkół i uczelni, gdzie staje się wręcz sportem obowiązkowym, a uczniowie będą za bieganie za piłką otrzymywać oceny.

W Chinach mieszka prawie 200 miliarderów, a milionerów jest mniej więcej tylu, ilu mieszkańców liczy Warszawa. W tej sytuacji pieniędzy na futbol tam raczej nie zabraknie, a plany klubowych działaczy ogranicza jedynie niebo. Większość klubów jest prowadzona przez zagranicznych szkoleniowców (Marcello Lippi, Philippe Troussier, Fabio Cannavaro, Sven-Goran Eriksson), którzy wprowadzają metody wcześniej za Wielkim Murem nieznane.

O kulisach transferu Miroslava Radovića, który za rok gry w chińskim drugoligowcu zarobi około półtora miliona euro oraz o chińskiej przygodzie Pele z Klewek, czyli Sylwestra Czereszewskiego, który grał w czołowym polskim klubie, zdobył Puchar Polski, Superpuchar oraz koronę króla strzelców, a mimo to zdecydował się spróbować chińskiego drugoligowego chleba — przeczytasz w piątkowym wydaniu "Gazety Olsztyńskiej". Wydanie możesz przeczytać bez wychodzenia z domu na stronie >>>> KupGazete.pl.

Za rok gry w chińskim drugoligowcu Miroslav Radović zarobi około półtora miliona euro, czyli tyle, ile płacą dobrym zawodnikom w Bundeslidze

dryh


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. bul_szogóna #1715826 | 164.126.*.* 18 kwi 2015 03:41

    Brawurowa jazda BMW bezcenna ...... gumofilce pod drzwiami jeszcze bardziej ......... Pozdro !!!!!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. xxx #1714988 | 178.36.*.* 17 kwi 2015 09:26

    Chiny Katar itp. Ładują potężne pieniądze zapewne też w sędziów itp. Więc za parę lat bardzo prawdopodobne że oba te państwa będą w czołówce sportowej na świecie Może nie będą naj naj najlepsi ale napewno będą dyktować warunki

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. gdyn #1714965 | 37.128.*.* 17 kwi 2015 09:08

    pół miliona zł miesięcznie za kopanie piłki, a ile oni tam płacą robotnikowi za godzinę wytężonej pracy?

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Hmm... #1714883 | 37.30.*.* 17 kwi 2015 07:12

    A może by tak wyeksportować pozostałych kopaczy związanych ze stadionem na Piłsudskiego? Byłaby kasa na oświetlenie a może by jeszcze z kontener ryżu wytargował? O ile pamiętam to bieżnia jest asfaltowa-można by tor kartingowy zrobić! Całodobowy-z oświetleniem!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz