Poniedziałek, 26 sierpnia 2019. Imieniny Ireneusza, Konstantego, Marii

Polacy mają głowę do kosmosu

2014-04-20 10:50:00 (ost. akt: 2014-04-25 20:28:14)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

— Sentinel-1 był tworzony ponad 6 lat. Więc na początku jego budowania nie było mnie jeszcze w firmie. Ale w ciągu trzech lat przejąłem wszystkie projekty dotyczące następnej generacji satelitów — mówi Grzegorz Adamiuk, pochodzący z Olsztyna menedżer i inżynier w firmie Airbus Defence and Space.

— Zajmuje się pan kosmosem, ale ja chciałam zacząć od tenisa ziemnego. Młody tenisista Jerzy Janowicz na głośnej u nas konferencji prasowej powiedział między innymi, że Polska to beznadziejny kraj, z którego wszyscy wyjeżdżają, bo tu się nic nie da zrobić. Podziela pan tę opinię?
— Co prawda od 11 lat mieszkam za granicą i tam urządziłem swoje życie, ale z mojej perspektywy Polska absolutnie nie jest beznadziejnym krajem. Jest wspaniałym krajem. Zawsze podkreślam, że jestem Polakiem i mówię to z dumą. Próbuję, kiedy tylko mam okazję, umacniać pozytywny obraz Polski w Europie. Rozumiem, że są problemy, że ludzie mogą być sfrustrowani, ale z taką skrajna opinią, że Polska jest niedobrym krajem dla młodych ludzi, nie mogę się zgodzić, Mam wielu znajomych, jeszcze z czasów studenckich lub szkolnych, którzy w Polsce żyją, są zadowoleni i bardzo dobrze im się powodzi.

— Ale pan w Polsce nie mieszka... Jak pan trafił do Airbus Defence and Space? To wielka firma, która zajmuje się technologiami satelitarnymi i współpracuje m.in. z ESA (European Space Agency), czyli Europejską Agencją Kosmiczną.

— Po maturze, którą zdałem w II LO w Olsztynie, studiowałem na Politechnice Gdańskiej na kierunku elektronika i telekomunikacja. I już w czasie studiów skorzystałem z wymiany studenckiej między Politechniką Gdańską a Uniwersytetem Technicznym w Karlsruhe, co umożliwiało zrobienie podwójnego dyplomu. Przez 4 semestry studiowałem w Gdańsku, a od piątego semestru zacząłem studia w Karlsruhe. Tam spędziłem trzy lata. Po zakończeniu nauki miałem podwójny dyplom.

— Rozumiem, że uczył się pan i zdawał egzaminy po niemiecku.
— Nie tylko po niemiecku, ale i po angielsku. Niemieckiego uczyłem się już w podstawówce, gdzie miałem bardzo dobrą nauczycielkę. W liceum też uczyłem się niemieckiego, chodziłem również na dodatkowe kursy. Mimo wszystko to nie wystarczało, żeby bez żadnych problemów zacząć studia. Ale szybko nadrobiłem braki. Podczas studiów w Karlsruhe miałem półroczną praktykę w Norymberdze w firmie Bell Laboratories — dziale badawczym firmy Lucent. A gdy skończyłem studia, zaproponowano mi, żebym został w instytucie jako pracownik naukowy i w Karlsruhe spędziłem w sumie 8 lat. Po doktoracie szukałem pracy w przemyśle i z ofert, jakie miałem do dyspozycji, wybrałem tę, która najbardziej mnie interesowała, czyli Airbus Defence and Space.

— Pana firma dostarcza urządzenia wykorzystywane przez Europejską Agencje Kosmiczną w programie Copernicus, który ma być realizowany do co najmniej 2019 roku. 3 kwietnia agencja wysłała w kosmos satelitę Sentinel -1 A. Co to za program i co mają robić te satelity? Jeżeli to nie tajemnica.

— Nie, to nie jest tajemnica, bo ESA to organizacja cywilna, więc o jej projektach można rozmawiać. Zacznę od programu Copernicus. Przez długie lata nazywał się Global Monitoring for Environment and Security. Zainicjowała go Unia Europejska razem z ESA, by dzięki technikom satelitarnym lepiej zrozumieć, jak działa nasza planeta, jak zmienia się klimat, jak człowiek zmienia środowisko i jak wpływają one na jego życie. W tym celu w programie Copernicus stworzono pięć urządzeń kosmicznych. Są to satelity nazywane Sentinel, czyli strażnik, ponumerowane od jednego do pięciu. Każdy z nich ma trochę inne zadanie i wykorzystuje trochę inne technologie. Aby maksymalnie wykorzystać zgromadzone dane dla poprawy jakości życia, będą one udostępniane nieodpłatnie i mogą być wykorzystywane w rożnych celach jak np. planowanie przestrzenne, utrzymanie infrastruktury, zarządzanie kryzysowe, poprawa efektywności rolnictwa itd. 

— Przeczyłam, że Sentinele to radary, które z kosmosu mają monitorować atmosferę, oceany i lądy i ostrzegać o zbliżających się katastrofach. To prawda?
— Zgadza się. Satelitą radarowym jest właśnie Sentinel -1. Sentinel -2 bazuje na optyce. Zaletą radarów jest to, że nie są zależne od pogody. Czy są chmury, czy pada deszcz satelita radarowy widzi, co się dzieje, a satelita optyczny nie. Nie potrzebują też słońca jako źródła światła. Satelity radarowe mogą monitorować Ziemię też w nocy i dostarczają nam informacji o poruszaniu się czy topnienie lodowców, powodziach, plamach ropy na oceanie.

— Jaki jest pana osobisty wkład w satelitę Sentinel -1?
— Niewielki. W naszej branży niemal każdy satelita jest prototypem i w odróżnieniu od branży telefonii komórkowej czy samochodowej nie ma u nas praktycznie seryjnej produkcji. Potrzeba więc lat, aby każdy z naszych produktów opuścił centrum integracyjne. Sentinel -1 był tworzony ponad 6 lat. Więc na początku jego budowania nie było mnie jeszcze w firmie. Ale w ciągu trzech lat przejąłem wszystkie projekty dotyczące następnej generacji satelitów.

— Czy pan jest projektantem?
— To zależy od projektu. Przy projekcie dużym, jak Sentinel -1, pracuje cały zespół ekspertów. Ich prace koordynują menedżerowie. Ja jestem jednocześnie menedżerem i inżynierem systemowym. Piszę specyfikację, projektuję, kontroluję kontrahentów i urządzenia dostarczane przez podwykonawców.

— Jest pan tam figurą po prostu!
— W tym aspekcie, owszem.

— Czy my tutaj, w Polsce, jesteśmy w stanie wymyślać i budować tak skomplikowane i supernowoczesne urządzenia?
— W Polsce dużo się dzieje. Jeżdżę na różne konferencje i widzę, że polski wkład w rozwój nauki jest coraz większy. Od 2012 roku Polska jest członkiem pełnoprawnym Europejskiej Agencji Kosmicznej i udziela się w niej niemałym budżetem, większym niż np. Dania czy Finlandia. Te pieniądze wracają do Polski w postaci zleceń na projekty, które stymulują rozwój gospodarki w kraju. Czytałem też, że jest projekt ustawy o założeniu Polskiej Agencji Kosmicznej. Moja firma inwestuje w Polsce, bo od kilku lat prowadzi spółkę joint venture z Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie o nazwie Astri Polska. Jednym z jej celów jest tworzenie, udostępnianie i promowanie technologii satelitarnych w Polsce oraz aktywne rozszerzanie własnych, czyli polskich, kompetencji w tym zakresie.

— Sądząc po panu, to Polacy — i tu użyję kolokwialnego, ale obrazowego określenia — mają łeb do nowoczesnych technologii i kosmosu.
— Na pewno. Nie mogę siebie oceniać, ale od kolegów słyszę, że Polacy są bardzo sprytni, mają żyłkę do rozwiązywania problemów i dobrze się z nimi pracuje. Poznałem wielu Polaków, którzy tu przyjeżdżają i robią kariery. Przypomnę, że pierwsze dwa satelity zbudowane w Polsce zostały już wysłane w przestrzeń kosmiczną. Należą one do kategorii tzw. CubeSat, czyli minisatelit. Pierwszym polskim sztucznym satelitą jest PW-Sat, zbudowany w znacznej części przez studentów z koła naukowego Politechniki Warszawskiej. Następny polski satelita to Lem z większej konstelacji satelitarnej Brite. Drugi polski satelita z serii Brite — Heweliusz — zostanie wystrzelony jeszcze w tym roku. Z naukowego punktu widzenia niesamowicie interesująca jest również sonda kosmiczna Rosetta z lądownikiem Philae. Ta sonda została przygotowana na zlecenie ESA pod kierownictwem moich kolegów z Airbus Defence and Space w Immenstaad, a za budowę jednego z urządzeń sondy odpowiadali polscy inżynierowie z Centrum Badan Kosmicznych PAN. Rosetta została wystrzelona w 2004 roku i do tej pory przelatywała w okolicach Marsa i wielokrotnie w pobliżu Ziemi, by nabrać energii niezbędnej, żeby dolecieć poza pas asteroidów. Satelita ten pozostawał w otchłani kosmosu w "śnie zimowym" przez ponad 30 miesięcy. "Obudził" się w styczniu tego roku. Pamiętam, że w momencie otrzymania sygnału o przebudzeniu byłem akurat w samochodzie i lokalna stacja radiowa w związku z tym wydarzeniem przerwała audycję. Satelita ten przygotowuje się aktualnie do spotkania z kometą. Nastąpi to w sierpniu. Po zbadaniu komety przez sondę Rosetta zostanie wypuszczony na nią lądownik Philae, który zbada jej skład i właściwości fizyczne. Będzie to pierwsze w historii ludzkości lądowanie sondy na jądrze komety. Jak już wspomniałem, jedno z urządzeń lądownika Philae zostało przygotowane przez polskich inżynierów z CBK PAN.

— Rzeczywiście imponujące, ale wróćmy na ziemię. Mieszka pan  w pięknym miejscu — nad Jeziorem Bodeńskim. Jak pan tam się czuje?
— Bardzo dobrze. Podoba mi się okolica, bo jestem tu blisko natury. Może też dlatego mi się podoba, bo jestem olsztyniakiem, wychowałem się wśród jezior i lasów, więc tutaj czuję się trochę jak w domu. Ja i żona mówimy, że do domu jedziemy dopiero wtedy, kiedy jedziemy do Polski.

— Co jest takiego w Polsce, czego nie ma tam?
— Może przewrotnie to zabrzmi w kontekście mojej wcześniejszej odpowiedzi, ale brakuje mi trochę natury.

— Nad tym wielkim jeziorem?!
— Tak. Okolica jest co prawda piękna, ale jak się spaceruje nad jeziorem, to wszędzie jest cywilizacja, wszędzie są ścieżki i parkingi. A na Warmii wystarczy wyjechać za miasto, zejść z drogi i poczuć się w dziczy. Można przejść 20 kilometrów i nie znaleźć żadnej miejscowości. Tutaj jest to trudne do zrealizowania.

— Za czym pan tęskni? Za polskim jedzeniem?
— Akurat nie, bo żona jest Polką i gotujemy po polsku. Ale mam wrażenie, że w Polsce ludzie są bardziej otwarci. Tutaj jest łatwiej nawiązać pierwszy kontakt, ale taki głębszy to jednak łatwiej w Polsce.

— Ciepło pan o Polsce mówi.
— Zawsze!

— Jaki jest teraz wizerunek Polski w Niemczech? W niemieckim jest takie pogardliwe określenie: Polnische Wirtschaft.
— W 2003 roku, kiedy przyjechałem do Niemiec, krótko przed wstąpieniem Polski do Unii, ludzie byli zainteresowani Polską, ale z pewnym dystansem. Teraz, szczególnie po ostatnim kryzysie, kiedy Polska była „zieloną wyspą” nabrali respektu. Coraz więcej osób pyta mnie o przewodniki po Polsce. Myślą o wyjeździe na urlop do naszego kraju. Zawsze podkreślam, że jestem Polakiem. Tu o Koperniku — a program Copernicus nazwany jest rzecz jasna na cześć Mikołaja Kopernika — mówią i piszą, że jest genialnym europejskim astronomem. A ja zawsze, gdy jest okazja, precyzuję, że jest to astronom z Polski, który mieszkał i pracował m.in. w Olsztynie.

Ewa Mazgal

Grzegorz Adamiuk urodził się 1982 w roku w Olsztynie. Absolwent Szkoły Podstawowej nr 22 i II LO. Studiował na Politechnice Gdańskiej i na Uniwersytecie Technicznym w Karlsruhe. W 2010 roku obronił doktorat z inżynierii elektronicznej w Karlsruhe Institute of Technology z najwyższymi ocenami. Od 2011 roku pracuje w Immenstaad nad Jeziorem Bodeńskim w Niemczech w Airbus Defence and Space należącej do koncernu Airbus Group. Kieruje, na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), projektami mającymi na celu rozwój technologii dla przyszłej generacji sensorów radarowych bazujących na technice satelitarnej. Ich celem jest następca satelity Sentinel -1 z europejskiego programu obserwacji Ziemii — Copernicus. Adamiuk jest autorem lub współautorem 4 książek, 10 artykułów w renomowanych, międzynarodowych czasopismach naukowych oraz ponad 50 publikacji konferencyjnych. Jest laureatem wielu nagród za pracę naukową. Jest żonaty, ma 2,5-letniego syna.



Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Paweł #1389013 | 79.191.*.* 5 maj 2014 13:39

    Po co ta cenzura?Skoro tak dobrze jest?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Paul #1389009 | 79.191.*.* 5 maj 2014 13:33

    Ciekawe czemu nie w Polsyfie się realizuje jak miliony innych co uciekli z tego "dobrobytu" ? Bajkopisarstwo i propaganda.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Polacy mają głowę do kosmosu! #1379867 | 89.228.*.* 21 kwi 2014 13:42

    Mają łeb nie z tej Ziemi.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. ja #1379717 | 31.61.*.* 21 kwi 2014 08:11

    Gratuluje, jednak szkoda, ze Niemcy Cie zabrali...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Giorgi #1379431 | 79.191.*.* 20 kwi 2014 16:21

    Całe Twoje szczęście ze nie studiowales na UWM

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (6)