Sobota, 20 października 2018. Imieniny Ireny, Kleopatry, Witalisa

Rzeź, jakiej świat nie widział

2014-08-16 13:14:00 (ost. akt: 2014-08-16 13:14:57)

Autor zdjęcia: Archwium prywatne

Ali Ghafour w Polsce i w Olsztynie mieszka więcej niż pół wieku. Ale nadal jest Kurdem i niesłychane okrucieństwa, jakie od kilku tygodni dzieją się nie tak daleko jego rodzinnych stron nie dają mu spać.

Nocami siedzi w internecie i na bieżąco śledzi sytuację w Bagdadzie, Irbilu i Mosulu, który w czerwcu zajęli dżihadyści z radykalnego ugrupowania Islamskie Państwo Iraku i Lewantu. 


Amerykanie bombardują armię
Daisz-al islam, na którym się opierają, nie uznaje niczego poza sobą. Świat dopiero w ostatnich dniach zauważył, że w północnym Iraku dzieją się rzeczy nie do pomyślenia w XXI wieku. Amerykanie, Francuzi, nawet Turcja pomagają uciekinierom. Amerykańskie samoloty zaczęły bombardować walczącą pod czarnymi sztandarami armię islamistów, do których nawet Al-Kaida woli się nie przyznawać.


— Dla nich się liczą się tylko Bóg, prorok Mahomet, a jak nie, to śmierć. Na terenach, które zajmują, dają ludziom trzy wyjścia. Albo przyjmiesz nasze wyznanie, chodzi jednak nie tylko o religię, ale ktoś, kto się na to zdecyduje, musi pozostawić rodzinę i przystąpić do wojska daiszu. Można się też wykupić, ale to daisz ocenia za ile; ile kto jest wart, jaki ma majątek, ile domów, samochodów. Trzecie wyjście to ucieczka — możesz sobie iść, ale wszystko musisz zostawić. W jednej koszuli, pieszo, nawet jeśli masz dziesięć samochodów, możesz iść gdzie chcesz — opowiada Ali Ghafour. 


Był w rodzinnym Kurdystanie w ubiegłym roku, uczestnicząc w obchodach 25-rocznicy użycia przez Saddama Husajna broni chemicznej przeciwko ludności kurdyjskiej w Halabdży. W ciągu kilku sekund zginęło tam 5 tysięcy osób, a drugie tyle zostało na całe życie kalekami. Saddam został w 2006 roku powieszony, lecz w Iraku ciągle nie ma spokoju. Kurdowie, mieszkający w Turcji, Syrii, Iraku i Iranie, największy naród bez własnego państwa, praktyczną niezależność uzyskali w Iraku już prawie dwadzieścia lat temu. Dziś wszystko to znów stanęło pod znakiem zapytania. Ali Gahfour ma w Sulejmani, półtoramilionowym mieście w irackim Kurdystanie, brata i siostrę, oraz liczną rodzinę.

Młotkami rozbili tysiącletnie rzeźby

— Czekamy, mówią, niby to się dzieje daleko, ale wszystko kiedyś było daleko — jeszcze wczoraj Ali Gahfour rozmawiał ze swoim starszym bratem Jamali. W rejonach, gdzie toczy się "święta wojna" ma wielu przyjaciół i znajomych, także w PKK z Kurdystanu tureckiego, siedzącego w więzieniu Abdullaha (Apo) Ocalana, którzy zeszli z gór, żeby przeciwstawić się dżihadystom, gdy ci w czerwcu zajęli Mosul.


— To jest nie tylko drugie co do wielkości miasto w Iraku, to jest kolebka cywilizacji, assyryjska Niniwa. Swoje rządy zaczęli tam od rżnięcia chrześcijan, których mieszkało tam pół miliona. Kto nie uciekł, czekała go śmierć. Rabunki i gwałty były na porządku dziennym. Chorych, dzieci rżnęli od razu, nie byli im potrzebni. Kościoły wysadzili w powietrze. Niby wyznają islam, a istniejący od tysiąca lat w Mosulu meczet na grobie, czczonego także przez muzułmanów proroka Jonasza, też wysadzili w powietrze.

Młotkami rozbijają liczące sobie tysiące lat rzeźby z czasów assyryjskich, gorzej niż kiedyś talibowie w Afganistanie — opowiada Ali Ghafour, pokazując także zdjęcia przedstawiające trwającą od kilkunastu dni tragedię jazydów. Ludność irackiej mniejszości religijnej, nie będącej ani muzułmanami, ani chrześcijanami, ani Żydami, dla daiszu jest wyznawcami szatana. Gdy dowiedzieli się o zbliżaniu czarnej armii, uciekli na górę Sindżar. 200 tysięcy osób przebywa tam w tak strasznych warunkach, że Amerykanie w końcu zdecydowali się wysłać im pomoc żywnościową. Helikoptery w ostatnich dniach zabrały chorych i dzieci, ale i tak exodus kosztował już setki ofiar.

Od trzech lat krwawa wojna 

W górach jazydzi są jednak względnie bezpieczni. Na dole rządzi dżihad. Islamskie Państwo Iraku i Lewantu wylęgło się z resztek Al-Kaidy i radykałów, którzy spotkali się w Syrii, gdzie od trzech lat trwa krwawa wojna domowa. W Iraku znaleźli wielu chętnych.

Rozwiązana po upadku Saddama Husjana armia, służby specjalnie, około miliona członków rządzącej przez lata partii Baas — niezadowolonych z wprowadzonych przez Amerykanów nowych porządków nie trzeba było szukać. Układ polityczny Iraku, że prezydent jest Kurdem, przewodniczący parlamentu, sunnitą, a premier szyitą zaczął się chwiać pod wpływem dyktatorskich zapędów rządzącego dwie kadencje Nuri al-Malikiego.

30 kwietnia 2014 w Iraku odbyły się wybory, lecz mający dyktatorskie zapędy premier nie chce oddać władzy. A iracka armia, która — Ali Ghafour uważa, że szykowana przeciw Kurdom — na wieść zbliżających się do Mosulu islamskich bojownikach, po prostu uciekła. 


— Daisz to początkowo było 1500 bandytów. Różnych radykałów z Syrii, Iraku, ale także Algierii, Tunezji, Maroka, także Pakistanu i Afganistanu, a nawet Europejczycy, którzy przeszli na islam. Dziś trudno ich nawet zliczyć. Najgorsze, że w Mosulu w ich ręce wpadł najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, który przez lata Amerykanie przekazywali armii irackiej.

Przykro mi mówić, ale kurdyjska armia też uciekała przed daiszem. Nie da się walczyć z czołgami używając tylko kałasznikowa — mówi Ali Ghafour pokładając całą nadzieję w partyzantach kurdyjskiej PKK. I reakcji świata. 


— W planach Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu jest opanowanie Iraku i Syrii. A potem pójdą dalej na południe, do samej Mekki. Po drodze spalą jednak pół Bliskiego Wschodu — to jest powód, dla którego, mieszkający w Olsztynie, Kurd bije na alarm. 
Polaków z wiadomych względów bardziej interesuje to, co się teraz dzieje na wschodzie Ukrainy, ale Mosul, Kirkuk nie są wcale o wiele dalej.
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentowanie wyłączone

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Tak juz to jest dawno opisane #1462438 | 78.30.*.* 16 sie 2014 14:26

    Ksiega apokalipsy.Wojny na tle religijnym ,katastrofy i kleski zywiolowe.Poczatek to konflikt na bliskim wschodzie.Patrz Syria.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz