Niedziela, 21 stycznia 2018. Imieniny Agnieszki, Jarosława, Nory

Kierowca tirów: Każdy z nas ma coś na sumieniu

2013-10-12 09:15:00 (ost. akt: 2013-10-11 19:36:05)

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

— Każdy z nas ma coś na sumieniu. Jeśli ktoś mówi, że tak nie jest, to albo krótko jeździ albo kłamie — mówi kierowca ciężarówki. Tiry często są uważane za postrachy szos. Ile w tym prawdy? Kierowcy spowiadają się nam ze swoich grzechów.

— Nawijają o głupotach przez CB-radio, naśmiewają się z normalnych kierowców aut osobowych, mają się za nie wiadomo kogo, robią sobie wyścigi na drogach. 40-tonowy tir pędzący 120 km/h, czy załadowane bez tachografów dostawczaki 3, 5 tony, pędzące po 160 km/h! Oni jeżdżą po 24 godziny na dobę! — pisze na jednym z forów "Przerażony". W sieci można znaleźć wiele podobnych opinii. A niejeden kierowca widząc jadącego z naprzeciwka tira na wszelki wypadek odmawia modlitwę. Czy kierowcy ciężarówek faktycznie za nic mają przepisy, a siebie samych uważają za władców dróg? Zapytaliśmy ich o to. — Ludziom łatwo jest mówić takie rzeczy, bo nie wiedzą jak wygląda nasza praca. A nie wiem, czy ktokolwiek chciałby się ze mną zamienić — mówi Przemek, kierowca z 5-letnim doświadczeniem.

Chcesz zarobić, musisz oszukiwać
Przemek od dziecka chciał zostać kierowcą. Zwiedzać ciekawe miejsca, wyrwać się z domu... — Dobrze się czułem za kierownicą. To w końcu nic trudnego. Nie wyobrażam sobie, żebym miał pracować np. w fabryce i stać kilka godzin przy taśmie. Jadąc czuję się wolny — mówi. Nie miał problemów ze znalezieniem pracy, w końcu wszędzie potrzebują kierowców. Czy spodziewał się jak będzie wyglądała jego praca? — Jak zaczynasz gdziekolwiek pracować, to zawsze myślisz, że będziesz się przykładał i bezwzględnie przestrzegał przepisów, a dasz z siebie oczywiście wszystko. Życie później wszystko weryfikuje, bo liczą się pieniądze — odpowiada Przemek.

I dodaje: — Gdybym był tak zupełnie w porządku, to nic bym nie zarobił. A i pewnie długo bym nie popracował, bo w firmach najważniejsza jest wydajność.
Pytamy więc na czym polegają jego grzechy. Jeździ za szybko? — Tak, inaczej się nie da. Oczywiście bez przegięcia. Tam gdzie mogę docisnąć, robię to. A jeśli jest niebezpiecznie, odpuszczam. Mówienie, że pędzimy po 200 na godzinę to przesada — wyjaśnia. Wyprzedzanie w niedozwolonych miejscach, niezwracanie uwagi na znaki drogowe... — To się zdarza każdemu kierowcy. Niby jako osoba, która zajmuje się tym zawodowo powinienem być czujniejszy. Ale jeśli siedzisz za kółkiem 12 godzin, to można się trochę rozkojarzyć — rozwija. 12 godzin? Zgodnie z przepisami kierowca może pracować 4,5 godziny bez przerwy, a następnie musi zrobić sobie 45-minutową pauzę. Pilnują tego tachografy, czyli urządzenia kontrolujące czas pracy kierowców. Jak się jednak okazuje i je można oszukać. A kierowcy znają na to wiele sposobów.

— Wszystko zależy od modelu. Najprościej jest z analogowymi. W środku tachografu jest tarcza, na której zapisuje się rodzaj i czas pracy, prędkość i przejechane kilometry. Cała sztuka polega na tym, żeby tachograf zanotował postój w czasie jazdy. A do tego wystarczy zakłócić sygnał, który pochodzi z nadajnika — opowiada Przemek. Jak mówi kierowca, takich rzeczy dowiedział się już pierwszego dnia pracy od swoich kolegów. Nieco trudniej jest z tachografami cyfrowymi, na których wszystkie dane zapisują się na tarczy chipowej. — I na to są sposoby. Nie powiem jakie, bo może mi to zaszkodzić. Wiem, że w niektórych firmach szefowie sami dają zaślepki, żeby je zatrzymywać. Nie u mnie, ale słyszałem że tak jest — dodaje Przemek.

Jedno piwko to nie grzech
Rekord Marka, starszego kolegi z pracy Przemka, to jazda prawie 48 h bez przerwy. Nie ma z tego powodów wyrzutów sumienia, w końcu wypełniał swoje obowiązki. A gdyby doszło do wypadku? — Ale nie doszło. Jeżdżę od 15 lat i to po całej Europie. Nigdy się nic nie stało, bo umiem jeździć. Piłem na zmianę kawę i energetyki, nie chciało mi się spać. Jeśli zacząłbym zasypiać, to zatrzymałbym się na drzemkę. Nie chcę się zabić — opowiada Marek.

Podobnie jak Przemek, mężczyzna często jeździ za szybko i za długo. Zdarza się też, że po piwie. — Nie wsiadam za kółko pijany, nie jestem samobójcą. Ale jedno piwko, to nic takiego. Żeby się upić pewnie musiałbym wypić z osiem — tłumaczy się. Kierowca przyjeżdża do domu raz w tygodniu, czasami co dwa tygodnie i maksymalnie na weekend. — Chciałoby się z kolegami coś wypić, pogadać, a nie ma kiedy. A i z kumplami z roboty, kiedy spotkamy się na postojach, to lubimy coś wychylić. Każdy weźmie co mu żona nagotowała, wyjmie flaszkę i od razu milej się robi.

Poza tym trzeba się integrować, bo nie wiadomo czy nie będzie się potrzebowało w przyszłości pomocy. Koledzy zawsze podpowiedzą jakimi drogami jeździć i co robić, żeby wszystko było w porządku. Takie życie w samochodzie, z dala od domu i rodziny wcale różowe nie jest — przekonuje Marek. Nie boi się policji i inspekcji transportu drogowego? — Wiem jak jeździć i którymi drogami, żeby tak się nie stało. Głupi nie jestem, inaczej dawno bym już tu nie pracował — dodaje.

Co firma, to inne podejście
Kierowcy nie narzekają na zarobki. Nie narażaliby się na niebezpieczeństwo, gdyby im się to nie opłacało. A i dorobić można. Jak? Nasi rozmówcy nie są skorzy do zwierzeń, boją się o pracę. — Nie mogę tak wszystkiego zdradzać. Powiem tylko, że paliwo prawie każdy sprzedaje. Chętnych jest wielu, a wcale nie jest trudno to zrobić. Kiedyś, to przez granice różne rzeczy się przewoziło i później sprzedawało. Pewnie część kierowców dalej tak robi, mi za bardzo zależy na pracy, żeby się aż tak narażać — wyjaśnia Stanisław, kierowca z 17- letnim stażem. Mężczyzna zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę — dopuszczalną masę całkowitą pojazdów.

Twierdzi, że nie każda firma bierze sobie do serca przepisy. — Co firma, to inne podejście. Pracowałem kiedyś w takiej, co oszukiwała jak tylko mogła i nie specjalnie przejmowali się dopuszczalnymi wartościami. Kierowcy musieli się na to godzić, bo inaczej szybko znalazłby się ktoś na ich miejsce —opowiada. Podobnie jak poprzednio pan Stanisław nie chce opowiadać szczegółów. A co z terroryzowaniem innych kierowców? Czy faktycznie robią sobie żarty i jak napisał "Przerażony", naśmiewają z innych?

— No zdarza się. Siedząc tyle godzin za kółkiem, trzeba sobie urozmaicać czas. Umawiamy się przez CB i na przykład bierzemy kogoś w "kleszcze". Ale wszystko w granicach rozsądku, przecież nie chcemy krzywdy zrobić, tylko pośmiać się — usprawiedliwia się pan Stanisław. Pytamy kierowców czy boją się. Tego, że któryś z nich przemęczony i niewyspany spowoduje wypadek, lub inspekcja transportu drogowego odkryje fałszowanie zapisu tachografu. — Raczej nie mam takich myśli. Przez tyle lat nic się nie zdarzyło, to czemu miałoby być inaczej. Poza tym wiemy co trzeba robić. Ktoś może mówić, że jesteśmy bez sumienia. A bycie kierowcą nie jest łatwym kawałkiem chleba — odpowiada Stanisław. Rozmówcy nie pokazują twarzy, proszą o zmianę imion, nie mówią też w jakiej pracują firmie czy jakimi jeżdżą samochodami.

— Świat jest mały. Ktoś się dowie i zrobi się smród. A tu liczy się lojalność. Są takie rzeczy o których wszyscy wiemy, ale głośno się o nich nie mówi. I tak dużo powiedziałem — kończy Przemek.

Nina Ramatowska
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (32) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kacper #2273289 | 31.0.*.* 26 cze 2017 10:31

    tirowcy jezdza zazwyczaj najbezpieczniej ze wszystkich, po prostu wypadki sa najgorsze bo auta maja najwieksza mase, ale najwiecej wypadkow jest osobówkami , tirowcy jezdza bardzo bezpiecznie i maja mase ograniczen. Kierowcy z MW Spedition sa bardzo dobrymi kierowcami, poza tym firma nie ma zadnych kradzieży towaru

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Benio #2209892 | 178.37.*.* 26 mar 2017 22:04

    No wlaśnie często jest tak, że kierowcy oszukują firmy (na paliwie, na towarze etc). Jak szef się zorientuje to wywala na zbity pysk takiego delikwenta, a ten później wylewa swoje żale w necie, jaka to firma X jest niedobra, oszukuje i nie wypłaca pieniędzy. Ja pracuję od 8 lat w Hicie (www.hittransport.pl) i jestem zadowolony (szef zresztą też). Grunt to uczciwym być, a można naprawdę dużo zarobić.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. pawel #2123196 | 83.25.*.* 29 lis 2016 11:26

    Ja pracuje w MW Spedition i rzadko spotykam się z ludźmi, którzy opowiadają sobie jak to krecili i kombinowali. U nas wszyscy raczej są zajęci pracą. Firma porządna, płacą dobrze, jako przewoźnik nie mam na co narzekać, warunki sa naprawde dobre, kasa dobra, zawsze na czas wiec nie mam potrzeby kombinować

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. tomek #2000316 | 79.173.*.* 27 maj 2016 15:21

    to prawda, kierowcy spuszczają paliwo jak tylko jest okazja, ale prawda jest taka, ze często też złodzieje kradną paliwo z tirów na postoju, dlatego warto mieć jakieś zabezpieczenia. Data System Group z Poznania instaluje dobre zabezpieczenia na wlew baku DS BakTir, wiem, bo brat jeździ po EUropie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Frankie #1835632 | 89.73.*.* 15 paź 2015 00:10

    Czesto jest też tak że kierowcy oszukują firmy dla których pracują, na przykład na paliwie. Dobrym rozwiązaniem jest zainwestowanie w monitoring gps, np. w taki: www.sklep-seko.pl/mini-lokalizator-gps-a lfatrack-s-200-z-platforma-p-79.html by moc kontrolowac zużycie paliwa i to w jaki sposób kierowcy korzystają z samochodów.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (32)