Wtorek, 12 grudnia 2017. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

To najsilniejsza wichura od 30 lat. Będą kolejne?

2013-12-07 11:12:50 (ost. akt: 2013-12-07 09:46:42)

Autor zdjęcia: Kamil Foryś

Orkan Ksawery pustoszy Europę. Mocno też uderzył w północno-zachodnią Polskę. Warmię i Mazury zaledwie „połaskotał”. — Możemy powiedzieć, że nam się upiekło — uważa prof. Zbigniew Szwejkowski kierownik Katedry Klimatologii i Meteorologii UWM w Olsztynie.

— Panie profesorze, Ksawery to najsilniejsza wichura w tym regionie Europy od 30 lat. I rzeczywiście wygląda groźnie.
— Wiatr huraganowy, to już jest groźny wiatr, któremu oprzeć się człowiekowi jest czasem trudno. Poza tym szkody, które wyrządza są bardzo znaczące. Ale to co jest szczególe dla tych wiatrów w tym obszarze europejskim, poczynając od Szkocji przez Anglię, Benelux, Niemcy to to, że operując wkoło linii brzegowej powodują spychanie mas wody w ujścia rzek. Tzw. cofki są jednym z największych zagrożeń i niebezpieczeństw związanych z huraganami. U nas jest to bardzo niebezpieczne dla Żuław. Największe powodzie w tamtym obszarze wynikają właśnie z cofek.

— Ksawery pustoszy Europę, ale Warmię i Mazury tylko połaskotał.
— Rzeczywiście tylko połaskotał. Mamy szczęście właściwie już po raz drugi, bo podobna sytuacja zdarzyła się w połowie listopada, kiedy wiatry wyrządzały dużo szkód na zachodzie, a myśmy wyszli z tego obronną ręką. Obserwując wczoraj to wszystko tak po cichu liczyłem, że może nam się znowu upiecze i wygląda na to, że raczej tak. Chociaż nie znam dokładnie sytuacji jaka jest na północy województwa, czy okolicach Elbląga, ale patrząc na newsy nie wygląda aby u nas było tak tragicznie. Przejście Ksawerego nas oszczędziło. Upiekło się nam też w 2007 roku kiedy orkan Cyryl pustoszył Europę. Jesteśmy w najbezpieczniejszym miejscu jeżeli chodzi o klęski żywiołowe, co nie znaczy że ich nie ma.

— Możemy odetchnąć, że w sobotę ten wiatr się nad nami wyciszy?
— Sukcesywnie. Ponieważ w momencie wejścia orkanu na ląd sytuacja będzie się polepszać. Od razu nie wyhamuje, ale ląd jest kilerem wszystkich huraganów. Dlatego, że pojawia się tarcie o powierzchnię lądu. Ląd jest szorstki w stosunku do gładkiego oceanu i prędkości wiatru spadają. Zasób energii, którą żywił się ten układ niżowy rozwinięty do postaci orkanu, z czasem się wyczerpie.

— O czym może świadczyć taki orkan jak Ksawery? Klimat nam się zmienia, czy o tym że zima będzie wyjątkowo ostra?
— Jako pojedyncze zjawisko właściwie o niczym. Owszem mamy teraz kronikę kolejnych orkanów i wygląda na to, że jakby tego było więcej. Tymczasem wcześniej te kroniki nie były tak skrupulatne. Ale ja pamiętam, że w latach 50. zdarzył się taki huragan, który pozostawił ślad w mojej pamięci — widziałem, jak moja mama szła do sklepu i trzymała się płotu, bo nie mogła ujść. A więc w przeszłości były zjawiska o podobnej skali. Także Ksawery jako pojedynczy przypadek o niczym nie świadczy, natomiast jako suma przypadków, to już byłby dowód na to, że klimat się rzeczywiście zmienia.

— Będzie więcej nad Polską takich huraganów?
— Jeżeli sytuacja faktycznie rozwinie się w kierunku stopniowego ocieplania się klimatu, to tak.

— I o większej sile rażenia?
— Tak. O jeszcze większej sile niż Ksawery.

— Czyli powinniśmy się bać?
— W tym sensie bać, aby racjonalnie się do tego nastawić. Bać, ale nie panikować. Czyli, jeżeli boję się, ale mam do tego racjonalne podejście to po prostu przygotowuję się do takich sytuacji i staram się im trochę zapobiegać. Choćby powtarzane często w mediach ostrzeżenia, żeby ludzie nie wychodzili z domów jeśli nie trzeba. Żeby byli czujni.

— A pan panie profesorze, jak patrzy na Ksawerego? Jako naukowiec czy raczej zwykły człowiek, który zastanawia się czy wyjść tego dnia na spacer?
— (śmiech) I tak i tak. To, że interesuję się zawodowo pogodną i klimatem nie znaczy, że jestem nietykalny. Podlegam takim samy procesom i często sprawdzam pogodę. Ale rzeczywiście w tej chwili interesuje mnie to bardziej jako naukowca. Każde przejście takiego niżu generującego huragany to dodatkowa ilość konkretnych informacji i odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi jeszcze nie było, czy np. rzeczywiście mogą być one wynikiem ocieplania klimatu.

— A może to jest trochę tak, że naukowcy którzy zajmują się zmianami klimatycznymi już dawno o tym ociepleniu wiedzą, tylko nie chcą mówić o tym głośno, żeby nie straszyć ludzi?
— Jedni nie chcą, a inni robią to w sposób wyjątkowo efektywny. Myślę, że sam klimat wykorzystujemy trochę jako straszak. Rzeczywiście, jeżeli już są pewne symptomy zmiany klimatu, to nie możemy przejść wobec nich obojętnie, ale też ludzie spoza branży a związani trochę ze środowiskiem starają się tę atmosferę sztucznie podgrzewać. Z idei robią ideologię. Jestem zwolennikiem tego aby klimat badać, oceniać, być na bieżąco. A jeżeli pojawia się choćby odrobina niepewności, że może to pójść w złym kierunku, a w tej chwili tak jest, to działajmy.

— Trochę tak mizernie sobie te działania człowieka wyobrażam w starciu z naturą.
— Bo są mizerne, a jakie mają być? Można by wrócić na przykład do stanu sprzed pewnego etapu rozwoju cywilizacyjnego, tylko czy my się na to zgodzimy? Szanuję wszystkie poglądy mówiące o zachowaniu równowagi w środowisku, ale z drugiej strony to środowisko jest źródłem naszych zasobów, a z tego przecież nie zrezygnujemy.

— Wspomniał pan, że sprawdza prognozę pogody. Słyszał pan, że we wszelkich serwisach informacyjnych prognoza pogody cieszy się największym zainteresowaniem?
— A to ja się też cieszę, że tak jest, bo pogoda to interesujące zjawisko. I wielu ludzi to wręcz ekscytuje. Jesteśmy z pogodą związani na dobre i na złe. Nasze działania są w pełni podporządkowane warunkom pogodowym. Pogoda nam sprzyja lub nas ogranicza. Stąd też patrzymy na pogodę.

— No to skoro jesteśmy przy prognozach panie profesorze, to jaka będzie zima w tym roku?
— Prognozowanie pogody, które ma sens to jest prognozowanie na trzy dni wprzód. Prognozy długoterminowe czasem się sprawdzają. Na jakiej zasadzie? Wystarczy, że dwóch synoptyków będzie próbowało przepowiedzieć zimę. Jeden powie, że będzie łagodna a drugi, że sroga. Któryś będzie miał rację. Dla mnie taki osobnik byłby wiarygodny, gdyby dziesięć zim po kolei przewidział, a taki się jeszcze nie urodził. Dlatego pozostawiam panią w niewiedzy co do nadchodzącej zimy, a to będzie stan, który będzie też odpowiadał mojemu. Statystycznie rzecz biorąc, powinna być mroźna i stosunkowo długa, natomiast modele matematyczne mówią że może być łagodna. W tym układzie ma pani dwie prognozy.

Wioletta Sawicka
w.sawicka@gazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. as #1265046 | 83.25.*.* 8 gru 2013 08:05

    pokazcie chociaz jedna zaspę

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. aśka #1264907 | 46.205.*.* 7 gru 2013 21:49

    i co z tego że połaskotał jak i tak kompletny paraliż mieszkam 15 km. od miasta i wyjechać z domu nie mogę droga gminna zasypana i nikogo to nie obchodzi sobota w końcu ... jutro niedziela i do poniedziałku pewnie będę czekała na odśnieżenie ....

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. wym #1264474 | 195.117.*.* 7 gru 2013 13:35

    Następnym razem,niech ktoś podejmie decyzje o zawieszeniu zajęć w szkołach. Może będzie nie będzie koszmarnej powtórki z piątku.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. cien #1264459 | 7 gru 2013 13:16

    to juz wiem dlaczego nie mozna było poruszać się po olsztynie a tu panowie musieli łopatkami z traktorka posypywać to i zeszło...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. andrzej; #1264399 | 88.156.*.* 7 gru 2013 11:51

    Dla formalnosci to powiem ze najgorzej wialo w grudniu 1978 roku to byla masakra ze ludzie trzymali sie slupkow i latarni .

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (6)