środa, 21 listopada 2018. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Z kryminalnych kronik. Kobiety też odsiadują dożywocie

2013-06-28 11:29:40 (ost. akt: 2013-06-28 11:37:22)

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Jedna z dziesięciu kobiet, które zostały skazane w Polsce na karę dożywocia, usłyszała wyrok w Olsztynie. Właśnie mija 13 lat od tego dnia. Prawnicy uważają, że zbrodnie popełnione przez kobiety są bardziej drastyczne od tych dokonanych przez mężczyzn.

Kara śmierci zniknęła z polskiego prawa w połowie lat dziewięćdziesiątych. Zastąpiło ją dożywocie. Taki wyrok usłyszało dotąd ponad 350 osób, w tym 10 kobiet. Jedna z nich, 33-letnia dziś, Edyta S. została skazana przez Sąd Okręgowy w Olsztynie.


Zaprosił, postawił wódkę


Latem 1999 roku w towarzystwie, również skazanego na dożywocie Artura Ż. i jeszcze jednej dziewczyny, Edyta S. zakatowała na śmierć nocnego stróża w zakładzie tapicerskim przy ulicy Wojska Polskiego w Barczewie.

— Naigrywali się z cierpień ofiary. Zachowywali się jak dzikie zwierzęta. Takich ludzi należy izolować od społeczeństwa — mówił w sądzie prokurator domagając się najwyższej kary.

— Co innego, jeśli nie tak okrutne zabójstwo, powinno zasługiwać na najwyższy wymiar kary — uzasadniał wyrok sędzia.

Ofiarą tej drastycznej zbrodni padł Władysław Z. Starszy, samotny, jąkający się mężczyzna sam zaprosił przyszłych zabójców do swojej stróżówki. Postawił pół litra, przygotował zakąski. Zazdrościł gościom ich 20 lat. Zazdrościł życia, Joanna K., dziewczyna Artura Ż., była w zaawansowanej ciąży.

Władysław Z. popijał w dyżurce z trójką gości, nie wiedząc, że tak naprawdę przyszli okraść tapicernię. Mieszkali w Barczewie na jakiejś melinie i potrzebowali forsy na życie. W środku nocy Artur Ż. i Edyta S. nagle poderwali się i bez dania racji zaczęli bić i kopać nieszczęsnego stróża. Gdy padł bez ducha, przetrząsnęli zakład, pakując do kartonów i reklamówek narzędzia, trochę sprzętu biurowego a nawet ścienny zegar. Mieli już wychodzić, kiedy spostrzegli, że Władysław Z. daje oznaki życia. Artur Ż. rozbił mu na głowie butelkę.

Ale tego było mało, więc wraz z Edytą owinęli szmatami znalezione w tapicerni kije i zaczęli nimi okładać stróża. Słychać było trzask łamanych kości. Edyta S. przyznała się w sądzie, że próbowała podrzynać leżącemu gardło.

Trwało to wiele godzin. W końcu Artur Ż. wpadł na pomysł, by dobić stróża prądem. Wylał na niego wiadro wody, znalazł gdzieś przewody elektryczne. Przedśmiertne drgawki ofiary wzbudziły tylko pusty śmiech.

Rude włosy na finał


Edyta S. i Artur Ż. mieli przed Sądem Okręgowym w Olsztynie dwa procesy. W pierwszym zostali skazani na karę po 25 lat więzienia. Po apelacji sprawa wróciła do powtórnego rozpatrzenia.

Dziewczyna do końca udawała hardą. Starała się dorównać wytatuowanemu na całym ciele (mimo 20 lat, 6 wyroków i kilka poprawczaków na koncie) Arturowi Ż. Na finał procesu ufarbowała na rudo włosy, ale nie wyszło elegancko. Kiedy dotarło do niej, co znaczy dożywocie, rozbeczała się jak dziecko.

Dziewczyna Artura Ż., Joanna K., po aresztowaniu urodziła dziecko. Skazana przez olsztyński sąd na 6 lat więzienia, dawno już jest na wolności.


Pociągały za sznurki


Jako pierwsza na wyrok dożywotniego więzienia skazana został w Polsce usłyszała Monika O. "Osa". W styczniu 1996 roku zaplanowała i wspólnie z dwoma chłopakami (wszyscy byli akurat przed studniówką) dokonała w Warszawie napadu na firmę, w której pracowała Jolanta Brzozowska.

Napastnicy podjudzani i działający pod komendą "Osy" bili Jolantę Brzozowską kijem bejsbolowym i zadali jej kilkanaście ciosów nożem, potem okradli mieszkanie.

Podobny przebieg — z pociąganiem sznurkami przez kobietę — miało zdarzenie z czerwca 1997, kiedy również w Warszawie został zamordowany Tomek Jaworski. Monika S. i jej koledzy rozbili imprezę maturzystów, a potem wzięli Tomka jako zakładnika. Męczyli go najpierw mieszkaniu Moniki S., a następnego dnia wywieźli nad Kanał Żerański i zabili. To Monika S. rozkazała, kto ma wbić nóż. Zwłoki sprawcy podpalili i zakopali. Nawet jeśli Monika S. nie splamiła rąk krwią, sąd nie miał wątpliwości — dożywocie!

Kobiety, jeśli już zdecydują się na zbrodnię, często wyręczają się mężczyznami.

Olsztynem kilka tygodni temu wstrząsnęła śmierć na osiedlu Jaroty niepełnosprawnego Piotra G., którego zabójstwo zleciła najprawdopodobniej jego własna żona.

Z kolei Zofia D. z gminy Barczewo w 2003 roku za uwolnienie się od męża zapłaciła dwóm pijaczkom tysiąc złotych. Oni zostali skazani na 25 lat więzienia, ona "tylko" na dziesięć i od dawna jest na wolności. W tym samym roku, też pod Barczewem, Elżbieta M. (matka sześciorga dzieci) namówiła do tego samego swojego, młodszego o kilkanaście lat kochanka Sławomira O. Kochanek akurat tylko potrącił męża kradzionym samochodem, ale wcześniej przy ulicy Kołobrzeskiej w Olsztynie zabił właściciela auta. Kochanek dostał dożywocie, ona 12 lat więzienia.


Na co zasłużyła Katarzyna W.?


Przed Sądem Okręgowym w Katowicach ku końcowi zbliża się proces Katarzyny W. oskarżonej o zabójstwo swojej córeczki, "małej Madzi z Sosnowca".

Już teraz prokurator zapowiedział, że rozważa, czy nie wystąpić dla Katarzyny W. o karę dożywotniego więzienia.
Wśród dziesięciu kobiet odsiadujących obecnie dożywocie żadnej dzieciobójczyni dotąd nie ma. Kobiety dopuszczają się tego strasznego czynu najczęściej w szoku okołoporodowym.

Monika Ż. z gminy Świątki, która urodziła i potem ukryła, skazując na pewną śmierć aż dwoje dzieci, poszła do więzienia dopiero za drugim razem.

W 2003 roku w Łodzi odkryto przypadek dzieciobójstwa podobny do tego z Lubawy, gdzie w kwietniu tego roku w domu Lucyny i Janusza D. policja odkryła w zamrażarce zwłoki trzech noworodków. W Łodzi ciała czworga dzieci znaleziono w plastikowych beczkach. Ich matka Jadwiga N. dostała dożywocie, ale ostatecznie Sąd Najwyższy zmienił jej wyrok na 25 lat uznając, że kobieta była tylko narzędziem w rękach męża. Wyrok dożywotniego więzienia wobec niego został utrzymany.

Stanisław Brzozowski
s.brzozowski@gazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Tutejszy. #1128860 | 79.184.*.* 29 cze 2013 07:43

    Znam ten przypadek z Barczewa. Gówniarz zdążył opuścić poprawczak w Barczewie i zaraz z dwoma przyjaciółkami dokonał mordu na osobie (Władku) który ich znał i im zaufał. Szkoda że wycofano karę śmierci i że musimy utrzymywać w kryminale takiego belzebuba.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. ktoś #1127993 | 31.6.*.* 28 cze 2013 11:42

      "Kara śmierci zniknęła z polskiego prawa w połowie lat dziewięćdziesiątych. Zastąpiło ją dożywocie. " - karę śmierci zastąpiło 25 lat.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)