Wtorek, 6 grudnia 2016. Imieniny Dionizji, Leontyny, Mikołaja

Jurek Owsiak: Na emeryturę się nie wybieram

2014-01-12 11:44:03 (ost. akt: 2014-01-12 12:05:33)
Na uroczystość nadania oddziałowi nowej nazwy osobiście przyjechał dyrygent wielkiej orkiestry

Na uroczystość nadania oddziałowi nowej nazwy osobiście przyjechał dyrygent wielkiej orkiestry

Autor zdjęcia: Piotr Kajmer

— To my decydujemy, czy będziemy zajmowali się problemem Indian, lasów amazońskich czy pobitych dzieci. Wybieramy dzieci pobite — mówi Jurek Owsiak, prezes zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

— Który to już pana wywiad z kolei, tysięczny?
— Wywiady, rozmowy to jest dla mnie normalne. Chcę i muszę mieć na to siłę. Dzięki mediom możemy zrobić naprawdę akcję, która przynosi ogromne korzyści i efekty.

— Siłę i kondycję, a tu sześćdziesiątka na karku. Nie łamie pana w krzyżu?
— Mick Jagger ma chyba o osiem lat więcej, a może nawet już siedemdziesiątkę na karku, a jak widzimy śpiewa, tańczy. Jego na szczęście nikt nie pyta o emeryturę, tylko czy nagra kolejną płytę. Skończmy z takim schematem myślenia, że pracujemy, pracujemy, a później przychodzi ten dzień emerytury i niemal natychmiast się starzejemy. Praca wymaga od człowieka pewnej dyscypliny. To inny tryb, inny rytm dla całego organizmu. Czy wyobrażamy sobie, ze któryś ze znanych aktorów mówi, że idzie na emeryturę? Nie! Gra starszych ludzi. Jest aktywny.

— To Jurek Owsiak też nie chce iść na emeryturę.
— Nie, w ogóle nie ma takiego konceptu. Mam wolny zawód, mam swoją firmę.


— I nie jest to WOŚP
— Broń Boże. W WOŚP jestem prezesem zarządu, ale to wolontariat. Zawodowo prowadzę firmę, która zajmuje się organizacją koncertów, produkcją muzyki, robi filmy.

— Ale czy wyobraża pan siebie po osiemdziesiątce, jak w czerwonych okularach harcuje po studio?
— A dlaczego nie? Od kilku lat na Przystanek Woodstock przyjeżdża już jeden z ostatnich powstańców warszawskich. Oficer, który ma 93 lata. Przyjeżdża po to, by razem z nami 1 sierpnia stanąć na scenie o godz. 17, kiedy odzywa się syrena upamiętniająca moment rozpoczęcia Powstania. Ten człowiek jest przykładem żywotności, oddania się sprawie. To wielki patriota. A przy tym jest jest pogodny, pełen poczucia humoru, znajduje czas na wypicie drinka, ale też trzeźwo patrzy na to, co wokół niego dzieje. Wsiada w pociąg i gna z Warszawy do Kostrzyna nad Odrą, aby być na festiwalu.

— Pytam, bo może jest w panu obawa, czy dadzą sobie radę beze mnie?
— A Fundacja Rockefellera, im. Kennedy 'ego czy Nobla? Działają rewelacyjnie, choć dziś nawet trudno sobie przypomnieć sobie twarze ich założycieli. Za moment finał Orkiestry. Działa 1800 sztabów WOŚP. Ja prowadzę tyko jeden, w Warszawie. Pozostałymi kierują ludzie, którzy wiedzą, jak to robić. Ludzie, którzy często nawet mnie nie poznali, bo znamy się tylko z mediów. Ale powstał system i to jest najważniejsze. Nie królestwo z królem a system, który ma bardzo jasny przekaz. I ludzie to poniosą. Jestem o to spokojny, bardzo.

— WOŚP znowu gra i znowu pana atakują, głównie ci z prawej strony naszej sceny politycznej.
— To normalne, nie ma z tym żadnego problemu.

— Salonowiec, klakier PO, rzecznik strony rządzącej — słychać tu i ówdzie. Dlaczego, aż tak nie lubią Jurka Owsiaka?
— Nie lubią ludzi sukcesu. W Polsce jest grupa ludzi, która nie lubi ludzi sukcesu, jakiekolwiek by one nie były. Proszę przypomnieć sobie, niektóre komentarze po tym jak kapitan Wrona wylądował na Okęciu, ratując życie pasażerów. Niektórzy od razu zaczęli pisać, że na pewno był to wynik błędu, bo nie wysunął podwozia. My w Polsce mamy talent by dyskredytować innych. Gdyby premier Wielkiej Brytanii powiedział, że Owsiak jest klakierem i człowiekiem złym, to wtedy na przekór ci sami ludzie powiedzieliby: No nie, jak może Anglik mówić tak źle o Polakach? Polacy kochają mówić o sobie źle, a potem się dziwią, że Polska jest postrzegana jako kraj niegodny szacunku, ponieważ straciliśmy parę marek. Straciliśmy markę Solidarność, markę Lech Wałęsa, że przemiany zaczęły się w Polsce. Ludzie na świecie już myślą, że to wszystko zaczęło się w Berlinie. Szkoda, że tak jest, ale my robimy swoje. Nie zaprzątam sobie głowy tym, kto i co pisze, wymyśla. Jak komuś nie pasuje, to proszę tylko o jedno — nie przeszkadzaj, daj robić to, co robimy.

— Dlaczego warto dawać na WOŚP, na Owsiaka?
— O właśnie „na Owsiaka”. Tego unikam. Wiem, że ludzie używają skrótu mówiąc "fundacja Jurka Owsiaka", ale ja nie mam fundacji. Jestem, tam tylko prezesem zarządu, w skład którego wchodzą cztery osoby, które założyły fundację i są miliony ludzi, którzy nas wspomagają.
A warto dawać na pomoc. Jest sporo organizacji, które działają dobrze. Dużo ostatnio mówiliśmy o „Budziku” i warto dawać na „Budzik”, bo dzieci są wybudzane ze śpiączki. Warto dawać na WOŚP, bo dzieci są ratowane i dzięki temu żyją. To życie pisze scenariusz, nie ja, nie pan. Ciągle podchodzą do mnie ludzie i mówią, że ich dziecko było na intensywnej terapii, było wcześniakiem i gdyby nie te urządzenia z serduszkiem, które tam były, nie miałoby szans. Być może kto inny by kupił tę aparaturę. Niewykluczone. Ale kupiliśmy my, WOŚP. Wrzucam na Orkiestrę i widzę, że jest efekt w Olsztynie, w Krakowie, w Gdańsku. To dlaczego nie mam tego zrobić za rok, znowu pomóc? Być może, odpukać w niemalowane, wróci to do mnie. I to też jest ważne, to postrzeganie Orkiestry przez Polaków.

— Ale czy żar w sercach Polaków jest wciąż tak gorący, głęboki jak dwadzieścia lat temu?
— Bardzo. Proszę spróbować samemu coś zrobić i wtedy będzie miał pan doskonałą ocenę, jak to wygląda. Myślę, że jesteśmy w czołówce na świecie, żeby w ciągu jednego dnia zebrać 15 mln dolarów w kraju wszak nie najbogatszym. Amerykanie robili badania, ile ludzie dają w takich kwestach. Na całym świecie wynik jest podobny. Ktoś wrzuca dolara, a my dajemy dwa, a nawet pięć złotych. My Polacy naprawdę jesteśmy hojni, jak na społeczeństwo ciągle na dorobku. 120 tysięcy ankiet dla wolontariuszy rozeszło się w ciągu dwóch tygodni. To dowód, że ludzie chcą się bawić, chcą być razem z nami i chcą to robić. I z całego serca sobie życzmy, żeby teraz znowu tłumy ludzi wyszły na miasto, żeby wrzucali pieniądze do puszek.

— Teraz Orkiestra, tak jak rok temu, znowu gra na rzecz najmłodszych i seniorów.
— A czego pan oczekuje? Że teraz będziemy zbierali na rowerzystów, wędkarzy?

— Nie. Chodzi mi tylko o to, czy Orkiestra jest w stanie zaspokoić to morze potrzeb, zwłaszcza gdy chodzi o opiekę nad osobami starszymi.
— Ale chociaż próbujemy. 22 lata temu zbieraliśmy na jedno urządzenie, na płucoserce dla oddziału kardiochirurgii dziecięcej w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Dziś wszystkie nasze ośrodki kardiochirurgii dziecięcej są jednymi z najlepiej wyposażonych na świecie, bo mają sprzęt m.in. od WOŚP. Podobnie jest z geriatrią. Od czegoś trzeba zacząć. Małymi krokami. To, że gramy na rzecz seniorów, zmienia także świadomość ludzi i to jest też niezwykle ważne, nieprzeliczalne na pieniądze. To, że pan minister zdrowia powiedział: „tak, geriatria to jest ważna działka”. To, że pan premier sfotografował się z słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Nie tylko my mam pomagać, ma to robić państwo, samorządy. A w ogóle mamy o tym mówić, bo przez 25 lat nikt o tym nie mówił.

— I to już pomoże?
— Sprawy opieki nad seniorami były zamiatane pod dywan. Badania ONZ pokazały, że jesteśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o stosunek do ludzi w podeszłym wieku. Czują się osamotnieni, wykluczeni, zaniedbani. WOŚP nie zmieni diametralnie ich losu, ale jeżeli możemy na to wpłynąć, zaczynamy o tym mówić, to uczulamy ludzi na los osób starszych — nie tylko
tych w szpitalu, ale choćby też za naszą ścianą. Jeżeli teraz mówimy o bitych dzieciach, to też uczulamy, ruszamy z wielką kampanią, mówimy „patrzcie na to, co się wokół was dzieje, nie pozwólcie bić dzieci”.

— Kilka razy sam pan publicznie zabierał głos w tej sprawie, niedawno odwiedził pan pobitego chłopca w szpitalu w Bytomiu.
— No tak, bo emocjonalnie czuję, że to też jest nasza działka. To straszne, że sprzęt do ratowania chorych dzieci musi być wykorzystywany do ratowania dzieci pobitych bestialsko przez dorosłych. Działamy emocjonalnie. Dlatego, że nie jesteśmy umocowani w żadnych strukturach, nikt nad nami nie stoi, nie każe, to my decydujemy, czy będziemy zajmowali się problemem Indian, lasów amazońskich czy pobitych dzieci. Wybieramy dzieci pobite. To nam daje dużo satysfakcji, że możemy coś w tej sprawie zrobić, że problem podnoszą media, że rzecznik praw dziecka wsłuchuje się w te glosy, że być może zmieni swój sposób działania. Będą może tego większe efekty, co pozwoli powiedzieć, że Polacy przestali bestialsko bić dzieci. To ja w takie kampanie się włączam, tak jak ja to czuję.

— I dlatego na swoim wideoblogu zbuntował się pan przeciwko działalności Antoniego Macierewicza w sprawie katastrofy smoleńskiej?
— To był odruch obywatelski. Wszystkie sprawy związane z tą niesamowitą tragedią są sprawami ważnymi, ale muszą mieć swój standard. Standardem jest komisja śledcza, badania. A ja przeciwstawiłem się temu, że codziennie mamy sączone niesprawdzone wiadomości, które strasznie nam wszystkim mieszają, mieszają Polakami. Nie mam nic przeciwko temu, że pan Macierewicz chce swoich tez dojść. Na tym polega demokracja. Chętnie posłucham wyników prac, ale mniej chętnie słucham całego toku zdarzeń, dzień po dniu, bo to także powoduje, że ta jasność się zaciera. I niechcący pan Macierewicz traci tych, którzy być może są po jego stronie.

— W tym roku czeka nas wyborczy serial. Nie ma pan ma pan ochoty wziąć w nim udziału, wystartować na premiera, na prezydenta?
— Nie, nie interesuje mnie to, nie ma w ogóle o czym mówić. Za to cieszę się, że gramy w Olsztynie. Bo czujemy się bardzo związani z miastem. Fajny region, piękne miasto. Pozdrawiam.

rozmawiał Andrzej Mielnicki
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Dana #1320637 | 46.186.*.* 9 lut 2014 17:13

    Panie Jurku niech Pan nie slucha tych Pisowskich i Klerykalnch debili. Oni chcieliby zeby Orkiestra grala dla pazernego Kleru, Jeszcze im za malo. obrzybliwym pasibrzuchom i pedofilom, Panie Jurku tak trzymac, jestem za Orkiestra i Panem,

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. czytelnik #1304124 | 83.24.*.* 23 sty 2014 10:50

    Po prostu ściąga kolejny podatek od ludzi , którzy nie zarabiają 12000zł brutto ,a 1500 zł brutto. Zrobił sobie sposób na zarabianie dla całej rodziny, a na dodatek pełno go w mediach to ma i inne fuchy, wykłady, książki. Niech przyjrzy się jak prowadzi fundacje Anna Dymna, nie krzyczy raz do roku we wszystkich mediach, fundacja nie jest dla niej "przedsiębiorstwem rodzinnym" . Skoro taki Owsiak chce być filantropem, niech nie krzyczy w mediach, nie wygania młodych ludzi na mróz ( za darmo ) niech robi swoje, tak jak tysiące ludzi w Polsce, robią coś z potrzeby serca i pomagają gdzie się da

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. b #1299212 | 79.187.*.* 17 sty 2014 20:54

    Jurek,żyj nam 200 l,a może i dłużej! uwielbiamy Cię

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz