Czwartek, 26 maja 2016. Imieniny Eweliny, Jana, Pawła

Piłkarze z Warmii i Mazur wśród najlepszych zawodników

2014-06-15 16:01:47 (ost. akt: 2014-07-02 09:53:10)
Mecz Niemcy - Dania (4:2) Od lewej: Kuzorra, Szepan, Tibulski

Mecz Niemcy - Dania (4:2) Od lewej: Kuzorra, Szepan, Tibulski

W najlepszej drużynie przedwojennych Niemiec Schalke 04 Gelsenkirchen grali dwaj piłkarze z mazurskimi nazwiskami. Urodzili się w Zagłębiu Ruhry, ale ich rodzice pochodzili z Warmii i Mazur, skąd wyjechali do Niemiec, szukać pracy. — Matka Kuzorry nie znała nawet niemieckiego, ojciec ledwie umiał sklecić kilka zdań po niemiecku, a syn się wybił na gwiazdę niemieckiej piłki — mówi regionalista Sławomir Ambroziak. Obaj piłkarze do dziś są wymieniani w zestawieniu jedenastu niemieckich piłkarzy wszech czasów.

Na rozpoczętym w czwartek mundialu w Brazylii reprezentacji Polski nie ma, prędko nie zanosi się, aby na imprezę tego kalibru pojechał też piłkarz z naszego regionu. Ale nie znaczy to, że Warmia i Mazury nie mają wielkich piłkarskich tradycji. Chociaż dziś zostają nam już tylko zniszczone fotografie i wspomnienia, warto się zastanowić, jak to się stało, że o sile niemieckiej piłki stanowili przed wojną Warmiacy i Mazurzy. 



Śnieżnobiałe koszule reprezentacji

Pochodząca z Zagłębia Ruhry drużyna Schalke 04 Gelsenkirchen ma na swoim koncie siedem mistrzostw Niemiec, ale aż sześć zdobyła w latach 30. i 40. Dwiema największymi gwiazdami drużyny z Westfalii byli pochodzący z Warmii napastnicy Fritz Szepan i Ernst Kuzorra. Byli gwiazdami, ale ich blask nie miał postaci milionów euro, jakie dziś zarabiają najlepsi piłkarze globu. Wystarczy powiedzieć, że wspomnianemu Szepanowi klub płacił kieszonkowe w postaci 10 marek za każdy mecz oraz trening (chociaż ówczesne przepisy pozwalały jedynie na 5 marek). Jak czytamy w "Roczniku Mazurskim" (wydanie z 2010 r.) "piłka nożna miała bowiem być sportem amatorskim i nie dopuszczano możliwości utrzymywania się z gry". Pierwszy tytuł mistrzowski Schalke zdobyło 24 czerwca 1934 r., kiedy na Stadionie Pocztowym w Berlinie zmierzyło się z najlepszą niemiecką drużyną przełomu lat 20. i 30. 1. FC Nurnberg. Mecz miał dramatyczny przebieg, bo zaledwie na 5 minut przed końcowym gwizdkiem 1:0 prowadziła drużyna z Norymbergi. Gole Szepana i Kuzorry w samej końcówce sprawiły, że tytuł pojechał jednak do Gelsenkirchen. 



Kolejne lata to już dominacja drużyny, w której szeregach grało wielu piłkarzy o polsko brzmiących nazwiskach. Z badań przeprowadzonych przez naukowców z uniwersytetu w Essen wynika, że aż 32 zawodników występujących w klubie w latach 1920-1940 pochodziło z mazurskiej ziemi, kilku z nich nawet tu się urodziło. Wszystko to sprawiło, że Niemcy z pogardą nazywali wówczas Schalke "klubem Polaczków". Wraz z rosnącą liczbą trofeów w klubowej gablocie, rósł więc spór o pochodzenie najlepszych piłkarzy. W czerwcu 1934 r. na łamach "Przeglądu Sportowego" ukazał się nawet artykuł korespondenta gazety pt. "Mistrzostwo Niemiec w rękach Polaków! Tryumf piłkarzy Schalke 04, drużyny naszych polskich rodaków". Głównie dlatego w wielu regionach klub był ignorowany. Sprawa stała się na tyle gorąca, że klub zdecydował się nawet na wydanie oświadczenia w którym podano, że najlepsi piłkarze urodzili się już na terenie Niemiec. 



Dlatego też wielu z nich grało dla tamtejszej reprezentacji. Jej kapitanem był nawet Fritz Szepan, który wyprowadzał drużynę narodową podczas meczów mistrzostw świata rozgrywanych w 1934 r. we Włoszech. Szepan grał we wszystkich meczach mundialu, podczas którego Niemcy zdobyli brązowy medal (łącznie zagrał w kadrze 34 mecze). Chichotem historii było to, że zagrał nawet jeden mecz przeciwko... Polsce. Towarzyskie spotkanie rozegrano w 1934 r., (5:2 dla Niemców). Jego szwagier Ernst Kuzorra wystąpił w białej koszulce 12 razy. Obaj jednak na miano legend zapracowali przede wszystkim grają w barwach Schalke. 



Gody będą liche, bo fabryki stoją ciche
Na przełomie XIX i XX w. w kopalniach w niemal całym Zagłębiu Ruhry zaczęło brakować rąk do roboty, dlatego kopalnie wysyłały swoich przedstawicieli, aby werbowały robotników m.in. na Warmii. Z takiej propozycji skorzystało bardzo wiele osób. "Szacuje się, że tylko w latach 1895-1900 Mazury straciły z tego powodu ponad 10 proc. ludności, w tym powiat szczycieński 16,9 proc. Liczbę ludności mazurskiej w Zagłębiu Ruhry w 1908 r. określa się na 120-130 tys. osób, natomiast w 1914 r. na 180 tys.". W taki oto sposób rodzice słynnych piłkarzy trafili nad Ren. — W Niemczech jest to sprawa powszechnie wiadoma, bo o tym dużo się mówiło, natomiast nie kojarzy się tam raczej, że piłkarze pochodzili z Warmii — mówi Sławomir Ambroziak, regionalista, który jak sam przyznaje jest kibicem, ale bardziej Mazur niż piłki. 

— Jednak nawet jak Melchior Wańkowicz pisał w swojej powieści reportażowej "Na tropach Smętka", praktycznie jedna trzecia mieszkańców Mazur wyjechała za chlebem do Niemiec. Decydujące były więc warunki materialne. Historią naszych piłkarzy zainteresowałem się ok. 2001 r., najwięcej informacji znalazłem jednak w źródłach niemieckich. Powoli wszystko kompletowałem i zebrałem w 2010 r. w "Roczniku Mazurskim"

Rodzice Ernsta Kuzorry pochodzili z terenu dzisiejszego powiatu ostródzkiego. Ojciec Fritza Szepana urodził się z kolei w lutym 1870 r. we wsi Nowe Borowe, a matka w Brajnikach (obie miejscowości leżą w powiecie szczycieńskim). Ich syn, podobnie jak Kuzorra, na świat przyszedł jednak już w Gelsenkirchen, w 1907 r. Czy ktoś z dzisiejszych mieszkańców pamięta chociażby z opowieści rodzinę Szepanów? 



Najpierw dzwonię do Urzędu Gminy w Jedwabnie pytając, czy w ich wsiach żyje jeszcze ktokolwiek pamiętający, nawet z opowieści, tamte czasy. Wójt Krzysztof Otulakowski historię zna doskonale, ale rozkłada ręce. — Będzie ciężko. Niektóre wsie liczą po kilkanaście osób, z czego kilka i tak wyjechało za granicę — mówi dodając, że jest wprawdzie kibicem, ale na pewno nie Schalke. — Trzymam kciuki za Zryw Jedwabno. 



W urzędzie podpowiadają, żeby skontaktować się jednak z mieszkańcami Małszewa. Wieś leży nad Jeziorem Małszewskim, niecałe 10 kilometrów od Jedwabna. W jednym z domów od 1949 r. mieszka Maria Rosińska. — Kiedyś nasza wieś nazywała się Malshöfen. Moja rodzina była na tych terenach jeszcze przed wojną. Pamiętam, jak ojciec opowiadał, że ludzie wyjeżdżali do kopalni do pracy. Ale ponoć przed wojną i tam, w Niemczech, zrobiło się krucho z robotą. Nawet taki wiersz po mazursku pewien facet ułożył: "Gody będą liche, bo fabryki stoją ciche, na ulicach dziady grają, dziady w oknach i słuchają, żal ich o miły Boże, nic dziad dziadu dać nie może". Tata jednak nie zdecydował się na wyjazd, prowadził gospodarstwo i żył tu do śmierci — opowiada "Gazecie Olsztyńskiej".



Z Hitlerem i nazistami w tle

Naturalnie, bardzo wielu piłkarzy także z Zagłębia Ruhry było wcielanych do niemieckiej armii w czasie drugiej wojny światowej, przez co byli kojarzeni z nazistami. Co ciekawe, po pokonaniu Francji w Paryżu utworzono nawet drużynę składającą się z piłkarzy walczących w Wehrmachcie. Podczas wojny wielu piłkarzy Schalke jednak zginęło. "Największą gwiazdą wśród poległych był Adolf "Ala" Urban, którego rodzice pochodzili z powiatu olsztyńskiego". Zmarł od rany głowy i postrzału w płuca. Kuzorra i Szepan mieli więcej szczęścia, służbę wojskową odbywali w jednostkach obrony przeciwlotniczej w Essen, niedaleko swoich domów, dlatego zdołali przeżyć wojnę. Grając bowiem w piłkę byli idolami społeczeństwa, zgodnie z nazistowską ideologią wzorami nadludzi.



Wojna jednak przeorała w Niemczech także życie sportowe. "Wraz z 1945 rokiem zakończyła się era sukcesów Schalke. Tuż po wojnie złożona z części dawnych graczy, między innymi Szepana, Kuzorry, Tibulskiego, Klodta drużyna Schalke rozgrywała tak zwane kartoflane mecze. W zamian za szpek, jajka czy ziemniaki piłkarze jeździli po wsiach i rozgrywali pokazowe mecze". 

Po wojnie pochodzący z Warmii i Mazur zawodnicy nie odeszli jednak od piłki. Fritz Szepan w połowie lat 50. był trenerem piłkarzy Rot-Weiss Essen i zdobył z nimi nawet mistrzostwo kraju. W latach 60. przez pewien czas zasiadał również w fotelu prezesa swojego ukochanego Schalke. Zmarł w grudniu 1974 r. Powodem śmierci były powikłania, do których doszło po przebytej operacji nerek. Jego szwagier Kuzorra zmarł w styczniu 1990 r., zaledwie kilka miesięcy przed tym, jak reprezentacja Niemiec pod wodzą Franza Beckenbauera sięgnęła podczas mundialu we Włoszech po tytuł mistrzów świata.



Mają swoje ulice
Dziś Schalke to inny klub, na upragnione mistrzostwo czeka bardzo długo. Od 2001 r. drużyna występuje na mającym łatkę najnowocześniejszego stadionu świata Veltins Arena (kiedyś Arena AufSchalke). Sąsiednie ulice nazwano "Ernst-Kuzorra-Weg" i "Fritz-Szepan-Weg".



Historia Warmii i Mazur w Gazecie
Opowieścią Edwarda Cyfusa w ubiegłym tygodniu zaczęliśmy nasz cykl historyczny o Warmii i Mazurach. Co tydzień w piątek w Gazecie będziemy publikować opowieści o losach Warmiaków i Mazurów. Za tydzień — historia opowiedziana przez ostatniego operatora kinowego w Olsztynie.
Drodzy Czytelnicy, jeśli chcecie opisać swoje losy lub opowiedzieć o nich naszemu dziennikarzowi, czekamy na kontakt: internet@gazetolsztynska.pl, tel. 89 539 75 90.

Dostęp do Reportera, ciekawych wywiadów, obszernych reportaży oraz 40 innych czołowych portali w Polsce. Dołącz do czytelników ceniących dobrą informacje. Zarejestruj się w PIANO już teraz KLIKNIJ TUTAJ

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. richtig do “rig“ #1443267 | 87.159.*.* 20 lip 2014 17:04

    Nareszcie kros wytlumaczyl czesc z historii tzw.prus wschodnich.Ale Hallo dla zainteresowanych tematem,oczywiscie sa przeciwnicy,ale trudno PECh!!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. rig #1431612 | 83.9.*.* 4 lip 2014 10:22

    Nie "pochodzili z Warmii i Mazur", ale z Prus Wschodnich - prowincji Rzeszy i nie "wyjechali do Niemiec", bo poruszali się cały czas po terenie jednego kraju!!! Poza tym, to że ktoś w południowych Prusach Wschodnich słabo mówił po niemiecku nie znaczy od razu, że był Polakiem albo że mówił po polsku. Polacy nie rozumieją śląskiego a mazurski czy warmiński były dla nich jeszcze bardziej niezrozumiałe.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Czytelnik #1431013 | 95.40.*.* 3 lip 2014 15:20

    Zeby więcej było takich artykułów na tej stronie, to chętniej by się tu zaglądało, a tak to Piano i Piano... kogo na to stać?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Dziadek #1420367 | 83.24.*.* 18 cze 2014 06:16

    Gmina Jedwabno leżała i leży na Mazurach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz