Piątek, 21 września 2018. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Rozmowa z córką Urszuli Dudziak: Mama mi śpiewała „Wlazł kotek na płotek…”

2014-12-13 20:00:00 (ost. akt: 2014-12-13 18:43:36)

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Mika Urbaniak, córka Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka, 1 grudnia wydała swoją trzecią autorską płytę pt. „Once in a Lifetime”. Artystka gościła w Olsztynie nagrywając koncert dla radia.

- Na okładce pani nowej płyty widzimy panią w futerku z ułożonymi w fale włosami. Nie jest pani taka na co dzień.
- Taką fryzurę trudno utrzymać. Cały pomysł na tę płytę, muzykę, łącznie z teledyskiem jej towarzyszącym, to są lata trzydzieste, staraliśmy się trzymać tej koncepcji.

- Nie kusiło pani, żeby w roli damy z lat trzydziestych wystąpić jako Michelle, tak pani ma przecież na imię.
- Nikt od dawna nie mówi na mnie Michelle, to jest dziś obce imię dla mnie. Mam je w paszporcie, ale od lat wszyscy mówią na mnie Mika.

Tak naprawdę moje miejsce jest i wszędzie i nigdzie. Myślę, że jestem obywatelem świata. Różne kraje, różne miejsca, różne kultury, to zawsze wzbogaca.
- Mika Urbaniak, jak przystoi zbuntowanej dziewczynie, zaczynała od rapu. Występując jakieś dziesięć lat temu w towarzystwie ojca, Michała Urbaniaka, w amfiteatrze pod olsztyńskim zamkiem, rapowała pani. Dziś coraz częściej sięga do soulu, swingu, stylu lat trzydziestych właśnie.
- To jest część mnie samej. Na tej muzyce się wychowałam, słuchałam w domu Elli Fitzgerald i Raya Charlesa, ale miałam też płyty z rapem, kochałam te dwa muzyczne światy. Bardzo zależy mi, żeby je łączyć, żeby na jednej płycie pokazać swoje muzyczne gusty.

- W teledysku promującym płytę „Once in a Lifteime” oddaje pani z kolei honor gwiazdom starych filmów. Jako gangster z wąsikiem w jednej ze scenek, jest pani bardzo podobna do ojca…, który w latach sześćdziesiątych też miał podobny wąsik.
- Słyszałam to już od paru osób. Jestem podobna do matki, ale z tym wąsikiem szczególnie podobna do ojca.

- Jak się podobała pani rola Michała Urbaniaka w filmie „Mój rower”?
- Film jest piękny, bardzo wzruszający, mój tata wykonał bardzo dobrą robotę. Bardzo mi się to podobało. Też bym kiedyś chciała się tak pobawić, zagrać w filmie.

- Ale dla swoich córek Michał Urbaniak był chyba bardziej wyrozumiały niż bohater filmu. Nie zabrałby wam przecież rowerka gdybyście wywróciły się podczas pierwszej jazdy, wspierał was.
- W filmie jest trochę podobny do siebie, ale na pewno był bardziej tolerancyjny, nie zostawiłby nas.

- W swoich biografiach zarówno Michał Urbaniak („Ja, Urbanator”) jak i Urszula Dudziak („Wyśpiewam wam wszystko”) podkreślają, że mimo wszystkiego, co się wydarzyło między nimi, udało się obojgu zachować dobry kontakt z dziećmi, panią i pani starszą siostrą Kasią.
- Jest miłość między nami i chęć, żeby wszystko się dobrze układało. Rodzice, rozchodząc się wiele lat temu, tak postanowili i udało się. To od nich wyszło, to przede wszystkim ich zasługa.

- Chociaż to właśnie przy okazji rozejścia z Michałem Urbaniakiem Urszula Dudziak napisała utwór pod wymownym tytułem „What About Me?” („A co ze mną?”). Na wydaną przed dwoma tygodniami swoją płytę wybrała pani inny utwór mamy „Pójdę wszędzie z Tobą”.
- Bardzo chciałam choć jeden utwór zaśpiewać po polsku. Ten jest bardzo uroczy, łatwo wpada w ucho. Pomyślałam, że będzie fajnie jak go zaśpiewam z mamą w duecie.

- W swojej biografii Urszula Dudziak napisała, że zarówno pani siostra, jak i pani pierwsze w życiu słowa, choć w Nowym Jorku, powiedziały po polsku, a jak było z piosenkami?
- Swoich pierwszych słów pamiętać nie mogę, ale piosenki pamiętam. Na pewno „Wlazł kotek na płotek” mama mi śpiewała.

- Urszula Dudziak ma status legendy, w jakim kierunku będzie szła Mika Urbaniak?
- Zobaczymy. Jakbym wiedziała, jakie płyty będę do końca życia nagrywać nie byłoby to ciekawe. Nie byłoby też przygodą, jaką jest dla mnie rozwój muzyczny.

- Ale to pani trzyma ster w ręku? Jest pani współautorką większości utworów ma płycie, nie tylko muzyki, ale i słów.
- Razem z Victorem Davisem, który jest także producentem płyty. Pomysł jednak wyszedł ode mnie. Od wielu lat chciałam nagrać taką płytę.

- To podejście też ma pani z domu. Pani rodzice znają setki muzycznych standardów, ale na płytach przez nich firmowanych są przede wszystkim autorskie utwory. Pani też chce być artystą pełną gębą, nie tylko odtwórcą.
- Niekoniecznie. Na przykład Celine Dion jest wielką artystką, a przecież nic dla siebie nie pisze. Każdy ma swoje mocne i słabe strony. Wąskie szufladkowanie, pytanie, kto jest prawdziwym artystą, a kto nie, przypomina szukanie dziury w całym. Trzeba robić jak najlepiej to, co się umie. Nie każdy artysta estradowy musi grać na instrumencie, komponować, a do tego jeszcze pisać sobie samemu teksty.

- Pani jednak gra, śpiewa i komponuje.
- Tak jest.

- Mika Urbaniak jest przykładem kogoś, na kim dzisiejszej Polsce szczególnie zależy. Powracającej do kraju osoby, która wychowała się i wykształciła na Zachodzie. Jak, po kilkunastu już latach pobytu w Polsce, znajduje się pani w tej roli?
- Wiele razy byłam o to pytana i muszę powiedzieć, że jak w Nowym Jorku czuję się Europejką, tak tutaj coraz bardziej uważam się za mieszkankę Nowego Jorku. Tam mieszka moja siostra, mam gdzie jechać, chociaż akurat w ostatnich latach częściej jeżdżę do Londynu. Mieszkałam też na Martynice. To może dziwnie zabrzmi, ale tak naprawdę moje miejsce jest i wszędzie i nigdzie. Myślę, że jestem obywatelem świata. Różne kraje, różne miejsca, różne kultury, to zawsze wzbogaca.

- Ale i męczy. Całe życie w podróży. Nowy Jork, Londyn, Warszawa. Wiem, że jako dziecko, nawet po tym jak rodzice już się rozeszli, Boże Narodzenie wszyscy spędzaliście w Szwecji, z rodzinami brata i siostry Urszuli Dudziak i dziadkami, ich rodzicami.
- Mam z tego bardzo dobre wspomnienia. Jakoś się uchowałam. Są pewnie jakieś skutki uboczne wychowania się akurat w takiej rodzinie. Ale artystyczne życie generalnie nie jest proste. Mnie podróże nie męczą. Chciałabym jeszcze więcej podróżować, zajść ze swoją muzyką jak najdalej, śpiewać dla ludzi w Europie i na całym świecie.

- Przez rodziców, dziś już jako artystka pracująca na własny rachunek, miała i ma pani kontakt z wieloma sławnymi ludźmi, od Jerzego Kosińskiego i Wojciecha Fibaka, Quincy Jonesa, żeby wrócić do muzycznej branży.
- Widzę w nich przede wszystkim osoby, które robiły i robią coś, co kochają. To jest dla mnie bardzo ważna inspiracja.

Rozmawiał Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB