Wtorek, 10 grudnia 2019. Imieniny Danieli, Bohdana, Julii

Przez obóz w Olsztynku przeszło pół Europy

2013-08-30 16:11:04 (ost. akt: 2013-08-30 16:11:13)
Napisy na pomniku z lat 60 już się prawie zatarły

Napisy na pomniku z lat 60 już się prawie zatarły

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Jeszcze się nawet nie rozpoczęła się II wojna światowa, a pod Olsztynkiem Niemcy szykowali już obóz dla jeńców wojennych. Tam, gdzie był Stalag Hohenstein I B, dziś jest tylko prowizoryczna wiata z jedną tablicą informacyjną. Napisy na postawionym pół wieku temu pamiątkowym głazie prawie się zatarły.

— Wstydzę się pokazywać to miejsce. Powinno tu powstać coś, co odpowiednio upamiętni jeden z największych obozów jenieckich w Europie i jednocześnie będzie historyczną atrakcją Olsztynka — mówi Bogumił Kuźniewski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Olsztynka. Konkurs na pomnik już został rozstrzygnięty. Projekt mógłby mieć międzynarodowy charakter, bo przez obóz w Królikowe pod Olsztynkiem przeszło pół Europy. Więzieni tam byli jeńcy z Polski, Francji, Belgii, Włoch, także wzięci do niewoli żołnierze Armii Czerwonej, ich zginęło najwięcej.

Na gołej ziemi

Obóz pod Olsztynkiem powstał w miejscu miasteczka zlotowego dla niemieckich weteranów i młodzieży przybywających do leżącego w pobliżu mauzoleum bitwy pod Tannenbergiem w 1914 roku.

Przed 1 września 1939 roku miejsce pospiesznie przygotowano na przyjęcie jeńców wojennych. Drugi taki obóz w Prusach Wschodnich Stalag I A (stalagi przeznaczone były dla podoficerów i szeregowych żołnierzy) utworzony został Stabławkach koło Górowa Iławeckiego.

Józef Woźniak: "Jako żołnierz 11. pułku ułanów dostałem się w Garwolinie do niemieckiej niewoli. Przez dwa tygodnie przebywałem w Szczytnie, a później zostałem przewieziony do Olsztynka. Zostaliśmy umieszczeni pod zabudowanymi dachami. Później dopiero zaczęto stawiać ściany".

Stanisław Pawlewicz: "Gdy znalazłem się w obozie w barakach nie starczało dla wszystkich miejsca, niektórych umieszczano "pod celtami", czyli namiotami. W czasie mego pobytu budowano dalsze baraki. Głód panował, zimno, robactwo, bo początkowo nie było żadnych urządzeń sanitarnych. Kiedyś przyjechała jakaś międzynarodowa komisja, wtedy jeden, jedyny raz był względny obiad".

Józef Strzała: "Transport jechał przez wiele godzin i zatrzymał się na stacji kolejowej z napisem Hohenstein. Po wyładowaniu w każdym wagonie pozostało kilka trupów. Z dworca pędzona nas kilka kilometrów do obozu. Stało tam kilka baraków i kilkadziesiąt namiotów. Ja trafiłem do namiotu, w którym było tak ciasno, że mogliśmy spać tylko na gołej ziemi przykryci własnymi płaszczami. Niektórzy z jeńców natrafiali na kartofle zakopane w piasku. Okazało się, że namioty postawiono na dawnym kartoflisku".

Muzeum na walizkach

To fragmenty wspomnień z książki "Obóz jeniecki Stalag I B Hohenstein", jaką nakładem Towarzystwa Przyjaciół Olsztynka wydali w tym roku Bogumił Kuźniewski i Adam Suchowiecki. A także z wydanej w 1983 roku broszury Zofii Dudzińskiej. Wówczas odbyła się w Olsztynku sesja naukowa poświęcona stalagowi i spotkanie byłych jeńców. Przyjechało ich jeszcze ponad stu. Wtedy też powstała wystawa "Stalag I B miejsce niewoli i niedoli" składająca się z przedmiotów znalezionych na miejscu byłego obozu: nieśmiertelników, guzików, naczyń, także zdjęć i dokumentów. W jej skład wchodzi także przedstawiająca obóz makieta wykonana wtedy przez olsztyneckiego kombatanta Jana Kapuściaka. Wystawę przez lata można było oglądać w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku, od 2007 roku przeniesiona została do gimnazjum przy ulicy Górnej, gdzie — poza rokiem szkolnym — właściwie nie jest dostępna.

Ostatecznie pewnie wyląduje w miejskim muzeum, które po remoncie olsztyneckiego ratusza ma zostać ulokowane na jego obszernych strychach.
Albo w Królikowie, jeśli słowa staną się ciałem i projekt budowy pomnika zostanie zrealizowany. Od wojewody — który w regionie jest przewodniczącym Rady Pamięci Miejsc Walki i Męczeństwa — po burmistrza Olsztynka, wszyscy są za.

Zapomniane zbrodnie

Stalag I B Hohenstein był obozem jenieckim, ale także miejscem represji. W latach 60. i 70. dwukrotnie był przedmiotem śledztwa Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Olsztynie.

Komisja udokumentowała m.in. zbrodnię na 130-140 byłych żołnierzach 8. batalionu saperów, który walczył pod Łomżą i Mławą, bardzo dając się we znaki Niemcom. Pewnego dnia z obozowych megafonów odczytano w Olsztynku wiadomość, że w uznaniu męstwa polskich żołnierzy, niemieckie władze postanowiły zwolnić ich z niewoli. Kiedy saperzy wystąpili, Niemcy zabrali ich poza obóz, a wkrótce rozległy się strzały.

W listopadzie 1939 roku przy próbie przecinania drutów zastrzelony został żołnierz 32. pułku piechoty Marian Górski. Również w listopadzie wachmani zabili 8 jeńców, którzy w Olsztynku, przechodząc pod konwojem, przed piekarnią z głodu rzucili się na chleb, który zobaczyli w oknie wystawowym.
30 października 1939 roku w obozie przebywało 18 276 szeregowców i podoficerów, 11 oficerów i 1413 polskich cywilów, głoównie złapanych w pobliżu frontu. Ale na przykład wiosną 1940 roku w rezultacie wymiany między Niemcami a niepodległą jeszcze wówczas Litwą, do obozu całymi rodzinami trafiło też przejściowo kilka tysięcy cywilnych Polaków z Wileńszczyzny.

Francuzi w Prusach

Sensacją w sierpniu tego roku stała się informacja o pamiętniku francuskiego jeńca Laurenta Clotaire, jaki burmistrzowi Olsztynka przekazał jego kuzyn. Opatrzony zdjęciami z obozu pamiętnik to gotowy eksponat muzealny. Podobnie jak rysunki Jeana Le Peneven, które w swojej książce wykorzystali Bogumił Kuźniewski i Adam Suchowiecki.

Francuzi i Belgowie (także wzięci do niewoli żołnierze z wojsk kolonialnych Murzyni i Arabowie) zaczęli do Olsztyna trafiać w połowie 1940 roku, po ataku Niemiec na Francję. Przywożono ich na miejsce Polaków, którzy, mimo zakazu używania jeńców jako siły roboczej, wtedy w większości rozesłani zostali już do pracy. W całych Prusach Wschodnich stalag w Olsztynku miał aż 16 oddziałów, w samym Olsztynie pracowało nawet kilkuset jego więźniów.

Z biegiem czasu także Francuzi, których przez Stalag I B przeszło nawet 70 tysięcy. Ci, co przeżyli niewolę i przejście frontu zimą 1945 roku, jeszcze w latach 90. przyjeżdżali do Olsztynka i bliźniaczego Stalagu I A w Stabławkach. Pomnik w miejscu obozu, gdzie z nowej dwujezdniowej szosy na Warszawę widać dziś tylko pole i chaszcze na pewno by ich ucieszył.

Rosjanie honorują Sudwę

Najliczniejszą grupą jeńców stalagu w Olsztynku byli żołnierze Armii Czerwonej, zaludniający obóz od połowy roku 1941. Chociaż w samym obozie przebywało jednocześnie 40-50 tysięcy jeńców, Rosjan mogło przejść przez Olsztynek nawet 100 tysięcy. Olbrzymia ich część nie przeżyła zimy z 1941 na 1942 rok i epidemii tyfusu wiosną 1942 roku. W większości są bezimienni.

Na cmentarz w Sudwie, gdzie grzebano zmarłych jeńców, w rocznicę zakończenia wojny od wielu lat przyjeżdża z kwiatami delegacja rosyjskich kombatantów.
W przyszłym roku przypada 75. rocznica wybuchu II wojny światowej, w następnym 70 rocznica jej zakończenia. Dobra okazja, żeby przypomnieć sobie o Stalagu I B i jego ofiarach.

Stanisław Brzozowski

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Stary przewodnik turystyczny. #1185689 | 178.183.*.* 30 sie 2013 18:13

    Nie dajmy zapomnieć tych miejsc, ludzi i zdarzeń. W dzisiejszych czasach relatywizmu i interesowności w stosunkach międzynarodowych łatwo zapomnieć o strasznych zbrodniach cywilizowanych Niemców dokonywanych na "słowiańskich podludziach". Jakoś ostatnio pamiętamy , głównie o zbrodniach sąsiadów ze wschodu i z upodobaniem wypominamy im przy każdej okazji. Rzadko wspominamy tych zachodnich "dobroczyńców." Czyżby "poprawność polityczna" miała zwyciężyć prawdę i zakłamywać historię ? Apeluję do kolegów przewodników turystycznych : Zatrzymajcie w Królikowie autokar chociaż na dziesięć minut i opowiedzcie ludziom o tym co wtym miejscu się zdarzyło w czasach pogardy dla ludzi i ich życia. Opowiadajcie zwłaszcza młodym ludziom bo ich wiedza na ten temat jest nikła. Znajomość historii pozwoli może na uniknięcie tego co spotkało pokolenie moich Rodziców i moje. Nie musi być koniecznie złożony kwiatek ale niech będzie wiedza i chwila zadumy nad losem tych ludzi.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz