Sobota, 21 września 2019. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Bieda piszczy w kasie Pisza. Za ratowanie budżetu zapłaciło kilkaset osób, a to jeszcze nie koniec

2015-03-05 12:00:00 (ost. akt: 2015-03-05 12:26:50)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Życie ponad stan jest przyjemne tylko na początku. Kiedy przychodzi do płacenia rachunków, zaczyna boleć. Przykład balansującego na granicy bankructwa Pisza powinien być surową lekcją ekonomii dla wszystkich.

Od kilku tygodni najczęściej używanym przez Andrzeja Szymborskiego przedmiotem jest kalkulator. Przy jego pomocy próbuje załatać potężną dziurę w budżecie Pisza. A znalezienie brakujących 12 milionów złotych w mieście, którego znakiem rozpoznawczym jest bezrobocie, do łatwych zadań nie należy. Dlatego burmistrz nie unika słowa „bankructwo”.

Inwestycji nie wyrzuci, bo żadnej nie ma
Szymborski przyczyn finansowej zapaści upatruje przede wszystkim w nietrafionych decyzjach inwestycyjnych i życiem ponad stan przez ostatnie kilka lat. — Mimo trudnej sytuacji gminy za 6 mln zł wyremontowano wieżę ciśnień, a za ok. 3-4 mln zł zbudowano ekomarinę na plaży. To nie były niezbędne inwestycje — uważa burmistrz.

Pisza ma 70 mln zł długu. Gdyby chciał go spłacić, musiałby poświęcić na to prawie cały tegoroczny budżet, który wynosi 80 mln zł. Ponad 30 mln zł idzie na oświatę, a kolejne 15 mln zł na pomoc społeczną. Trzeba też spłacać różnego rodzaju zobowiązania, bo niektóre z rozpoczętych inwestycji nie zostały jeszcze rozliczone. Dlatego w Piszu oszczędzają na czym się da.

Na pierwszy ogień poszedł Urząd Miasta. Głowy lecą tam niemal codziennie. Kiedy w grudniu Szymborski wszedł do magistratu, pracowało w nim na różnych formach zatrudnienia 458 osób. Teraz pracuje 170, ale docelowo ma być maksymalnie 70. — Części osób skończyły się umowy, niektórzy otrzymali z kolei dyscyplinarki mimo stałego zatrudnienia. Było także bardzo wielu pracowników, którzy zostali na krótki okres zatrudnieni na prace interwencyjne — mówi burmistrz.

Pytanie, czy może oszczędzić ludzi, a obciąć coś na przykład z inwestycji, wywołuje śmiech. — Dotkliwe cięcia wynikają z tego, że nie możemy wyrzucić z budżetu żadnej inwestycji, bo… takiej nie mamy — mówi Szymborski. — Jeśli jest wydział inwestycyjny, a nie robimy inwestycji, to nie potrzeba tam kilkunastu ludzi. Przecież nie mogę doprowadzić do sytuacji, kiedy jeden urzędnik będzie otwierał drzwi, a drugi je zamykał.

Stanisław, Jan i dwóch Czesławów. Ich, jak twierdzą, dług miasta nie dotyczy. - My, proszę pana, to mamy pieniądze - śmieją się.

Albo się uda, albo komisarz
Wiele osób, które zachowały posady, mocno dostało jednak po kieszeni. Dla przykładu pobory dyrektora muzeum okrojono z 5,6 tys. zł brutto do ok. 4 tys. zł. — Cięcia dotyczą absolutnie wszystkich naszych placówek. Oprócz restrukturyzacji w urzędzie oszczędności wprowadzone są w domu kultury, muzeum, ośrodku sportu, dosłownie wszędzie. Podjąłem jednak decyzję, że nie będę podnosił podatków lokalnych, bo te i tak są bardzo wysokie, co zabija przedsiębiorczość — podkreśla burmistrz.

Szymborski chciał też zlikwidować straż miejską, ale radni się postawili i nie pozwolili.
Dziś Pisz nie jest w stanie funkcjonować bez kredytów, jednak chętnych do ich dawania tak zadłużonej gminie nie ma wielu. To jeszcze bardziej utrudnia zadanie dopięcia budżetu i wyjścia na prostą. A trzeba to zrobić do końca roku. — W innym przypadku wejdzie do urzędu komisarz, co będzie dramatem — mówi Szymborski.

Nie ma komu ręki całować
Mieszkańców długi miasta tak naprawdę guzik obchodzą. Oni potrzebują pracy, która w Piszu jest rarytasem. Według danych z grudnia 2014 r., bezrobocie w mieście wynosiło 29,8 proc. To plasuje Pisz w czubie najgorszych pod tym względem miast w kraju.
Największym żywicielem Pisza jest działająca w przemyśle drzewnym Sklejka zatrudniająca dziś ok. 700 osób. W czasach najlepszego prosperity do pracy maszerowało tam nawet 1300 mieszkańców. Teraz to mrzonka. Niżej jest już tylko ledwo wiążący koniec z końcem drobny biznes. Zakład zatrudniający 300-400 osób władze przyjęłyby z pocałowaniu ręki. Ale nie ma komu jej całować.

W rozmowach na ulicach Pisza mieszkańcy najczęściej — oprócz zżerającego miasto bezrobocia — mówią o znikających młodych ludziach. Spacerując po mieście faktycznie prawie ich nie widać. Jak na ironię przypadkiem przechodziłem ulicą Młodzieżową, ale tam też ani śladu po młodości. Widok ponad 70-letniej pani ociężale prowadzącej starego składaka tylko dopełnia ten przykry obraz.

Wiadomo jednak, gdzie ukryli się młodzi mieszkańcy Pisza. W urzędzie pracy przy ul. Zagłoby. Tam młodzi siedzą po obu stronach komputerów: są zarówno petentami, jak i pracownikami, bo pogardzenie taką fuchą byłoby tu szaleństwem. Na tablicach oferty pracy, staże, szkolenia. Niby sporo tego, ale trudno byłoby wybrać coś sensownego. W gablocie jest też mapa Wielkiej Brytanii. Kierunki do wyboru do koloru: Leeds, Oxford, Southampton, Manchester, Leicester.

Władza lubiła takie balety po wsiach
Na starówce na ławeczce siedzi czterech starszych panów: Stanisław, Jan i dwóch Czesławów. Obrazek prawie żywcem wyciągnięty z serialu „Rancho”, gdzie bohaterowie przesiadywali przed sklepem. Brakuje tylko słynnego mamrota. Ale panowie nie piją.
— Nowy burmistrz mówi, że macie 70 mln zł długu. Sporo — zagaduję.

— My?! A jaki to nasz dług? My, proszę pana, to mamy pieniądze — śmieje się jeden z ławkowiczów.
— Poprzedni burmistrz miał pierwszą kadencję, drugą poprawił i jest po balu. Niech teraz Olsztyn spłaca długi za nas — rozkręca się Czesław. — Tylu urzędników kasę brało za nic. Pieniądze zawsze marnowano. Pamiętam, jak kilka lat temu zorganizowali koncert. Zima, mróz jak cholera, pewnie ze 20 stopni, ale imprezkę zrobili. Przyjechał Grabowski, ten aktor z „Kiepskich”, trzy razy zaśpiewał i pojechał. Poprzednia władza lubiła takie różne balety po wsiach. No i napier... długów.

Wymogom odpowiada, komentarza brak
Regionalna Izba Obrachunkowa w Olsztynie pozytywnie zaopiniowała wprawdzie projekt budżet z listopada 2014 r. (autorem był jeszcze poprzedni burmistrz), ale zastrzeżeń było sporo. RIO wytykało przede wszystkim brak pieniędzy na zarządzanie kryzysowe i błędne upoważnienie burmistrza do zaciągania kredytów i pożyczek oraz emisji papierów wartościowych. Po zmianie warty w urzędzie do planu finansowego wprowadzono jednak dużo zmian, większość związana jest z oszczędnościami. 19 lutego odbyło się posiedzenie kolegium RIO, podczas którego badany był budżet Pisza przyjęty przez radnych 30 stycznia. — Podczas posiedzenia omawialiśmy zgodność budżetu z prawem. Uznaliśmy, że odpowiada wymogom prawa — powiedziała nam Iwona Bendorf-Bundorf, prezes RIO w Olsztynie. Sytuacji stojącego u progu bankructwa Pisza nie komentuje, bo „nie może i nie chce”.

Rafał Bieńkowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (35) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. dobre co #1685229 | 46.182.*.* 9 mar 2015 14:21

    hahaihih dobre takie żony radnych maleckiego i banaha były na przykład na pracach interwencyjnych przez alika zatrudniono, aż 5 lat i jeszcze nagrody dostawały, no bo sie głosy liczyły na wybory tez oprócz zatrudniania swoich z kliki mafijkę taką zatrudniał, obcy się nie dostał do urzedu do roboty a już który nie popieral poglądow alika, alik sie pytał jasno takiego bezrobotnego _ bedziesz na mnie głosował to zatrudnię

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. . #1685072 | 79.187.*.* 9 mar 2015 10:56

    przecież kilkuset to byli bezrobotni, jak wam nie wstyd takie kłamstwa pisać

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Czy aby aż tyle ? #1685001 | 89.231.*.* 9 mar 2015 09:22

    Było 458, jest 170, ma być 70 osób zatrudnionych w magistracie. 458 ? Toż tyle pracuje w dużym mieście wojewódzkim !

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. przedsiebiorca #1684882 | 171.25.*.* 9 mar 2015 06:23

    O nie! juz ja nie bede utrzymywał i robił na 170 gryzipiórków w urzedzie!? szymboraku, zostaw pan góra osiemdziesieciu zostawić i najlepszyh a nie przyjetych przez alika w zamian za poparcie jego, nawet jeden był listonoszem wierzbowiak i bez odpowiedniego wykształcenia go tamten przyjał, uał ale przeciez były koszykarz, pozwalniajać i juz, nie będę rypał dzień i noc na darmozjadów.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. do proroka #1684751 | 5.174.*.* 8 mar 2015 20:35

    Jeszcze raz zajrzałem do wyszukiwarki. RIO w Rucianem nie wytykało żadnych blędów w uchwale budżetowej tylko negatywnie zaopiniowało ją czyli jej nie przyjęło i wezwało Radę między innymi do opracowania programu naprawczego. W Piszu RIO do niczego nie zobowiązywało Rady. To jest zasadnicza różnica. Nie ma również w obiegu internetowym żadnego śladu, że w Piszu został sporządzony jakiś oficjalny dokument pod nazwą program naprawczy. Dlatego zdziwienie wzbudza powoływanie się na jakiś program naprawczy i skala cięć.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (35)