Sobota, 22 września 2018. Imieniny Maury, Milany, Tomasza

Kiedy ojciec jest jak mama

2015-03-18 10:25:47 (ost. akt: 2015-03-18 10:26:38)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

— Czym się zajmowałem? Wszystkim! Karmiłem, przewijałem. Pierwsze dni opieki to był spory stres, wszystkiego trzeba się nauczyć — mówi Maciej Matys. Ojciec trójki dzieci już raz był na urlopie ojcowskim i wkrótce idzie na niego drugi raz.

Maciej Matys pracuje w dużej firmie teleinformatycznej. Jest ojcem trojga dzieci. Bliźniaki urodziły cztery miesiące temu i pan Maciej zamierza iść na urlop ojcowski w wakacje, by się nimi zająć. Urlop ojcowski trwa dwa tygodnie i jest w 100 proc. płatny. Tata ma już wprawę. Z pierwszą córką Magdaleną był na urlopie przed trzema laty. Czy teraz będzie mu trudniej? W końcu dwoje dzieci to nie jedno.

— Trening czyni mistrza — śmieje się pan Maciej. — Trudno bliźniaki zsynchronizować. Nie zawsze razem chcą jeść, spać. Gdy jeden zaczyna płakać, drugi dołącza, albo się śmieje. Mają swoje charakterki. Dawid to zawadiaka, a Kuba zapowiada się na myśliciela. Te różnice już widać, mimo że są identyczni z wyglądu. Podobieństwo nie oznacza podobnego charakteru — dodaje. Przy pierwszym dziecku skorzystał z możliwości urlopu ojcowskiego natychmiast po urodzeniu córki.
— Żona też była na urlopie macierzyńskim w tym czasie. To było nasze pierwsze dziecko, więc chcieliśmy być razem. Pragnąłem dzielić z żoną to szczęście — wspomina pan Maciej. Czym się zajmował? — Wszystkim! Karmiłem, przewijałem, razem ją kąpaliśmy, potem starałem się kąpać ją sam. Pierwsze zabiegi przy małej to był spory stres, wszystkiego trzeba się nauczyć — dodaje.
Pan Maciej twierdzi, że w tym okresie zarówno on, jak i żona, wszystkiego się uczyli. Literatura fachowa i treningi pomogły im dojść do wprawy. Dlaczego właściwie zdecydował się na urlop?

— Nie wyobrażam sobie życia bez naszych maluchów. Nie chciałem zostawiać małżonki samej. W końcu razem zdecydowaliśmy się na dziecko, kochamy się. Na tym to polega — twierdzi. Magda niedługo skończy 3 lata. A bliźniaki to podwójne szczęście i także podwójne wyzwania.
Maciej Matys w swoim otoczeniu obserwuje otwartość na urlopy ojcowskie. Sam obraca się w środowisku, gdzie większość ludzi ma już dzieci, więc pójście na taki urlop odbierają jako coś naturalnego. Sam uważa, że to świetne rozwiązanie.
— Zdaję sobie sprawę, że zdarzają się sytuacje, że ktoś nie może sobie pozwolić na luksus bycia z dzieckiem, bo jest niezbędny w pracy — przyznaje pan Maciej. — Jednak gdy jest taka możliwość, dobrze jest z niej skorzystać. Chociażby po to, żeby odciążyć żonę. Poza tym, pierwsze dni życia dziecka są bardzo ważne. Nawet jeśli niemowlak nie widzi nas całkiem wyraźnie, z pewnością czuje naszą obecność — twierdzi mężczyzna.
Jak dzieli się obowiązkami z żoną?

— Nie widzę innego rozwiązania. Co więcej, nie wyobrażam sobie, żebym miał nagle z dnia na dzień na przykład wyjechać — zapewnia pan Maciej. — Mam nadzieję, że dla moich synów i córki będę nie tylko ojcem, ale też partnerem na którego zawsze można liczyć. Ja i żona bardzo się kochamy, dlatego jesteśmy ze sobą na dobre i złe. To fajne uczucie...


Więcej plusów niż minusów


Maciej Jurzyński to inspektor w jednym z urzędów. Jego córka Marysia przyszła na świat 1 stycznia 2014 roku. W sierpniu poszedł na 14-dniowy urlop ojcowski.
— Nie były to jednak beztroskie wakacje — zastrzega pan Maciej. — Dziewczynka zachorowała i musiała być operowana, to było dla nas traumatyczne przeżycie. Starałem się Dorotę odciążyć — mówi o żonie. Pomysł, żeby skorzystać z urlopu pojawił się już w momencie narodzin dziecka.
— Trzeba dodać, że pracodawca zachęca nas i informuje o takiej możliwości — zaznacza. Chociaż pomysł narodził się wcześniej, to decyzja o jego realizacji zapadła z dnia na dzień, gdy Marysia musiała zostać zabrana do szpitala.

— Żona i ja podzieliliśmy między siebie obowiązki. Ja zająłem się kąpielami, karmieniem i przygotowywaniem posiłku. Do dziś kąpiele należą do moich zadań — śmieje się pan Maciej. Mężczyzna wspomina, że Marysia była niespokojna, gdy pielęgniarki ją kąpały, a stawała się rozluźniona, gdy zabierał się za to ojciec. Pan Maciej uważa, że w jego środowisku trend, by skorzystać z urlopu ojcowskiego, jest coraz bardziej popularny.

— Wiem przynajmniej o dwóch ojcach z pracy, którzy poszli na taki urlop, chociaż słyszałem o nieprzyjemnych sytuacjach spoza naszego miasta, że pracodawca utrudniał ojcu skorzystanie z tej możliwości — przypomina sobie mężczyzna. W urlopie nasz rozmówca widzi plusy.
— Owszem, to czas dość trudny, choćby fizycznie, przez wstawanie w nocy. Pewnych rzeczy trzeba się nauczyć, potrenować. Kąpiel bardzo małego dziecka to nie jest najłatwiejsza sprawa — twierdzi pan Maciej. — Ale wytwarza się więź przez przebywanie z dzieckiem 24 godziny na dobę. Każdemu ojcu mogę polecić taki sposób spędzenia czasu ze swoją pociechą — uważa. Dzięki temu, że aktywnie uczestniczył w wykonywaniu prac przy dziecku, dziś bez obaw sam się nim opiekuje, gdy zajdzie taka potrzeba. Z żoną Dorotą obowiązkami dzielą się po partnersku. Co sądzi o pomyśle skorzystania przy kolejnym dziecku z urlopu tacierzyńskiego?
— Nie wykluczam — zapewnia Maciej Jurzyński.

Mąż świetnie sobie poradził


Jarosław Rybiński jest radcą prawnym. Jego syn Miłosz urodził się w 2012 roku. W tym samym roku w listopadzie mężczyzna skorzystał z urlopu, a jego żona wróciła do pracy w przedszkolu. Urlop spędził samodzielnie, właściwie bez większej pomocy. Ten czas wspomina pozytywnie.
— Gdyby była taka możliwość, żeby to trwało dłużej, chętnie bym skorzystał — twierdzi pan Jarosław. — To czas, gdy można się do dziecka zbliżyć. Wprawdzie mężczyzna piersią nie nakarmi, ale może z dzieckiem przebywać, spać, bawić się. Wbrew temu, co się powszechnie myśli, przy dziecku można nawet wypocząć — dodaje. Nasz rozmówca podkreśla ważną rolę takiego czasu.
— Kobieta przez to, że jest w ciąży, poznaje swoje dziecko już wcześniej. Mężczyzna do pewnego momentu uczestniczy w tych przygotowaniach „wirtualnie” — twierdzi pan Jarosław. Wiadomo, że towarzyszy kobiecie, która jest w ciąży, ale nie jest w stanie tego poczuć tak, jak ona — wspomina z uśmiechem. Mężczyzna zwraca uwagę na to, że trudno zrównać rolę matki i ojca w pierwszych dniach i tygodniach życia, bo wtedy dziecko potrzebuje głównie matki, zwłaszcza jeśli jest karmione piersią.

— Z biegiem czasu jednak można tę rolę matki nieco zmniejszyć na rzecz kontaktu z ojcem. W końcu to moje dziecko, więc to normalne, że też chcę się nim zająć — wyjaśnia mężczyzna. Takie urlopy są doskonałym sposobem na pogłębienie więzi rodzicielskiej. Pytamy Jarosława Rybińskiego o to, czy spotkał się z negatywnym odbiorem takiej postawy.

— W moim środowisku nie. Mam wrażenie, że to problem nakręcany przez media. Być może zdarzają się sytuacje, gdzie względy ekonomiczne są przeszkodą — przypuszcza pan Jarosław. Żona Anna pozytywnie wspomina tamten okres.
— Wracałam do pracy, musiałam zostawić w domu siedmiomiesięczne dziecko. To był ogromny stres. Dziadkowie w tamtym czasie nie mogli nam pomóc — tłumaczy Anna Rybińska. — Mąż świetnie sobie poradził. Pierwsze dni były dość trudne, ale potem było coraz lepiej. Do tego bardzo związał się z dzieckiem. To prawdziwie świadome, dojrzałe rodzicielstwo — ocenia pani Anna.




Urlop tacierzyński a urlop ojcowski
Barbara Piotrowska, rzeczniczka prasowa olsztyńskiego ZUS-u:
Urlop ojcowski można wziąć na podstawie kodeksu pracy do ukończenia dwunastego miesiąca życia dziecka. Urlop tacierzyński natomiast to urlop dzielony z matką dziecka. Ojciec wykorzystuje tę część urlopu, z której rezygnuje kobieta. Matka może zrezygnować z urlopu macierzyńskiego po 14 tygodniach urlopu macierzyńskiego, a pozostałą niewykorzystaną część urlopu ma prawo przejąć ojciec.



W końcu dziecko ma dwoje rodziców
Dr hab Magdalena Środa, filozofka, publicystka i feministka:
To stała tendencja związana z tym, że kobiety coraz aktywniej działają na rynku pracy. Zarówno kobiety, jak mężczyźni mają prawo do samorealizacji. To pozytywne zjawisko przyczyniające się do równowagi społeczeństwa. Dawniej ojcostwo było rodzajem niepełnej opieki. Teraz mężczyźni zaczynają doceniać ten niezwykły okres, poznają uroki ojcostwa. Nawet jeśli nie jest to podział obowiązków 1:1 i tak są to zmiany zauważalne. Coraz częściej kobiety w związku stawiają na partnerstwo i szukają mężczyzn gotowych dzielić się obowiązkami. W końcu dziecko ma dwoje rodziców.
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB