Wtorek, 25 września 2018. Imieniny Aureli, Kamila, Kleofasa

Nie wstydzę się tego, że kiedyś pracowałem w gejowskim klubie

2015-04-11 13:53:10 (ost. akt: 2015-04-11 13:30:38)

Autor zdjęcia: Adam Cekiera

Kiedyś był modelem, którego nikt nie znał. Postanowił to zmienić, bo chciał być bardziej rozpoznawalny, chciał być celebrytą. Plan się powiódł. 23-letni Michał Baryza został finalista IV edycji programu Top Model.

— Zanim rozpocząłeś karierę modela, zajmowałeś się różnymi pracami: byłeś barmanem, budowlańcem, sprzedawcą… Żadnej pracy się nie boisz?
— Zanim zacząłem pracować jako model, dosłownie łapałem się wszystkiego. Nie boję się żadnej pracy, ponieważ każda praca — o czym jestem przekonany — uszlachetnia. Nieważne, czy coś potrafię robić, czy też nie. Zawsze jest czas na to, żeby się czegoś nauczyć i chłonąć wiedzę od kogoś, kto potrafi zrobić to lepiej niż ja. Barmanem byłem z własnego wyboru. Lubię tę pracę, bo można się przy tej okazji świetnie pobawić. Pracę na budowie zacząłem, kiedy miałem 18 lat. Chciałem wyjechać za granicę, żeby odciążyć finansowo mamę. To właśnie tam nauczyłem się wielu ciekawych rzeczy, które mogę wykorzystać w swoim życiu. Przez pewien czas pracowałem też jako sprzedawca w McDonaldzie. Chciałem się sam zacząć utrzymywać, więc musiałem zadbać o siebie. Do każdej pracy szedłem z własnej woli. Uważam, że to wzbogaciło moje doświadczenia i nauczyło, że należy szanować ciężko zarobione pieniądze.
Byłem takim celebrytą, którego nikt nie znał. To było troszeczkę głupie, ale od czegoś trzeba zaczynać. Każdy mi powtarzał, że to nie jest ciekawa praca, że tam trzeba mieć znajomości, wejścia do telewizji, pieniądze.

— Jako barman pracowałeś w klubie gejowskim. Nie miałeś z tym żadnego problemu?
— Praca jak każda inna. Nie wstydzę się tego, że pracowałem w klubie gejowskim, tak samo jak nie wstydzę się, że pochodzę ze wsi. Żadna praca nie hańbi. Chciałem tam pracować, bo chciałem poznać świat, który dla innych jest światem dziwnym i nienormalnym. Chciałem przełamać stereotyp myślenia wielu ludzi. Pracując w takim klubie, wcale nie trzeba być gejem. Miałem wielu kolegów i koleżanki, które razem ze mną pracowali. Mimo że czasami było dużo pracy, to można się było przy niej świetnie bawić. Jeżeli miałbym podjąć jeszcze raz taką decyzję, to zapewniam, że zrobiłbym to samo.

— Jak wspomniałeś, pochodzisz ze wsi. Trudno było ci się odnaleźć w Warszawie?
— Wyprowadziłem się z domu, mając 16 lat. Z roku na rok radziłem sobie coraz lepiej i zmieniałem miasta. Prowadziłem koczowniczy tryb życia. Przed przeprowadzką do Warszawy mieszkałem przez 3 lata w Kaliszu, gdzie miałem okazję oswoić się z większym miastem. Wiadomo, że na samym początku jest ciężko, jeżeli chce się studiować, a jednocześnie pracować, żeby się utrzymać. Nie chciałem obarczać mamy wszystkimi rzeczami, dlatego sam sobie postawiłem ultimatum: „Albo samodzielnie utrzymujesz się w Warszawie, studiujesz i pracujesz albo wracasz do rodzinnych stron”. Nie ukrywam, że łatwo nie było, ale dałem radę.

— Jako jedyny mężczyzna zakwalifikowałeś się do finału 4. edycji Top Model. To już sukces czy jednak masz w sobie żal, że nie udało ci się wygrać?
— Dla mnie sukcesem było samo zakwalifikowanie się do programu. Samo przejście przez casting już było dla mnie niewiarygodne. Wiadomo, że każdy, kto znajdzie się w finae, chciałby wygrać coś takiego. Nie mam żalu, że nie wygrałem. Cieszę się, że doszedłem tak daleko. Jestem z siebie dumny i cieszę się, że tak wielu ludzi życzyło mi sukcesu, za co bardzo im dziękuję.

— Ostro ze sobą rywalizowaliście. To pewnie nie pomagało w odnalezieniu się w programie.
— To jest program, który każdy chce za wszelką cenę wygrać, pokazać się z jak najlepszej strony, być kimś ważnym chociaż przez chwilę. Ja postanowiłem, że po prostu będę sobą. Niczego przecież nie zyskam, udając kogoś innego, niż jestem na co dzień. Nie chcę oceniać uczestników, bo nie siedziałem u nikogo w głowie i nie wiem, kto co sobie myślał. Osobiście wszędzie chcę być dla ludzi i każdemu, komu tylko mogę pomóc, pomagam. Nienawiścią można się zniszczyć samego siebie. Dobrocią zaś można zyskać coś dla samego siebie.

— Od zawsze marzyłeś o byciu modelem?
— Tak. Zawsze chciałem zrobić wielką karierę, ale nigdy nie wierzyłem, że mogę coś takiego osiągnąć. Jako model zacząłem pracować w Wielkopolsce. Jeździłem na różne eventy, byłem hostem i próbowałem zarabiać chociaż na skarpetki. Byłem takim celebrytą, którego nikt nie znał. To było troszeczkę głupie, ale od czegoś trzeba zaczynać. Każdy mi powtarzał, że to nie jest ciekawa praca, że tam trzeba mieć znajomości, wejścia do telewizji, pieniądze. A ja po raz kolejny chciałem przełamać stereotyp. Powiedziałem sobie: „Michał, jesteś w stanie to zrobić, tylko do cholery uwierz w siebie”. Jak na razie staram się pracować i nie zamierzam z tego zrezygnować.

— Czyli "Top Model" był dla ciebie szansą na wybicie się?
— Z pewnością dał mi dużo dobrego. Zacząłem pracować w zawodzie i bardzo się z tego cieszę. Zacząłem dostawać więcej zleceń i w tej dziedzinie zaczęto traktować mnie bardzo poważnie. Ja ze swojej strony zapewniam zawsze skrupulatność i najwyższe zaangażowanie. Ludzie oczekują tego, jeżeli wiąże się to z wysokimi kosztami. Właśnie zrobiłem kampanię jednej z polskich marek, która obejmie cały kraj. Jej efekty zobaczymy już wkrótce.

— Swoją przyszłość wiążesz całkowicie z modelingiem?
— Tak. Nie ukrywam, że chciałbym zrobić wielką karierę. Być modelem, z którym liczą się na całym świecie. Tak jak obiecałem w programie osobom zasiadającym w jury, że jeszcze będą ze mnie dumni. I do tego dążę. Nie można mieć wszystkiego od razu, więc staram się stopniowo poszerzać swoje portfolio, a jednocześnie poznawać nowych ludzi i robić kampanie na całym świecie. A wybrany przeze mnie kierunek studiów — wychowanie fizyczne — to kula, która pomoże mi, kiedy będę miał 60 lat.

— Modeling wiąże się z podróżami, jak choćby twój ostatni wyjazd do Azji. A z tego, co wiem, ty przecież podróżować nie lubisz.
— Kontrakt w Azji to już przeszłość, a co do samych podróży... Szczerze mówiąc, nigdy nie lubiłem podróżować. Nie wiem, co jest tego przyczyną, ale tak jest. Mam nadzieję, że podróże, zarówno te związane z pracą, jak i prywatne, będą kształtowały mój charakter i wzbogacały doświadczenie. Poznam wielu wspaniałych ludzi, ciekawe miejsca, a przy okazji będę mógł poznać kulturę wielu krajów.

— Pomówmy jeszcze o stereotypach. Dotknęły cię kiedyś te dotyczące mężczyzn modeli typu: skoro model, to pewnie niemęski?
— Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Nie możemy popadać w takie zaściankowe myślenie. Każdy zawód jest dla każdego.

Ewelina Zdancewicz

Michał Baryza urodził się w 1991 roku. Jest finalista IV edycji programu Top Model. Pochodzi z Konecka, obecnie mieszka w Warszawie. Posiada licencjat z fizjoterapii. Pracował jako barman, próbował swoich sił jako budowlaniec, tancerz i sprzedawca. Jest na liście dawców szpiku, ponieważ chce pomagać innym ludziom.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. nev #1710464 | 178.43.*.* 11 kwi 2015 19:31

    i tak trzymaj

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz