środa, 18 września 2019. Imieniny Ireny, Irminy, Stanisława

Nagórki. Zabójca z przypadku?

2015-02-28 19:00:00 (ost. akt: 2015-02-28 19:28:00)
Zabójstwo mężczyzny na wózku poruszyło wielu mieszkańców Nagórek

Zabójstwo mężczyzny na wózku poruszyło wielu mieszkańców Nagórek

Autor zdjęcia: archiwum GO

Miał być seks i picie. A wyszło 15 lat więzienia. Tak wygląda historia Łukasza, który odsiaduje wyrok. Spotkał przypadkowego znajomego, z którym połączyła go zbrodnia. Ich ofiarą był niepełnosprawny mężczyzna na wózku Piotr z olsztyńskich Nagórek.

Przeszłość


Pierwsza żona Łukasza zdradzała go. Umawiała się z przypadkowymi mężczyznami przez portale randkowe. Łukasz zaczął dużo pić, związek się rozpadał. Łukasz płynął razem z nim, zapijał kłopoty. Coraz częściej pijany siadał pod samochodu. Aż w końcu zatrzymała go policja. Jeden wyrok. Drugi wyrok. Pojawiły się problemy ze snem. Od bezsenności blisko jest do załamania nerwowego. Problemy z prawem, z żoną, ze snem skończyły się próbą samobójczą. Potem kolejną. Wyroki się zsumowały, a małżeństwo się rozpadło.

Nieznajomi


Łukasz nie znał Joanny, ani jej męża Piotra, który jeździł na wózku. Wcześniej widział ich tylko raz, gdy pomagał przy przeprowadzce. Wiedział jedynie, że Joanna ma romans z Jackiem. W dniu zabójstwa widział niepełnosprawnego mężczyznę drugi raz w życiu.
Jacek był sąsiadem Joanny. Mieszkali w Olsztynie na Nagórkach. Ona z dziećmi i niepełnosprawnym Piotrem, a on ze swoją rodziną.

Noc


Łukasz tego wieczoru gdzieś na Kościuszki wypił z kolegą z pracy sporo piw i wódkę. Jest co opijać, bo niedługo miało mu się urodzić dziecko, do tego kilka dni wcześniej skończył mu się dozór elektroniczny. Nie musiał już nosić obroży na nodze, wreszcie nie musiał meldować się u kuratora. Mógł spokojnie robić wszystko, na co miał ochotę. Pojutrze miał się zacząć długi weekend. Był poniedziałek, 29 kwietnia 2013 roku. Łukasz pracował w firmie przewozowej. Był rozwiedziony. Spotykał się z nową partnerką. Spodziewają się dziecka. Poród planowany jest na maj. Łukasz tego wieczoru chciał pić, przypominał sobie o przypadkowym znajomym, Jacku...

Zadzwonił do niego. Usłyszał: przyjeżdżaj na Nagórki, jestem u kochanki, będzie wóda i seks. Pojechał. Spotkali się około 21 pod blokiem na Barcza, czekali na Joannę i pili piwo. W śledztwie okazało się, że trwało to około dwóch godzin. W tym czasie w domu małżeństwa trwała kłótnia o to, czy Joanna może wyjść z Łukaszem i Jackiem. Mieli uprawiać seks. Joanna nie ukrywała tego przed mężem, a Piotr nie chciał się na zgodzić, by jego żona uprawiała seks z dwoma innymi mężczyznami. Całej sytuacji przyglądał się mocno pijany Łukasz K.

Zeznania


Łukasz wspomina, że później znaleźli się w mieszkaniu. — Kłótnia była na tyle duża, że któryś z nas zaproponował wezwanie policji. Nie wiem czy ja, czy Jacek. Mieliśmy jechać w trójkę do mnie. Taki był plan. Słabo pamiętam, co się działo w mieszkaniu. W końcu wyszliśmy na zewnątrz. Szliśmy w czwórkę: ja, Jacek, Joanna i Piotr. I padło hasło pobicia. Jacek zjechał z wózkiem na trawę. On nie był tak mocno pijany jak ja, bo nie wypiliśmy na Nagórkach dużo. Pamiętam tylko ogólne zarysy zdarzeń.

P. pobiegł w stronę Piotra, a ja za nim. On już był przy nim. Ja też go uderzyłem raz, może dwa. Któryś z nas powiedział, że Joanna ma stamtąd iść. Ja poszedłem z wózkiem, żeby go odstawić. Z tym wózkiem zeszło mi. Straciłem orientację i się zgubiłem. Kilka razy się przewróciłem. Nie mogłem ich znaleźć. Jak wróciłem, kobiety już nie było. Jacek stał przy mężczyźnie. Powiedział, żeby przenieść go dalej od chodnika.Teren był nierówny, było ciemno. Jak go przenosiliśmy, kilka razy wywróciłem się. Nie wiem, czy ubrania zsunęły się, jak go nieśliśmy, czy sami je zdjęliśmy. Później spaliliśmy rzeczy koło pustostanu. Jak odchodziłem, mężczyzna żył. Nie miałem pojęcia, w jakim jest stanie, to nie pomyślałem o tym, żeby zadzwonić po karetkę. Wróciliśmy do mieszkania. Tam dalej piliśmy. Nie pamiętam, żeby ktoś proponował seks po wszystkim. Nie pamiętam też, o czym oni rozmawiali. Wracałem porannym autobusem. Było jasno i ludzie szli do pracy. Położyłem się spać. Zadzwonił do mnie Jacek i powiedział, że on nie żyje i szuka ich policja. Kazał mi usunąć połączenia i sms-y z komórki. Zrobiłem to. Nie zgłosiłem się na policję, bo nie wierzyłem, że nie żyje. Chciałem jechać do konkubiny, która była w ciąży i leżała w szpitalu. Policja zatrzymała mnie pod domem. Do szpitala już nie dojechałem.

Szok


Zabójstwo Piotra zszokowało mieszkańców Olsztyna. Niepełnosprawny mieszkaniec Nagórek był znany ze względu na swoją działalność na rzecz osób w trudnej sytuacji. W Caritasie, gdzie się udzielał, poznał swoją przyszłą żonę Joannę. Była samotną matką wychowującą dzieci. Znajomość przerodziła się w uczucie. Piotr wziął ślub z Joanną. Zamieszkali razem w jego mieszkaniu z jej piątką dzieci. Był szczęśliwy, że ma rodzinę.

Wyrok


Na pierwsza rozprawę sądową Joanna przyszła w szarej bluzie, ale miała czas, żeby ułożyć włosy. Jacek, starszy o dziesięć lat od kochanki, siwe włosy, założył garnitur. Łukasz siedział w niebieskiej bluzie dresowej. Spotkał się tam z ludźmi, których znał bardzo słabo, a właśnie z nimi zabił Piotra. Cała trójka wydawała się być nieobecna.
W maju 2014 roku zapadł wyrok w sprawie zabójstwa Piotra. Joanna i Jacek dostali dożywocie. Żona zabitego płakała, gdy usłyszała wyrok — najwyższy w polskim prawie. Zgromadzeni na sali ludzie bili brawo. Łukasz K. za zabójstwo dostał 15 lat więzienia. Jego obrońca wnioskował o zmianę czynu z zabójstwa na pobicie, w związku z tym, że nie uczestniczył w planowaniu. Nie wiedział o skomplikowanej sytuacji Piotra, jego żony i Jacka P.

W listopadzie Sąd Apelacyjny zmniejszył karę Joannie G. i Jackowi P. Obydwoje dostali 25 lat pozbawienia wolności. Sędzia argumentował to faktem, że obydwoje nie są zdemoralizowani i nie trzeba ich trwale izolować od społeczeństwa. Łukaszowi nie zmniejszono wyroku. Postanowienie jest prawomocne.

Refleksje


Łukasz odbywa karę w Zakładzie Karnym w Barczewie. Nie zgadza się z kwalifikacją czynu. — To było pobicie. Nie wiedziałem nic o planowanym zabójstwie. Nie znałem sytuacji Piotra i jego żony. Złożyłem odwołanie do ministra sprawiedliwości. Sąd nie uwzględnił tego, że przez pół godziny nie było mnie na miejscu zdarzenia, bo wtedy odstawiałem wózek i nie mogłem wrócić — mówi osadzony. Zażalenie zostało odrzucone.
Kilka dni po zatrzymaniu jego partnerka urodziła dziecko. Mimo wyroku nie rozstali się.

Michał Krawiel
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (12) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. 24lata #1686573 | 178.235.*.* 11 mar 2015 08:03

    Szkoda tego Piotrka,znałam go osobiście....[*]

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Obserwator #1681872 | 31.1.*.* 5 mar 2015 13:33

    Na ludzkie poczynania ma wpływ wiele czynników. Zrozumienie poczynań, a usprawiedliwienie, to 2 różne rzeczy. Nie czytałam całego artykułu, także nie wiem, co sprawiło, ze ten chłopak zabił. Uważam jednak, że istnieje coś takiego jak "matryca moralna", która nie pozwoli do zabicia drugiej osoby. Można działać w afekcie, bez pełnej świadomości popełnianego czynu. Jednak tu trudno mi to dostrzec. Może został poddany jakiejś presji ze strony Jacka i - chyba Joany (o ile dobrze pamiętam jej imię). Łatwo manipulować osobami z niską samooceną. Przyznam, że artykuł jest niebywale rzewny. Brak w nim rzeczowości, nacechowany niebywale emocjonalnie. Uważam, że Piotrek postąpił nierozważnie, biorąc tę dziewczynę do domu. Nic mu wtedy nie powiedziałam, ponieważ uznałam, że to nie moja sprawa i za słabo się znamy, bym mogła sobie pozwolić na taką uwagę. Szukanie miłości na siłę nic nie da, a brak równowagi pomiędzy dawaniem i braniem nie przyniesie dla nikogo nic dobrego. Puenta była szokująca.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Nick #1679685 | 95.222.*.* 2 mar 2015 22:14

    Zdrowa czesc populacji ludzkiej zada w prowadzenia do K:K: "Kary smierci".!!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. sąsiad #1678307 | 94.254.*.* 1 mar 2015 13:27

      Nie róbcie ofiar z morderców! Powinni dostać wszyscy dożywocie. Problemy i alkohol to tylko szukanie usprawiedliwienia.

      Ocena komentarza: warty uwagi (51) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. Renfri #1678269 | 88.156.*.* 1 mar 2015 12:19

        Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Szczególnie na podstawie takich historii Bóg pokazuje nam co to znaczy być miłosiernym. Kto się otworzy na tą prawdę to zrozumie. Bóg jest miłosierny, nędza nasza nie wyczerpie go bo Bóg nie określił liczby przebaczenia. Owszem człowiek ten odpokutuje za swoje czyny ale ZAWSZE ma prawo, SZCZEGÓLNIE on - nędza - do BOŻEGO MIŁOSIERDZIA!!!! Kiedy go tak nienawidzicie za to co zrobił to wyobraźcie sobie że Bóg go kocha TAK SAMO mocno jak was, co wy na to...Bóg jest szalony jeśli chodzi o miłość :))

      Pokaż wszystkie komentarze (12)