Sobota, 7 grudnia 2019. Imieniny Agaty, Dalii, Sobiesława

MSZ ostrzega a turyści swoje. Klienci biur podróży nie rezygnują z Tunezji

2015-03-22 12:30:00 (ost. akt: 2015-03-22 12:00:49)

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Nie należymy do bojaźliwych turystów. Po krwawym zamachu w Tunisie i zawieszeniu wyjazdów przez biura podróży, Polacy sami raczej nie rezygnują z zaplanowanych wakacji w Tunezji lub w Egipcie.

Czy teraz po zamachu w Tunisie Polacy skreśla Tunezję, Egipt z wakacyjnych planów? Tylko w ubiegłym roku Tunezję odwiedziło 104 tys. rodaków. Obok Turcji i Egiptu, była najpopularniejszymi krajami, które wybierali Polacy. I to mimo ostrzeżeń MSZ.


Sytuację sprawdziliśmy w pobliżu olsztyńskich biur podróży. 

— Byliśmy już spakowani, liczyliśmy godziny do wylotu — mówi Andrzej Barański, który wczoraj miał lecieć z rodziną na tygodniowy urlop do Tunezji. 
W środę po południu zadzwoniła do niego mama, powiedziała o zamachu w Tunisie. Włączyli telewizor. I przestraszyli się, słysząc, że zginęli turyści, że wśród ofiar terrorystów są Polacy. I co robić? Lecieć, nie lecieć? Wieczorem dostali sms z biura podróży, że wylot został odwołany. Odetchnęli. — To miał być nasz pierwszy wyjazd do Tunezji, w ogóle do Afryki — dodaje pan Andrzej.

Wybrali Tunezję, bo skusiła ich atrakcyjna cena — 790 zł od osoby. Wkrótce mają dostać z powrotem wpłacone pieniądze. Co do złotówki. 
— Po świętach polecimy na Wyspy Kanaryjskie — pociesza się Barański. — Choć na pewno będzie trochę drożej.
 — Ale za to bezpiecznie — dodaje Joanna Barańska, żona pana Andrzeja. — Tam nikt nie strzela do turystów.

Przypomnijmy. W środę doszło w Tunisie do zamachu na słynne Muzeum Narodowe Bardo. Terroryści z kałasznikowami strzelali do turystów w muzeum i do ludzi w autobusach przed budynkiem. Zginęły 23 osoby, w tym 20 zagranicznych turystów. Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych, poinformował wczoraj, że według najnowszych informacji w zamachu zginęło dwóch Polaków, dwie osoby są zaginione, a dziewięcioro Polaków zostało rannych.

Wśród ofiar są także obywatele: Japonii, Włoch, Kolumbii, Hiszpanii, Australii i Francji, a według ostatnich doniesień również Brytyjka i Belgijka.
 
Zamach wywołał strach. Nie tylko biuro podróży państwa Barańskich odwołało wyjazd do Tunezji. Większość polskich biur zawiesiło je do odwołania, niektóre do 2 kwietnia.
 — To strach na krótką metę — uważa Barański. — Za dwa miesiące uspokoi się, ludzie zapomną o strachu i dale będą jeździć do Tunezji czy Egiptu.


Biura dmuchają na zimnie, ale paniki wśród klientów nie widać. 
— Ludzie nadal dzwonią, pytają o Tunezję, nikt nie odwołuje też wyjazdów wykupionych w terminach późniejszych — mówi Barbara Grzegowska z jednego z olsztyńskich biur podroży.

Polski MSZ już od prawie roku ostrzega przed wyjazdami do Tunezji, zaleca także zachowanie ostrożności w Egipcie. 
Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski zapewnia, że ostrzeżenia są regularnie aktualizowane. — Nie ma znaczenia, że niektóre komunikaty były opublikowane kilka miesięcy temu. Jeśli nadal w takiej formie znajdują się na stronie, oznacza to że są nadal aktualne — podkreśla.


Tyle że MSZ swoje, a turyści swoje.
 — Też odradzam, proponuję inne kierunki, bezpieczniejsze, ale klienci chcą Tunezję, chcą do Egiptu, byle tylko było tanio — mówi Grzegowska. — Nic nie dociera. Klapki na oczach. Tak było też z Egiptem. Ledwie sytuacja się uspokoiła i Egipt znowu był w modzie.


Czy zamach w Tunisie niczego nie uczy? — Uczy, ale mówią też, że w drewnianym kościele cegła może człowiekowi spaść na głowę — zauważa Grzegowska. — Tunis równie dobrze może się wydarzyć w Hiszpanii czy we Włoszech. Czy dlatego ludzie mają zamknąć się w domach i nigdzie nie jeździć?

Dlaczego Polacy nie zaważają na zagrożenia? — Nie należymy do bojaźliwych turystów — twierdzi Andrzej Kindler z zarządu Polskiej Izby Turystki. — A czasami nawet zagrożenia nas pociągają. 
Jednak do tej pory takie tragedie nie uderzały w bezpośrednio w polskich podróżnych. To może teraz będzie inaczej?

Zdaniem Kindlera trudno dziś powiedzieć, jak ta sytuacja po zamachu w Tunizie przełoży się na ruch, szczególnie wakacyjny. — Na pewno musi minąć ten pierwszy szok — uważa. — Ataki terrorystyczne zdarzały się też przecież w Europie, w Londynie czy Madrycie. Wiele zależy do tego, jak Tunezja zareaguje na ten zamach, jakie podejmie środki bezpieczeństwa.

Andrzej Mielnicki
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także