Czwartek, 17 października 2019. Imieniny Antonii, Ignacego, Wiktora

Kochanie, nauczyłem się pierwszego polskiego słowa

2014-02-06 19:29:11 (ost. akt: 2014-02-06 18:55:07)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Amerykanka i Argentyńczyk. Od pół roku mieszkają w Olsztynie i czują się tu doskonale. Nawet mrozy im niestraszne. — Nidy w życiu nie pomyślałam, że wejdę do samochodu i zobaczę minus cztery stopnie — śmieje się Elaine.

Ona: Elaine Zivich pochodzi z Los Angeles. Wysoka, energiczna, była piłkarka wodna, reprezentantka Stanów Zjednoczonych. Wielokrotna medalistka w ligach: amerykańskiej, hiszpańskiej i francuskiej. Karierę zakończyła tuż przed igrzyskami w Londynie 2012.

On: Pablo Bengolea, Argentyńczyk. Siatkarz. Grał w Argentynie, w Niemczech, Francji i Hiszpanii. Spokojny poza parkietem, wulkan energii w czasie meczów. Najlepszy zawodnik ligi argentyńskiej w ubiegłym sezonie. Obecnie w drużynie AZS Olsztyn.

Poznali się i pokochali pięć lat temu w Barcelonie, kiedy wyszli na ulicę oglądać finał futbolu amerykańskiego. W Polsce są po raz pierwszy i od razu trafili do Olsztyna.

Spotykamy się w fastfoodowej restauracji i pierwsze pytanie, które ciśnie mi się na usta, to, czy amerykańskie hamburgery są smaczniejsze od polskich. — Nigdy nie jadam hamburgerów w USA, bo za każdym razem dostaję inną odmianę — śmieje się Elaine, właściwie, to śmieje się od początku do końca spotkania. — Wasze są dużo smaczniejsze.

Nie mówią po polsku. Oboje znają zaledwie parę słów w naszym języku. — Dzień dobry, do widzenia — demonstruje Elaine, która prowadzi w Olsztynie konwersacje w jednej ze szkół językowych.



— Tak naprawdę to w Polsce potrzebujesz jednego słowa, żeby się dogadać.
— Jakiego? — pytam.
— Oczywiście — i wymawia je z całkiem dobrym akcentem. — Czasem słucham, jak mówicie, to najczęściej właśnie leci to „oczywiście”, albo „tak, tak, oczywiście” – znowu się śmieje.
— Ja po polsku znam: lewa, prawa, siatka, wysoka, zagrywka — wylicza Pablo. Elaine wchodzi mu od razu z słowo: — Teraz powiem o moim ulubionym przykładzie, posłuchaj — zwraca się do mnie. — Pierwszy dzień, kiedy byliśmy w Olsztynie, Pablo wrócił z treningu do domu i powiedział „Kochanie, nauczyłem się pierwszego polskiego słowa! Za każdym razem, kiedy wyrzucają piłkę na aut mówią „k… a” (Elaine, bardzo miękko wychodzi wymawianie najpopularniejszego polskiego przekleństwa). Nie mogę uwierzyć, że teraz mieszkamy w kraju, w którym brzydkie słowo może brzmieć tak pięknie. Tylko tego posłuchaj, jak to słodko dźwięczy — mówi do mnie i z upodobaniem, kilka razy powtarza to coś na „k”. W połączeniu z amerykańskim akcentem rzeczywiście jest tak zabawne, że sama zaczynam się śmiać.

— Supersłowo. Można go używać zarówno na dobre rzeczy, tak samo jak na złe. W każdej sytuacji. Dużo lepiej niż „oczywiście” — dodaje Pablo.

Patrzę, a tu minus cztery


Spotykamy się w dniu, kiedy temperatura spadła zdecydowanie poniżej zera, a śnieg chrzęści pod butami. Ciekawi mnie, jak, przywykli do wysokich temperatur mieszkańcy obu Ameryk, znoszą nasze chłody. — W Kalifornii mamy ciągle lato. Trochę stresuje mnie, kiedy dowiaduję się, że mieszkam w najzimniejszym miejscu w Polsce. W życiu bym nie pomyślała, że wejdę do auta i zobaczę minus cztery stopnie. Pablo jest zmarzluchem, ale ja mam się czym ogrzewać — mówi Elaine i łapie się za „oponkę” na brzuchu.

— Koledzy często mnie pytają, czy w Olsztynie widziałem pierwszy raz śnieg. Odpowiadam, że nie. Bo jak grałem w Argentynie, to mieliśmy co jakiś czas takie zgrupowania w górach, żeby przyzwyczaić się do śniegu i niskich temperatur — wyjaśnia Pablo. I oboje mówią, że to nie mróz i śnieg jest dla nich największym pogodowym problemem.

— Po raz pierwszy mieszkamy w kraju, gdzie o piętnastej zachodzi słońce i tak szybko robi się ciemno. A przez cały dzień jest szaro – tłumaczy była wodna piłkarka ręczna.

Jednak mimo zimna, ciemności i śniegu lubią Olsztyn i chcieliby zostać tu dłużej. Kontrakt Pabla jest podpisany na razie na rok. — Pochodzę z niewielkiego miasteczka i nie przepadam, za metropoliami. Dlatego bardzo lubię Olsztyn. A najfajniejsze jest to, że znamy wszystkich z sąsiedztwa i wszyscy mówią nam „cześć” — opowiada Pablo, a Elaine dodaje: — Ludzie często mnie pytają, jak się czuję w małym miasteczku? Uważam, że wcale nie jest małe. Czasem słyszę, jak ludzie narzekają, że nie ma co robić w Olsztynie. Jak się temu dziwię. Jak to? Przecież, jest gdzie zrobić zakupy, jest gdzie pójść do kina, wyjść wieczorem. — A gdzie wam podoba się najbardziej? — pytam.

— Moim zdaniem, najpiękniej jest nad rzeką w centrum miasta — twierdzi Amerykanka. — No i jeszcze bardzo nam się podobają wasze jeziora. Często tam spacerujemy — dopowiada Argentyńczyk.

Macie pyszne zupy


Jak sami przyznają, najczęściej chodzą tam, gdzie podają dobre jedzenie. Polska kuchnia trafiła w ich gust. — Jeszcze nie znalazłam tu jedzenia, które nie smakowałoby mi — mówi Elaine.
— Mnie śmieszy, że macie taki duży wybór zup. Nauczyłem się je jeść w Polsce. Taka kwaśna w chlebie bardzo mi smakuje.
— Żurek — podpowiadam.
— No właśnie, żurek. W tym roku, zjedliśmy więcej zup niż przez całe swoje życie — śmieje się Pablo. — Podam przykład, ostatnio Pablo brał trzy dokładki barszczu i tylko same uszka wyjadał. Takie z kapustą i grzybami.
— Elaine, a ty potrafisz zrobić takie uszka? — pytam.
— Jeszcze nie, choć gotować bardzo lubię, ale przekonałam się, że jak nie lubisz pierogów — mówi to po polsku i całkiem ładnie — to nie możesz mieszkać w Polsce.
— A co wiedzieliście o Polsce, zanim tu przyjechaliście? Nie słyszeliście przypadkiem, że u nas po ulicach chodzą białe niedźwiedzie?
— Wiem, że Amerykanie, nie są zbyt biegli w geografii, ale o białych niedźwiedziach nie słyszałam. Z waszym krajem najbardziej kojarzyła mi się polska kiełbasa, bo taką można kupić u nas w marketach. W Chicago jest sporo Polaków. Mówiło się, że jesteście bardzo gościnni i to się sprawdziło. Kiedy tu przyjechaliśmy okazało się, że Polacy są pierwszymi osobami, które zaproszą cię do domu. To jest super i to zabieram ze sobą — twierdzi zdecydowanie.
— Z Polską nie miałem wielu skojarzeń. Może piłka nożna? — zastanawia się Pablo Bengolea. — Wiesz, w Argentynie jest ona bardzo ważna, a słyszałem że wasza drużyna futbolowa nie jest najlepsza.
— Jeszcze jedna rzecz. Myślałem, że Polacy są zimni, z dystansem, ale, kiedy tu przyjechaliśmy, zobaczyłem, że jesteście mili, otwarci, lubicie rozmawiać. Zmieniłem totalnie swoje myślenie o Polakach. Najbardziej podoba mi się to, że podobnie jak w Argentynie, w Polsce jest duży kult rodziny. Wszyscy trzymają się razem i to jest fajne.
— A co was u nas najbardziej zaskoczyło?
— Nie lubię, kiedy prowadzę auto i przechodnie przechodzą przez pasy i nawet nie patrzą, czy coś jedzie, czy nie. To bardzo niebezpieczne i muszę być naprawdę ostrożny. W Argentynie jest tak, że jak jedzie większe auto od człowieka, to człowiek musi je zauważyć. — Mnie zaskoczyło to, że jak idę ulicą, to nikt się nie śmieje. Czasem można przejść kilka kilometrów i nie zobaczyć uśmiechniętej twarzy.
— Czyli, Elaine, jesteśmy smutasami?
— Raczej to, że nie uśmiechacie się pierwsi. Ale wystarczy się do kogoś uśmiechnąć i ten ktoś robi to samo.

Przynieś coś w Święto Dziękczynienia



Pablo Bengolea, zajęty treningami i meczami, ma mało czasu. Elaine Zivich — dużo. Dlatego między innymi zaczęła działać charytatywnie i pomagać dzieciom z domu dziecka. Pierwszy pomysł narodził się, kiedy zaprosiła olsztyńskich znajomych na Święto Dziękczynienia.
— Poprosiłam, aby każdy, kto przyjdzie, przyniósł jakiś prezent dla dzieciaków. I rzeczywiście, każdy coś przyniósł, albo wysłał pieniądze. Byliśmy zaskoczeni, że nikt się nie wyłamał. Uzbierało się dwadzieścia prezentów — opowiada. Elaine poszła za ciosem.
— Podczas świąt Bożego Narodzenia, które oboje spędzaliśmy w Olsztynie, z dala od swoich rodzin, poczuliśmy się trochę tak jak te dzieciaki z domu dziecka. Pomyśleliśmy, że może warto zorganizować im taki fajny dzień z atrakcjami — mówi.
Od pomysłu do realizacji nie minęło zbyt wiele czasu. W ostatnią niedzielę piętnastka wychowanków Domu Dziecka w Olsztynie najpierw zjadała lunch, podczas którego zostali obdarowani prezentami, później obejrzała mecz AZS-u Olsztyn z Bielsko-Białą, a na koniec była pizza party z siatkarzami i autografy.
Wcześniej Elaine wysłała e-maile do wielu olsztyńskich firm z prośbą o wsparcie pomysłu. Pieniądze zgodziły się wyłożyć tylko dwie. Akcji przyklasnął też klub AZS. — Nie mogłam znaleźć żadnej pizzerii, która zgodziłaby się zasponsorować pizzę dzieciakom. No to siatkarze się złożyli, i tak załatwiliśmy sprawę — wyjaśnia.
Gdy pytam, dlaczego to robi, odpowiada: — A co lepszego mogę robić ze swoim czasem? Ludzie mi mówili, że się nie uda, że będzie ciężko, ale ja jestem taka, że im coś trudniej mi idzie, tym bardziej chcę to osiągnąć.
Pomysł spodobał się wszystkim wychowankom, którzy chętnie dzielili się wrażeniami w przerwie meczu. — Każdy, kto się zgłosił, mógł przyjść. To jest świetny pomysł. Po raz pierwszy jestem na meczu siatkówki – mówił 18-letni Daniel.
—– Ja jestem drugi raz, ale dzisiejszy dzień jest bardzo sympatyczny — dodaje o rok starszy Patryk. W podobnym tonie wypowiada się Monika. — Nigdy nie widziałam siatkówki na żywo, i bardzo mi się spodobało — cieszy się dziewczyna. Tak samo jak ich wychowawczyni pani Jola: — Wszystkie dzieci przyszły, które nie wyjechały na ferie, a dom w tym czasie zamknęliśmy na klucz.

Wioletta Sawicka
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. olsztynianin #1318983 | 79.190.*.* 7 lut 2014 15:46

    Ciekawe jakie nastroje będą panowały po 10 latach mieszkania tu. 100% że ich tu już nie będzie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. jeszcze im sie tu podoba, #1318761 | 46.230.*.* 7 lut 2014 11:45

    bo nie bardzo rozumieja, co ludzie mowia...

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Edek #1318686 | 5.172.*.* 7 lut 2014 10:25

    Super ludzie! Mega pozytywni!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. xyz #1318662 | 213.189.*.* 7 lut 2014 09:53

    Pare slow po polsku w pol roku. Dobry wynik :) Pogratulowac :)

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. nc #1318657 | 83.12.*.* 7 lut 2014 09:48

    normalni ludzie

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (11)