Sobota, 2 lipca 2016. Imieniny Kariny, Serafiny, Urbana

Swój cel wyborczy osiągnęły tylko partie

2014-11-17 15:00:29 (ost. akt: 2014-11-17 14:42:41)

Autor zdjęcia: archiwum własne

— Ludzie nie będą się angażować w politykę, w której widzą wciąż te same twarze — o frekwencji w wyborach samorządowych mówi dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego

.

— Wydaje się, że frekwencja w niedzielnych wyborach będzie zbliżona do tej sprzed czterech lat.
— Albo będzie jeszcze niższa. Zobaczymy.

— Dlaczego, co drugi z nas znowu został w domu?

— U jednych to wynika z przekonania, którego starają się nawet nie uzasadniać, że nic nie da się zmienić. A u drugich jest to postępowanie do głębi racjonalne. Nie chodzą i nie będą chodzić na wybory, bo nie ma kadencyjności stanowisk wójtów, burmistrzów i prezydentów, bo kandydaci prowadzili żenująco słabo kampanię. I absolutnie się nie dziwię, że ta frekwencja jest niska.


— Dlaczego?

— Bo jedną z podstawowych kwestii w marketingu politycznym jest udzielenie wyborcy odpowiedzi na pytanie, dlaczego ma pójść do wyborów. A myślę, że na to nie padła odpowiedz. Nikt nie poruszał takiej kwestii choćby, jak zadłużenie miast, a za to epatowano tym, jak bardzo te miasta się rozwinęły. I nikt nie mówił już, że rozwinęły się na kredyt. Inna kwestia to wspomniana sprawa kadencyjności. Kwesta ta wręcz była marginalizowana, traktowana jako coś co nigdy się nie ziści, bo musiałyby się na to zgodzić same partie polityczne, które same upolityczniły samorząd.

— Stąd apatia wyborcy?

— Tak, nie ma co się temu dziwić.


— A smucić się, że nie ma jednak cudu na urną?
 
— Nie ma co się też smucić, zresztą to zależy kto ma się tu smucić. Bo pewnie duże partie polityczne będą zadowolone z wyniku, bo na pewno przyciągnęły do urn swój twardy elektorat. Tego jestem pewien. I partie polityczne, które zdominowały samorząd osiągnęły swój cel. Podobnie jak prezydenci miast, którzy wprawdzie deklarowali się jako bezpartyjni, ale stały za nimi komitety partyjne. Myślę, że oni będą mogli być zadowoleni z wyniku, bo gdyby poszli do urn ci niezadowoleni to by ich przegłosowali, pozbawili stołka. Tak więc to zależy kto ma się martwić frekwencją. Z punktu widzenia społeczeństwa obywatelskiego, powinna powstać jakaś oddolna inicjatywa, która będzie forsowała projekt kadencyjności w samorządach, choć przyznam, że nie bardzo wierzę, że zrodzi się taka inicjatywa, ale komentując tę niską frekwencję niech to będzie pobożne życzenie.


Rozmowę przeprowadził: Andrzej Mielnicki
Przeczytałeś tylko 46% artykułu. Chcesz przeczytać całość?
Mam już konto Piano

Pozostała część artykułu dostępna jest dla abonentów Piano.
Pełen dostęp do tego i 44 innych serwisów internetowych w pakiecie Piano już od 9,90 zł tygodniowo.


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Dostęp do Reportera, ciekawych wywiadów, obszernych reportaży oraz 40 innych czołowych portali w Polsce. Dołącz do czytelników ceniących dobrą informacje. Zarejestruj się w PIANO już teraz KLIKNIJ TUTAJ

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB