Sobota, 17 listopada 2018. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

Mam talent i co dalej?

2014-12-26 08:22:00 (ost. akt: 2014-12-25 19:04:22)
Uczniowie plastyka opowiadają o swoich marzeniach

Uczniowie plastyka opowiadają o swoich marzeniach

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

— Praca artystów jest wszędzie: w budynkach, obrazach, długopisach. To wszystko trzeba przecież zaprojektować — mówią uczniowie olsztyńskiego plastyka. — Jak potem znaleźć pracę? To proste: trzeba być najlepszym w swoim fachu. Wtedy zawsze się uda — przekonują.

Są młodzi, pełni zapału i chęci do pracy. Większość z nich o zajmowaniu się sztuką marzyła od dziecka. Właśnie dlatego wybrali Państwowe Liceum Plastyczne im. Erica Mendelsohna w Olsztynie. Teraz zastanawiają się, jaka praca czeka ich w przyszłości.

— Mam określony cel: chcę zajmować się ceramiką. I choć jeszcze nie realizuję żadnych zleceń, to wiem, że właśnie w tym kierunku będę się rozwijać — mówi 19-letnia Dominika Dubaniewicz. — Po skończeniu szkoły chcę studiować na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. To tam znajduje się główny i jedyny ośrodek ceramiki w Polsce — wyjaśnia. — Czy po tak wąskiej specjalizacji znajdę pracę? Wiem, że może być trudno. Mimo to, moim celem jest pracować nad warsztatem, bo to, co inni nazywają talentem, to w ogromnej mierze ciężka praca — podkreśla Dominika. — Marzę o tym, żeby mieć własną pracownię przy domu. To taka zwykła wizja spokojnego życia. Trochę jak dla staruszka, ale mi to wystarczy do szczęścia — śmieje się.

Odkąd pamiętam, sztuka była ważna
— Z jednej strony trzeba mieć farta, ale z drugiej — jest szansa ogromnych możliwości pracy. Dlaczego? Rozejrzyjmy się: wszystko, co nas otacza, jest przez kogoś zaprojektowane. Budynki, obrazy, nawet ten długopis, który trzymam w ręce — wylicza 18-letnia Andżelika Tamkun. Sztuka interesuje ją, odkąd pamięta. — Malowanie, tworzenie ceramiki to sprawia mi po prostu przyjemność. Nie wyobrażam sobie życia bez tworzenia — deklaruje.

Czas spędzany w szkole nie jest dla niej niczym uciążliwym. — Bo trzeba przyznać, że spędzamy go tu tak dużo, że w którymś momencie szkoła staje się drugiem domem — śmieje się. — Dziesięć godzin dziennie to standard. Jeśli wychodzimy ze szkoły i wciąż jest jasno, to oznacza, że coś jest nie tak — dodaje.

Może nawet korporacja?
— Początkowo nie miałem zamiaru uczyć się w tym liceum. Właściwie to myślałem o ekonomiku — przyznaje 20-letni Piotr Rabczun. — Ale nauczyciel plastyki z gimnazjum poradził mi, żeby spróbował dostać się do liceum plastycznego. Stwierdziłem, czemu nie? Egzaminy wstępne potraktowałem jako spontaniczną przygodę. Obecnie jestem na czwartym, ostatnim roku — mówi.

Jak wyobraża sobie swoją zawodową przyszłość? — Przede wszystkim studia. Później chciałbym znaleźć pracę w zawodzie, na przykład we wzornictwie przemysłowym. Tak, żeby nie zmarnować tej pracy nad warsztatem i talentu — wyjaśnia — Marzę o sprzedaży własnych prac. Ale nie wykluczam też pracy w korporacji. W końcu trzeba mieć na chleb — twierdzi.

— Także nie myślałam o tym, żeby przyjść koniecznie do tej szkoły. Papiery złożyłam spontanicznie, dzień przed upływem terminu — dodaje 19-letnia Agnieszka Juchniewicz. Z kolei jej koleżanka Marta Buszmak miała zupełnie inne podejście. — Moim celem już od dzieciństwa było, aby uczyć się w plastyku. Teraz chcę skończyć go z jak najwyższymi umiejętnościami, pójść na studia i znaleźć pracę w zawodzie — twierdzi.

Zostaje jeszcze pomoc rodziców
Młodzi artyści zdają sobie sprawę, że z pracą w zawodzie może być niełatwo.— Dlatego już teraz wyrabiam własną markę. Przyjmuję proponowane zlecania, wykorzystuję media społecznościowe — tłumaczy Piotr Rabczun.

— W tym roku razem z koleżanką pomalowałam ściany oddziału dziecięcego szpitalu w Morągu. To doświadczenie, którym możemy się pochwalić — uważa Agnieszka Juchniewicz.
Co jednak zrobić, jeśli doświadczenie i warsztat nie wystarczą, aby znaleźć swoje miejsce na rynku pracy? — Wtedy będziemy liczyć na pomoc rodziców — śmieje się Marta Buszmak. — Głupio byłoby pracować tyle lat, żeby później to wszystko zmarnować na rzecz przygotowywania hamburgerów. Jasne, musimy jakoś zarabiać na życie, ale dlaczego mamy rezygnować z tego, co kochamy robić? — pyta.

— Pieniądze się jakoś znajdą — dorzuca Dominika Dubaniewicz. — Porzucenie wyuczonego zawodu na rzecz pracy, która po prostu dawałaby zarobek, byłoby zmarnowaniem wyrobionych umiejętności i talentu. Równie dobrze moglibyśmy się wtedy w ogóle nie uczyć w plastyku — uważa Andżelika Tamkun. — Marzę o tym, żeby zaistnieć na rynku sztuki. Nie dla pieniędzy czy sławy. Po prostu chciałabym, żeby to co robię, było przez innych doceniane...

— Na szczęście wciąż realizuję się w mojej drugiej pasji, jaką jest gra na pianinie. Wieczorami gram koncerty dla moich sąsiadów. Są tak zachwyceni, że klaszczą szczotkami w podłogę — śmieje się Dominika Dubaniewicz.

To nieustanny konkurs
— Większość ozdób i prezentów zrobiłem sam. Obrazy, figurki, rękodzieło to podarunki, które moi bliscy znajdą pod choinką — wylicza Piotr Rabczun. — Same święta spędzę w gronie rodziny i z dziewczyną i w… szkole, bo w planach mam pracę na kolejnymi projektami. Na szczęście nawet w święta szkoła bywa otwarta dla ludzi takich jak ja — dodaje.

O przyszłość młodych artystów w zawodzie zapytaliśmy także Wojciecha Kmiecia, z wykształcenia technologa ceramiki i nauczyciela w Państwowym Liceum Plastycznym im. Erica Mendelsohna. — Przyszłość młodych w zawodzie to nieustany konkurs: komu się uda. Ale oni doskonale zdają sobie z tego sprawę. Żeby dostać się do liceum, musieli przejść egzaminy, żeby pójść na ASP, także będą musieli się wykazać. Jeśli się dobrze rozwiną w danym kierunku, na pewno nie zostaną pominięci na rynku pracy. Jest sporo absolwentów naszego liceum, którzy odnieśli sukces, ale wiadomo, że wybiją się tylko najlepsi.

Ewelina Zdancewicz
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Profession , job & masonry./czyli wolne zawod #1618463 | 89.228.*.* 27 gru 2014 11:22

    po angielsku/ in English/, to jest proste. Maja profession and job. Mlodzi studiuja i sa profesjonalistami, albo sie uniwerkuja i cale zycie szukaja zajecia.Sa jeszfze wolne zawody tzn Masonry. Ale u nas podobno sa zamkniete.Zreszta wszedzie jest podobnie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. tylko plecki #1618322 | 89.228.*.* 26 gru 2014 22:10

    jak ktos ma z`czego zyc i tatke chocby takiego fundatora, a dziadzia co byl dyrektorem PGR-u np. to robota murowana na 100 %, albo i wiecej. Mozna bedzie budowac duza` kamieni kupe i HD. Cala`reszta , no coz Good Luck, bo moze byc byle jak. Pa.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. jij #1618176 | 46.114.*.* 26 gru 2014 16:22

    Mam nadzieję, że młodzi naprawią w Polsce to co politycy zniszczyli pierw po 1945, a później po 1989 roku. Ta obecna beznadzieja tylko rękach młodych. Nawet ta cenzura, która za chwilę przeczyta te trzy zdania i pewnie ich nie przepuści świadczy o tym w jak beznadziejnym punkcie historii się znaleźliśmy. Czego się boicie?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz