Niedziela, 8 grudnia 2019. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

To było gorsze niż śmierć. Relacje z czasów przejścia frontu

2014-01-26 15:40:00 (ost. akt: 2014-01-26 14:12:39)

Ponad 60 lat leżały w archiwach relacje młodych Mazurek z czasów przejścia frontu przez Prusy Wschodnie. Choć wspomnienia były publikowane już wcześniej, zostały okrojone zostały z opisów brutalnych gwałtów dokonywanych na kilkunastoletnich dziewczętach przez rosyjskich żołnierzy. Ujawniamy je jako pierwsi.

To trzydzieści spisanych relacji. Swoje historie opowiedziały kilkadziesiąt lat temu słuchaczki Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego w Rudziskach Pasymskich. Założony przez Karola Małłka w 1945 roku uniwersytet (działał najpierw w Pasymiu, dopiero później po pierwszym kursie przeniósł się do Rudzisk Pasymskich), miał przede wszystkim "spolszczać" Mazurów. Najbardziej wyjątkowy był kurs VII na przełomie lat 1948/49.

Kilkumiesięczną naukę rozpoczęły i ukończyły 44 osoby, z czego aż 30 podzieliło się swoimi wspomnieniami (w tym kilku mężczyzn).

Jednym z pomysłodawców spisania życiorysów był Karol Małłek. Chciał pokazać dojście do polskości mazurskiej młodzieży, a także — poprzez opisanie przeżytej traumy wojennej — przywrócić młodych ludzi do normalnego życia.
Bardzo pomocną osobą przy spisywaniu wspomnień była żona Karola Małłka, Wilhelmina. To ona zachęcała dziewczęta do opisania ich losów, zwłaszcza tych w czasie przejścia frontu. Pomagała też Mazurkom, słabo jeszcze znającym język polski, przy pisaniu wspomnień. Prezentujemy niepublikowane wcześniej wybrane fragmenty historii kilku dziewcząt, podając ich wiek w 1945 r. Zachowaliśmy oryginalną pisownię i język.

Ela Eryka z Nastajek k. Ostródy, 14 lat


19 stycznia 1945 roku front się zbliżył i dostaliśmy rozkaz nasze rzeczy, które nam potrzebne były, spakować i za Odrę uciekać… Była to wielka rozpacz, co nikt nie chciał swojego domu opuścić… Gdy do mostu przed miastem Miłomłyn dojechaliśmy, to wojsko takimi masami na ulicy szło, że nasze wozy musieliśmy usunąć z ulicy.

Wszyscy musieliśmy z wozu zejść. Ja jak tylko na ulicy postawiam nogę, zaraz dwaj żołnierze sowieccy przyszli do mnie i coś mówili, ale ja nie rozumiałam, bo nigdy nie przypuszczałam, że coś podobnego jak mnie, co ja tylko dopiero 14 lat miałam, zgwałcić chcieli… Ja zaczęłam płakać, jak również moja mamusia, ale to nic nie pomogło, mnie ciągnęli za rękę. Broniłam się, jak tylko mogłam, to jeden żołnierz z karabinem stał i chciał mnie zastrzelić.. Gdyby mi nie żal było mojej mamusi i moich trzech braci, chciałabym lepiej życie oddać, niźli takiej bandzie w ręce wpaść, więc moje błaganie nic nie pomogło, musiałam z nimi iść.

Zaprowadzili mnie do jednego ogrodu, do jakiejś altanki. W tym czasie mamusia i bracia musieli iść dalej… Stałam na ulicy w nocy i płakałam, to jedna kobieta z córką przyszła… przyłączyłam się i tam gdzie oni poszli tam i ja…. Doszłam z nimi aż do Gietrzwałdu. Jak żeśmy tak na ulicy stały i oglądały się gdzie iść, przyszli z tyłu dwaj żołnierze radzieccy i tą dziewczynę od tej kobiety zabrali. Musiałam się po raz drugi im poddać. Jak z powrotem przyszłam, to już kobiety ani dziewczyny nie spotkałam i drugi raz na ulicy zostałam sama… Poszłam aż do Marienfelde (Glaznoty), gdzie przenocowałam, ale tej nocy znów nieszczęście mnie trafiło i ja musiałam się trzeci raz poddać…

Elżbieta z Nastajek, 18 lat


19 stycznia 1945 roku właściciel majątku dał rozkaz, aby natychmiast przyszykować fury, bo wieczorem musimy wyjeżdżać, gdyż front się zbliża… Późno wieczorem wszystko wyjechało z naszej wioski… Konie zaczęły się buntować, gdyż było bardzo ślisko. Więc co było nam robić, zostawiliśmy furę i poszliśmy dalej na piechotę aż do Maldenten (Małdyty)... Ujrzeliśmy straszny ogień i ze wszystkich stron strzelali, był straszny tłok… zgubiliśmy się wszyscy. Moja mama rozpaczała, bo nie miała wszystkich dzieci…

W drodze zostałam zabrana prze Rosjan, którzy samochodem przejeżdżali, a matka została sama z dwoma małymi dziećmi. Na tym samochodzie było już dużo dziewcząt, które też po drodze złapali. Po drodze widziałam okropne rzeczy. Kobiety w starszym wieku gwałcone przez Rosjan, nie tylko w jednym miejscu, lecz na każdym kroku, można było spotkać… Odwieźli nas do Gietrzwałdu, tam siedziałam 9 dni w piwnicy. W 9 dniu, kiedy wypuszczono nas do pracy, uciekłam w pole, a kiedy było ciemno pobiegłam do następnej wioski, która nazywała się Domkowo. Tam byłam 7 dni, chowałam się u ludzi na poddaszu, że nie mogłam siedzieć tylko leżeć… Z tej górki przyglądałam się co się robi we wiosce. Widziałam, jak dziewczyna, córka kowala, 19-letnia przez 13 Rosjan została zgwałcona i jeszcze na końcu rozerwana. To było okropne, czasami wolałabym nie istnieć na świecie…

Małgorzata z Dybowa pow. Szczytno, 21 lat


21 stycznia nakazał sołtys wsi Karol Kulik, aby wszyscy się przygotowali na ucieczkę, bo zbliża się wróg. Nikt nie chciał posłuchać, ale przyszłej nocy obudziły nas strzały armat i grzmot bomb… Mój ojciec prędko zaprzągł i przyłączyliśmy się do treku… W dniu 2 lutego wkroczył na gospodarstwo, gdzie my się znajdowaliśmy, pierwszy rosyjski żołnierz… Żołnierz ten był bardzo uprzejmy dla nas, że gdy przyszło ich więcej, my ich serdecznie witaliśmy i z nimi rozmawialiśmy. Jednak musieliśmy bardzo być rozczarowani. Gdy zbliżał się wieczór ,zaczęło się jakby polowanie na niewinne dziewczęta.

Gdzie tylko było widać młodą dziewczynę, zaraz mnóstwo żołnierzy radzieckich wkoło, ażeby swoje tryby (trieb – popęd) już często nieludzkie zadowolić. Moi rodzice widząc to, schowali mnie na dół wozu, gdzie szczęśliwie przepędziłam te straszną noc. Na drugi dzień rano pozwolono nam udać się do domu… Przez drogę nie było możliwe bez przeszkód przejść. Było to wieczorem 3 lutego 1945 roku, krótko przed Biskupcem. Wieczoru tego nie zapomnę nigdy. Zatrzymało nas dwóch żołnierzy radzieckich i kazali nam udać się do komendantury wiejskiej. Przed bramą zmuszono moją matkę, ojca i brata zostać, tylko mnie samą wpuszczono. Ja miałam wrażenie, że idę na rzeź.

Jednak tak nie było, ale to, co przyszło było o wiele gorsze dla mnie aniżeli szybka śmierć. Zgwałcono mnie: się poddać trzem oficerom. Jak mnie się to stało, sama nie wiem. Pamiętam tylko, że gdy przyszłam do przytomności, matka moja koło mnie stała, aby mnie ze sobą zabrać. Ja byłam do tego stopnia zdenerwowana, że matki nie chciałam posłuchać. Tłumaczyłam oficerom, gdy mi mój honor wzięli, tak prędzej dam się zastrzelić, niżeli dalej z tą hańbą żyć. Na takie słowa wzięła mnie moja matka i jeden z oficerów i wyprowadzili mnie na podwórze. Tam stał wóz, na który musieliśmy siadać i pojechaliśmy do domu…

Droga śmierci


Relacja Małgorzaty zawiera jeszcze jeden fragment. Dotyczy tzw. „drogi śmierci”, którą była pędzona miejscowa ludność z Olsztyna w kierunku Ciechanowa. Pisaliśmy o tym we wcześniejszych reportażach w "Gazecie Olsztyńskiej". Po trzech dniach pobytu w domu Małgorzata została ponownie zabrana przez radzieckich żołnierzy, którzy powiedzieli jej, że będzie pracować w pobliskim mieście do końca wojny.

"…Wzięłam to do wiadomości obojętnie i bezmyślnie, wszystko było mi jedno, bo byłam przekonana, że na końcu wszystkiego czeka mnie śmierć. Wieczorem naprawdę przyjechał samochód i zabrał mnie nie wiadomo gdzie. Za niedługi czas jazdy, szofer zatrzymał się przed jednym domem i ja wysiadłam. Zaraz przyszedł żołnierz radziecki i zaprowadził mnie do pokoju, gdzie już było dużo dziewcząt i kobiet. Za chwilę przyszło kilku żołnierzy i zaprowadzili nas do wiezienia w Olsztynie. Tam wszystkie cele były przepełnione… To była noc straszna. Na drugi dzień nas po kolei wywoływano, każda dostała dwa kilo chleba i odmaszerowaliśmy w kierunki Ciechanowa. Droga była długa 160 km, bo szliśmy po drogach bocznych, z powodu, że szosy transporty wojska zajmowały. W tej podróży poznałam dopiero, jak brutalny może być człowiek. Oprócz tak zwanych konwojerów, którzy nas prowadzili, był specjalny jeden komisarz na koniu. Poganiał on ludzi, którzy z kolumną nie zdążyli. Był to człowiek chyba bez serca i sumienia. Widziałam na przykład, jak jedna kobieta przez niego została pobita na śmierć. Dużo starszych kobiet i mężczyzn, którzy zostali w tyle, zastrzelił bez litości…"

Wioletta Sawicka
w.sawicka@gazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (25) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ada #1310128 | 81.190.*.* 29 sty 2014 21:12

    To prawda tak nas oswobodzili ,jedni nas okupowali 5lat a drudzy ponad 40.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Andrzej #1309447 | 83.24.*.* 29 sty 2014 10:32

    Wy się tak nie cieszcie, że się niemieckim kobietom krzywda działa. W Polsce bolszewicy zachowywali się tak samo i Wy też możecie mieć w sobie krew sałdatów Stalina

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. rad #1309323 | 83.24.*.* 29 sty 2014 08:18

    Ci, którzy usprawiedliwiają bolszewików postępowaniem Niemców na wschodzie, niech zajrzą do wspomnień ze Słowacji, Czech, Węgier, Rumunii, krajów nadbałtyckich i tak, tak - również Polski. Bolszewik wszędzie zachowywał się tak samo

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. księgowy #1308360 | 83.24.*.* 28 sty 2014 08:20

    Nawet IPN przyznał, że Związek Radziecki (nie mylić z etnicznymi Rosjanami, np. Stalin to Gruzin) wymordował ok. 155 tyś. Polaków. Niemcy co najmniej 5 mln, a wyniku wojny zmarło jeszcze co najmniej milion pośrednio. Wojna jest złem sama w sobie - wywołuje z ludzi demony, a zbrodniarzem ten kto do niej dąży, niezależnie od narodowości. Więc skończcie z tym pluciem na Ruskich, oni są ofiarami wojny (także ci gwałciciele) tak samo jak My.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Michał #1308296 | 83.31.*.* 28 sty 2014 06:20

    Pani Ado: a obozy koncentracyjne,ludnośc Polski i innych obcji,powstanie warszawskie itp.to mało.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (25)