Poniedziałek, 25 marca 2019. Imieniny Bolka, Cezaryny, Marioli

Najwyższą cenę zapłacą zwykli ludzie

2015-02-27 16:26:36 (ost. akt: 2015-02-27 14:29:42)

Autor zdjęcia: sxc.hu

— To, co chce dziś zrobić David Cameron jest precedensem, który może mieć bardzo różne skutki — uważa prof. Wawrzyniec Konarski, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

— Zaskoczyły pana słowa Davida Camerona, który zapowiedział, że Wielka Brytania wyśle na Ukrainę swoje wojska, które będą szkoliły tamtejszych żołnierzy?

— I tak, i nie. Będę dość ostry w moim sądzie, ale dla mnie to, co robią dziś Brytyjczycy, jest doskonałym potwierdzeniem reguły "koszula bliższa ciału". Uszło uwadze większości obserwatorów to, że kiedy w przeszłości zaczęły się problemy z Irlandią Północną, ta została oderwana od Irlandii właśnie przez Brytyjczyków. Stało się więc dokładnie tak samo, jak teraz w przypadku Rosji względem Krymu i Donbasu. Imperialne podchody względem sąsiadów są więc niestety bliskie i Rosjanom, i Brytyjczykom. Dlatego jak słyszę taką opinię w ustach premiera Camerona, który najwyraźniej zapomina o grzechach historii, to jestem zdziwiony. Nie mam oczywiście zamiaru bronić Rosji, pokazuję tylko mentalność wielkich mocarstw. Operacja Brytyjczyków jest jednak bardzo niebezpieczna. Boję się, że osobami, którzy zapłacą za to najwyższą cenę, tradycyjnie będą zwykli ludzie. 



— To oznacza zaostrzenie kursu Zachodu względem Rosji? Koniec ze straszeniem sankcjami?

— Tak, ale problem polega na tym, że to zaostrzenie jest prawdopodobnie krótkowzroczne. Zawsze chcę zwrócić uwagę na to, czy dokonuje się pewnej planistyki przenikliwości, czy myśli się o konsekwencjach. Cały dramat polega na tym, że to co się dzieje na Ukrainie, jest konsekwencją nie tylko polityki rosyjskiej, ale też kompletnej bierności, jaką wykazał się świat euroatlantycki w ciągu ostatnich ponad 20 lat wobec Ukrainy i Rosji. To, co chce dziś zrobić David Cameron jest precedensem, który może mieć bardzo różne skutki

.

Naszym atutem jest wiedza o Ukrainie, świadomość tego co nas łączy i co nas skonfliktowało podczas drugiej wojny światowej. Ja na swoim prywatnym poletku robię rzecz bardzo prostą — kształcę ukraińskich studentów. Walczmy więc logistyką oświatową. 




— Wysłanie wojsk może jeszcze bardziej zaognić konflikt. Jest w ogóle dobre wyjście z tej sytuacji?
— W tym momencie każde wyjście jest bardzo trudne. Jeśli przyjmiemy, że założeniem strategicznym Rosji jest — a o tym się już spekuluje — stworzenie sytuacji, w której doszłoby do opanowania całych ziem południowych Ukrainy, to będzie też dążyć do tego, aby połączyć Krym z Donbasem. Tyle tylko, że problem Ukrainy polega na tym, że mamy do czynienia także z pękniętą tożsamością samego narodu ukraińskiego. Niestety Ukraina — w osobach które nią rządzą — nie robi kompletnie nic, aby uzdrowić sytuację u siebie. Chodzi o te chore układy na czele z oligarchami, którzy od zawsze manipulowali praktycznie wszystkimi rządzącymi. Ta sytuacja trwa, nie dzieje się nic, co mogłoby dać zwykłym ludziom nadzieję. Przecież Ukraina nie ma nawet sprawnej armii. Rosja zdaje z tego sobie oczywiście sprawę i to widzi. 



— Wyobraża pan sobie, że kanclerz Angela Merkel zrobi to samo co Cameron?

— Nie wiem co myśli kanclerz Niemiec. Gdybym był jednak jej doradcą, to moim zdaniem — w sensie pewnych historycznych zaszłości — absolutnie przestrzegałbym ją przed tym, ponieważ skala symboliki takiego gestu mogłaby druzgocąco wpłynąć na relacje między tymi krajami. Chodzi oczywiście o drugą wojnę światową. Jestem przekonany, że gdyby linią postępowania Brytyjczyków poszli Niemcy, wówczas propaganda rosyjska podniosłaby wiele argumentów dotyczących chociażby faszyzmu. 



— Co w tym wszystkim może zrobić Polska?
 W środę wieczorem pojawiły się nieoficjalne informacje, że MON też rozważa wysłanie na Ukrainę doradców wojskowych.
— Przede wszystkim powinniśmy kształtować — za pomocą naszej bliskości językowej — elity ukraińskie, które będą rozumieć czym jest nowoczesne państwo, kraj nieskażony korupcją. W żadnym wypadku nie powinniśmy angażować się w działania mające posmak czysto wojskowy, chyba, że doszłoby do sytuacji otwartego konfliktu między Rosją a NATO. Teraz naszym atutem jest jednak wiedza o Ukrainie, świadomość tego co nas łączy i co nas skonfliktowało podczas drugiej wojny światowej. Ja na przykład na swoim prywatnym poletku robię rzecz bardzo prostą — kształcę ukraińskich studentów. Walczmy więc logistyką oświatową. 



Rafał Bieńkowski


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB