środa, 14 listopada 2018. Imieniny Emila, Laury, Rogera

"Olsztyn. Miasto szans czy bez szans?"

2014-05-04 15:56:45 (ost. akt: 2014-05-04 14:59:11)
— Młodzi ludzie nie boją się niczego, godzą się na zatrudnienie na próbę, staże

— Młodzi ludzie nie boją się niczego, godzą się na zatrudnienie na próbę, staże

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

— Salowa mówi swojej córce: "Jeśli nie chcesz tak tyrać jak ja, skończ studia". Tymczasem każda praca, także ta fizyczna, jest potrzebna, każda może dawać satysfakcję — mówi Alfred Czesla. Z doktorem socjologii, byłym pracownikiem Wojewódzkiego Urzędu Pracy, rozmawiamy w naszym cyklu "Olsztyn. Miasto szans czy bez szans?"

— Czy Olsztyn dla młodego człowieka to dobre miejsce na zrobienie kariery zawodowej, życiowej?
— Olsztyn jest dużym miastem, ośrodkiem administracji, która daje wiele miejsc pracy, po kilkaset w urzędzie marszałkowskim i wojewódzkim, z uniwersytetem i kilkoma uczelniami prywatnymi kształcącymi tysiące młodych ludzi, z rozwijającym się handlem i usługami, które też potrzebują wielu pracowników. Największym zakładem jest Michelin, który od tylu lat daje pracę nie tylko mieszkańcom Olsztyna, ale ciągle przyciąga do naszego miasta setki osób ze wsi i małych miasteczek. Dla nich już sama taka przeprowadzka do stolicy województwa jest awansem i zawodowym sukcesem.
Chociaż, żeby radykalnie zmniejszyło się bezrobocie, na które cierpi region, przydałyby się trzy, podobnej wielkości fabryki, w Olsztynie.

— Wymienione przez pana atuty znamy. Jak przekuć je na indywidualny sukces konkretnego absolwenta szkoły średniej, czy wyższej? Z lat przepracowanych w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Olsztynie wie pan, że właśnie absolwenci na starcie mają najtrudniej.
— To prawda. Co z tego, że coraz więcej osób kończy studia, skoro potem nie znajdują pracy zgodnej z wykształceniem? Znam przypadki, że ludzie wolą się nie przyznawać do dyplomu, bo gdy absolwent uczelni dostanie na przykład pracę "na kasie" w sklepie, do niczego mu on nie jest potrzebny, a pracodawcy nawet przeszkadza. Tu wiele zależy od kształtu naszego rynku pracy. Państwo dopłaca pracodawcom, finansuje szkolenia zawodowe bezrobotnych, a ja wolałbym, żeby wydatki szły przede wszystkich na tworzenie nowych miejsc pracy. Ze stosowanych metod myślę, że najbardziej sprawdziły się dopłaty na rozpoczęcie własnej działalności.

— Co musi zrobić młody człowiek, jak się zaprezentować, żeby dopasować się do warunków rynku pracy w Olsztynie i województwie?
— Samo wysyłanie CV na pewno nie wystarczy. Potrzebna jest indywidualna inicjatywa i rzetelna informacja o kwalifikacjach, jakie ma dany kandydat. Ten wymóg rzetelności dotyczy także ofert pracodawców. Młodzi ludzie nie boją się niczego, godzą się na zatrudnienie na próbę, staże. Tymczasem często nawet nie są informowani, że propozycja dotyczy pracy tylko na umowę o dzieło, czy w innych "śmieciowych" warunkach. W takiej sytuacji wielu młodych ludzi woli wyjechać do pracy za granicę.

— W ciągu ostatnich lat wyraźnie wzrosła w Polsce, także w Olsztynie liczba studentów, w konsekwencji procent osób z wyższym wykształceniem. Pan inżynier, czy pani magister mają większą konkurencję niż jeszcze pokolenie temu.
— Na pewno. Wyobraźmy sobie, że co roku sto osób kończy w Olsztynie ekonomię. Ilu z nich może znaleźć pracę i gdzie? W handlu, bankach, instytucjach typu ZUS, czy innych urzędach.

— Najlepsi powinni sobie poradzić.
— Tak powinno być, ale nasz rynek pracy, niestety, ciągle nie ma ustalonych uczciwych reguł gry. Także dlatego, że o tym, kto dostanie dobrą pracę, oprócz obiektywnych warunków kandydata decyduje wiele czynników subiektywnych: rodzina, znajomi, przyjaciele.

— Można się zastanawiać, czy czasami nie jest to ważniejsze niż wyższe wykształcenie.
— Mamy do czynienia z pewną dewaluacją wykształcenia. Mam czasem wrażenie, że nasze uczelnie poszły na ilość, finansowane są przecież zależnie od liczby studentów. Trzeba to przyjąć, każdy ma przecież demokratyczne prawo, żeby studiować. Niż demograficzny trochę to dziś weryfikuje, zwłaszcza prywatne uczelnie na tym cierpią. Szkolnictwo nie nadąża jednak za zmieniającym się rynkiem pracy, nie uczy młodych ludzi, jak się do niego dopasować. Z drugiej strony mamy też do czynienia z fałszywą dumą osób, które nie chcą podejmować pracy poniżej zdobytego statusu, chcą być docenione przez sam fakt zdobycia dyplomu. To nie jest tylko polski problem, także Niemiec i w ogóle całej Europy. Młodzież generalnie nie garnie się dziś do szkół zawodowych, izby rzemieślnicze skarżą się na brak kandydatów. A prawdziwych fachowców potrzeba coraz bardziej.

— Co zrobić, żeby potem uniknąć rozczarowań?
— Do tego potrzebne jest spójne działanie wszystkich: polityków, którzy mają największy wpływ na rynek pracy, władz oświatowych, które układają programy nauczania, także rodziców, którzy czasem za bardzo chcą decydować o swoich rzeczach. Salowa mówi swojej córce: "Jeśli nie chcesz tak tyrać jak ja, skończ studia". Tokarz to samo mówi do syna. Tymczasem każda praca, także ta fizyczna jest potrzebna i dobra, każda może dawać satysfakcję. Nie wszyscy muszą być socjologami, nie każdy ma nawet do tego predyspozycję. Wolałbym też, żeby rodzice nie decydowali za dzieci, żeby nie wymagali od nich realizacji swoich niespełnionych ambicji, żeby młodzież wcześniej się usamodzielniała. Ja miałem 18 lat, kiedy z domu dziecka poszedłem w świat i na dobre mi to wyszło. Znam 40-latków, którzy nadal mieszkają ze swoimi rodzicami. A są też osoby, które niemal genetycznie zagrożone są bezrobociem. To specyfika środowiska postpegeerowskiego, prawdziwy problem naszego regionu.

— Pan w Olsztynie znalazł pracę na całe życie.
— Na pewno to jest dobre miejsce do życia, zwłaszcza teraz. Znajomi Niemcy mówią, że takiej zieleni, jak wiosną na Warmii i Mazurach, nie ma nigdzie. Bardzo chciałbym, żeby nasz region był też dobrym miejscem do pracy.

Stanisław Brzozowski


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (40) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ROBERT #2268424 | 94.254.*.* 18 cze 2017 17:50

    OLSZTYN TO PATOLOGIA SPOLECZNA I OGULNY BURDEL NA KOLKACH

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ROBERT #2268422 | 94.254.*.* 18 cze 2017 17:45

    PUKI JEST GRZYMOWICZ W OLSZTYNIE DALEJ BEDZIE KURESTWO SPOLECZNE

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ROBERT #2268420 | 94.254.*.* 18 cze 2017 17:42

    JAK MASZ SZFAGRA TOI PRACE ZNAJDZIESZ W LEWAKOWIE

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. ROBERT #2268419 | 94.254.*.* 18 cze 2017 17:41

    PROPAGADNA OLSZTYN TO MIASTO LEWAKOW I PATOLOGI

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. syn_janiny_dziąsło #1389773 | 83.19.*.* 6 maj 2014 14:28

    WIECIE JAK MALEJE BEZROBOCIE ????? WIELU BEZROBOTNYCH Z ZASIŁKIEM I BEZ ZASIŁKU TRACI STATUS BEZROBOTNEGO ......

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (40)