Poniedziałek, 26 sierpnia 2019. Imieniny Ireneusza, Konstantego, Marii

Słowianka Donatana skacze do wody

2015-03-28 18:52:16 (ost. akt: 2015-03-28 18:54:42)

Autor zdjęcia: Ola Ciupa


Ukruszony ząb i siniaki na nogach jej nie straszne. Ola Ciupa skacze teraz do wody z wysokiej wieży w telewizyjnym show. Sławę zdobyła jako Słowianka Donatana. Tylko nam zdradza, co będzie w ich najnowszych teledysku i że lubi... dobrze zbudowanych mężczyzn.

— Popularność zdobyłaś jako Słowianka Donatana, ale zaczynałaś w modelingu. Trudne były początki?
— Już jako mała dziewczynka pozowałam mamie przed aparatem, robiłam pozy do zdjęć, jak modelki z okładek. Miałam to we krwi i to było coś, co zawsze chciałam robić. Pierwsze profesjonalne zdjęcia robił mi mój przyjaciel Artur Rogalski, który pomimo paraliżu mięśni pracuje i odnosi sukcesy w swoim zawodzie. Pierwsze zlecenia otrzymywałam właśnie od niego. Były to na przykład zdjęcia ubrań sprzedawanych potem na serwisach aukcyjnych. Pamiętam też moją pierwszą okładkę — to był magazyn o broni. Sesja odbyła się lesie, było zimno, nieprzyjemnie i musiałam pozować z różnymi rodzajami karabinów. Zobaczyłam wtedy, że praca modelki nie jest łatwa i przyjemna jak wszystkim się wydaje. Ale mimo to chciałam to nadal robić.

Następny mój skok będzie taki, że to nie mi, ale widzom spadną gacie (śmiech)
— I jak widać, wytrwałaś w swoim postanowieniu?
— Wtedy jeszcze chodziłam do liceum. Później studiowałam dziennie kosmetologię, więc traktowałam modeling jako coś dodatkowego. Kiedy ukończyłam studia licencjackie, postanowiłam dalej kształcić się w systemie zaocznym, a pracę postawić na pierwszym miejscu.

— Aż w końcu pojawiła się propozycja od Donatana?
— Miałam w internecie konto na jednym z serwisów dla modelek, fotografów, stylistów. To właśnie tam dostałam zaproszenie na casting. Znalazłam się wśród sześciu dziewczyn, z których jedną odrzucono na dzień dobry, bo jej wygląd odbiegał od tego co pokazywała na zdjęciach. Szukając modelek w tym serwisie można było wybrać parametry takie jak np. kolor włosów. Podejrzewam, że w taki sposób Donatan dobierał dziewczyny, bo wszystkie miałyśmy określony słowiański typ urody.

— Nie miałaś żadnych oporów, od razu przyjęłaś zaproszenie?
— Nie zastanawiałam się ani chwili! Czułam, że to będzie coś wielkiego. A w chwili kiedy poznałam Donatana, Cleo, ich menagera, który aktualnie współpracuje też ze mną, wiedziałam, że to nie będzie jednorazowa współpraca. Czasem poznaje się ludzi i chce się mieć z nimi kontakt już cały czas. Byli tacy normalni, kochani, dbali o modelki. Donatan sam osobiście dzwonił ustalać wszystko, pytał sto razy czy jestem zadowolona z nakręconej sceny. A to zdarza się bardzo rzadko, żeby artysta osobiście dzwonił do modelek, które mają wystąpić w klipie i tak o nie dbał w trakcie nagrywania. Cleo natomiast kompletnie zaskoczyła mnie swoją skromnością. Myślę, że to część ich sukcesu, że są normalni, nie wywyższają się, nie uważają za kogoś lepszego. Od Cleo nauczyłam się tej skromności. Do dziś pamiętam sytuację, jak w pokoju do makijażu modelki zwracały się do makijażystek: "zrób mi jeszcze to". A Cleo mówiła "czy mogłabym cię prosić". Dostrzegłam wtedy tę różnicę i tego się trzymam.

— Czyli to było coś więcej. Donatan dał ci nie tylko szansę na wybicie się?
— Myślę, że najpierw było to wzięcie udziału w jego teledyskach, a przypieczętował to występ na Eurowizji. Bardzo dużo zawdzięczam Donatanowi i zawsze będę mu wdzięczna. Dostałam szansę, którą wykorzystałam swoją ciężką pracą i osobowością. Bo to oczywiście nie jest tak, że wystąpisz u Donatana i stajesz się sławna. On daje możliwość startu. Jak to ktoś wykorzysta zależy od niego.

— Swego czasu było głośno o tym, że Donatan nie płaci swoim modelkom.
— Przez rok pytano mnie o to, czy Donatan płaci czy nie. Uważałam, że moje zarobki to tylko i wyłącznie moja sprawa. Zażartowałam, gdy usłyszałam to pytane po raz 101, że płaci, ale w naturze. Niestety mojego żartu nie zrozumiano. Udział w teledysku "My Słowianie" faktycznie był za darmo. Świadomie się na to zgodziłam, ponieważ wiedziałam, że mi się to opłaci. Tak naprawdę w świecie fotomodelingu, jak zaczynasz, to robisz bardzo dużo sesji zdjęciowych na zasadzie time for photos — czyli nie płaci ani fotograf ani modelka. Żeby dostawać dobrze płatne zlecenia trzeba najpierw mieć portfolio i doświadczenie. Natomiast wracając do kwestii płacenia, to nie wyobrażam sobie lepszego pracodawcy niż Donatan. Za wszystkie koncerty, występy, eventy otrzymuję wynagrodzenie i to bardzo dobre. A moje stawki, jeśli chodzi o modeling, wzrastają cały czas. A oprócz tego, że Donatan jest moim pracodawcą, to jest jeszcze moim przyjacielem. Jemu i Cleo ufam bezgranicznie.

— Jaki będzie wasz kolejny projekt?
— Nadchodzi wiosna i niebawem nagrywamy kolejny teledysk! Będzie w zupełnie innych klimatach niż słowiańskie. Będą wampiry, zjawy, duchy. Dostałam bardzo fajną rolę, której nie mogę na razie zdradzić.

— Obecnie można oglądać cię w najnowszym telewizyjnym show Celebrity Splash. Dlaczego zdecydowałaś się w nim wystąpić? Przecież nie potrafisz pływać?
— Nie umiałam pływać, ale pomyślałam, że to jedyna taka możliwość żeby nauczyć się tego wreszcie i to od najlepszych trenerów w Polsce. Najgorszy był pierwszy skok do wody z wieży o wysokości trzech metrów. Miałam zrobić krok w przód i polecieć w dół. Łzy same płynęły, całe ciało drżało. Pomogła mi wtedy Ilona Felicjańska i trener. Gdyby nie to, że wszyscy mnie wspierali... to nie wiem czy bym skoczyła. Później przeszedł czas na naukę skoków.

— Było ciężko?
— Było, a jest coraz trudniej. Musiałam wtedy stanąć na rekach na wysokości pięciu metrów i zrobić salto w przód. O ile na ziemi stanie na rękach wychodziło mi w miarę dobrze, o tyle w momencie kiedy miałam to zrobić na krawędzi tak wysokiej wieży było to przerażające. Wierzył we mnie trener i ja sama też uwierzyłam, że uda się to zrobić. Każda nieudana próba kończyła się mocnym uderzeniem o wodę, stąd siniaki na moich nogach i ukruszony kawałek zęba. Gdy skok zaczął już wychodzić, czułam się silniejsza i szczęśliwa. Teraz przygotowuje nowe skoki do ćwierćfinału i znów jestem na etapie nieudanych prób, uderzeń o wodę, siniaków.

— Nie kłóci się to z perfekcyjnym wyglądem modelki?
— Oczywiście, że w dzisiejszych czasach to się kłóci. Jestem ciekawa, ile celebrytek, aktorek i modelek zdecydowałoby się na takie coś — przecież zawsze widzimy je w pięknych profesjonalnych makijażach. Ja nie mam z tym żadnego problemu, często w sieci wstawiam swoje zdjęcia bez makijażu. Chciałabym promować naturalność! Na co dzień prawie w ogóle się nie maluję. Bardziej podoba mi się niedoskonała twarz niż wymalowana. Zazwyczaj po sesji zdjęciowej, czy nagraniach od razu zmywam twarz. To właśnie bardzo dobra strona tego programu, że ludzie mogą nas, kobiety, zobaczyć w takim wydaniu.

— Ale nie obyło się bez kąśliwych uwag.
— Oczywiście w internecie pojawiły się negatywne komentarze na temat tego, jak wyglądałyśmy bez makijażu. To okropne, że zamiast docenić to, że ktoś zdecydował się na coś tak odważnego, krytykuje się wygląd. To ważne w szczególności dla młodych dziewczyn, które często wierzą w to co widzą na okładkach gazet. Przecież nikt nie jest idealny. Na szczęście pojawiły się też pozytywne opinie i na nich wolę się skupić.

— Z pewnością sporo uwag posypało się też po twoim dość niefortunnym pierwszym skoku, w którym... spadły ci majtki.
— No cóż, stało się i trudno. Pozostaje mi się z tego śmiać. Następny mój skok będzie taki, że to nie mi, ale widzom spadną gacie (śmiech). A każdy widzi co chce, jedni zobaczyli skomplikowany skok, który bardzo dużo mnie kosztował, a inni że spadły majtki.

— A ten złamany ząb i siniaki, bardzo bolało?
— W programie są tak naprawdę tylko niegroźne kontuzje. Ufam swojemu trenerowi i wiem, że nie każe mi wykonać czegoś czego nie będę w stanie zrobić albo, że mogłoby stać mi się coś złego. Wszystkie te kontuzje, które miały miejsce do tej pory wynikały trochę z tego, że nie słuchaliśmy rad trenerów. A ząb ukruszył mi się dlatego, że nie schowałam głowy w trakcie wpadania do wody. Poza tym, kiedy na mojej drodze stają jakieś nowe wyzwania to podejmuje je. To dla mnie bardzo duża przygoda.

— Czyli po Donatanie, kolejną szansą dla ciebie stały się skoki do wody na oczach widzów?
— Zgodziłam się na ten program z kilku względów: żeby promować uprawianie sportów, zdrowy tryb życia, aktywność fizyczną, żeby nauczyć się pływać i oczywiście, nie będę ukrywać, że dla rozwoju mojej kariery. Chciałam też, żeby ludzie mogli mnie lepiej poznać od trochę innej strony. Bo widząc mnie w teledysku, czy na zdjęciach można zobaczyć tylko jak wyglądam. Ludzie na podstawie tego wyrabiają sobie o kimś opinie. Chciałam pokazać, że jestem silna, odważna i przede wszystkim, że jestem normalną, uśmiechniętą, pozytywnie nastawioną do życia dziewczyną.  Nie jestem naburmuszoną modelką, z wysokim mniemaniem o sobie, która musi mieć zawsze perfekcyjny makijaż i nie będzie skakała do wody bo zrobi jej się siniak.

— Zmieniając temat, czy serce Oli Ciupy jest już zajęte?
— Nie potwierdzam i nie zaprzeczam (śmiech).

— No dobrze, wobec tego jak można je zdobyć?
— Działa na mnie poczucie humoru i inteligencja. Na pewno nie podobają mi się klasycznie przystojni mężczyźni. Lubie dobrze zbudowanych, po których widać, że ćwiczą.

Rozmawiała Ewelina Zdancewicz

Aleksandra Ciupa ma 25 lat i pochodzi z Radomska. Modelka i Słowianka Donatana. Zdobywczyni tytułu I vice Miss Mazowsza 2013, finalistka konkursu Foto Models Poland 2013, Miss Małopolski 2014. Obecnie na stałe mieszka w Warszawie.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. jan #1704160 | 83.9.*.* 2 kwi 2015 12:37

    piękna jest ale tylko piekna inne i tego nie mają

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. I to będzie #1701195 | 89.228.*.* 29 mar 2015 18:06

    miała w CV jako najwiekszy sukces,, noo chyba że jakis szejk ijnwim

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz