Quantcast

Sobota, 26 września 2020. Imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Jesteśmy mistrzami Europy w... stawaniu na wadze — rozmowa z Dariuszem Michalczewskim

2014-12-25 11:00:00 (ost. akt: 2014-12-25 10:22:54)
W 2009 roku w Olsztynie podczas gali Kobieta Sukcesu Dariusz Michalczewski otrzymał nagrodę Duża Buźka

W 2009 roku w Olsztynie podczas gali Kobieta Sukcesu Dariusz Michalczewski otrzymał nagrodę Duża Buźka

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

— Na mieszanych sztukach walk my się nie znamy, nie wiemy, jaki jest tego poziom, nie mamy porównania. Poza tym show pozasportowy w przypadku tej dyscypliny przewyższa poziom sportowy. To jest kicz — uważa były bokserski mistrz świata Dariusz Michalczewski.

— Spodziewał się pan, że Tomasz Adamek przegra z Arturem Szpilką?
— Nie spodziewałem się. Myślałem, że Adamek wygra zdecydowanie.

— Nie wierzył pan w Szpilkę?
— Przeceniłem Tomka.

— Czy taka walka była potrzebna Adamkowi na koniec kariery?
— Największe ryzyko wziął na siebie Tomek, bo Artur wystąpił w roli młodego wilka, który chce piąć się w górę. Sądziłem, że Tomek jest w lepszej formie i poważnie potraktuje tę walkę, a on nie był przygotowany. Dużo ważył, był wolny. Ta porażka nie odbiera mu jednak tego, co osiągnął na zawodowym ringu. Był przecież mistrzem świata dwóch kategorii wagowych. To już na zawsze zostanie w pamięci kibiców.
Zawodnicy robią show, wyzywają się, prawie się biją, a potem w ringu nic nie pokazują

— A Artur Szpilka może coś osiągnąć w zawodowym boksie?
— Na razie jeszcze nic nie osiągnął. Jego postawa jest nieadekwatna do wyników sportowych, bo za dużo mówi, a już przecież zdążył przegrać dwie walki.

— Jakiej rady by mu pan udzielił?
— Przede wszystkim musi nabrać więcej pokory.

— Rozmawialiśmy kiedyś w Bartoszycach, już po pańskim zakończeniu kariery, zapytany o ewentualny powrót na ring, powiedział pan wtedy, że nie planuje tego, ale to tak naprawdę jest tylko kwestia ceny. Proponowano panu konkretne pieniądze na ring?
— Nie. Powiedziałem to, żeby się ode mnie odczepiono, bo nie miałem planów powrotu. Koniec kariery to koniec kariery.

— W maju ma w końcu dojść do od dawna oczekiwanego pojedynku pomiędzy niepokonanym mistrzem świata WBC i WBA w wadze półśredniej Floydem Mayweatherem Juniorem a byłym mistrzem świata kilku federacji Mannym Pacquiao. O tę walkę zabiegano od kilku lat.
— Poziom boksu dość mocno się obniżył i trzeba coś robić, by go poprawić. Takie walki pobudzają i kibiców, ale i przyszłych zawodników. To jest dobra reklama dla tego sportu.

— Komu będzie pan kibicował?
— Ciężko powiedzieć. Bardzo wierzę w Pacquiao, który boksuje bardziej spektakularnie. Mayweather tak nie walczy, on bardziej psuje dobrą zabawę w ringu. Oczywiście, że jest wielkim mistrzem, ale nie jest tak efektowny. Pacquiao jest dla mnie większym pięściarzem.

— A nie uważa pan, że stawki dla obu bokserów doszły do zbyt astronomicznych kwot? Mówi się o kwotach ponad stu milionów dolarów dla każdego z nich za jedną tylko walkę!
— No i super. To nie jest tak, że obiecuje im się pieniądze, których nie ma. Tu wszystko jest dokładnie skalkulowane.

— Powiedział pan, że boks trochę podupadł. Czy w Polsce nie jest on wypierany przez mieszane sztuki walki (MMA)?
— Jest. Tyle tylko że my nie znamy się na MMA, nie wiemy, jaki jest tego poziom, nie mamy porównania. Poza tym show pozasportowy w przypadku tej dyscypliny przewyższa poziom sportowy. To jest kicz. My jesteśmy mistrzami Europy, a może nawet czołówką światową, w stawaniu na wadze i w konferencjach prasowych. Zawodnicy robią show, wyzywają się, prawie się biją, a potem w ringu nic nie pokazują.

— Który z sukcesów polskich sportowców z mijającego roku zrobił na panu największe wrażenie?
— Na pewno dwa złote medale olimpijskie Kamila Stocha oraz mistrzostwo świata siatkarzy.
Bardzo im kibicowałem, oglądałem mecze.

— Jak dba pan o formę po zakończeniu swojej kariery?
— Robię, co mogę, głównie biegam. Staram się to robić trzy, cztery razy w tygodniu, zależy jak się uda.

— Polacy coraz częściej biegają...
— ...i bardzo mnie to cieszy. Sam mam sieć klubów fitness, a niedawno otworzyłem kolejny. No i sale są zapełnione.

Dariusz Michalczewski
Urodzony 5 maja 1968 roku w Gdańsku. W wieku 20 lat nie powrócił z wyjazdu do RFN. Otrzymał obywatelstwo niemieckie i rozpoczął karierę zawodową. Był mistrzem świata federacji WBO, WBA, IBF w kat. półciężkiej oraz WBO w kat. junior ciężkiej. Na zawodowym ringu stoczył 50 walk — wygrał 48 z nich (40 przed czasem), 2 przegrał.

Rozmawiał Grzegorz Kwakszys

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB