Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Cugowski: Nie będę walczył z Dodą

2014-05-11 08:00:00 (ost. akt: 2014-05-11 08:34:57)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

— Nie będę robił żadnych ruchów tylko po to, aby wylansować piosenkę plażową. To byłoby komiczne — Krzysztof Cugowski mówi o tym, co planuje po ostatnim koncercie Budki Suflera.

— Rozmawiamy w dniu, kiedy maturzyści zdają obowiązkowy egzamin z matematyki. Mnóstwo młodych ludzi boi się tego przedmiotu. A pan jest wielkim orędownikiem tego, aby matematyka na maturze pozostała jako obowiązkowa.
— Jestem orędownikiem, ale matematyka zawsze była moją piętą achillesową i byłem nogą z przedmiotów ścisłych. Z kolei moja żona jest w tym świetna. Uważam, że bez matury z matematyki doprowadzimy do wtórnego analfabetyzmu. A to byłoby fatalne.

— Podobno w tym roku był to szczególnie trudny egzamin.
— No wie pani... Mnie jest to trudno oceniać. Gdyby ktoś mnie poprosił, abym skomentował te zadania, to mógłbym je najwyżej obejrzeć, a nie skomentować (śmiech). Matematyka już na początku szkoły powszechnej była dla mnie nie do przejścia. Nie umiem, byłem słaby. Byłem po prostu typowym humanistą.

— Pana synowie też są humanistami?
— Dwaj starsi synowie (Piotr i Wojciech z zespołu Bracia - red.) zdolności odziedziczyli po mnie. Miewali korepetycje z matematyki. Z kolei najmłodszy syn (Krzysztof - red.) jest bardzo dobry z przedmiotów ścisłych. To oczywiście zdolności po mamie, nie po mnie.

— Co do tego, po kim pana starsi synowie mają zdolności muzyczne, nie ma wątpliwości. Najmłodszy też przejawia takie zainteresowania?
— Tak, ale on dopiero skończy szesnaście lat. Gra bardzo dobrze, interesuje się muzyką. Ma braci, którzy robią to zawodowo, więc mu pomagają. Ale mama pilnuje także tej ścisłej strony umysłu syna. I bardzo dobrze. Czy będzie muzykiem? Za wcześnie o tym mówić. W domu jest taka atmosfera, że występy estradowe nie są niczym sensacyjnym, więc i on w to wsiąkł.

— A kiedy pan uświadomił sobie, że podoba się panu życie z muzyki?
— Do dzisiaj nie jestem pewny, że to była dobra droga życiowa (śmiech). W moim przypadku było to po prostu niewidoczne przejście od hobby. Nagle okazało się, że jest to mój zawód i z tego żyję. Zresztą, to do dzisiaj moja pasja. Jestem słuchaczem muzyki, ale także zbieraczem.

— Winyle czy CD?
— Płyty winylowe mam oczywiście w dużych ilościach. Kolekcjonuję je od lat. Dla mnie do dzisiaj winylowa płyta jest podstawą. I cieszę się, że przeżywa renesans. Płyta CD nie ma do winylu porównania jeśli chodzi o dźwięk. Ale w związku z tym, że teraz na jakości nikomu nie zależy, to winyl jest interesujący głównie dla kolekcjonerów. Ale takie mamy czasy i moim zdaniem nie ma co się temu przeciwstawiać. Telefon jak ma dwa lata to już trzeba go w zasadzie wyrzucić. Tak jest ze wszystkim. Gdyby było inaczej, to ten, kto wytwarza dobra materialne, poszedłby z torbami. Produkuje się więc szajs i tyle. Nie ma co z tym walczyć. Jak ktoś zaczyna się kłaść w poprzek głównego nurtu, to ten nurt go zniesie.

— Drugą żonę poznał pan w Stanach Zjednoczonych. Jaką zastaliście Polskę kiedy tu przyjechaliście razem?
— Żona to umysł ścisły. Skończyła Szkołę Główną Planowania i Statystyki w Warszawie i studia w Stanach. Wtedy myślała, że w Polsce te studia okażą się bezwartościowe: księgowość i wycena nieruchomości. W 1994 roku nikt tu jeszcze nie słyszał o czymś podobnym. Ale trzy lata wystarczyły i coś się zaczęło w tej dziedzinie ruszać. Żona przytomnie w to wskoczyła i teraz wycenia nieruchomości i jest do tego biegłym sądowym. Między innymi banki korzystają z jej pracy. Ale przykład mojej żony to przypadek jednostkowy, bo u nas coś, co sprawdza się gdzieś indziej, rzadko udaje się przyswoić do polskiej codzienności.

— Kto zarabia więcej, żona czy pan?
— No, niestety, nie żona. Ale bardzo bym sobie tego życzył. W tym roku, kiedy skończę pracę z Budką Suflera, moje zarobki będą oczywiście mniejsze. Tylko że zamierzam nadal pracować, chociaż nie z takim natężeniem jak do tej pory.

— Jaka jest prawda o tym, że Budka Suflera przestaje grać? Często powodem jest konflikt między muzykami właśnie o pieniądze.
— Nie, to nie nasz przypadek. Chcemy odpocząć, przecież my jesteśmy już starszymi ludźmi. To, co było fajne w wieku 20, 30 czy 50 lat, nie jest już fajne dla 60-latka. Do tej decyzji skłoniło nas też kilka innych powodów, ale to fizyczne zmęczenie było jednym z poważniejszych. To był nasz wspólny pomysł, od kilku już lat się nasilał i obyło się bez kłótni. Pomyśleliśmy, że 40-lecie Budki Suflera będzie dobrą klamrą naszej działalności i nadal tak uważamy. Ludzie mi mówią: no jak to, jesteście przecież w pełni sił. I to się zgadza. I chcę, żeby tak nas zapamiętano.

— Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść.
— No właśnie. To z piosenki Perfectu i pasuje do naszej sytuacji.

— A pani Zdzisława Sośnicka podjęła zupełnie inna decyzję niż wy: właśnie postanowiła wrócić na scenę.
— Każdy odpowiada za siebie. Sam uważam, że pani Sośnicka we właściwym momencie podjęła decyzję o zakończeniu kariery. To fajne zajęcie, ale dla młodych. Wyjść na scenę i zaśpiewać to najłatwiejsze w tym fachu. Ale te dojazdy, hotele... Drogi są we fragmentach. Przez chwilę jedzie się pięknie, a tu nagle zaraz, ograniczenia, korki, dziury. Przez to wszystko człowiek jest tak zdenerwowany, że naprawdę wielu rzeczy się odechciewa.

— Ale jak będzie specjalna okazja, to Budka wyjdzie, zagra i zaśpiewa?
— Jasne, że tak. Każdy z nas będzie coś robił indywidualnie. Ja też mam swoje plany muzyczne. Do tej pory czasowo nie byłem w stanie ich zrealizować. Te plany czekały na odpowiedni moment i taki moment nadchodzi. Na pewno nie będę robił żadnych ruchów tylko po to, aby wylansować piosenkę plażową i walczyć o słuchacza z Dodą. To byłoby komiczne. Są inne, ciekawe, mało zagospodarowane rejony muzyki. I pomalutku będę sobie to wszystko wdrażał w życie.

— Płyta solowa?
— Płyta? A czy jest sens w dzisiejszych czasach nagrywać płytę?

— Po ostatnim koncercie z Budką Suflera Krzysztof Cugowski będzie więc spędzał czas na spaniu, nicnierobieniu czy na wakacjach?
— O tak, nic nie robić. Będziemy mieli ciężki rok, bo teraz koncertów gramy dwa razy tyle co w roku ubiegłym. A na później mam wiele rzeczy do zrobienia, których wcześniej zrobić nie mogłem. Przyszły rok wszystko pokaże. Tak to już jest, niestety, że nigdy nie ma tak, żeby się wszystko toczyło, jak sobie wymarzymy. Jak się coś zaczęło to się musi skończyć.

— "Nic nie może przecież wiecznie trwać" jak śpiewała Anna Jantar.
— I to są prawdziwe słowa. Budka Suflera to już zamknięty obszar. My w Polsce osiągnęliśmy wszystko co można było osiągnąć. Moglibyśmy nagrać jeszcze jedną płytę, chociaż ponad 20 już ich nagraliśmy. Mnie zawsze przyświecała myśl, że każde działanie musi być perspektywiczne, powinno do czegoś prowadzić. A my już zaszliśmy na sam szczyt.

Ma 64 lata. Ukończył Państwową Szkołę Muzyczną w Lublinie. W 1969 roku założył zespół Budka Suflera, w którym jest wokalistą. W 1972 roku połączył siły z Romualdem Lipko z zespołu Zrzeszenie Cnót Wszelakich. Zespół nadal występował pod nazwą Budka Suflera. W 1976 roku opuścił Budkę Suflera na osiem lat. W tym czasie pracował z zespołami Spisek i Cross. Do Budki Suflera powrócił w roku 1984. W drugiej połowie lat 80. koncertował z zespołem i pracował fizycznie w USA.
W 1992 roku Budka Suflera wróciła do kraju na nagranie płyty "Cisza", która przyniosła formacji sukces artystyczny i komercyjny wystarczający do podjęcia decyzji o powrocie na stałe na polski rynek muzyczny. W połowie lat 90. Cugowski rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną Małgorzatą i ożenił się z poznaną w Stanach Zjednoczonych Joanną.

Największy sukces w karierze Cugowskiego przyniosła płyta "Nic nie boli, tak jak życie", której sprzedaż przekroczyła milion egzemplarzy. Dzięki temu zespół w listopadzie 1999 wystąpił w sali Carnegie Hall w Nowym Jorku.

W 2001 wydał solową płytę z coverami polskich i zagranicznych standardów rockowych. W 2007 wystąpił jako gość specjalny w programie "Jak oni śpiewają"?, gdzie w duecie z Nataszą Urbańską zaśpiewał przebój "Jest taki samotny dom".

W 2005 roku w wyborach parlamentarnych uzyskał mandat senatora VI kadencji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w okręgu lubelskim. W przedterminowych wyborach parlamentarnych w 2007 nie ubiegał się o reelekcję.

Ojciec Piotra i Wojciecha (członków zespołu Bracia) z małżeństwa z Małgorzatą oraz Krzysztofa z drugiego małżeństwa z Joanną.

21 stycznia 2014 roku na profilu facebookowym grupy pojawiła się informacja, że z końcem roku "Budka Suflera" zakończy swoją działalność.
Źródło: Wikipedia
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB