Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Mali chłopcy biją żaby, duzi chłopcy biją księżniczki

2014-03-02 15:34:19 (ost. akt: 2014-03-02 14:39:51)

— Dzisiaj kobiety są obecne w każdej chyba dziedzinie życia i gospodarki. Uważam, że mężczyźni są leniwi, a kobiety chcą iść dalej, rozwijać się, osiągać coraz więcej. Za kilka lat parytet, nie tylko na listach wyborczych, będzie czymś naturalnym — mówi Kazik Walijewski, policjant i feminista, założyciel grupy pod nazwą Mężczyźni Przeciw Przemocy Wobec Kobiet.

— Panie Kaziku, jest pan fenomenalny!
— Ja?! Dlaczego?

— Bo jest pan policjantem, który zajmuje się społecznie przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet, i jest pan feministą.

— Jestem. To przecież normalne.

— Nie wiem, czy takie normalne. A do tego wszystkiego działa pan w Suwałkach. To fajne miasto, ale jednak nieduże.
— To prawda i przyznam, że lepiej czuję się w Warszawie.

— Skąd panu przyszedł do głowy ten feminizm? Przyznam, że mnie policjant kojarzy się raczej z twardym facetem patrzącym na kobiety z pobłażliwością.

— Gnieździło mi się to w głowie od dawna. Prowadziłem wspólnie z kolegą forum Niebieskiej Linii, ale przeciwdziałanie przemocy ze względu na płeć chodziło za mną od wielu lat. Założyłem więc grupę pod nazwą Mężczyźni Przeciw Przemocy Wobec Kobiet. Jest w niej Andrzej Dominiczak blisko związany z Centrum Praw Kobiet, Luis Alarcon Arias, prezes Stowarzyszenia Niebieska Linia, Sergio de Arana, związany z Feminoteką, Marek Prejzner, ekspert i twórca pracy ze sprawcami przemocy metodą Duluth, oraz Konrad Wojterkowski, przedsiębiorca i producent filmowy, który zorganizował i sfinansował kampanie medialne przeciwko przemocy wobec dzieci, i wielu innych, którzy popierali nas w różnego rodzaju działaniach. To mężczyźni, jak to mówią, bliscy feminizmowi.

— Z Tomkiem Pietrzakiem wymyśliliście wyróżnienia Białej Wstążki. Kto je dostaje?

— Pomysł realizuje Centrum Praw Kobiet we współpracy z fundacją Jolanty Kwaśniewskiej. Wyróżnienia otrzymują mężczyźni reprezentujący instytucje i organizacje pomocowe, osoby prywatne, instytucje publiczne i dziennikarze. Są też policjanci, prawnicy, społecznicy i samorządowcy.

— Jak się do ofiar przemocy w rodzinie odnoszą dzisiaj policjanci? Pan jest policjantem nietypowym.

— Wydaje się, że przemoc była traktowana jak każde inne przestępstwo. A sprawa jest bardzo ważna. Wszystko przecież w życiu człowieka zaczyna się w domu. Na facebookową stronę Mężczyźni wobec Przemocy wrzuciłem obrazek z podpisem „Mali chłopcy biją żaby, duzi chłopcy biją księżniczki”. Trzeba zmieniać społeczną świadomość. Dlatego włączyliśmy się w ubiegłym roku w organizację 16. Dni Akcji przeciwko Przemocy ze względu na Płeć. Przygotowaliśmy konferencję prasową, żeby pokazać mężczyzn, którzy ją wspierają, zorganizowaliśmy dwie debaty: w Łodzi i w Piotrkowie Trybunalskim, zainteresowaliśmy media i zaistnieliśmy w przestrzeni publicznej. Ponadto napisaliśmy list otwarty do władz w sprawie praw kobiet. Zwróciliśmy się o ratyfikację konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Polski parlament jeszcze tego nie zrobił.

— No właśnie. Bywa pan na Manifach?
— W tym roku wybieram się po raz pierwszy!

— Ale wie pan, że postulaty uczestniczek i uczestników marszów od lat są te same i nadal są niezałatwione. W tym roku Manifa odbędzie się już po raz piętnasty.

— To prawda, niewiele się zmieniło. Weźmy pierwszy z brzegu przykład parytetów. Niby są jakieś parytety, ale polskie parytety, czyli połowy, są nierówne. Jedna ma 35 proc, druga, ta męska — 65 proc. Jednak świadomość społeczeństwa się zmienia. Ustawa o przeciwdziałaniu pomocy w rodzinie z 2005 roku została znowelizowana w 2010 roku. Wtedy po raz pierwszy ustawowo zakazano w Polsce kar cielesnych wobec dzieci. Ona wciąż budzi kontrowersje, zwłaszcza u tych, którzy są przywiązani do tradycji, wychowania, systemu kar i nagród. Wielu chciałoby krzyczeć głośno — rodzina jest moja, więc mogę bić żonę i dziecko, a państwo nie powinno w to ingerować. Jak państwo może wtrącać się do tego, co robię w rodzinie?! W nowelizacji ustawy z 2010 roku mówimy: — To nie jest twoje dziecko. To człowiek, którym opiekujesz się na pewnym etapie jego życia.

— Jest nawet taka piękna przypowieść mówiąca, że rodzice są jak łuk, z którego dzieci, jak żywe strzały, zostały wypuszczone w przyszłość.
— No właśnie. Przed wprowadzeniem ustawy sąd wobec rodziców oprawców był wiele razy bezradny. Rodzice zasłaniali się karaniem, czyli biciem dzieci w celach wychowawczych. Oczywiście dziś psychologia nie potwierdza, że karanie, zwłaszcza polegające na biciu choćby przysłowiowym klapsem, może być czynnikiem pomocnym w wychowaniu.

— Czy teraz rodzice biją dzieci rzadziej?
— Na pewno wzrosła liczba tych, którzy uważają, że bicie nie jest środkiem wychowawczym. Jest ich już 60 proc., przedtem było od 30 do 40 proc. To pokazuje, jak bardzo potrzebna jest edukacja i kampanie społeczne. Tymczasem ostatnia duża kampania antyprzemocowa została zorganizowana przez Niebieską Linię i Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w 1997 roku. Ale wszyscy chyba zapamiętali hasło tej akcji: Bo zupa była za słona.

— Nie bardzo wierzę w powszechną zmianę zachowań pod wpływem takich kampanii. Za przemocą stoi bardzo często zwykła bieda.

— Oczywiście, że ważne są uwarunkowania ekonomiczne. Ale też historyczne. Przecież ludzkość żyje w patriarchalnym systemie właściwie od początku cywilizacji.

— A jak to jest z kobietami w policji? Pracuje ich coraz więcej.

— Fala kobiet zalała nas gdzieś 15 lat temu. Przedtem też u nas pracowały, ale były to sekretarki i raczej pracownice administracji. Kiedy dziewczyny zaczęły przychodzić masowo, słyszało się głosy, że baby się nie nadają, że nie umieją biegać, że są za słabe. Ale kobiety spowodowały też, że język stał się gładszy, bardziej parlamentarny, mniej szorstki i grubiański. Zresztą teraz kobiety są obecne w każdej chyba dziedzinie życia i gospodarki. Uważam, że mężczyźni są leniwi, a kobiety chcą iść dalej, rozwijać się, osiągać coraz więcej. Za kilka lat parytet, nie tylko na listach wyborczych, będzie czymś naturalnym.

— I mówi pan o tym tak spokojnie? Przecież mężczyźni stracą?

— Ale też skorzystają. Pracujące na stanowiskach żony będą więcej zarabiały, więc rodziny będą zamożniejsze. Mówiła pani o biedzie. Tym sposobem bieda będzie się oddalać. Wymusi to także pomoc mężczyzn przy domowych zajęciach postrzeganych dotychczas jako kobiece.

— Tyle że dla wielu mężów zarabiająca więcej od nich żona będzie nie do zniesienia.

— Dlaczego? Im więcej pieniędzy w rodzinie, tym łatwiej o porozumienie, mniej konfliktów o podłożu materialnym.

— Nie znam mężczyzny, któremu nie bałabym się zostawić małego dziecka!

— Proszę pani, przecież mężczyzna może zrobić przy dziecku wszystko! Nie może tylko urodzić i karmić piersią. Ale jeżeli pani będzie robiła wszystko sama, to on nie będzie pomagał i nigdy się nie nauczy, bo nie ma takiej potrzeby. Proszę jednak zauważyć, jak bardzo świat w ciągu ostatnich stu lat się zmienił. Kobiety, które jeszcze w XIX wieku były właściwie ubezwłasnowolnione, zdobyły prawa wyborcze, a potem dorzucały kolejne kamyczki do ewolucji. Ale teraz zawiera się mniej małżeństw, częściej żyjemy w związkach nieformalnych. W krajach zachodnich poza małżeństwami rodzi się 60-70 proc. dzieci. Kryzys małżeństwa jest faktem. Do nas także to przyjdzie, czy tego chcemy, czy nie. Możemy oczywiście udawać, że nam to nie grozi i nic nie robić, ale wydaje się, że w tradycyjnej postaci rodzina się przejadła i trzeba ja zastąpić czymś sensownym.

— Ale czym?

— Ja myślę, że z tą rewolucją jest tak, jak z lawiną schodząca z gór — ona odsłoni zakryte przedtem, nowe pola, gdzie będzie można stworzyć coś nowego. Jesteśmy świadkami wielkich zmian. Nawet kościół nieświadomie upowszechnia gender. Przedtem niewiele osób słyszało o badaniach z tym związanych, a teraz ludzie się nią zainteresowali i to jest dobre. Pozytywne było też działanie Katarzyny Bratkowskiej, która ogłosiła, że w Wigilię przerwie ciążę.

— Co w tym dobrego?

— Jak to co?! Przecież ta niby kompromisowa ustawa antyaborcyjna nie jest żadnym kompromisem. Od czasu do czasu grupy pro-life żądają jej zaostrzenia, a kiedy im się nie udaje, wszyscy mają wrażenie, że „kompromis” został uratowany. Bratkowska wywołała na ten temat dyskusję, wskazała, że obecna ustawa antyaborcyjna nie jest kompromisem tylko czymś, co trąci anachronizmem w postępowej Europie.

— Bardzo pan radykalny w poglądach. Tymczasem żyje pan w bardzo tradycyjny sposób: żona, troje dzieci.

— Mamy jeszcze dwa psy i kota. Moja żona Katarzyna prowadzi fundację Zwierzęta Niczyje. W życiu najważniejsze jest to, żeby robić to, co się lubi i znaleźć w tym sens istnienia. I warto pomagać innym. Czasami myślę, żeby nasze działania prowadzić nie tylko w Polsce, ale pomagać innym, wskazywać nasze dobre rozwiązania innym, uczyć i działać, np. na Ukrainie. Według naszych oficjalnych danych rocznie z rąk partnerów ginie od 120 do 160 kobiet. To dużo. Na Ukrainie urzędowo mówi się o 10 tysiącach kobiet — ofiarach przemocy domowej. To całe miasteczko, jak Mońki.

— Albo nasz Biskupiec.

— Na Ukrainie dopiero pomoc jest potrzebna, a oni nie mają takiej wiedzy jak my, nie mają sprawdzonych metod, instytucji, kampanii i nawet perspektyw. To długa droga, ale możliwa. Kiedyś i my uczyliśmy się od Hiszpanii czy Niemiec, korzystaliśmy z wzorców amerykańskich i irlandzkich. Czas abyśmy odpłacili innym za nasza naukę. Tymczasem zapraszam na facebookową stronę Mężczyźni Przeciw Przemocy Wobec Kobiet. I proszę o wsparcie naszych działań.


Ewa Mazgal
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ? #1344577 | 88.156.*.* 8 mar 2014 20:43

    oj z lenistwa kombinuje się, na feminizm moda -kaskę można pociągnąc, a i względy u niektórych pań pozyskać

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ,,, #1339166 | 5.60.*.* 2 mar 2014 21:14

    panie Kaziu to my jesteśmy słabi nękani, wobec prawa bezsilni, odrzucani i bezradni, leżymy na przystankach niepotrzebni i mówią że z wyboru, feee

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. kolo #1339045 | 77.242.*.* 2 mar 2014 18:58

    Feminizm to dziś niezły sposób na wyciąganie dotacji unijnych, łasych na tą kasę widać przybywa, nawet faceci już zaczynają obwieszczać się feministami...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. czytelnik #1338892 | 81.190.*.* 2 mar 2014 16:28

    to nie zawsze prawda

    ! - + odpowiedz na ten komentarz