Piątek, 16 listopada 2018. Imieniny Edmunda, Marii, Marka

Jak nie ulec szałowi świątecznych zakupów i nie przesadzić?

2013-12-19 09:50:26 (ost. akt: 2013-12-19 09:55:12)

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

— Znam osoby, które przez cały rok oszczędzają, żeby na święta się pokazać — ekonomista, profesor Andrzej Buszko z UWM mówi o tym, jak nie ulec gorączce przedświątecznych zakupów. Według badań przeciętna polska rodzina w tym roku wyda przed Bożym Narodzeniem więcej niż 1100 złotych — połowę na jedzenie połowę na prezenty.

— Banki kuszą świątecznymi kredytami, rząd ogłasza koniec kryzysu, czy możemy sobie popuścić pasa na Boże Narodzenie?

— W tym, co mówi rząd, zawsze jest trochę propagandy, choć na tle innych krajów nasza gospodarka rzeczywiście wygląda nie najgorzej. Ale czy to już koniec kryzysu? Można dyskutować. Pamiętajmy jednak, że dla handlu święta to zawsze był okres najlepszej sprzedaży, prawdziwe żniwa. Czekają one na to cały rok.

— W sumie niby dobrze, bo zwiększony popyt napędza koniunkturę gospodarczą.

— Oczywiście. Im więcej kupujemy, tym więcej trzeba dostarczyć towarów. Lepiej, żeby zamiast w magazynach znalazły się one na półkach sklepowych i znalazły nabywców. Przed świętami zawsze więc będziemy atakowani reklamami, banki będą proponować tanie kredyty. Według zasady „zastaw się a postaw się” ludzie dają się w tym czasie namówiać nawet na mało korzystne chwilówki. Znam osoby — badania także to potwierdzają — które przez cały rok oszczędzają tylko po to, żeby na święta się pokazać. Każdy z nas to w jakimś stopniu robi. Trzeba przecież kupić prezenty, karpia na wigilijny stół, bombki na choinkę. To należy do naszej tradycji.

— Co robić, żeby nie ulec szałowi świątecznych zakupów i nie przesadzić? Żeby kupione rzeczy nie okazały się potem niepotrzebne, a pożyczki trudne do spłacenia.

— Prowadzić zdrowy tryb życia: spacerować, biegać, jeździć rowerem, znaleźć sobie jakieś hobby. Byle tylko nie spędzać całego przedświątecznego czasu w sklepach, albo z pilotem od telewizora w ręku. Tylko w ten sposób możemy nie ulec atakującym nas z każdej strony pokusom, uniknąć tego, co robi tłum, do czego zachęcają nas reklamy. Nie musimy wszystkiego kupować.

— Rzeczywistość wygląda jednak tak, że przed hipermarketami i centrami handlowymi od rana do nocy brakuje teraz miejsc parkingowych. Kupujących jest więcej także dlatego, że w tym roku sklepy w naszym regionie upodobali sobie Rosjanie z obwodu kaliningradzkiego. Stadnemu instynktowi ulegamy wszyscy.

— Ja też mu ulegam. Kiedy patrzę, co kupuję normalnie, a co kupuję teraz, widzę, że przed świętami na pewno wydaję więcej pieniędzy. Przyznajmy, że coraz bardziej stajemy się społeczeństwem konsumpcyjnym. Atmosfera zadumy, rodzinnych spotkań, która powinna towarzyszyć Bożemu Narodzeniu, powoli schodzi na plan dalszy. Popatrzmy zresztą, co się dzieje w bogatszych krajach: Niemczech, Stanach Zjednoczonych. U nich okres przedświąteczny i szał gwiazdkowych zakupów zaczyna się jeszcze w listopadzie. A z kolei po świętach mamy wielkie wyprzedaże.

— Przed świętami, czy po świętach. Tak czy owak wydamy więcej.

— Wydajemy sporo, wydamy więcej. Chodzi tylko o to, żeby wydawać racjonalnie.

Rozmawiał Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ptr #1274895 | 164.127.*.* 19 gru 2013 10:37

    Taka ciekawostka: w jednym z olsztyńskich supermarketów pewna zabawka kosztowała w listopadzie 49,99. W grudniu ta sama zabawka (stojąca w tym samym miejscu) kosztowała w promocji 59,99 a powyżej była przekreślona cena 69,99. Jak to nazwać?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)

    1. Janina Dziąsło #1274863 | 195.8.*.* 19 gru 2013 10:10

      Recepta jest prosta. Trzeba mało zarabiać :-)

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)